jazda na bani

źródło:pixabay.com

W wielu miejscach ostatnio czytałam, że Polacy codziennie kupują około 3 milionów „małpek”. Największa sprzedaż odnotowywana jest w godzinach porannych. Przed pracą… Ile to będzie 1/6, 1/5 rynku pracy? Czyli co 5 lub co 6 osoba z naszej pracy przychodzi do pracy pod wpływem alkoholu? Albo rozpoczynając dzień pracy (zaraz po odpaleniu fejsa), otwierają tajemną szufladkę z biurka i płyną…
Wierzyć mi się nie chce. Może małej wiary jestem, ale naprawdę…?

Siedzę z tępym wyrazem twarzy i wbrew pozorom analizuję 😉 Analizuję i w sumie niestety dochodzę do tak smutnych wniosków, że to by się zgadzało. W mojej pracy niedawno zwolnili człowieka, bo odmówił wyjechania w trasę. Godzina 7 rano i nie dało się nie czuć spirytusu. Facet wykazał jednak na tyle rozsądku, że odmówił prowadzenia pojazdu. Kilka miesięcy temu mieliśmy przedstawicielkę handlową, której przecież praca polegała tylko na poruszaniu się samochodem a pod ciężką mgłą jej duszących perfum dało się jednak wyczuć alkohol. Cały czas się zastanawiałam jakim cudem jeszcze policja jej nie skontrolowała…

Fenomenem jednak był niedawno przyjęty facet. Mąż, ojciec dwójki dzieci. Wszyscy byliśmy przerażeni jego wyglądem. Nasze przypuszczenia potwierdzały jego ciągłe spacery do samochodu. To po prostu niesamowite… Kiedy dostał padaczki a ja w nerwach wzywałam pogotowie ratunkowe, bo przecież nikt nie miał pewności z jakiego powodu tak nim rzuca po podłodze, przeszło mi przez myśl co by się stało, gdyby dostał tego ataku za 1,5h kiedy wsiadłby za kierownicę.

Ja się boję wypić przed snem pół lampki wina a inni jeżdżą na ciężkich promilach dzień w dzień. Kiedy pracowałam w szpitalu, na mojej trasie do pracy raz w miesiącu stała policja i zatrzymywała prawie każdego kierowcę na małe „dmuchanko”. Czemu na mojej obecnej trasie do pracy jeszcze ani razu nie widziałam takiej akcji? Może dlatego, że pracę zaczynam o świcie a o takiej godzinie to przecież patrole policji jeszcze mocno śpią…?

Na myśl mi jeszcze przychodzą tzw.”prochowce”, które nie piją alkoholu, ale łykają namiętnie mieszankę tabletek na uspokojenie z tabletkami przeciwbólowymi. Człowiek jest wtedy na podobnej „jeździe” jak po alkoholu ale niczego nie „wydmucha”… Zagrożenie na drodze sprawia takie samo…

Przerażona jestem bezmyślnością innych ludzi. Autentycznie przerażona tymi matkami, ojcami, mężami i żonami…

12 Replies to “jazda na bani”

  1. Jedyne pocieszeni, jeżeli jakieś pocieszenie w takiej sytuacji może być, to fakt, że nie jesteśmy najbardziej rozpitym narodem – wyprzedza nas kilkanaście nacji, w tym Skandynawowie, którzy podobno mają prohibicję…

  2. 3 miliony małpek? Nic dziwnego, że ceny bananów idą w górę…

    Ciągłe tolerowanie postaw „Polak nie kaktus…”, czy tłumaczenie, że – UWAGA!!!! – POLSKIE PRAWO JEST POD TYM WZGLĘDEM RESTRYKCYJNE (!! Serio… taki argument dostałem w dyskusji o jakimś wypadku spowodowanym przez gościa na podwójnym gazie… no bo gdzieś tam na zachodzie są wyższe limity i luz… a u nas taki zamordyzm… ) … i już mamy jedną ze wskazówek, czemu w czasie każdego długiego weekendu policja zatrzymuje po parę tysięcy kierowców po alko…

    Na wszystko jest czas i miejsce… Chce ktoś się napić? Proszę bardzo… Chce się napić, a potem usiąść za kółkiem? Spoko, tylko niech od razu wyceluje w jakieś drzewo – po co mają cierpieć niewinni (UWAGA!! Osoba, która dopuściła takiego kierowcę – moim zdaniem jest równie winna, co sam sprawca…)

    1. A ja ostatnio przeczytałem coś mniej więcej takiego:
      „Tylko 3% wypadków jest powodowanych przez kierowców pod wpływem alkoholu, więc opowieści o wpływie alkoholu na bezpieczeństwo jazdy to bzdury”
      Nie jest to cytat dosłowny, ale mniej więcej w „ten deseń”.

      Ale w kraju gdzie w TV widać filmy jak czołowi politycy (prezydent, parlamentarzyści) są „na bani” i tłumaczą się np. „chorobą filipińską” i jeszcze inaczej ludziom robią wodę z mózgu, to o czym mówimy?

      Albo żona czołowego kiedyś polityka, dzisiaj autorytetu wielu telewizji, została zatrzymana na stacji benzynowej z ponad 2promilami i to jeszcze dziecko miała w samochodzie.
      I co? Rysio wmawia ludziom, że „żona wcale nie prowadziła”, a sprawa procedowana jest w taki sposób, że pewnie skończy się przedawnieniem (albo jakiś „roztargniony prokurator” podpisze czarnym atramentem, chociaż procedura wymaga podpisu w kolorze niebieskim – a może na odwrót).
      W innych krajach tacy ludzie byliby spaleni, a Wy poszukajcie w necie jaka „krzywda” spotkała ww. wybrańców narodu…

      1. Ty wiesz,że mnie też przeszło przez myśl jak wielu koerowców pod wpływem alkoholu powoduje wypadki? Może faktycznie coś w tym jest,że wcale nie tak wielu. Ale fakt faktem-stwarzają zagrożenie. Nawet jeśli miałaby zginąć tylko 1 osoba to o 1 za dużo.

  3. Ciągle jeszcze jest dużo pobłażania w tym zakresie – na zasadzie „po jednym piwku można”, „zdążysz wytrzeźwieć zanim pojedziesz” itp. Ale to się sukcesywnie zmienia, bo jednak ryzyko utraty prawka w czasach, gdy samochód jest wręcz niezbędny, sprowadza ludzi na ziemię.
    Inna sprawa, że trzeźwość nie jest gwarancją bezpieczeństwa za kierownicą. Ludzi gubi brawura, pośpiech, a nierzadko po prostu komórka w ręce….

  4. Jako uzupełnienie mojego wczorajszego wpisu

    https://fakty.interia.pl/galerie/kraj/kamil-durczok-nie-trafi-do-aresztu-zdjecie,iId,2736611,iAId,336527

    Każdy potencjalny zabójca, który wsiada za kółko „pod wpływem” widząc czytając to co pod linkiem powyżej myśli sobie cos mniej więcej takiego „jemu wolno, to mi też ch… zrobią”

    PS. Przepraszam za wulgarną wstawkę, ale ci, którzy siadają za kierownicę „po jednym” zazwyczaj nie posługują się innym językiem

  5. Kupę czasu mieszkałam na placu budowy. Bo wokoło moje domu na potęgę budowano i rozbudowywano kamienice. I codziennie rano, kiedy ja kupowałam sobie jabłko i drożdżówkę do pracy, zakupy robili także robotnicy budowlani. I hmm… Zwykle fajki, dwie-trzy słodkie buły oraz.. małpka. I ci ludzie potem włazili na rusztowania, operowali maszynami etc. etc.
    Nie wiem jakim cudem, ale wypadków nie było. Albo ja o nich nie wiedziałam. Ale sama wiedza, że ci ludzie pracują na cyku zawsze zdeko mnie przerażała…

Pozostaw odpowiedź chomikowa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.