co z tymi Walentynkami?

źródło:pixabay.com

I znowu od początku lutego pełno wszędzie informacji przypominających o nadchodzących Walentynkach. Komercjalizacja mówią. Jak się chce świętować, to się powinno świętować codziennie tę miłość.
Okej. Może się zgodzę, Ale mniej, niż kiedyś. Można powiedzieć, że Boże Narodzenie też powinniśmy świętować codziennie. Święto Zmarłych też w sumie niepotrzebne, bo przecież o zmarłych powinniśmy pamiętać codziennie.
Od kilku dni myślę o Walentynkach (trudno nie myśleć, skoro zewsząd słychać o święcie miłości), Dniu Kobiet, urodzinach i wszelkich innych świętach i ich celebracji. Miło jest wiedzieć, że ktoś o nas pamięta. Miło jest dostać choćby schowany do kieszeni liścik z narysowanym serduszkiem lub (popłynę już daleko!) umówić się na kolację do miasta, bo może wcześniej ciągle nie było na nią czasu. Im milszy dzień, im większy kwiatek lub narysowane serduszko, tym późny wieczór też jest przyjemniejszy 😉 Bo mimo, że panowie tak bardzo bronią się przed świętowaniem Walentynek, to na ten późny wieczór pełen namiętnego seksu już jakoś nie narzekają. A im większy bukiet kwiatów lub im milsza kolacja, tym seks może być fajniejszy. Nie ma się co bronić przed tą tezą. Wiem, że nie powinno tak być, ale tak jest. Kobiety lubią być komplementowane, lubią kiedy pokazuje się im uczucie. Im więcej uczuć i poczucia bezpieczeństwa, tym seks jest fajniejszy. Warto! Weźcie to panowie pod uwagę 😉
A co mają zrobić single jak ja? Cóż. W piątek kolega z pracy jako jedyny przy grupowym lunchu powiedział, że mi współczuje bycia singlem w Walentynki, bo „to jest przerąbane, Chomik. Ja bym nie chciał być sam w taki dzień”. Wybuchnęłam śmiechem. Na palcach jednej ręki mogę policzyć Święto Zakochanych spędzone z kimś u boku z czego jedne z ostatnich to były Walentynki-Przeprosinki pełne wyrzutów i tak naprawdę rozczarowań. Przyzwyczaiłam się. Nie muszę być martwa, żeby obchodzić Święto Zmarłych, nie muszę być w związku, żeby obchodzić Walentynki, ale koledze dziękuję za wyrazy współczucia. W sumie jako pierwszy głośno powiedział to, czego boi się przyznać cała reszta…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.