niespodzianka w saunie

Zarejestruj, No Nude Opalania, Informacji, Beach
źródło:pixabay.com

Sauna w moim centrum sportu nie jest koedukacyjna, więc troszkę się zdziwiłam, kiedy zbliżając się do pomieszczenia, usłyszałam wydobywające się z niego męskie głosy. Mężczyzn się nie boję, więc mimo wszystko, dzielnym krokiem weszłam do środka.
-Nie będzie pani przeszkadzać, że są tutaj panowie?- pyta się mnie dziewczyna, która najprawdopodobniej korzystała z uroków sauny z dwoma kolegami.
-Nie, absolutnie-odpowiadam zgodnie z prawdą, bo towarzystwo jest wesołe, więc i mnie może jakoś te 15 minut zleci w dobrym humorze.
-Ale wie pani, my tutaj nago sobie siedzimy-zagaduje wesoło jeden z panów.
Rzucam na nich okiem i widzę, że przecież wszystko jest okej. To znaczy golizny BRAK 😛 więc nie budzi się we mnie instynkt samozachowawczy.
-A spoko, ale nie liczcie na to, że ja się rozbiorę- odpowiadam i boję się, co może nastąpić.
Tu nastąpił jęk rozczarowania a ja siadam z tyłkiem na ławeczce.
I faktycznie- towarzystwo jest wesołe. Gadamy sobie o pierdołach, opowiadamy dowcipy. Prawie jak przy ognisku 😀 😉 Po niecałych 10 minutach dziewczyna z jednym chłopakiem opuszcza saunę. Ja się modlę, żebym wytrzymała jeszcze 5 minut i wdaję się w rozmowę z trzecim facetem. I o dziwo nawet dobrze nam się rozmawia. Chłopak też wydaje się być całkiem spoko. Rozmowny, dowcipny, otwarty. Otwarty…
-Wiesz co? Ja pójdę jeszcze pod szybki prysznic, ale za chwilę tu wrócę, ok? – pyta się mnie, jakby o pozwolenie???
Chłopak wstaje a ja widzę pozostawione przez niego… majtki i okulary do pływania. Świetnie. Bajecznie.  Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ten ręcznik, którym jest okręcony naokoło talii pozostanie na swoim miejscu…
Nic bardziej mylnego. Ręcznik pozostał w jego rękach….
Wlazł do sauny taki, jak go Pan Bóg stworzył a że sauna jest naprawdę niewielka a ja siedziałam przy drzwiach, tak facet wchodząc do środka, machał mi swoim… penisem przed samymi oczami. Matko kochana! Przed samymi oczami! W odległości tak bliskiej, że aż zez mi się zrobił!
No dlaczego JA?! Dlaczego ja nie mogę przeżyć choćby jednego tygodnia bez jakiś dziwnych zdarzeń w moim życiu! Jestem sama z nagim facetem w pomieszczeniu 3×3 metry! I co ja mam teraz zrobić z tym gościem?! Jak mam z nim prowadzić dalej dialog?! Na czym mam skupić wzrok??????
Facet rozsiadł się na ławeczce jak pan i władca. Pełna swoboda, pełen rozkrok i luz.
-Chomikowa, bądź tolerancyjna. No bądź! Nagość to nie koniec świata. Już widziałaś nagich facetów, więc nie masz być czym zaskoczona. Bądź TOLERANCYJNA do cholery!- myślę sobie, a raczej wmawiam.
-A ty nie lubisz się rozbierać? Nie lubisz poczuć takiej wolności?- zagaduje Pan Swobodny.
-Ja???? Ja tam wolność czuję jak jestem w lesie i to ubrana, więc niekoniecznie- odpowiadam zażenowana.
-A ja bardzo lubię iść do sauny bez ubrania. Często sobie tutaj przychodzę, zdejmuję kąpielówki i korzystam z życia. Tobie też proponuję, to naprawdę działa. Musisz koniecznie spróbować.
-Muszę? Dzisiaj????
-Pewnie, czemu nie?
Pewnie. Oczywiście… Na co on liczy?- że ja się rozbiorę i wskoczę na niego? Taka fantazja seksualna sprzed lat? Może teraz się w końcu UDA? Czemu to ma służyć?!
-BO CIĘ NIE ZNAM- palnęłam, jak nierozgarnięta.
A jeszcze 3 minuty temu było tak miło… Szlag by to!
-No, ale nie mów mi, że ci to przeszkadza? Raz mi się zdarzyło, że siedziałem tak z jakimiś dziewczynkami tutaj, które przyszły się ogrzać. Ty wiesz, że one nie wyszły od razu? Posiedziały nawet z 5 minut.
DZIEWCZYNKAMI?! Nie, to nie jest zdecydowanie NORMALNE. To jest cholernie podejrzane. Nagi gość w damskiej saunie, który mi mówi o dziewczynkach.
-Dobra, jak dla mnie to już wystarczy- informuję Pana Swobodnego i zbieram swoje zabawki- do zobaczenia.
-Ojej! Naprawdę już musisz iść? Posiedź jeszcze!
Nigdzie nie będę siedzieć. Postanowione.
-Do zobaczenia (oby nigdy więcej).
-Do zobaczenia! Musi być do zobaczenia!

