Chomikowa do korpo?

źródło: demotywatory.pl
źródło: demotywatory.pl

– Chomik, a nie myślałaś o pracy w korpo?-słodko pyta się mnie Moja N.
Pewnie, że myślałam. Miałam już nawet taki etap w swoim życiu, kiedy rozpatrywałam pójście na róg pod jedną z najładniejszych i najbardziej klimatycznych latarni w mieście 😉
A tak na serio. Czy ja się na korpo nadaję? Nie noszę czarnych szpilek z czerwoną podeszwą ( nie noszę szpilek z jakąkolwiek podeszwą  z racji wiadomych i lęku wysokości 😛 ), mój biust nie ma rozmiaru D,
nie jestem w stanie nauczyć się japońskiego w jeden rok no i cenię sobie życie prywatne, które nie wiąże się tylko z firmowymi kolacyjkami lub pracą po godzinach. Poza tym wciąż chodzę na obiad a nie na lunch, a w domu jem sałatki, kanapki, pyrki i zapiekanki a nie taggliatellę (jakkolwiek się to pisze 😛 ) lub pastę.

Jakiś czas temu spotkałam koleżankę, z którą studiowałam. Miła, sympatyczna, zawsze z delikatnym makijażem, którym nigdy nikomu nie narzucała swojej urody.
Moim oczom ukazała się sucz w diabelsko czerwonym rozpiętym płaszczu, czarną dopasowaną spódniczką, zimną ciemnoszarą kamizelką i ogromnym dekoltem. Na ustach oczywiście krwistoczerwona szminka a na stopach szpilki.
-Jeśli jeszcze kiedykolwiek pomyślę o pracy pod latarnią, to ona mi na pewno wskaże drogę- pomyślałam.
-Chomikowa! Jak super cię widzieć, dziewczyno! Co u ciebie? Co porabiasz? Pracujesz w zawodzie?
Westchnęłam.
-W sumie można powiedzieć, że podróżuję i użeram się przy tym z ludźmi. Poza tym szukam miłości swojego życia i do dupy mi to idzie- zaśmiałam się szczerze.- A u ciebie? Z tego, co widzę, to też chyba w zawodzie nie pracujesz?
-Nieee… od początku wiedziałam, że ja się do tej pracy nie nadaję. Pracuję w korpo i też szukam miłości swojego życia i idzie mi to tak samo, jak tobie. Masz chwilę na kawę?
Mam. Poszłyśmy do najmodniejszej kawiarni w mieście. Mimo mojej wypracowanej fryzury, starannemu makijażowi, nowej i bardzo drogiej skóry na nowym swetrze i dopasowanych jeansach czułam się przy koleżance jak szara myszka.
-Chomikowa, mówię ci, jak bardzo chciałabym kogoś poznać. My już mamy 30 lat a ja mam za sobą tylko romanse w pracy-zachichotała.
-No patrz, a ja nawet nie mam romansów w pracy. Z turystami?- znów w głowie mi się myśli plątały.
-Przecież można się czasem gdzieś umówić po pracy.Może kogoś poznamy-zaproponowałam.
-Po jakiej pracy? Ja kończę pracę najwcześniej o 18-19.00. Później już nie mam na nic siły. Wypijam sobie Karmi i padam do łóżka. Moje życie seksualne ma prawo zaistnieć tylko w pracy. Ty wiesz, że my tam mamy nawet pokoje wyciszenia z taki wielkimi puchatymi sofami? Jak już się ściemni, to przynajmniej raz w tygodniu na jakieś 20 minut zamyka się tam jakaś parka na szybki numerek.
Oczy szeroko otwieram ze zdumienia… Może należałoby nazwać te pokoje pokojami rozkoszy…?
-A co ze starymi, sprawdzonymi toaletami? To już jest niemodne?
-No u nas nie- chichocze znów koleżanka. Ostatnio miałam takiego faceta- najprzystojniejszy z całego naszego wielkiego działu. Wzdychałam za nim już dłuższy czas. To przez niego chodzę z push-upem na cyckach. Ty wiesz, że mimo wszystko odbiera mi to atrakcyjność?
-Wiem… To jak taka oszukańcza nakładka na penisa. Jak przychodzi co do czego, to czujesz się jak jeden wielki nieudacznik-oszusta. No i co z tym facetem?
-Liczyłam na to, że przy mnie się zatrzyma, że nie będzie musiał „zaliczyć” każdej kolejnej atrakcyjnej dziewczyny z firmy. Dobrze nam było, ale się skończyło. Z naturą człowieka się nie wygra. Tak więc znów mam czas, żeby siedzieć do późna w kompletnie niesatysfakcjonującej robocie, wieczorami pić Karmi a pieniądze (wcale nie takie duże, Chomikowa- mam tylko kawalerkę) trwonić w Sephorze. Dupa a nie życie, Chomik.
Dupa. I to całkiem ładna ta dupa.
Nie to, co moja 😛
-Chomikowa, ja ci mówię… nigdy nie daj się wkręcić w korpo, bo takie życie wykręci cię jak pralka ustawiona na 1200 obrotów.

Na szczęście nie zamierzam. Nie chciałabym skończyć w pralce.
No i push-upów nie znoszę.

__________________________________
A na fb już zaglądaliście? 🙂 Tam też bywam 🙂

35 odpowiedzi do “Chomikowa do korpo?”

            1. Mogłoby się okazać że to blog z zawartoscia treści erotycznych a tego chcialabym jednak uniknąć 😀
              Tati, własnie gotuję… módl się 😀

              1. Daj spokój-zwykła zupa jarzynowa ale smaczna a do tego nikt nie umarł, nic nie przypaliłam i nie zmarnowałam składników 😉

  1. O nie! Znaczy się – powinienem schować osobiste ambicje do kieszeni i przyjąć tą ofertę z korpo…
    O ja głupi… okazję życia zmarnowałem 😀

      1. Jakbym był na emeryturze od 15 lat.. obawiam się, że tym bardziej musiałbym unikać korpo… na „pokoje rozkoszy” mógłbym najwyżej popatrzeć 😀
        A one przypominałyby mi, że zmarnowałem życie 😀
        Zobaczymy… może jeszcze kiedyś los się do mnie uśmiechnie… 🙂

  2. Zaczynam myśleć, ze coś mnie w życiu ominęło… Bo ja życia w korpo nawet z daleka sobie nigdy nie obejrzałam. Że nie wspomnę o czarnych szpilkach z czerwoną podeszwą (lubię, nosiłabym).

    Niemniej jednak w związku z powrotem do szkoły podstawowej będę musiała znów z balerin przerzucić się na obcasy – bo cholernie niewygodnie opieprza się kogoś wyższego od ciebie ;), więc pewną namiastkę korpo będę już miała. Aaaa – no i jeśli liczą się materace w kantorku wuefisty, to są także miejsca do .. ekhm .. wypoczynku :))). Tyle że nie za bardzo jest z kim tam romansować, chyba że jest się lesbijką, wtedy wybór jest przedni. Ja niestety jestem nieuleczalnie hetero.. 😛 , tak więc przerąbane.. Nie odwalę romansu wszechczasów w robocie :)))

    A w ogóle to zawsze z kimś sie trzeba w robocie użerać 🙂 Nie ma tak, żeby nie … Trzeba więc sobie tylko rozsądnie wybrać – czy wolisz się szarpać się z szefem, czy z klientami 🙂

    1. Oj, madamme. BARDZO wiele Cię ominęło 🙂 Az takimi obcasami lepiej wśród młodzieży się nie pokazywać, bo Cię jeszcze oskarżą w dzisiejszych czasach o sianie zgorszenia :
      A widzisz… chyba wolę się z nikim nie szarpać 😉 Zbyt pokojowo do świata jestem nastawiona 😛 To co? bezrobocie?:D

      1. Dolce far niente , a nie bezrobocie :)))))

        Młodzież do takich szpilek podchodzi z nabożnym zachwytem. Mamusie młodzieży już niekoniecznie, ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal ;)))))

  3. Korpo bywają różne, bardzo różne. Bywają podobno ludzkie korpo (podobno ktoś kiedyś widział Yeti). Niektórym korpo służą i nie są to ludzie bez mózgu, czy uczuć wyższych. Ale ja pracuje z takimi, których korpo przemieliło i wypluło i czasami nie ma co zbierać, a są to zazwyczaj naprawdę piękne kobiety koło 40., kompletnie wypalone zawodowo. Nie idź do korpo…

    1. Z wnioskiem końcowym się nie zgodzę…
      Do korpo spokojnie można iść – to nie wyrok, a już na pewno nie dożywocie.
      Jasne, przepracowanie 15 lat w tej samej firmie, z tymi samymi ludźmi, robiąc to samo i znosząc co jakiś czas kolejne korporacyjne pomysły może przemielić nawet brzydkiego faceta… 🙂
      Ale zawsze można taką robotę zmienić – chyba nikt tam pod karabinem nie trzyma 🙂

      1. Sokole, Ty w swoim zawodzie możesz zmieniać miejsce pracy 5.000 razy i zawsze ją znajdziesz. Niestety polski rynek pracy nie wygląda tak bajecznie, więc to nie jest tak, ze „sobie zmienisz” 😉 Zmianę pracy trzeba przemyśleć 😉

        1. A czy ja mówię, że nie trzeba przemyśleć?
          Ale nie pójść do żadnej pracy „bo chcą mnie tylko w korpo” to też słaba opcja.
          Moim zdaniem spokojnie można iść na jakiś czas… i zacząć szukać pracy przy pierwszych oznakach, że może fajnie by było zmienić 🙂

          I proszę mi tu nie imputować, że skoro jestem nudnym informatykiem, to nie mam pojęcia o rzeczywistości 😀

          1. Ale nikt nie mówi, że jak się tylko trafia opcja korpo to z niej rezygnować 😉
            Będę nadal imputować, bo pojęcie o tej konkretnej rzeczywistości na pewno masz, ale ciutkę hmmm…. niewyraźne 😉 zaznaczam, że ciutkę 😉

    2. Można powiedzieć, że moje biuro podróży to korpo. Są określone zasady, cyferki, które TRZEBA osiągnąć za wszelką cenę… Na szczęście jeszcze patrzy się na inne aspekty, ale za kilka lat na pewno odpadnę z tego wyścigu…

  4. Oczywiście do korpo, choćby na parę miesięcy. Raz – doświadczenie najważniejsze, a dwa – korpo otwiera drzwi. Wszyskie, łącznie z tymi niezdobytymi.
    Serdeczności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *