bo zło i dobro do ciebie wraca (?)

źródło:giphy.com

Prawie codziennie spotykam kobietę. Bardzo lubi swój zawód, stara się być pomocna w swojej pracy.
-Jak dobrze, że znów pani tutaj jest!-Mówię, kiedy wraca do pracy po zwolnieniu.
-Oj, już nie mogłam dłużej siedzieć w domu. Ja lubię spotykać się z ludźmi-odpowiada uśmiechnięta.
Dłonie ma bardzo zniszczone. Pewnie pracą, pewnie nie jedną. Zawsze w biegu. Matka 1…2…3…4, nie już 3 dzieci.
Mimo wszystko kobieta.
Jej córka, śliczna dziewczyna o pięknych kręconych włosach zmarła kilka tygodni temu. Wiedziałam, że nie ma dla niej ratunku, kiedy przerzuty pojawiły się na sercu. A ja nie miałam serca powiedzieć jej, że tu tylko pozostaje modlitwa.
Bo ona cały czas wierzyła „pani Chomikowa, ja wiem, ze będzie dobrze. Musi być dobrze. To taka silna dziewczyna”.
Matka. Żona.
A córka młodsza ode mnie…
Żona.
-Pani Chomikowa, a pani… Aj, może nie powinnam pani tego mówić, bo pani nie stąd. Pani nie wie, ale tu prawie wszyscy z okolicy wiedzą a pani przeżywa śmierć tej dziewczyny-zagaduje mnie „sklepowa” z jedynego sklepiku na tej wsi.
-No przeżywam… Bo życie jest niesprawiedliwe. Ta dziewczyna miała całe życie przed sobą. I ta jej matka… Najgorsze, co może spotkać w życiu człowieka, to śmierć dziecka.
-Ale widzi pani… Ta kobieta nie ma łatwo w życiu. Ja pani coś powiem. Ona miała wiele lat temu męża.
Kata. Bił ją, znęcał się nad nią. Wie pani, jak to na wsiach… No i ona nie wytrzymała. Znalazła kogoś, kto tego bydlaka sprzątnął ze świata. Ona dostała niecałe 10 lat a ten facet chyba jeszcze siedzi.
Wzdycham.
Nic mnie na tym świecie nie zdziwi. Zastanawiam się tylko co poszło nie tak, że jednak musiała ponieść karę.
-Ej!-Zagaduję po cichu koleżankę.- Ty wiedziałaś, że ta kobieta zleciła zabójstwo męża?
Bierze głęboki wdech.
-No wiedziałam, wiedziałam. Dużo osób wie. Miała męża pijaka. Bił ją. Tylko nie mów nikomu, bo po co mają wszyscy wiedzieć?-Chwilę się zamyśla.-Jakby nie mogła tego jakoś inaczej rozwiązać…
-Jak inaczej?-Pytam bardzo mocno zaskoczona.
-No mogła szukać jakoś pomocy a nie od razu zlecać morderstwo człowieka.
-A ty myślisz, że ona by dostała od kogoś pomoc??? Nawet, jakby poszła do jakiejś fundacji, to co by zrobili? Poklepali by ją po plecach, dodali otuchy, wskazali prawne możliwości i co dalej? Ona i tak by wróciła do domu. I od nowa to samo. Pięść, gwałt, poniżanie. To jest wioska. Myślisz, że ktoś by jej pomógł? Jeszcze by jej pewnie powiedzieli, że wymyśla.
-No, ale wiesz, Chomik… Morderstwo, to morderstwo…
Nie wierzę, NIE WIERZĘ, NIE WIERZĘ.
-Ale ty wiesz, co ona przeżywała przez te wiele lat?- Nadal staram się nie podnosić głosu. Ty wiesz co się z nią działo przez te lata, skoro zdecydowała się zabić tego człowieka? Nie wiesz… Nie wiesz jaki to jest ból, kiedy jesteś gwałcona, kiedy jesteś zastraszana, kiedy jesteś poniżana.
Nie wie. Ona żyje w jakiejś bańce mydlanej. Aż dziw bierze, że ludzie żyją otoczeni przez innych kurtyną, która zasłania zło tego świata.
-No, ale mogła to jakoś inaczej rozwiązać… Nie od razu zlecać morderstwo.
-To powiedz mi JAK?
-No nie wiem… nie jestem specjalistką.
-Specjalistką od życia na pewno nie jesteś-pomyślałam.
-No ja nie wiem, czy bym takiego bydlaka sama nie zadźgała nożem do mięsa-mówię w nerwach. Takie kobiety nie mają gdzie szukać pomocy. Policja też nic nie zrobi. Musiałaby miesiącami dzień w dzień wzywać radiowóz. I już to widzę na wsi.
Zamykam rozmowę, bo boję się, że się ze znajomą pokłócę. Pewnie lepiej byłoby po katolicku nadstawić drugi policzek? Dać się skatować na śmierć? Zostawić dziecko pod opieką kata? Może zatłukłby ją też. Ot, tak. Bo miała w sobie ZŁO…

