moja połowa lata

źródło:giphy.com

Połowa lata.
Zieleń, słońce, długie i ciepłe wieczory.
Totalnie zmarnowana połowa lata.
Lato spędzam w pracy.
Żeby już totalnie się nie biczować, to na basen (ZAKRYTY! No bo przecież lato…) jeżdżę rowerem, który nota bene po moim weekendzie w Kotlinie Kłodzkiej nadaje się już tylko do jazdy po terenie równinnym. I nie. Nie ma takiej opcji, żebym zajęła się jego naprawą. Nie będę zgłębiać kolejnych tajnik napraw czegokolwiek. Nie będę szukać części zastępczych, punktów napraw, dojazdu do punktu naprawy i prowadzić kolejnych rozmów z człowiekiem, który mnie- kobietę będzie traktował jako krowę do wydojenia. Z pieniędzy oczywiście. NIE. Będę jeździć tym rowerem dopóki nie poodpadają mi pedały a jak mi poodpadają, to zostawię ten rower tam, gdzie mi odpadły.
TRUDNO.


Przestałam czytać bez opamiętania książki, które by mi pozwoliły znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, na które i tak trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Nie kupuję gazet, w których pisze się tylko o problemach ekologii i o tym jak bardzo kobiety są silne. Bo SĄ silne. A przez tą swoją siłę łykają antydepresanty i chodzą na psychoterapię. One wcale nie chcą być takie silne. Chcą być słabymi kobietami, którym ktoś pomoże to wszystko dźwigać.
Przestałam śledzić politykę naszego kraju. Po przeczytania fragmentów Nowego Ładu i ustawy dotyczącej lex TVN straciłam nadzieję na jakąkolwiek poprawę stanu rzeczy w naszym kraju. Nie mam na to wpływu. Nie wiem tylko po co poszłam na studia a potem chodziłam na dziesiątki kursów, żeby poszerzać swoją wiedzę, skoro nawet jeśli zacznę zarabiać dobre pieniądze, to moje podatki pójdą na tych „biednych”, których karmią socjale. To niesamowite, że na urlopy powyjeżdżali ci, co ledwo skończyli szkoły średnie, wysławiają się krótkimi zdaniami „poszłem se kurwa po browarka” a ja się martwię rosnącymi rachunkami, więc o urlopie pomyślę innym razem.
Naprawdę niesamowite.
Ale nie mam na to wpływu. Mogę tylko przestać o tym myśleć.
Żeby już totalnie nie zwariować od „niemyślenia” i „nieplanowania” pierwszy raz w życiu postanowiłam zgłębić tajniki KOSMETYKÓW i MAKIJAŻU. Zaczęła mnie niepokoić ilość kremów, podkładów, korektorów do mojej cholernie problematycznej cery naczynkowej, która czego bym na nią nie nałożyła, to i tak po kilku godzinach mi się „czerwieni”. Obejrzałam kilka vlogów, poczytałam składy kosmetyków i… zaczęłam inwestować w droższe kosmetyki. Okazuje się, że nie potrzebuję trzech kremów i dwóch podkładów, aby moja twarz wyglądała przyzwoicie. Wystarczy zainwestować kilkadziesiąt złotych w lepsze kosmetyki/dermoskometyki i uciążliwy problem przestaje być big problemem, tylko problemikiem. I to wcale nie wychodzi drożej. Wychodzi podobnie, bo nie mam już trzech kremów za 30, 40 i 50 zł, tylko jeden za 100 zł i jeden za 10 zł. To samo dotyczy „kolorówki”. Po co mi puder rozświetlający skoro mam podkład rozświetlający? Po co mi baza pod pomadkę, skoro mogę kupić droższą pomadkę idealnie się utrzymującą na ustach bez bazy? Te cholerne reklamy i artykuły sponsorowane wmawiają nam, że potrzebujemy dziesiątek kosmetyków. A nie potrzebujemy. Tak samo z kremami ujędrniającymi/ wygładzającymi/ wyrównującymi koloryt. Mamy tylko 4 składniki kremów, których działanie zostało dobrze przebadane i ich skuteczność została udowodniona. TYLKO 4! Jest to retinol, gliceryna, witamina C oraz witamina B12. Całą resztę można potraktować jak… To już sami sobie dopowiedzcie.
OGRANICZAM KREMY i KOSMETYKI.
I póki co taki pożytek w mojego lata.
Ktoś powie, że taki lepszy, niż żaden. Ja gdzieś z tyłu głowy czuję niedosyt.

Zagłuszam go alkoholem 😉
 


12 odpowiedzi na “moja połowa lata”

  1. Jejku, Chomiku!
    Jakoś podobną drogą kroczymy co do oceny sytuacji w naszym pięknym kraju.
    Natomiast w sprawie kosmetyków zwłaszcza do twarzy, poszłam dalej. Raczej nie używam. Bo skoro kolejny krem trzeba było wyrzucić, bo stał na półce ze skończonym terminem ważności to po co mi on i jego następca? Prosta Nivea jakoś starcza, olejek migdałowy z kropelką eterycznego…
    Dużo zdrowia dla roweru.

    1. Czyli długo stał nieużywany ten krem,skoro stracił termin ważności 😉
      Niveę próbowałam, tak samo jak jakieś dziecinne tego typu kremy i buzia aż mi się łuszczyła… Kiedyś w składzie tam był alkohol i to było powodem. Nie wiem jak teraz.
      W imieniu roweru dziękuję. Jakoś jeszcze się trzyma… Choć nie wiem na jak długo starczy mi energii i chęci.
      Ściskam!

      1. A niedosyt zagłuszasz alkoholem? To czemu w Nivea Ci przeszkadza? 😀
        Widzę niekonsekwencję. Może za mało kremu używałaś.

        Po uczciwości, używam ( czasem ) do twarzy jeszcze czegoś, co się nazywa hydrolat. Pachnąca woda rozpylana na dziób. Szybko, łatwo i przyjemnie.
        Poza tym, stawiam budowanie naturalnej powłoki lipidowej na skórze. Zdrowa żywność, mało mycia… Na wsi mieszkam, to kto mnie przymusi do częstego mycia. Zresztą woda to skarb, bogactwo naturalne i trzeba ją oszczędzać.
        Pozdrawiam!

        1. 😂 i tu mnie masz! Zdarza mi się niekonsekwencja w działaniu. Szczególnie jeśli chodzi o alkohol… Pić powinnam w każdy weekend a jakoś no… Nie wychodzi. A ciągle sobie obiecuję 😉
          Już druga osoba mi mówi o hydrolacie. Muszę w końcu zobaczyć co to za cudo.

        1. Hmmm. Wczoraj gadałam z koleżanką z pracy, która jakiś czas temu była fanką hydrolatów. Mówiła,że używała ich zamiast toniku….
          Muszę to przemyśleć.

  2. A może poprostu brakuje Ci kogoś koło siebie aby to lato było naprawdę na 100%? Wtedy wiele rzeczy można zrobić i nie myśli się o pracy, naszym rządzie, patologii itd.

        1. Człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Czy to patologia czy samotność czy nawet wyzysk. Często brakuje energii do zmiany stanu rzeczy. Różne są powody. Ale na pewno do wszystkiego człowiek się może przyzwyczaić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.