kup mi leki, Chomik

źródło: giphy.com

W drodze do babci (jak ten Czerwony Kapturek) minęłam ekipę filmową. Znowu pewnie jakiś serial. Seriali u nas w kraju pełen wachlarz.

Przeszył mnie bardzo nieprzyjemny dreszcz.

Przez bardzo krótką chwilę przewinął się przez moje życie taki człowiek z ekipy. Zajmował się tam … no czymś tam związanym z dźwiękiem. Narzekał na współczesne kobiety, które chcą nie wiadomo czego. Często jak słyszę takie narzekania, to pojawia mi się mała żaróweczka, że te kobiety po prostu nie chciały być z nim. Tak naprawdę większość z nas- kobiet wcale nie jest wymagająca. Wiążemy się z facetami, którzy nas okłamują, którzy nas obrażają, którzy nie prowadzą z nami rozmów, nie interesują się naszym życiem, ukrywają swoje znajomości, unikają pójścia do pełnoetatowej pracy i wiele innych. Nie czepiamy się, milczymy i tkwimy. Jeśli więc druga czy trzecia kobieta nie chce się z kimś wiązać, to znaczy, że jest z tym człowiekiem coś naprawdę „nie tak”. Pamiętam jednak, że dwa razy w życiu spotkanie bardzo miło mnie zaskoczyło, więc wiem, że mimo nie najlepszych przeczuć, może być dobrze. Tak- ja wiem, że dwa pozytywne zaskoczenia na dziesiątki randek to statystycznie rzecz ujmując wskazuje to na jedno wielkie g***, ale chyba jednak trochę dziecięcej naiwności we mnie zostało. Niewiele, ale jednak. Dlatego na spotkanie się umawiam. Uprzedzam, że skoro jest to środek tygodnia, to będę docierać na miejsce samochodem, wstaję w środku nocy do pracy, więc samochodem muszę wrócić do domu.
Leje deszcz. Nie mogę tego nazwać opadem. Po prostu leje. Ale zmienić miejsca spotkania nie mogę zmienić, bo facetowi ukradli (sic!) telefon i poza komunikatorami internetowymi nie mam z nim kontaktu poza domem. Dopadamy z ulicy pod jakiś daszek. Facet jest cały czerwony na twarzy. Mówi mi, że ma wysokie ciśnienie no i właśnie musi wykupić leki, ale z racji, że praca na planie filmowym nigdy nie jest jasno określona finansowo, to on jest akurat bez grosza i prosi mnie o wykupienie tych leków za parę groszy. A żebym się nie gniewała, to on mi przyniósł zdjęcie z planu filmowego z autografami aktorów z pierwszych stron gazet. Uprzejmie dziękuję, ale z twarzy kojarzę może jednego z nich, bo na filmach i serialach się totalnie nie znam. Najzwyczajniej w świecie ich nie oglądam. O czym zresztą wcześniej informowałam wiele razy… Wystarczyło posłuchać. Znam Żebrowskiego, Chyrę, Cieślak, Muchę, Adamczyka, Damięckich, Jandę, Lindę i to chyba na tyle jeśli chodzi o moją znajomość polskich aktorów. Z zagranicznymi jest niewiele lepiej… Biorę wdech i staram się nie czepiać. Stoimy chwilę pod daszkiem i zaczynam mieć wrażenie, że od faceta śmierdzi… spirytusem. Może się mylę. Może się znów czepiam.
-Chomik, to słuchaj, przestaje padać, to pójdziemy do tej apteki, a potem na piwko, co?
No nie wierzę. Naprawdę nie wierzę. Podnosi mi się ciśnienie i chyba sama pójdę do apteki po te cholerne leki.
-Jestem samochodem, więc nie będę pić.
-Eee, no Chomik! Serio?- On się naprawdę dziwi. NAPRAWDĘ.- Po co przyjechałaś samochodem?
-Przecież rozmawialiśmy, że na godzinę 16.00 to będę jechać prosto z pracy, więc samochodem. Bez samochodu dotarłabym tutaj najwcześniej na 18.00 i na tą moją wioskę nie wiem ile czasu bym przy tych remontach wracała do domu.
Matko… jak mnie się marzy ogarnięty facet z samochodem. Ogarnięty, który słucha i który mi powie, że NIE MUSZĘ SIĘ O NIC MARTWIĆ, bo on mnie zawiezie, przywiezie gdziekolwiek będę chcieć. Czy to do cholery tak dużo w dzisiejszych czasach????
Ruszamy przed siebie. Gada, zadaje pytania dotyczące mojej opinii na temat jego wyglądu, nie czeka na odpowiedź i tak jakoś mijają metry i minuty. Jestem wewnętrznie przekonana, że gdzieś wejdziemy i posadzimy tyłki, ale na naszym horyzoncie pojawia się apteka, do której on wszedł jak gdyby nigdy nic. Prosi o jakiś tam lek na ciśnienie, pieprzy do farmaceutki bzdury, że kiedyś też miał być farmaceutą po czym zwraca się do mnie z prośbą o 6 złotych, bo przecież on nie ma ani grosza.
Dobra. To szok. Jestem w szoku. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. To znaczy byłam. Już nie raz kupowałam leki jakiejś babci czy dziadkowi, którzy mnie o to prosili i może dlatego tym razem też za ten cholerny lek zapłaciłam. Nie wiem. Nie mam dla siebie innego wytłumaczenia. Jak ktoś z moich czytelników będzie miał okazję kiedyś mnie poznać lub mijać na ulicy, to pozwolę się za tę akcję wychłostać. Sama podciągnę podkoszulkę i chłoszcz panie! Chłoszcz!
Facet wychodzi z apteki zadowolony, łyka dwie tabletki i mówi, że teraz spokojnie możemy iść na piwo. Patrzę na niego z szeroko otwartymi oczami.
– Ale ja ci mówiłam, że ja nie będę pić piwa, bo jestem autem.
– Spoko, Chomik, to gdzie idziemy? – Nie czeka na odpowiedź i rusza przed siebie opowiadając mi nie wiem o czym, bo wcale typa nie słucham. Chciałam się jakoś wykręcić z tego spotkania, tylko czekałam na jakiś dobry moment.
-Ale wiesz, Chomik, że mój ojciec jest bardzo szanowany w tej branży? To on mnie wszystkiego nauczył. Możesz sobie sprawdzić w Internecie kim jest mój ojciec.
Na chwilkę się włączam i przestaję robić w głowie listy zakupów na cały kolejny tydzień.
-Ale ja ci wierzę, że twój ojciec zajmuje się dźwiękiem i że jego nazwisko jest cenne. Nie muszę sprawdzać. Możliwe, że jest kimś sławnym, ale ja się na tym nie znam. Pozostaje mi wierzyć w to, co mówisz.
-Ale czemu, Chomik nie chcesz sprawdzić? No sprawdź sobie, żebyś nie myślała, że cię okłamuję.
-Ale nie muszę- zaczynam powarkiwać- Wierzę ci.
-No Chomik, ale czemu nie chcesz sprawdzić? No sprawdź.
-NIE CHCĘ SPRAWDZAĆ DO CHOLERY! NIE INTERESUJE MNIE CZYM SIĘ ZAJMUJE TWÓJ OJCIEC, ROZUMIESZ?!
Nastała cisza.
Ptaki odleciały.
Samochody na ulicy stanęły.
Ruch się zatrzymał w centrum miasta.
Rozpędzony rowerzysta wpatrzony w moją osobę potrącił psa nastoletniej dziewczyny.
Po kilku sekundach apokaliptycznej ciszy typ przemówił:
-Spoko, Chomik. Po drugiej stronie jest monopolowy, to tam mi weźmiesz piwko i posiedzimy u ciebie w aucie, ok?
To są te chwile, kiedy chciałabym aby pojawił się jakiś rycerz i za mnie mu przyłożył. Żeby choć raz mnie wybawił.
Ja wiem, że takie rzeczy mogą się wydarzyć jak ktoś ma 19 lub 20 lat ale nie 35 na litość boską!
-Posłuchaj, mam dość. Nie kupię ci piwa ani niczego innego. To koniec tego spotkania i koniec naszej znajomości. Idę do samochodu.
Widok jego ogromnego zdumienia bezcenny.
-Ale dlaczego, Chomik? Co ja takiego zrobiłem?
-Nie mam ochoty utrzymywać z tobą znajomości i nie będziemy ani parą ani koleżeństwem, bo jesteś oderwany od rzeczywistości i nie drąż tematu, póki mówię do ciebie jeszcze kulturalnie. Pa

Trzasnęłam tyłkiem i poszłam.


Pod wieczór otrzymałam 28 (słownie: dwadzieścia osiem!) wiadomości dotyczących mojej osoby. A wystarczyło napisać jednym zdaniem: „Z takim podejściem będziesz na pewno do końca życia sama”. Masa tekstu, jedno zdanie z treścią.
Wolę sama, niż z kimś takim. I już wiem dlaczego on jest sam.

19 odpowiedzi na “kup mi leki, Chomik”

  1. Kiedy wydasz książkę? Jest taka książka „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”, więc tylko trochę przerobi się tytuł i będzie na półce w Empiku w dziale „sensacja”. Ewentualnie „dramat” :D.
    A i dałbym sobie uciąć kawałek paznokcia z serdecznego palca, że pan Andrzej jednak nazywa sie Chyra :P.

    Pozdrawiam Cię serdecznie z deszczowych okolic Sztokholmu :). Zaglądam, czytam, czasem skomentuję :P.

      1. Nikt przecież nie musi znać nazwisk ani twarzy wszystkich gwiazd kina. A nie miał on tam jakiegoś zdjęcia z Karolakiem :D?
        Materiał źródłowy na książkę masz, a czas… no tak, tu jest problem – dłuuugi urlop raczej nie wchodzi w grę ;). Ale jeśli nie jesteś jeszcze totalnie wkurzona (domyślam się, że na męski ród), to niech tak pozostanie ;).

        Dobrego dnia 🙂

        1. Karolak to nie mąż Czubaszek?
          Nie, czekaj… To chyba jeszcze ten co gra we wszystkich komediach. Nie. To nie ten facet był. To byli jacyś z serialu.
          Na pisanie książki właśnie długi urlop jest potrzebny… Nie zapowiada się.
          Ściskam! 😊

  2. Ja też unikam mężczyzn, którzy krytykują wymagania współczesnych kobiet. Z bardzo podobnych powodów. Na szczęście mam obok siebie takiego, który daje sobie z tymi moimi wymaganiami radę.

    1. Bo my nie mamy nie wiadomo jakich wymagań. Normalny facet ogarnia codzienność z kobietą. Cieszę się, że takiego masz 😊

  3. Nawet nie wiedziałem, że tacy ludzie istnieją – poszedł na randkę bez pieniędzy…No może bym to zrozumiał jakby miał jakiś pomysł na nią (bo da się) ale nie – oczekiwał że Ty zapłacisz.

    Niemniej znalazłem plus. Szybko ją zakończyłaś i to jest warte tej kasy na leki!

    Chciałabyś się spotykać z facetem co Cię zawiezie i odstawi własnym samochodem i jeszcze wszystko zorganizuje. No co Ty? Tacy to spotykają się z dziewczynami, które im później wytykają, że auto to nie BMW lub Mercedes i że koszula to to jakaś Vistula czy Lancerto a nie porządny Calvin Klein z dużym napisem 😉

    Pozdrawiam
    G

    1. Gilliat! Matko kochana! Już dawno nic mnie tak nie zaskoczyło jak Twoja wizyta dzisiaj u mnie 😊😊😊
      Oj, nie mówię, że ma wszystko zorganizować. Niech po prostu ma coś co ma 4 koła i jeździ. I wolałabym aby to nie był wóz konny…
      Nie mów, że każda kobieta narzeka ze auto to nie BMW a koszula to nie taka czy taka. Większość aut to normalne auta klasy A czy B na polskich ulicach.
      Pozdrawiam! 😊

  4. Jestem, jestem… ba podglądam Cie tu czasem 😉
    Co do ostatniej części mojego komentarza to chyba za bardzo pokręciłem a chodziło o to, że zwykle tak to jest – dobre dziewczyny trafiają na dziwnych facetów a dobrzy faceci trafiają na zołzy – ot życie 🙂

    1. Oj, jak miło, że zaglądasz 😊 jak widać- u mnie bez większych zmian 🤷🏻🤪 a u Ciebie?
      Ok. Co do tych aut to teraz rozumiem i się zgadzam. Chyba tak jest.

  5. U mnie też bez zmian. Praca – dzieci. I na nic więcej niema czasu 🙂
    Dzieci niby już 4 lata ale.. mimo ze już się wysypiam to w dzień dalej są bardzo angażujące. Niema lekko 🙂

    1. Domyślam się, że przy potomkach i to w liczbie mnogiej to jest jazda bez trzymanki. Tym bardziej doceniam,że zaglądasz 😊

    1. Jest i Niedźwiedź 😊😍 Cieszę się,że jesteś.
      A ten artykulik czytałam 😊 Jak mi się nudzi w pracy,to Onet przelatuję z góry do dołu 😉 Rozbawiła mnie kobieta. Jesnak podróże dostarczają przeżyć 😉

  6. Wraz z rozwojem meskiej swiadomosci na temat zwiazkow, swiadomosci o zenskiej hipergamii, calej spolecznosci skupionej wokol redpill i blackpill, bedzie wam coraz trudniej „wspolczesne kobiety” znalezc wartosciowych partnetow, bo oni Was nie chca, oni szukaj „tradycyjnych zon”. Wartosciowych partnerow jest malo, a Ci swiadomi powyzszego, nie musza sie starac i zabiegac o kobiete, bo maja ich od wyboru do koloru. Sama wpadasz w pulapke wymagan. Zobacz kilka filmow na kanale Kevin Samuels, nierealne wymagania i przekonanie o wlasnej wyjatkowisci niemal kazdej z Pan https://youtu.be/cL2JGUMwQ2M

    1. Kurczę… Kobiety potrafią być dobrymi żonami, matkami, pracownikami to czemu nie mogą tego samego wymagać od mężczyzn? I jak sam zauważyłeś-wartosciowych partnerów jest mało. I zdaję sobie sprawę z tego,że jest ich mało.
      A że kobiety są przekonane o swojej wyjątkowości? Tutaj bym polemizowała. To my ciągle jesteśmy na dietach,bo mamy kompleksy. To my chodzimy na terapie,bo chcemy być lepsze. To my się ciągle malujemy,bo chcemy być ładniejsze. Mężczyźni uważają,że są okej tacy jacy są. Rzadko przejmują się opiniami innych…

  7. Dobre matki, oddane zony itd to wszystko potrafi niemal kazda kobieta, przez to nie staje sie to wyjatkowe. Bycie ogarnietym, jak to nazwalas, mezczyzna i miec poukladane w glowie jest o wiele trudniejsze, dlatego takich osob jest mniej. Mozesz sie obrazac ze to nie fair, czemu mezczyzni tacy sa, zadac zeby populacja mezczyzn sie zmienila pod kobiety i czekac, czekac, czekac. powodzenia. Rzecz w tym, czy Ty w ogole wiesz czego chce mezczyzna, jakiego Ty bys chciala? Czy spelniasz te wymagania,
    czy wybierze Ciebie sposrod dziesiatek innych i dlaczego? Romantyczne milosci sa w licealnych i okolostudenckich czasach, tuz przed 30 do konca zycia zaczyna sie juz kalkulacja kazdej ze stron, glownie oparta na potencjale u Panow, wieku u Pan

    1. Znam dobre matki,ale nie znam idealnych i znam też matki, które do niczego się nie nadają. Znam też wiele nieogarniętych kobiet. Znam też siebie i wiem czego nie potrafiłam i ile pracy kosztowała mnie nauka tego czy tamtego, więc mówienie,że bycie poukładanym i ogarniętym jest trudniejsze jest pójściem na łatwiznę.
      Nie wiem jaki pytanie czy wiem jakiego bym chciała mężczyznę ma związek z wpisem pod którym dyskutujemy.

    2. Ktoś tu chyba czegoś nie rozumie

      Związek dwojga osób (dopasowanie „drugiej połówki”) to nie konfigurowanie samochodu w salonie (czujki parkowania – SĄ, kolor lakieru – taki to a taki BIORĘ, pojemność silnika – …. itd. itp.) OK, płacę, wymagam,
      To nie tak. Tak to nie działa.
      Na własnym przykładzie wiem jak kiedyś wyglądał (w mojej wyobraźni) mój ideał kobiety i kim jest i jak wygląda moja żona.

      Niewiele „parametrów” (wybaczcie sformułowanie) zgadza się z tym co mi się kiedyś marzyło, a z kim jestem na dobre i na złe.
      Po prostu spotkałem kogoś, kto ma w sobie to COŚ, czego nie ma nikt inny.
      I nie wiem, co ona we mnie widziała i myślę, że lepiej nie pytać. Bo jak się jeszcze okaże, że jednak tego czegoś nie mam (a ona tego nie zauważyła)

      Bycie razem to akceptacja zalet i wad i chęć wspólnego pokonywania przeciwności losu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.