Z koleżanką z pracy idę do sklepu. Śmiejemy się. Za chwilę Święta Wielkanocy, wiosna… Zza chmur wychodzi słońce. Obie mamy plany. Ona buduje dom, bo ten 200 metrowy, w którym mieszka z mężem i z rodzicami jest za mały. Ja planuję urlop. Jestem zdrowa, mam pracę, wokół siebie prawdziwych przyjaciół. Jestem tylko zmęczona, ale to zaraz przejdzie. Mam plany, żyję, więc się uśmiecham. Na drzwiach dostrzegamy nekrolog.
Lat 27. Pogrzeb odbędzie się… Żegna kochająca rodzina…
Stało się, namacalna śmierć.
-Nie wie pani, jak się trzyma jej mama?- Pytam kobitki w sklepie.
-Nie trzyma. Tego samego dnia wylądowała na SORze. Ja nie wiem czy to coś dobrego jeszcze z tego będzie, ale ona się musi pozbierać. Ma przecież męża i dzieci. Dla tych dzieci musi się zebrać przecież.
Straszne….
Wychodzimy ze sklepu przygnębione. Idę w ciszy wpatrzona w swoje buty.
-Ale widzisz, Chomik!-Podniesionym tonem zaczyna do mnie mówić koleżanka-Ja zawsze mówię, że ZŁO i dobro ZAWSZE wraca do człowieka. ZAWSZE.
No NASTĘPNA święta niewiasta.
-O czym ty mówisz? Jakie zło? Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. NIE MA. Znam ludzi, którzy żyją na tym świecie już 60-70 lat i są  największymi skurw***ami. Przez ich zaciętość umierały dziesiątki. Przez ich oszczędność 100 zł pomocy nie otrzymywali młodzi ciężko chorzy ludzie. Znam ludzi, którzy chodzą po tym świecie a skrzywdzili dziesiątki osób. Znam ludzi, którzy wyłudzają pieniądze i jeżdżą za nie po świecie. Ktoś przez nich nie otrzyma pieniędzy, na które pracował po nocach! Nastawiał budzik na 3 w nocy, żeby mieć oszczędności na wymarzone wakacje córki i żony. A przez jeden podpis takiego bydlaka jego 2-letnie oszczędności poszły się jeb***. Jeden z tych bydlaków ma raka. Już od wielu lat powinien leżeć w ziemi, ale NIE-on nadal, jakby na złość innym żyje i nadal podejmuje decyzje krzywdzące innych. Mają drugą, trzecią żonę. Dwa domy z basenami. Pokaż mi tutaj SPRAWIEDLIWOŚĆ. Kiedy ich ona dotknie? Są już pod koniec swojej drogi, więc pytam się- KIEDY?
A co z Panią Zofią, która właśnie czeka na kolejną amputację piersi? Uratowała dziesiątki psów, wychowała córki na niesamowicie mądre i dobre dziewczyny. Mąż zginął jej pod kołami ciężarówki a tak bardzo się kochali. Udziela się w fundacjach, sąsiadkom robi zakupy. Mimo wszystko uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Chodzący anioł. To powiedz mi w takim razie co takiego zrobiła złego w życiu, że właśnie czeka na drugą amputację? I za co tak została ukarana wypadkiem męża?No za co?! NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI! Za co są karane dzieci w Syrii? To DZIECI! Za co bomby spadają im koło poduszki?! Wypisz mi te ich grzechy! A może cierpią na grzechy swoich rodziców, co?!
Świat to chichot losu, koleżanko. Tyle, co ci o tym świecie powiem.
Mam ochotę jeszcze jej powiedzieć, że może za krótko żyje na tym świecie. A może za mocno jej rodzice grzeją jej tyłek. Może jeszcze pozna prawdziwy świat.
A może nie…

33 odpowiedzi do “bo zło i dobro do ciebie wraca (?)”

          1. I idzie na 10 lat do pierdla… Gdyby postąpiła tak że wyglądało by to na obronę, być może dostała by mniejszy wyrok. Może zawiasy? Ale to życie… Ono ma swój plan…
            I to już drugi dzisiaj taki wpis przygnębiający czytam. Tak po świętach chcecie nas sprowadzić brutalnie do rzeczywistości?

            I zastanawiasz się nad sprawami, na które nigdy nie znajdziesz odpowiedzi. Także dla Twojego własnego dobra – odpuść sobie.

            1. Wiesz Tati… ja się zastanawiam tylko dlatego, bo opinie innych ludzi mnie bardzo dziwią. Może dlatego właśnie nie ma kary śmierci. Bo wieszałoby się ludzi za rzeczy, za które nie powinno się ponosić kary.

  1. Poradziła sobie, tak jak umiała. Niski wyrok świadczy o ty, że miała powody. Ponadto – zgodnie z logika koleżansi – ona po prostu zwróciła zło, którego doznała od męża. I tyle w temacie.

  2. Ja też myślę, że zło i dobro wraca. Tylko, że to nie działa na takiej zasadzie, że jak facet pobije i zgwałci żonę, to pięć minut później spadnie na niego meteoryt. Poza tym my widzimy tylko wycinek czyjegoś życia, oceniamy tylko jego fragment…
    Hindusi np. wierzą, że nasze uczynki determinują to, w jakiej postaci odrodzimy się w przyszłym życiu. Oni nie mają wątpliwości, że karma wraca.

    1. Ale tutaj to już wchodzimy w życie po życiu. Za naszego życia Nie ma sprawiedliwości… bo jakby była, to co z Putinem na przykład? Co z innymi dyktatorami? Co z bydlaka mi tego świata? Nie ma sprawiedliwości.

  3. Chomiczku, zgadzam się nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Ale wiesz może jest na kolejnym. Kto wie, niestety choćbyś tłukła młotkiem swojej koleżance do głowy jak rzeczywistość wygląda to niewiele z tego będzie. Ona żyje w innym świecie, w świece w którym 200 metrowy dom jest za ciasny.
    Niestety ale sprawdza się tutaj pięknie powiedzenie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    1. Oby była to sprawiedliwość na innym świecie… Wiesz Często się zastanawiam nad życiem tych osób które mają świece zabezpieczony przez rodziców i małżonków… i chyba ja im po prostu zazdroszczę bo chciałabym żyć w takiej utopii…

  4. „To jest wioska. Myślisz, że ktoś by jej pomógł? ”

    Nie żebym się czepiał, ale czy w mieście ktoś by pomógł?
    10 dni temu znajoma pochowała syna. 2 lata skończyłby pod koniec kwietnia. Czy oni też za coś byli „ukarani”?
    Wątpię.
    Sprawiedliwość, owszem, ale na tym drugim świecie. Ale to już kwestia wiary, a na ten temat nie chcę tutaj dywagować.
    A przykładów „niesprawiedliwości” historia zna mnóstwo i to ta powszechna jak również i ta osobista, każdego człowieka indywidualnie

    1. Wiesz Niedźwiedź w mieście to jeszcze jakaś pomoc może być. Są jakieś poradnie. Szanse na pomoc może są niewielkie ale jakieś są…
      Na wsi na pomoc to już na pewno nie można liczyć. Bardzo mnie boli ta niesprawiedliwość.

      1. Polemizowałbym
        Jako człowiek wychowany na wsi, a który 50% swoje życia zamieszkuje w miastach (dużych miastach) najkrócej różnicę (w tej kwestii) opisałbym tak:
        Na wsi więcej (chociaż w mieście też tego jest zaskakująco sporo) ludzi Cię obgada, ale mniej Ci się wp…li w życie ze swoimi buciorami, a z punktu widzenia miejskiego to wyraziłoby się tak:
        W mieście więcej ludzi uszczęśliwia na siłę innych niż w mieście.

