i nic z tym nie zrobię!

źródło: pixabay.com

Że nie będę romantyczką chyba się zorientowałam po raz pierwszy, kiedy wchodząc w dorosłe życie otrzymałam bukiet kwiatów z dołączonym liścikiem miłosnym opisującym uczucia do mnie w sposób nie mniej wyszukany, niż mógłby to zrobić Romeo wyznający miłość swojej Julii pod balkonem a dnia kolejnego byłam w ustach tego samego chłopaka zdzirą z równie bogato przedstawionymi epitetami.

Z tych wszystkich pięknych słów o gwiazdozbiorach miłości nie naprawię samochodu, nie ugotuję obiadu ani w ogóle NIC nie zrobię. Mało tego. One mi nawet nie zagwarantują, że ten, co mi te piękne słowa opowiada, to mówi to z serca a nie z potrzeby osiągnięcia swojego jedynego (wiadomo jakiego 😉 ) celu.
-Jak tam ostatnia randka, Chomik- pyta mnie Moja N.
-W sumie nie było źle… Starał się. No bardzo się starał- mówię zgodnie z prawdą.
-Ale…?- Bo ja cię, Chomik znam. Gdzie jest „ale”?
-Nie, że „ale”. No starał się zrobić na mnie wrażenie opowiadając o gwiazdach i baśniach z gwiazdozbiorami związanymi. I tak mi pokazywał te gwiazdy i konstelacje i pokazywał…
– I starał się być romantyczny. Niedobrze, Niedobrze….
-No bardzo starał… A ja patrzyłam na to niebo i tylko niecierpliwie ciężar ciała przerzucałam z nogi na nogę.
-Ech- wzdycha cicho Moja N. – i co, Chomik?
-Przecież ja z romantyzmu to tylko Mickiewicz i Słowacki! I nic z tym nie zrobię!

Rozłożyła ręce. Ja też.

no contact!!!

giphy.com

Rozstanie. Czy to rozstanie z partnerem/partnerką czy zerwanie znajomości, która dopiero się miała stworzyć ale się nie udało. Boli. Którąś ze stron na pewno. Czasem obie też. Ale skoro do tego rozstania doszło, to znaczy, że coś należy sobie przemyśleć. Na spokojnie, na cicho, na wiele tygodni aż na dystans. Najcięższe emocje opadną po kilku tygodniach i wtedy można na spokojnie przemyśleć, czy to rozstanie było dobre czy nie. Ale pod żadnym pozorem nie powinno się w tym czasie do byłej czy byłego pisać/ dzwonić/ nalegać na jakikolwiek kontakt. Bo po pierwsze trzeba mieć swój honor.  Po drugie skoro słowa o rozstaniu padły, to znaczy, że był jakiś powód i ten powód (przypuśćmy awantury, spóźnialstwa, kłamstwa czy inne kwestie, który doprowadziły do rozstania) nie zniknie po ewentualnym powrocie. Tutaj można rozwodzić się o wchodzeniu po raz kolejny do tej samej rzeki, ale o tym już pisałam dobre dwa razy i swojego zdania o wchodzeniu po raz drugi w ten sam związek nie zmienię. Dwa razy dostałam nauczkę i mam nadzieję, że więcej tego błędu nie popełnię. Czytaj dalej no contact!!!

tak bardzo pewny siebie (idiota?)

źródło: giphy.com

Ja im chyba nawet trochę zazdroszczę. Nie szanuję ich, nawet gardzę nimi, ale trochę im tej cholernej pewności siebie zazdroszczę. To niesamowite jak można patrząc komuś prosto w oczy wciskać różne kity i nie przejmować się ni jedną poniesioną porażką. Iść wiecznie z podniesioną głową i mimo słów dezaprobaty płynących z otoczenia nadal iść swoją drogą. Czytaj dalej tak bardzo pewny siebie (idiota?)

nawrzucali mi…

źródło: giphy.com

Chyba przez całe moje życie nie usłyszałam tylu „wrzut”, co przez ostatnie 2 miesiące…. Że księżniczka (ale że śliczna, delikatna i urocza????); że pieprznięta (nigdy nie zaprzeczałam); że chora psychicznie (od dawana planuję wizytę u psychiatry- moja babcia bierze antydepresanty i nawet jak leje deszcz, to dla niej pogoda jest piękna); że nie mam ambicji (przemyślę to, kiedy będę określać swoje kolejne cele) i inne…….. Czytaj dalej nawrzucali mi…

obyś żył w ciekawych czasach…

źródło:pixabay.com

„Obyś żył w ciekawych czasach”- takie przekleństwo nas dotknęło. I wcale nie mówię teraz o pandemii.
Nie lubię marnować niepotrzebnie czasu. Nie zamierzam tygodniami pisać z facetem, zanim się z nim umówię lub choćby porozmawiam przez telefon. Nie chcę tworzyć idealnego wizerunku, który po wypowiedzeniu pierwszych kilku słów okaże się konkretnym NIEWYPAŁEM. Czytaj dalej obyś żył w ciekawych czasach…

mnogość wszystkich rozczarowań

źródło:pixabay.com

Szkoda mi jej. Naprawdę mi jej szkoda. Ja tyle razy przeżyłam rozczarowania, że jakoś sobie z nimi radzę. Mniej lub bardziej boleśnie, ale radzę. Ona już nie powinna. Nie zasłużyła sobie na to wszystko i nie powinna…

Nie mam dobrego dnia. Chodzą za mną marzenia, które cały czas odkładam i rozczarowania codziennością. Może też dlatego tyle we mnie zrozumienia. Bo ile można być rozczarowanym. Ile można odkładać marzenia o normalnym życiu.

Czytaj dalej mnogość wszystkich rozczarowań

witamy w nowym roku

źródło:własne

Jestem o rok starsza. Pierwsze, co zobaczyłam w nowym roku to fakt, że skora na szyi mi wiotczeje… Kolejny powód do niepokoju. Albo w końcu się z tym oswoję. Tak samo jak z moim wzrostem- po 20 latach bytności na tym świecie. Z wiotczejącą skórą na szyi może być gorzej- zanim się z nią oswoję, to będę cała zwiotczała… To komplikuje… WSZYSTKO.
Nowy rok.
Cudownie, że nadszedł!
Tyle nadziei, kolejnych szans i przygód! Jest moc!
Taaaa. Tyle się zmieni, ile sama tego będę chcieć i na ile okoliczności mi pozwolą. Nie oszukujmy się- może nie zmienić się NIC. Nie ma się co nadmiernie ekscytować 😛 Od wielu lat wychodzę z założenia, że jak tylko jest się zdrowym, to i tak można dużo samemu osiągnąć i zmienić. Trzeba tylko chcieć i nie siedzieć z założonymi rękoma.

Czytaj dalej witamy w nowym roku