To chyba nie było normalne, prawda? Nie jest też normalne to, że mnie ciągle spotykają dziwne sytuacje.
A może jestem NIETOLERANCYJNA????

znam ten scenariusz…

game of thrones got drunk drinking drink
źródło: giphy.com

Wiecie co jest najgorsze w życiu 30-letniej singielki?- weekendy. W tygodniu mam sporo zajęć: praca, kursy etc. Nie mam za bardzo (jak każdy z nas) czasu na pierdoły. Gorzej, kiedy przychodzi weekend. Prace domowe poodrabiane, mieszkanie wysprzątane, babcia odwiedzona, książki wyczytane, basen zaliczony, moje dziewczyny na randkach i co…? Robi się godzina 20.00 i co…?  I tak któryś z kolei weekend. Oszalałam. Jeszcze jeden nic nie wnoszący w moje życie wieczór i wyprowadzą mnie z chałupy obwiązaną w kaftan bezpieczeństwa. Dlatego też m.in. tak, jak wspominałam w jednym z ostatnich wpisów, http://niecodzienne-notatki.blog.pl/2015/10/30/wsciekla-rozgoryczona-nowa-chomikowa/ wybrałam się na randkę z facetem, który podobał mi się od dłuższego czasu. Co prawda istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że jest w jakimś związku, ale poziom desperacji zbliżał się do poziomu „uwaga! Niebezpieczeństwo!” i nie powstrzymał przed wyjściem z domu.
Romeo przybył punktualnie, wsadził w swój samochód i zabrał do bardzo przyjemnej knajpki na końcu miasta. Nasze rozmowy były ucztą intelektualną. O sprawach dla mnie niepojętych opowiadał z tak doskonale dobranym słownictwem, że mogłabym słuchać jego opowieści nawet o powstaniu Wszechświata. Trochę żartował, opowiadał o pracy, o planach dalekich i bliższych a ja ostrożnie, w zachwycie przechylałam głowę. Nie byłabym sobą, gdybym nie szukała czegoś, do czego mogłabym się „przyczepić”, znaleźć jakiś punkt, który pozwoliłby mi powiedzieć „znów nie ten”. I niczego takiego nie znalazłam. Nawet cholerna sałatka była pyszna! Sałatka! Takie zielone coś!
Szlag by to.
Było prawie idealnie.
Bardzo tego potrzebowałam, bardzo.
A dlaczego „prawie'? Bo raptem po 2 godzinach tak cudnego spotkania powiedział, że czas się zbierać.
???!!!! Matko kochana! Nie jest wystarczająco cudnie?! Coś ze mną nie tak? No dobrze, może nie jestem najpiękniejszą kobietą na tej ziemi i nie najinteligentniejszą, ale przecież…!
Coś jest NIE TAK. Resztki rozumu podpowiadają mi CO, ale ja nie chcę o tym wiedzieć.
W panice dokończyłam kawę, porwałam torebkę i rozczarowana poczłapałam do drzwi wyjściowych.
-Chomikowa, sporo o sobie ci opowiedziałem, ale może chciałabyś wiedzieć o mnie coś jeszcze? Nie ma jakiegoś pytania, które chciałabyś mi zadać?-pyta w samochodzie.
No jasne.
Wszystko jasne jak słońce.
Panika.
Tysiąc myśli na sekundę…
-Wiesz… Nie, nie chcę wiedzieć niczego więcej.
Brawo Chomikowa.
Gromkie brawa za odwagę…

2 dni później dostaję smsa: „Kiedy się zobaczymy?
Cała ja chcę pobiec na spotkanie jak na skrzydłach. Nawet w tej chwili. Wystarczy, że założę moją ulubioną sukienkę i buty. Rzęsy pociągnę tuszem a spód nadgarstka spryskam ulubionymi perfumami. Będę gotowa w 15 minut. Daj mi tylko 15 minut.
Zwlekam z odpowiedzią. Liczę na to, że wydarzy się cud i to on za mnie odpisze prawidłową odpowiedź.
-„Jestem wolna w sobotę”
-„W takim razie sobota. Po drodze jeszcze zadzwonię”.