        PS. Opinia prywatna NIEdźwiedzia i nikt z nią zgadzać się nie musi…

        1. ChomiczQ przeczytałem Twoje dzisiejsze wpisy i … no właśnie.
          1. Kara śmierci … jako dziecko przeczytałem książkę A. Szklarskiego „Tomek na tropach Yeti”, tam jest jedno ładne zdanie w temacie jak byśmy to dzisiaj nazwali eutanazji. Jeden mnich buddyjski patrząc na człowieka, dla którego nie było żadnej nadziei mówi „Nie my daliśmy mu życie, nie my je będziemy mu je odbierać”
          Głośna ostatnio sprawa Tomasza Komendy spod Wrocławia. Gdyby 22 lata temu dostał „czapę” to niewinny człowiek zostałby pozbawiony życia w majestacie prawa….
          2. Putin, Stalin i cała rzesza tych … no właśnie. Chciałabyś być na ich miejscu? Cały czas się bać? Kto na Ciebie czyha? Kto chce Ci krzywdę zrobić? Żyć w świecie urojeń? Nie móc w tak piękny dzień jak dzisiaj iść swobodnie na spacer? Bo dookoła Ciebie batalion żołnierzy … a feeeeeee (ilu z nich oszczędza na środkach higieny…).
          3 ChomiczQ? Chciałabyś być „śniętą rybą”? Zależeć od kaprysów mamy? taty? męża? teścia? kochanka? czy cholera wie kogo jeszcze? Patrząc na Twoje dotychczasowe wpisy wątpię. Ty raczej nie „z tej gliny”
          Paradoksalnie najwięcej patologii (ćpuny, alkoholizm, samobójstwa) to wśród tych, co to sami nie umieli sobie celów w życiu wyznaczyć.
          Sama zobacz człowiek szczęśliwy, to ten co się potrafi cieszyć z umytych (własnoręcznie ) okien, skoszonego trawnika, upieczonego ciasta….
          Bo człowiek zrobił to (osiągnął, wymyślił i zrealizował) SAM 🙂

          1. Przywołałeś przykład Komendy. To przypadek jeden na milion. A co powiesz na takiego skurwiela co katuje dziecko? Półroczne dziecko. Temat z ostatnich dni. Tu raczej nie ma wątpliwości co do winy…
            Tak – piękne to powiedzenie ale oprawcy mają je w dupie. Bo życie można odebrać nie tylko zabijając…

            Co do tych różnic odnośnie pomocy otrzymanej mieszkając na wsi a w mieście. Na wsi wszyscy się znają i nikt nie chce się wtrącać w rodzinne sprawy. Nie mają może takiej świadomości że powinni się wtrącić. No ale co powie reszta wsi…?
            W mieście natomiast ludzie są bardziej anonimowi i to powoduje, że skurwiele czują się pewniej. Świadomość mieszkańców niby większa ale teraz ludzie mają generalnie w dupie co się dzieje za ścianą. Także tak źle i tak niedobrze.
            Ja to zawsze powtarzam – wszystko zależy od ludzi. Wszystko.

            1. Niestety przypadek Komendy to nie sprawa jedna na milion… a – biorąc pod uwagę, co można wyczytać małym druczkiem i między wierszami – obawiam się, że to tylko przypadek, że to wyszło na jaw… czemu? Sędzia nie przeczytał akt, ponieważ przyszedł szef wydziału i powiedział, że dowody wystarczą, i że wszystko jest jasne… coś nie zależało komuś na wyjaśnieniu sprawy…

              Właśnie skończyłem czytać książkę „Polska odwraca oczy” Justyny Kopińskiej…

              Sprawa Komendy to tylko jeden z wielu przykładów patologii…

              1. Owszem, patologia w systemie sprawiedliwości była, jest i będzie. Ale nie powiesz mi że ci wszyscy więźniowie skazani są za niewinność?

          2. Trochę się z Tobą nie zgadzam. Myślę że tak I na przykład Putin nie ma w sobie zbyt wiele strachu. On jest pozbawiony wszelkich emocji i dlatego jest kim jest. A jaka jest różnica między kaprysem tatusia męża a kaprysem szefa? Kaprys tatusia lub męża pozbawi mnie nowej sukienki pozbawi mnie nowego samochodu lub pozbawi mnie nowego 200 metrowego mieszkania a kaprys szefa pozbawi mnie chleba. Widać różnicę..?

            1. Dlatego wychowuję swoje córki tak, żeby były niezależne.
              Nie będzie patrzeć na kaprysy „jaśniepana”
              Już mówią, że prędzej „on przyjmie moje nazwisko niż ja jego”
              Poważnie tak mi te moje „miniaturki mamusi” zadeklarowały…

              PS. Poznałem kiedyś Amerykanina (ach co to był za ślub…). Jego ojciec jest lekarzem, dochód roczny liczony w milionach $.
              Młody po liceum trochę poszwendał się po świecie, potem złapał się do Marines (mówią, że to gorszy syf niż Legia Cudzoziemska), Irak, Afganistan i parę innych „dziwnych” miejsc.
              Na stwierdzenie, że przecież mając takiego ojca, mógł iść w jego ślady, mógł żyć z jego kasy (znam takie egzemplarze w Polsce) facet powiedział

              „Ale mi rodzice całe życie powtarzali BE INDEPENDENT”
              I to tyle w temacie niezależności.
              Wiem, że nie każdego stać na taką odwagę, ale gdyby np. Kolumb nie szukał drogi do Indii, czy Kopernik stwierdził, że skoro jest księdzem, to jednak się nie sprzeciwi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *