nie lubię niespodzianek

źródło: pixabay.com

Już długo nie zastanawiałam się nad tym dlaczego nie przepadam za niespodziankami. Odkąd tylko pamiętam na samą myśl o słowie „niespodzianka” dostawałam dreszczy i zamykałam się w sobie. Staram się sobie przypomnieć, czy przeżyłam kiedykolwiek jakąś traumę związaną z niespodzianką, ale… no nie… Albo NIE PAMIĘTAM 😉 bo było to tak traumatyczne przeżycie, że wyparłam z pamięci ?
Jestem natomiast pewna, że bardzo często, gdy słyszałam słowo „niespodzianka” później byłam dość głęboko rozczarowana. Nie, żebym spodziewała się nie wiadomo czego, ale te niespodzianki chyba z reguły były kompletnie nietrafione…Jakiś czas temu wybrałam się na randkę (znów. Ciekawe, kiedy nadejdzie moment wyczerpania tematu). Miło nam się gawędziło przez komunikator, że w końcu zaczęliśmy ustalać miejsce spotkania.
-Chomik, to spotkajmy się na Struga 23, OK?-proponuje.
-Spoko. Ale tam nie ma przypadkiem przychodni…? Gdzie ty chcesz później iść? Na szybką morfologię i EKG…?-odrobinkę żartuję.
-Tak, tak. Tam jest przychodnia, ale później zabiorę cię w inne miejsce, ale to… (i tu pada to słowo) NIESPODZIANKA.
Przeszył mnie dreszcz.
-Niespodzianka…? Nie za krótko się znamy na niespodzianki…? Może po prostu się przejdziemy? Albo umówmy się na miejscu…?
-Nie, nie. Nie drąż tematu. Zabiorę cię w smaczne i fajne miejsce, ale to jutro się dowiesz, bo to niespodzianka.
No dobra. Nie naciskam. Przecież niespodzianki w sumie są OK. Ludziom one się dobrze kojarzą, więc może w końcu i ja zacznę mieć o nich inne zdanie. Może zabierze mnie w miejsce, gdzie są koncerty na żywo i jedzenie. Przecież pytał się mnie czy lubię kameralne koncerty. A może na kabaret. Też się mnie pytał, czy lubię się śmiać na stand up’ach. Uwielbiam! To może to będzie ta niespodzianka. I byłaby w końcu miła odmiana na tych smutnych randkach przy sałatkach czy lemoniadach.
Może tym razem będzie FAJNIE.
Pojechałam na Struga 23.

-N! Do końca życia będę sama!-piszę zrozpaczona do Mojej N.-To była moja ostatnia randka! Mam dość! DOŚĆ! Tylko pieniądze na benzynę tracę i swój CZAS!- wylewam żale.- Spotkałam się wczoraj z gościem i nie dość, że miał ZEZA (co powiedzmy, że jakoś bym przełknęła), to jeszcze przyszedł w spodniach dresowych!
-Ojej… No cóż…
-Mało tego! Przed spotkaniem taki był tajemniczy! Mówił, że to niespodzianka gdzie mnie zabierze! No to byłam nastawiona (wiesz, że nie przepadam za niespodziankami), że może w końcu będzie fajnie, bo przecież niespodzianki są fajne! To wiesz gdzie mnie zabrał? Do BUDKI Z LODAMI. Bo on LUBI LODY! Nieważne, że ja próbuję kompletnie odrzucić cukier o czym wie, ale on LUBI LODY! No to sobie wzięłam KAWĘ.
Haha. Postawiłaś się. Kobieta niezależna. To ty!
-To JA. SZLAG BY TO! LODY! Taka tajemnica od wczoraj!
-Wiesz, Chomik. Ja myślę, że ten zez i dres to była jednak największa niespodzianka…

33 odpowiedzi na “nie lubię niespodzianek”

        1. Może zez by mu się naprostował, a dres zmienił w garnitur ??? Taki nowoczesny książę ?

          PS. Nie chcę już lata. Chcę spokojną jesień. Człowiek nie śpi, bo albo się gotuje w sosie własnym albo tak napierdziela za oknem, że też spać się nie da. No wyżaliłam się – od razu mi lepiej ?

          1. Hahaha. Żadna ze mnie księżniczka, więc raczej książę by się z Niego nie zrobił ?
            Też mnie męczą upały… Zero umiaru z tą pogodą ?

  1. Niespodzianki są spoko tylko jeśli się kogoś dobrze zna i naprawdę ma się na celu trafić w jego oczekiwania, gusta itp.

    Po takim wstępnie też bym oczekiwała czegoś WOW a nie budki z lodami, choćby najpyszniejszymi. No i dres na pierwszej randce…

    1. mężczyźni widzę, że generalnie mają problem z ubiorem :/ Już nie raz niestety zauważyłam, ze nie potrafią się ubrać na randkę… :/ Ja tam ich tego uczyć nie będę 😛

  2. Teoretycznie przepadam za niespodziankami. Praktycznie – chyba nieco mniej.
    Dobra niespodzianka zawiera w sobie element badania terenu/działania szpiegowskie/ analizę bazy danych/profilowanie psychologiczne . Niestety -asów wywiadu jest mniej niż tupeciarskich luzaków płci obojga… 😛

    A lody podobno można nawet na diecie. Byle nie czekoladowe 😉

    1. Hahahahaah. Tak, madamme- sprawianie niespodzianek wymaga trochę pracy i psychoanalizy 😀 Dlatego chyba tak bardzo się ich boję 😉

  3. Okej po słowie niespodzianka rzeczywiście ostatnie co bym się spodziewała to budki z lodami…. serio… współczuję ci kobieto i to naprawdę bardzo ci współczuję. Może poszukajmy wśród naszych znajomych może ktoś będzie się nadawał dla Chomikowej? To już jest powyżej wszelkich limitów, bo od tych nieudanych randek nam ta Chomikowa w jakąś depresje wpadnie.

    Czasem mam ochotę rzucić w diabły mojego ogra, ale gdy pomyślę sobie o tych wszystkich nieudanych randkach jakie miałam zanim go poznałam to od razu stwierdzam że nie jest taki straszny. Nieudane randki potrafią zniechęcić do poznawania ludzi.

    1. Oj! Póki nie masz ochoty tego swojego ogra zabić, to się faceta trzymaj ?
      Wśród moich znajomych jedynym singlem (i chyba wiecznym ? ) jest Prawie Idealny, ale to już omawialiśmy.

      1. Ja kochana mówię że my wszyscy tu czytający powinniśmy zacząć wśród swoich znajomych ci kogoś poszukać 🙂 Zawsze w razie co nie będzie to randka tylko grupowe spotkanie z nami byś w większym gronie swobodnie siedząc mogła obczaić potencjalnego i sprawdzić czy dobrze rokuje 😀

  4. Ja tam lubię niespodzianki. Ostatnią sprawił mi Phoenix, podsyłając linka do bloga Chomikowej, o której myślałam że zarzuciła pisanie bloga…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.