W sobotę dokładnie wybieram garderobę. Najlepsza bielizna, ulubiona sukienka, delikatna biżuteria, najdroższe kosmetyki. Każdy detal jest dopasowany idealnie. Tylko ja idealna nie jestem. Jak zwykle…
Nie wiem kiedy wziął mnie za rękę. Na środku Starego Miasta całował.
Fatalny moment. Wybrałam jeden z najgorszych:
-Masz żonę, prawda?- pytam i nawet na niego nie patrzę. Chyba za bardzo boję się odpowiedzi…
– Nie będę cię oszukiwał. Mam partnerkę od wielu lat i 9-letniego syna.
SYNA????
Nie może być gorzej. To znaczy może. Przecież mógł mi powiedzieć, że ma narzeczonego.
-Syna?! Dlaczego nie masz fotelika w samochodzie????
-Bo syn jeździ tylko z moją partnerką i tam jest fotelik. Chomikowa- patrzy mi w oczy- czy to coś zmienia?
Matko kochana… To WSZYSTKO zmienia. Co prawda świat nie przestanie się kręcić, ale w dzisiejszym wieczorze to zmienia WSZYSTKO.
-Tak, Romeo… niestety zmienia. Znam scenariusz, jaki by powstał do tego filmu. Choćbym bardzo chciała w nim zagrać, to nie mogę.

Ktoś się jakiś czas temu mnie pytał o randkę, na którą szykowałam się… o wiele za długo.
-Nie, nic z tego nie będzie. On ma rodzinę.
-Noż, cholera jasna… To może chociaż seks?
-No jak seks? Jak idę z kimś do łóżka, to coś muszę do faceta czuć a jak czuję i idę z nim do łóżka, to w niedługim czasie się zakocham a jak się zakocham w zajętym facecie, to…
-Tak, tak… to wiem. A gdyby jednak on cię pokochał?
-Pokochał. Chyba zamroczył. Na pewno jeszcze by mi dawał nadzieję, ze rodzinę dla mnie zostawi. Nawet by mówił, że z partnerką nic go już od dawna nie łączy a ja po roku spotkałabym go na mieście z ciężarną ukochaną. Przecież nic go z nią nie łączy.
Znam doskonale ten scenariusz.

Kolejny weekend za mną…

współczuję muzułmanom…

SONY DSCNie muszę nikomu przybliżać sytuacji, jaka ma miejsce aktualnie na świecie. W Europie przede wszystkim. Bo przecież głodem w Afryce, licznymi zabójstwami w Meksyku czy konfliktami w demokratycznej Republice Konga nikt nie będzie sobie zaprzątał główki. Skupmy się więc na Europie. Na Starym Kontynencie panuje panika. W sumie nie ma się co dziwić… Jakieś oszołomy nie mające swojego życia, wcielają się w Boga i za niego decydują kiedy i jak inni mają zginąć. W imię nie wiem czego. Podobno tych szeroko-ustnych 😛 dziewic, które na nich czekają w raju,  lub co ostatnio obiło mi się o uszy- w imię pieniędzy po prostu. Efekt jest taki, że przez tę wszechogarniającą nas panikę, w każdym muzułmaninie widzimy terrorystę. I ja im szczerze współczuję. Nie chciałabym być na ich miejscu. Nawet ja- pełna tolerancji i miłości do bliźniego Chomikowa, kiedy dowiedziałam się, że ta uśmiechnięta i miła „muzina”, która rok temu wprowadziła się na moje osiedle jest muzułmaninem, w pierwszej chwili ogarnął mnie mały lęk. Zaraz potem obudził się mój rozsądek. Bo co możemy z nim zrobić? Przecież go nie zabijemy tylko dlatego, że wyznaje inną religię. Nie zabijemy go też dlatego, bo ma inny kolor skóry. Przecież z hukiem runęłaby mozolnie wypracowywana przez setki lat RÓWNOŚĆ CZŁOWIEKA.
Moja babcia przeżyła II wojnę światową dzięki… pewnej Niemce (dzieciaki mówiły na nią Fifka)- nota bene żonie SS-mana. Kiedy rodzicie babci zostali wywiezieni z miasta, ona została w mieszkaniu całkiem sama. Na rok. 10-letnie dziecko nie miało zbyt dużych szans przetrwać bez pomocy dorosłych. Jej i innym dzieciom z osiedla pomagała właśnie ta Niemka. Ona gotowała dla nich obiady i ona pomagała ogrzewać ich mieszkania. Jej mąż zawsze był dla tych dzieciaków bardzo miły. Brał na kolana, żartował… Trochę, jakby tata, który nie wiadomo czy jeszcze żyje…
Inny Niemiec nie reagował, kiedy chodziła do jego szopy i podkradała mu zboże. Była pewna, że za którymś razem po prostu ją zastrzeli a on nawet kilka razy pomógł jej to zboże wynosić. Babcia w czasie wojny nie mogła liczyć na pomoc Polaków. Pomogli jej Niemcy.

Dzień po wyzwoleniu, kiedy w jej domu pojawił się tata, prosiła go aby poszli pomóc Fifce, bo ta uratowała jej życie. Nie zdążyli, bo została zlinczowana przez Polaków a tata babci został przez rodaków ciężko pobity tylko dlatego, bo chciał jej pomóc…
-Wnusiu- ostrzega babcia- Polacy potrafią być straszni. Bardzo szybko oceniają i za szybko wydają wyroki. Pamiętaj o tym.

Wy też o tym pamiętajcie.
Mam nadzieję, że moja tolerancja mnie kiedyś nie zgubi…
————————————————————–
Ostrzegam, że wszelkie ksenofobiczne komentarze nie będą przeze mnie publikowane.

zakochana Blondynka i świetlana przyszłość Chomikowej

źródło: giphy.com

W weekend spotkałam się z Moją Blondyną. Jakaś kawa, zakupy, pierdu, pierdu. I jak bumerang wrócił temat Zaślepionego. Temat Zaślepionego ciągnie się już dobre 3 lata.
Swoją drogą tylko ta dziewczyna potrafi wszystko tak rozwlec w czasie… Chłopak próbuje ją zdobyć już właśnie jakieś 3 lata. Dobra- idealny nie jest, ale Moja Blondynka też nie 😉 Tak więc jak na moje Chomikowe oko pasują do siebie IDEALNIE. Dziewczyna kołuje nim, kręci, odrzuca, flirtuje, po czym dla odmiany znów kołuje, kręci tylko po to, żeby za chwilę śmiertelnie się na niego obrazić. A on? A on nadal wierny jak pies.
Jakiś rok temu podczas kolejnej rozmowy straciłam cierpliwość, bo mi się chłopaka autentycznie szkoda zrobiło.
-Laska! A możesz mi wyjaśnić czemu ty nie chcesz z nim być? Czego mu brakuje?!
-Bo on mnie za dobrze zna.
-Proszę cię! Nie doprowadzaj mnie do szału!- zaczynam podnosić na Blondynę głos, co oznacza, że naprawdę tracę cierpliwość- Ty się powinnaś cieszyć, że on dobrze cię znając nadal chce z tobą być! Bo ja bym nie chciała, zabiłabym cię.
-Oj, nie przesadzaj… Jestem troszkę zakręcona i niezdecydowana, ale żeby zabić…?
-Tak! Bo ty robisz facetowi wodę z mózgu! Radek też ci tak robił i ile się z niego leczyłaś?! Jak możesz tak robić komuś innemu? Zaślepiony to nie jest zły chłopak, on sobie na to nie zasłużył!
-Nie krzycz na mnie, Chomikowa!-Blondyna widzę, że też mimo szczerej miłości do mnie również zaczęła tracić cierpliwość.
-Bo ja ciebie nie rozumiem! Skoro nie chcesz z nim być, to czemu z nim flirtujesz i dajesz mu nadzieje?!
-Ja mu niczego nie obiecywałam.
Dostaję szału. To nie jest zła dziewczyna. Naprawdę nie jest. Raz została mocno skrzywdzona przez Radka (na własną prośbę zresztą, bo mnie nie słuchała) i od tego czasu coś się z nią porobiło.
-Ale cały czas odpisując na jego smsy i umawiając się z nim na którąś tam z kolei kawę (o wspólnych wakacjach do cholery nie wspominając!) dajesz mu nadzieję, że jednak coś z tego będzie a sama zresztą mówisz, że go lubisz, to czemu NIE CHCESZ spróbować?
-Bo on mnie zostawi.
-Bredzisz. Skąd wiesz? A nawet jeśli, to TRUDNO. Świat się nie skończy, uwierz mi.
-Dobra, nie będę z tobą gadać na ten temat.
Proszszszszszsz…….
I nie gadałyśmy. Dobre kilka miesięcy. Aż w ten weekend znów niestety wrócił temat Zaślepionego.
-Wiesz Chomikowa, to taki dobry chłopak i tak fajnie nam się znów gada.
Biorę głęboki wdech. Nie chcę się nic odzywać, bo zaraz znów się pokłócimy.
-To nic nowego, Blondyna.
-No właśnie… To niesamowite, że on tak dobrze mnie zna. On czyta już w moich myślach, wiesz?- zamyśla mi się.
Obserwuję ją, bo przy temacie Zaślepionego zdarzyło się to tylko raz a potem i tak nic z tego nie było. Przy okazji oczywiście przeglądam sukienki, które są BOSKIE… Tylko gdzie ja bym takie cacuszka założyła… 🙁 Chyba tylko na Sylwestra, którego spędzę znów nie wiadomo jak…
-To chyba dobrze, że… tak dobrze cię zna, nie uważasz?
-No nie wiem, czy dobrze… I używa nowych perfum… Pachnie w nich BOSKO. Wyprzystojniał…
-Matko kochana, to się z nim chociaż prześpij- daję radę ostateczną, bo już mi sił brak.
Blondyna jednak obrzuca mnie wzrokiem śmierci.
-A ty co taka święta?! Ty mnie tak nie karć wzrokiem! Nie masz 15 lat i dziewicą też nie jesteś! Jak nie wiesz co z nim zrobić, to się z nim prześpij. Może wtedy będziesz wiedziała.
Jejku… SPÓDNICZKA! Czarna! Potrzebuję czarną spódniczkę…. ale mam taką już niebieską i szarą… Ale czarnej nie mam. Blondyna jako głos rozsądku przypomniała mi, że mam taką niebieską i szarą. Niech ją szlag. Rozsądek zwycięża… 🙁
-Nie pójdę z nim do łóżka- odpowiada, ale coś nie jest przekonana.
-A niby czemu NIE?!- pytam podirytowana i bardzo mnie ciekawi jaką wymówką mnie teraz poczęstuje.
-A no nie wiem. Na pewno jest dobry w łóżku… Ale co jak mnie zostawi? Co jak nam nie wyjdzie?
-To świat się NIE SKOŃCZY! Radek też cię zrobił w trąbę i popatrz- jesteś tu i teraz ze mną na zakupach. Zobacz jak jest fajnie- ciuchy przymierzamy, kawę pijemy, śmiejemy się. Żyjesz i jest dobrze. Jak nie wyjdzie, to pójdziesz na wino, trochę popłaczesz i świat się będzie dalej kręcił.
-Pójdę na wino z tobą, Chomikowa.
-Oczywiście, że ze mną. Ze mną się chodzi na wina wszelakie 🙂
– Jak to dobrze, że cię mam, Chomikowa! Ty mi zawsze humor poprawisz!
-To czasem posłuchaj rad cioci Chomikowej. Kto, jak kto ale ja mam za sobą tyle rozstań, że wiem jak to działa. Ogarnij się więc i zrób coś z tym wszystkim. W jedną albo drugą stronę. Nie można tak kołować człowiekiem.
-Może i powinnam, ale mnie przeraża to, że on mnie tak dobrze zna, i że wszyscy nas widzą jako przyszłą parę…
-Bo PASUJECIE do siebie a on cię naprawdę musi kochać. Pomyśl jaki skarb jest koło ciebie a ty nie chcesz mu nawet dac szansy, bo…? Bo co jak cię zostawi? Błagam cię.

Kilka minut temu dostałam smsa od Blondyny. „Ja pierdzielę. Jestem przerażona. Spędziłam z Zaślepionym cały weekend i jestem spanikowana. On jest wspaniały, męski, podniecający i taki kochany. Całuje świetnie! Już sobie wyobrażam jaki musi być w łóżku! I chyba ja też jestem zakochana! Chomiczku, dziękuję ci za tą naszą ostatnią rozmowę! Dziękuję!”
3 lata na to czekałam….
I w tej chwili coś sobie uświadomiłam… Moja Blondyna to była ostatnia dziewczyna z mojego otoczenia, która nie miała partnera… Właśnie otworzyła się przede mną perspektywa spędzania wszystkich wolnych wieczorów z Trytkiem, czyli kotem Rodzicielki i Przyszywanego Ojca.

Bosko.
Tak, użalam się nad sobą.

w rozmowie … ze sobą

2015-11-13 00.24.17Spoglądam na dorastającą córkę znajomych. Na dzieciaki, które czasem towarzyszą mi w podróży autobusem. Na dziewczynę z kursu francuskiego. Na smutnego chłopaka, którego często mijam w drodze do osiedlowego sklepiku… Mają po -naście lat. O czym myślą? Jak bardzo martwią się kolejną klasówką? Ile razy już byli zakochani tak „na zabój”? Ile razy świat im się załamał „na amen”? Tyle chciałabym im powiedzieć. Dodać tyle otuchy. Przekazać tyle ważnych rzeczy. I dodać im ODWAGI.

Co bym powiedziała dziewczynie, którą kiedyś byłam? Że to nie koniec świata. To wszystko, co się ciągle dzieje, to nie koniec świata. Z geografii jedyne, co ci się w życiu przyda to nazwy państw i ich stolice. Cała reszta jest o kant d*** potłuc 😉 Nie martw się więc kolejną jedynką z tego niezwykle „ważnego” przedmiotu 😉 Geografię świata poznasz zdecydowanie lepiej podróżując.
To, że nauczyciel od historii po raz kolejny na forum klasy wytyka ci, że jesteś od niego o głowę wyższa i z zamiłowaniem pisze ci „Z E R O” na kartce ze sprawdzianu nie oznacza, że jesteś kompletnym zerem. Nie płacz tak często przez niego. Za kilka lat zajdziesz wyżej od swojego nauczyciela. Dosłownie i w przenośni 😉
Nie ufaj wszystkim. Pedagogom też nie.
Bądź sobą. Nie próbuj stać się na siłę lepsza, bo zgubisz siebie po drodze.
Będziesz szczuplejsza- to BARDZO DOBRA wiadomość! 🙂

Masz takie piękne włosy, naprawdę. To dlatego koleżanka w namowie z innymi próbowała ci je podpalić. Z zazdrości.
Czerp z tych wakacji w ukochanym ośrodku letniskowym jak najwięcej. Kiedyś go nie będzie a twój kumpel z okazji twoich 30-stych urodzin postawi wszystko na głowie, abyś mogła jeszcze raz wejść na taras twojego ukochanego domku letniskowego. Widzisz? On cię kocha 🙂 Na swój sposób 😉
Nie siedź tyle nad książkami, ale przyłóż się do nauki języków. Z tego wszystkiego, co ci wbijają do głowy, to one ci się najbardziej przydadzą w życiu. Później będziesz wydawać kupę własnych, ciężko zarobionych  pieniędzy na naukę angielskiego i francuskiego…
Nie używaj białego cienia do powiek! Pod żadnym pozorem!
Nie, nie będziesz sama do końca życia 🙂 Przez twoje życie przewinie się więcej facetów, niż się spodziewasz. Niewiele wartych 😛
Te wszystkie smutne licealne lata są po coś. Postaraj się więc zachować dystans.
Doceniaj ludzi.
Pomóż Rodzicielce w ogrodzie. Ona naprawdę odwala kawał ciężkiej roboty.
Kolekcjonuj wszystkie chwile z twoją N. Za kilka lat przy winie będziecie je wszystkie wspominać i się z nich zaśmiewać 🙂
Nie traktuj wszystkiego tak poważnie. Najlepszym lekiem na ten świat jest uśmiech i żart. Uśmiechaj się więc jak najczęściej. Zjednasz sobie tym mnóstwo ludzi.
Nie bój się, Chomikowa, NIE BÓJ. Świat jest o wiele straszniejszy, niż teraz ci się wydaje a ty dasz sobie w nim radę. Zaufaj mi. Zaufaj sobie.
Wiesz… Nie będziesz już pisać pamiętnika… Będziesz pisać bloga 🙂 Dużo zmieni w twoim życiu. Przede wszystkim poznasz prawdziwe oblicze ludzi bliższych i dalszych. To świetna nauka. A te swoje młodzieńcze lata będziesz opisywać ze łzami w oczach.

Gdybym tylko potrafiła siebie przekonać, że mam rację…

A! I już tak w sumie na sam koniec… Rodzicielka jest niezwykle mądrą i wspaniałą osobą, ale na modzie się nie zna KOMPLETNIE, więc nie zakładaj na siebie tego, co ci podtyka pod nos… 😛
Tylko nie zapominaj o UŚMIECHU! Odwagi, Chomikowa w uśmiechu! 🙂

cechy idealnego faceta

Gdzieś w sieci trafiłam ostatnio na (jak się później okazało bardzo popularny ostatnio) filmik blogerki Olfaktoria. Autorka bez najmniejszego zająknięcia przedstawia w nim 8 cech, które powinien mieć facet jej marzeń. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zobaczyć „gwiazdy internetu”, która ostatnio święci triumfy za sprawą tegoż właśnie filmiku, wklejam vloga poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=eRKTtl8iMPE
I co? Kiedy dobrnęłam do końca, z moich ust nie schodził mały, błąkający się uśmieszek 😉 Dlaczego? Bo dziewczyna nie oszukujmy się, ale… powiedziała prawdę. Prawdę, którą my- kobiety boimy się mówić głośno i otwarcie, bo zostaniemy posądzone o materializm i snobizm. Większość kobiet szuka w mężczyznach przynajmniej połowy cech, o których opowiada Olfaktoria czyli Dorota. Ja również. Oczywiście szanse, że istnieje facet, posiadający wszystkie cechy, o których wspomniała autorka są… niewielkie (a jeśli taki istnieje, to ma naokoło siebie setki adoratorek i z pewnością połowie z nich „nie odmawia”) i ocierają się o marzenia o księciu z bajki 😉
Oczywiście, że wolałabym, żeby mój wybranek był ode mnie starszy lub chociaż w moim wieku. Badania pokazują (matko, muszę ograniczyć czytanie pism psychologicznych…), że mężczyźni pozostają infantylni do 40 roku życia. Z pewnością są od tego wyjątki, ale szanse, że akurat ja na taki wyjątek trafię… są wyjątkowo niewielkie 😉 A nie ma nic gorszego, niż związek z dziecinnym facetem, który uwielbia spędzać czas na grach komputerowych i bawią go dowcipy typu „piernę, beknę”…
Facet powinien być ambitny i zorientowany na sukces? Zależy jaki sukces. Dla niektórych facetów sukcesem jest już otrzymanie prawa jazdy… Uważam, że każdy człowiek powinien dążyć do rozwoju osobistego. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że są takie okresy w naszym życiu, kiedy walka o sukces jest bardzo trudna (np. posiadanie małych dzieci), ale przychodzi taki czas, kiedy powinniśmy postawić na siebie. Mężczyzna przede wszystkim. Nie jest tajemnicą fakt, że to jednak kobiety poświęcają więcej czasu utrzymaniu ogniska domowego, więc to właśnie facet ma więcej czasu na rozwój osobisty. To czy mnie to boli, czy nie, jest tematem odrębnym. Facet powinien być ambitny. Sama jako kobieta stawiam sobie wymagania, więc tego samego oczekiwałabym od faceta. I to wcale nie chodzi o to, że mój facet miałby być dyrektorem banku, prezesem dużej firmy, czy głównym koordynatorem Bóg wie czego. Niech on sobie nawet będzie doradcą klienta, czy księgowym, ale niech podnosi swoje kwalifikacje i dąży do choćby awansu.
Mężczyzna musi być przedsiębiorczy i mieć swoją własną firmę. Hola, hola! Posiadanie własnej firmy w naszym kraju jest jak dla mnie bardzo ryzykowne. Żeby się utrzymać na naszym rynku trzeba mieć dużo szczęścia, pieniędzy na start i samozaparcia. Lepiej być dobrym specjalistą i mieć pewność zatrudnienia w innych firmach. A przedsiębiorczością facet zawsze może się wykazać w inny sposób np. odkładając pieniądze na wspólny wymarzony urlop 🙂
Facet musi zarabiać więcej, niż kobieta. Z pewnością więcej, niż ja, bo inaczej może z głodu nie umrzemy, ale o jakichkolwiek życiowych przyjemnościach moglibyśmy zapomnieć 😛 Nie wspominając o swobodnej decyzji posiadania potomka… Był taki okres w moim życiu, kiedy zarabiałam więcej od mojego ówczesnego partnera. Czułam się z tym FATALNIE. Gdzieś mi nawet przemknęło przez myśl, że jestem z nieudacznikiem. Może za mocno się zagalopowałam, ale jakby przyjrzeć się bliżej zakresowi słowa „nieudacznik”, to chyba niestety coś w tym było. Poza tym badania wykazują (znów te badania), że mężczyźni lubią zarabiać więcej, niż kobiety. Nie tak dawno znajoma mi opowiadała, jak jej były już mąż robił jej wyrzuty, ponieważ kilka razy przyniosła do domu więcej pieniędzy, niż on. Właśnie. A jeśli tak mu to przeszkadzało, to mógł się mocno postarać, żeby jednak przynosić więcej pieniędzy (iść do dodatkowej pracy na przykład).
Musi być kulturalny. Błagam. O takich oczywistych kwestiach nawet nie ma się co rozpisywać. Szkoda mi świeżo umalowanych na czerwono paznokci 😉
Facet musi być mądrzejszy ode mnie. Bingo. No niestety, ale BINGO. Inteligentny facet mi imponuje. Zmusza mnie do rozwijania się, do poszerzania swojej wiedzy. Jakbym miała w domu faceta, który tępo spogląda w komputer lub telewizor a jego wiedza ogranicza się do wiedzy o wynikach meczów wszelakich, to no cóż… Umarłabym.
Powinien być męski. Autorka co prawda kasuje facetów z brodami, ale ja nie mam nic przeciwko (chyba że byłaby to broda a la Mikołaj). Już wspominałam o tym, że wolę faceta „drwala”, niż metroseksualnego, który przed wyjściem z domu spędza przed lustrem więcej czasu ode mnie. To ja mam być ozdobą faceta a nie on moją. I oczywiście musi mieć masę zachowań typowych dla faceta: na przykład nie panikuje na widok pająka, tylko go LIKWIDUJE. Zepsute drzwiczki od szafki naprawia a nie prosi o pomoc tatę no i na pewno nie ucieka, kiedy jego dziewczynę napastuje jakiś typ…
Mężczyzna musi akceptować i wspierać. To chyba bardzo ważne… Skoro chce ze mną być, to chyba jest to naturalne, że mnie akceptuje, prawda? To samo zresztą działa w drugą stronę… Nikogo nie zmienimy na siłę a próbując to zrobić, tylko doprowadzimy tą drugą osobę do depresji. Chyba że ta druga połówka jest zakompleksiona i bardzo lubi tylko przytakiwać. To gratuluję. Chociaż w sumie… to ich sposób bycia i życia. Jeśli daje im to jakieś poczucie bezpieczeństwa na przykład, to proszę bardzo. Choć nie powiem, że nie jest mi takich osób autentycznie szkoda…

Tak może troszkę na podsumowanie… Pamiętacie Wiecznie Niezadowoloną? Zapytałam się jej, czemu nie zostawi swojego faceta, skoro ciągle sypia z innymi.
-Wiesz Chomikowa… On ma stabilną sytuację finansową. Nie powiem, że mało zarabia. Do tego jest inteligentny, kulturalny i towarzyski. Tylko w łóżku mało męski.

Rodzicielka a media społecznościowe

Ogólnie wiemy, że Internet jest wykorzystywany w obecnych czasach do… wszystkiego. Szukamy informacji, rozrywki i kontaktu ONLINE. Gdzie? W mediach społecznościowych.
Moja Rodzicielka również szuka kontaktu. ONLINE.

Jeszcze za czasów słynnej naszej-klasy wpoiłam Rodzicielce najważniejszą zasadę „od profilu własnej córki trzymaj się z daleka”. Inne zasady zdawały się być zbyt skomplikowane, żeby je tłumaczyć kobiecie, która…  spójrzmy prawdzie w  oczy- nastolatką już nie jest… Lub po prostu jeszcze nie istniały.
Dopiero od czasów słynnego „fejsa” zaczęły pojawiać się problemy. Bo Rodzicielka od czasów mojej nieobecności w ojczyźnie, fejsa pokochała całym sercem. Tylko, że bez wzajemności.
Posiadając konta na profilach społecznościowych powinniśmy podporządkować się pewnym zasadom (niekoniecznie pisanym), które tam TEŻ obowiązują.

1.Przede wszystkim pamiętajmy, że nie jesteśmy tam ANONIMOWI.
2. Jeśli w realnym życiu nie utrzymujemy z kimś bliskich lub serdecznych kontaktów, to taka sama relacja występuje na portalu społecznościowym.
3. Kiedy kogoś nie znamy a nie jest on/ona osobą publiczną, to nie szturgajmy na wszystkie strony jego profilu i nie zostawiajmy tam zbyt wielu śladów po sobie…
4. Nie wrzucajmy zdjęć osób, które wcześniej nie wyraziły zgody na ich publikację!
5. Jak ktoś jest znajomym córki/syna lub kogokolwiek innego z naszych znajomych czy rodziny, to nie znaczy, że możemy swobodnie poruszać się po jego profilu! Nie wiemy jakie ich łączą relacje!*
5. Jeśli ktoś jest „online” to nie oznacza to, że akurat może prowadzić godzinną rozmowę na czacie lub gdziekolwiek indziej 😛

Moja Rodzicielka o niektórych z tych zasad zdaje się nie wiedzieć… lub nie pamiętać. Na jedno wychodzi 😛 Coś jej się nie podoba?- daje temu wyraz. Coś jej się podoba?- tym bardziej wszyscy się o tym dowiedzą. „Lajkuje” co popadnie i gdzie popadnie. Słoniki, kotki, żabki, dowcipy, filmiki, wydarzenia, o których nie ma zielonego pojęcia „ale przecież tam jest wstawiony taki ładny obrazek”, udostępnia reklamy produktów, o których istnieniu nie ma pojęcia „bo mi się samo kliknęło i nie wiedziałam jak usunąć” a jako zdjęcie profilowe ustawia sobie Minionka…

Zęby zaciskałam i tłumaczyłam sobie, że „w tym wieku to już tak jest, i że matkę własną trzeba kochać taką jaką jest, bo innej się nie ma;) „.
Do czasu, jak mi nie zaczęła szaleć po profilu MOJEGO znajomego, który wolałabym, żeby pozostał DALEKIM znajomym. Jakim cudem doszła do tego profilu, nie wiem do tej pory. Zapewne ona sama też nie. Natomiast znajomy, który ma być przypominam DALEKIM znajomym, przypomniał sobie o moim istnieniu NATYCHMIAST.
-Chomikowa! Co u ciebie? Widziałem, że twoja mama lubi u mnie bywać (…) to może i my w końcu się spotkamy na jakieś piwko, hm?- zagaduje.
-Musisz jej to wybaczyć… Jeszcze nie przyswoiła, że jak się kogoś nie zna, to nie włazi się do niego z buciorami… A ja przepraszam cię bardzo, ale jeszcze nie wróciłam z Bułgarii- kłamię. Czasem mi się zdarza…-Ale jak tylko wrócę, to postaram się dać ci znać-brnę w kłamstwo dalej.
-Spoko, nie ma problemu! Tylko się odezwij, bo naprawdę dawno cię nie widziałem i boję się, że zapomnę jak wyglądasz.
Taaa… już się rozpędziłam.
-MAMOOO!!!!! Cholera jasna! Co ja ci mówiłam o fejsie? NO CO?! Czemu zlajkowałaś filmy tego Kamila? Znasz go w ogóle? Wiesz kto to jest?! Dzięki twoim poczynaniom mam gościa znów na głowie!- opierniczam własną Rodzicielkę jak małe dziecko. Może się w końcu czegoś nauczy 😛
– Podobało mi się. Nie krzycz na matkę- odpowiada ze stoickim spokojem a mnie szlag trafia.
-A czy ty widziałaś, żebym ja kiedykolwiek polubiła coś u kogoś, kogo nie znam lub coś na stronie Czarnego Jak Lis? Jak nie chcę mieć kontaktów, to się nie ujawniam! Ja ci to konto w końcu usunę!
-A skąd ja miałam wiedzieć, że ten Kamil to jakiś twój cichy wielbiciel?- kontynuuje nadal ze stoickim spokojem a we mnie aż się krew buzuje.
-Wcale nie taki cichy! A poza tym nie wiesz, czy to nie seryjny morderca na przykład!- używam argumentów ostatecznych 😛
-Fb jest dla wszystkich.
-Ale nie dla ciebie.

* Jakby ktoś miał wątpliwości, to wpis zaznaczam, że jest z przymrużeniem oka 😉
———————————————————————–
Zapraszam na fb oczywiście 😉
I do posłuchania blogów w aplikacji telefonicznej Audio-blog 🙂