i po Rzymie…

źródło:własne

Wróciłam.
W sumie chyba można powiedzieć, że małym cudem, ale jestem 🙂 Nałykałam się Rzymu, całego tego klimatu i spalin miejskich.
Rzym znam z opowieści i z różnych artykułów podróżniczych. Jakoś specjalnie mnie tam nie ciągnęło, bo przerażają mnie tłumy. Stanie w długich kolejkach, przepychanie się z ludźmi, czytanie z mapy (błogosławione mapy google!), ogarnianie metro oraz innego transportu, stresowanie się wszystkim powyższym ewidentnie mnie demotywowało. Zwiedzenie Rzymu było jednak marzeniem Rodzicielki… Czytaj dalej i po Rzymie…

Chomikowa do korpo?

źródło: demotywatory.pl
źródło: demotywatory.pl

– Chomik, a nie myślałaś o pracy w korpo?-słodko pyta się mnie Moja N.
Pewnie, że myślałam. Miałam już nawet taki etap w swoim życiu, kiedy rozpatrywałam pójście na róg pod jedną z najładniejszych i najbardziej klimatycznych latarni w mieście 😉
A tak na serio. Czy ja się na korpo nadaję? Nie noszę czarnych szpilek z czerwoną podeszwą ( nie noszę szpilek z jakąkolwiek podeszwą  z racji wiadomych i lęku wysokości 😛 ), mój biust nie ma rozmiaru D,
Czytaj dalej Chomikowa do korpo?

związek przerywany

Sad, Złamane Serce, Tło
źródło:pixabay.com

Siedzę z jedną zamkniętą grupą młodych ludzi na tych Bałkanach i zbieram w sobie doświadczenia ich wszystkich. A jest co zbierać i jest nad czym myśleć…
Na pewno każda osoba, która się tutaj znalazła jest na takim etapie swojego życia zawodowego lub prywatnego, że zdecydowała się na kilkumiesięczny wyjazd. Często jest to jakaś pasja do podróżowania. Chęć zdobycia doświadczenia, przeżycia przygody… Czasem jest to po prostu pasja do… UCIEKANIA.
Jak bardzo związek musi być nieudany, żeby od niego uciec na kilka miesięcy tysiące kilometrów od partnera? Oczywiście taka głupia nie jestem, żeby zapomnieć o tym, że czasem trzeba po prostu rodzinę opuścić, aby ZAROBIĆ jakikolwiek pieniądz, ale o tym przypadku akurat chciałabym chwilowo zapomnieć.

Byłam gdzieś tam naiwnie przekonana, że na takie wyjazdy decydują się generalnie single lub osoba z długim stażem małżeńskim, która albo właśnie potrzebuje pieniędzy, żeby przetrwać albo potrzebuje odpocząć 😉 A tu jednak zaskoczenie. Połowa ludzi jest w świeżych związkach.
Jak to? Przecież skazują się na… No właśnie- na co?
Za chwilę zaatakujecie biedną Chomikową, mówiąc, że przecież trzeba sobie ufać, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Pierdu, pierdu.  Ja w swoim życiu stosuję zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do wszystkich. No dobra, mam w swoim życiu może dwie, trzy osoby, którym bardzo ufam i… to by było na tyle. Raczej nikt więcej do tego szczęśliwego grona nie dołączy. Istnieją związki, w których możliwe jest 100% zaufanie…? Takie kilkumiesięczne wyjazdy nie są w stanie zepsuć dobrego związku…? Jakoś mam wątpliwość 😛 Żyję od jakiegoś czasu w zamkniętej grupie. Wszyscy  staramy się spędzać ze sobą czas i cóż… jakoś się ze sobą zżywamy. A od tego już bardzo blisko do łóżka. I nie łóżka, do którego idę po to, żeby zamknąć oczy i zregenerować siły podczas snu po ciężkim tygodniu pracy 😛 Trzeba być bardzo rozsądnym, zakochanym… I taaak. Pierdu, pierdu 😛 Ja już tu od jednej „zakochanej” osoby usłyszałam, że to, co wydarzy się na Bałkanach zostanie na Bałkanach.  A założę  się, że zapewnień o wierności, szczerej i dozgonnej miłości do swojego partnera nie ma końca.

Nie chciałabym teraz budzić we wszystkich tych osobach, które właśnie tkwią w „przerywanym” związku jakiegoś strachu, bo wierzę, że jak się jednak bardzo chce, to MOŻNA. Trzeba być jedynie cholernie czujnym i zdawać sobie sprawę z konsekwencji…
Bo c’est la vie niestety…

Mam nadzieję, że mnie nigdy nie będzie dane przerywać związku na dłużej, niż 2 miesiące…
Rzekła Chomikowa-od ponad roku singielka 😀 😛

spełniam marzenia :)

Motivation-wallpaper-10553095Zaparłam się. Zawzięłam gdzieś sama w sobie i postanowiłam, że nie ustąpię. Wiedziałam, że to jedno małe marzenie da się spełnić, więc całą zimę spędziłam na przygotowaniach do zdobycia wymarzonej pracy, która pozwoli mi odkryć coś nowego, obudzić to, co gdzieś we mnie od dłuższego czasu drzemie. Łaziłam na kurs językowy, jeździłam do tej całej Warszawy, gubiłam się w gąszczu zabieganych mieszkańców, nieświadomie atakowałam kioski ruchu (wpis tutaj:http://niecodzienne-notatki.blog.pl/2015/03/05/podejscie-do-warszawy-nr-2-i-niegoscinnosc-miejscowych/) zapisałam się na szkolenie i… UDAŁO SIĘ 🙂

Chomikowa w maju leci na Bałkany do roboty 🙂

Ostateczną decyzję podjęłam wczoraj. Miałam wybór pomiędzy Rumunią, Bułgarią, Maroko… Kręciłam nosem, badałam potencjalne szefostwo (kolejnego mobbingu już bym psychicznie nie zniosła), porównywałam zarobki i wybrałam ogólnie Bałkany. Chociaż ostatecznie, gdzie mnie rzuci los… Tego nie wie nikt 😉
Umowę mam do jesieni, więc na najgorszą porę roku wracam do Polski… Choć moja N. mi powiedziała, że ona czuje, że ja tam sobie życie ułożę i nie będę chciała wrócić. Jakoś nie widzę siebie w innym kraju, niż Polska, ale życie mnie nauczyło, żeby „nigdy nie mówić nigdy”, więc NIE MÓWIĘ 😉 Tylko że ja tu mam ludzi, którzy naprawdę mnie kochają. Wiecie… W sumie jeszcze nikt z moich bliskich tak szczerze nie ucieszył się na mój wyjazd. Rodzicielka zanim mi pogratulowała, to się oczywiście popłakała. Gratulacje odebrałam po 40 minutach 😛 Przyszywany Ojciec mówi, że kobieta będzie w takiej desperacji, że porwie kolejny samolot, żeby tylko polecieć na te pół roku za mną 😛 Ja się obawiam, że w tym samolocie może być też moja N. i moje dziewczyny 😛 bo żadna z nich nie rzuciła mi się na szyję gratulując zdobycia pracy, o której przecież od dłuższego czasu gdzieś marzyłam 😛
Nie ma nic piękniejszego od poczucia, że ma się naokoło siebie ludzi, dla których jest się naprawdę ważną… Nie mam własnych dzieci, nie mam męża a jednak absolutnie nie czuję się samotna. Wiem, że mam koło siebie ludzi, na których mogę polegać i którzy już nie raz pokazali mi, że mogę na nich liczyć. Na własną rodzinę nie zawsze można liczyć a na przyjaciół taki zwykły, niepozorny Chomiczek może. Coś wspaniałego. Polecam 🙂
Kochani… Ponieważ w pracy będę miała tylko 1 wolny dzień, to na pewno nie będę w stanie pisać notek częściej, niż raz w tygodniu, ale bloga nie porzucę. Nie ma takiej mocy, która zmusiłaby mnie do zamknięcia niecodziennych-notatek 🙂 Zresztą okazało się, że mój blog ma MOC i jest przeglądany przez osoby, które NIGDY nie posądzałabym o takie fanaberie (o tym innym razem ;))
Gdzie mnie te moje marzenia zaprowadzą, tego nie wie nikt 😉 Ale uwierzcie mi- na pewno spotkają mnie sytuacje, które będą warte opisania i wyśmiania na niecodziennych-notatkach 😀 Aż strach się bać 😀
Przygodo AHOJ! 😀

—————————————————–
Kto zagląda na fb, ten wie, że wczoraj wróciłam z Krakowa, w którym nagrywałam niecodzienne-notatki do aplikacji Audioblog. Już dziś możecie odsłuchać jednej notki oraz mojego i Lunki1969 komentarza do nagrania.
Zapraszam ja- Chomikowa 🙂 http://www.audio-blog.pl/