rozłożę bezradnie ręce…

Źródło: pixabay.com

Nie lubię, kiedy ktoś się wtrąca w moje życie. Sama podejmuję decyzje. Z reguły bardzo trafne. Czasem tylko nie potrafię albo nie chcę znów sama być sobie najmądrzejszą. Wtedy z opuszczoną głową i prawdziwą skruchą pytam kogoś o radę, w innych przypadkach bardzo nieprzychylnie odnoszę się do wszelkich „dobrych rad”.
Tak samo ja się staram nie wtrącać w niczyje życie. Póki nikt mnie nie prosi o radę, staram się milczeć. Tylko, czy czasem jednak nie powinnam głośno powiedzieć co myślę i przestrzec kogoś przed zrobieniem czegoś, czego może kiedyś będzie żałować…? A może jednak ja bym chciała, żeby ktoś się wtrącił w moje życie uprzedził, co może mnie czekać…?
Do czego zmierzam…
Wiele razy się zastanawiałam, czy poinformowałabym kogoś znajomego, że wiem, że jest oszukiwany przez kogoś bardzo bliskiego. Czy powiedziałabym bliskiej koleżance, że mąż ją zdradza…? Dziesiątki razy szukałam odpowiedzi na to pytanie i nie znalazłam. Myślę, że BARDZO mocno dawałabym do zrozumienia, że coś jest nie tak, rzucałabym pewnymi zdawkowymi informacjami, czekając aż sama dotrze do sedna sprawy. Tak myślę, ale jak naprawdę bym postąpiła, to NIE MAM pojęcia. Bo może lepiej się nie wtrącać…? Na szczęście nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nigdy nie będę w podobnej sytuacji, bo obawiam się, że finalnie cała historia by mnie przerosła. Czytaj dalej rozłożę bezradnie ręce…

w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz ;)

 drunk wink flirting lucille ball i love lucy GIF
źródło: giphy.com

W weekend odbierałam Rodzicielkę i Przyszywanego z imprezy. Nawet miło mnie zaskoczyli, bo żadne z nich nie potrzebowało mojej pomocy przy wchodzeniu do Pędzidła 😛 Można? Można 😉
Najspokojniej w świecie pokonywałam trasę do mojego domku, kiedy nagle zauważyłam na części mojego pasa ruchu COŚ. Coś się nagle poruszyło a mnie mało co serce nie stanęło.
Dałam po hamulcach i powoli zbliżałam się do niezidentyfikowanego beżowego czegoś. Z niepokojem podjechałam do ubranej na beżowo kobiety, która z ogromnym wysiłkiem próbuje zwlec swoje ciało a to z ulicy a to z torów tramwajowych…
Nie wierzę.
Awaryjne.
Otwieram drzwi. Czytaj dalej w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz 😉

nieodpowiedzialne oswojenie…

źródło: Internet

Jestem załamana nieodpowiedzialnością ludzi. DOROSŁYCH ludzi. Bo nawet niektóre dzieci potrafią się troszczyć o swoje zabawki, nie wspominając o swoich zwierzątkach, a dorośli… Nie chcę się denerwować, pozostaje mi tylko głośno westchnąć.
Kilka lat temu spotykałam się z pewnym facetem. Spotykałam się, to właśnie zbyt duże określenie w tej sytuacji… Spotkaliśmy się 2 razy, potem wyjechał na 3 tygodnie. Przez te 3 tygodnie z moimi telefonem komórkowym nawiązałam tak bliską relację, że nie rozstawaliśmy się nawet w toalecie 😛 Wszystko przez niego. Nie mogliśmy się doczekać kolejnej wiadomości od siebie, kolejnej rozmowy telefonicznej. Zapewnieniom i tęsknotom nie było końca. A potem wrócił do domu i słuch po nim zaginął… Czytaj dalej nieodpowiedzialne oswojenie…

sama, rozczarowana i załamana

 sad crying control collector disapointed GIF
źródło:giphy.com

Dobra, czas się przyznać przed samą sobą- to nie jest najlepszy okres w moim życiu. Poziom rozczarowań i lęków związanych z przyszłością nabrał tak szerokich rozmiarów, że zaczęłam porównywanie w aptekach cen Xanaxu 😛 Uwierzcie mi- jeśli radość sprawia mi pójście do pacy i czuję lęk poza nią, to znaczy, ze NIE JEST DOBRZE 😛
W sytuacjach beznadziejnych ratunkiem bywa dla mnie Prawie Idealny. Wspominałam o nim już wiele razy. Facet dla kobiety IDEALNY. Całkiem przystojny, zabawny, niegłupi, miły, sympatyczny, ciągle uśmiechnięty, z niesamowitą bajerą i… z jedną wadą. Uwielbia wszystkie kobiety. A kobiety uwielbiają jego. Tylko, że on każdą kolejną wielbi najwyżej 2 miesiące i przechodzi do ubóstwiania kolejnej.
Po jego nieudanych próbach podrywu Chomikowej (przygód na kilka tygodni nigdy nie szukałam) stworzyliśmy bardzo fajną relację. To on mi ratował tyłek (niemały przypominam) w Bułgarii, to ja go kryłam przed byłymi ukochanymi i tylko my nie działaliśmy sobie nigdy na nerwy. Uwielbiam jego poczucie humoru i podejście do życia. Kiedy już mi nic na poprawę humoru nie pomaga (z alkoholem włącznie), dzwonię do Prawie Idealnego. Wiem, że postawi mnie na nogi.
Kilka miesięcy temu, kiedy odwiedzałam go na Mazurach, oznajmił, że czas zaprzestać hulaszczego życia i znaleźć sobie kobietę na stałe. Taką, z którą założy rodzinę, bo on chce mieć dzieci. Kocha dzieci i chce je wychowywać.
Podniosłam lewą brew w oznace ogromnego zdziwienia, niedowierzania i kpiny 😛
Co jak co, ale szybciej ja zostanę panią dyrektor w mojej firmie, zbuduję dom i urodzę dwójkę dzieci, niż on się ustatkuje. I w sumie bardzo dobrze. Kocham go takiego nieustatkowanego 🙂 Dzięki temu jest moją jedyną ostoją w tym singlowym świecie. Dzieci niech sobie płodzi, ale niech reszta pozostanie bez zmian. Czytaj dalej sama, rozczarowana i załamana