współczuję muzułmanom…

SONY DSCNie muszę nikomu przybliżać sytuacji, jaka ma miejsce aktualnie na świecie. W Europie przede wszystkim. Bo przecież głodem w Afryce, licznymi zabójstwami w Meksyku czy konfliktami w demokratycznej Republice Konga nikt nie będzie sobie zaprzątał główki. Skupmy się więc na Europie. Na Starym Kontynencie panuje panika. W sumie nie ma się co dziwić… Jakieś oszołomy nie mające swojego życia, wcielają się w Boga i za niego decydują kiedy i jak inni mają zginąć. W imię nie wiem czego. Podobno tych szeroko-ustnych 😛 dziewic, które na nich czekają w raju,  lub co ostatnio obiło mi się o uszy- w imię pieniędzy po prostu. Efekt jest taki, że przez tę wszechogarniającą nas panikę, w każdym muzułmaninie widzimy terrorystę. I ja im szczerze współczuję. Nie chciałabym być na ich miejscu. Nawet ja- pełna tolerancji i miłości do bliźniego Chomikowa, kiedy dowiedziałam się, że ta uśmiechnięta i miła „muzina”, która rok temu wprowadziła się na moje osiedle jest muzułmaninem, w pierwszej chwili ogarnął mnie mały lęk. Zaraz potem obudził się mój rozsądek. Bo co możemy z nim zrobić? Przecież go nie zabijemy tylko dlatego, że wyznaje inną religię. Nie zabijemy go też dlatego, bo ma inny kolor skóry. Przecież z hukiem runęłaby mozolnie wypracowywana przez setki lat RÓWNOŚĆ CZŁOWIEKA.
Moja babcia przeżyła II wojnę światową dzięki… pewnej Niemce (dzieciaki mówiły na nią Fifka)- nota bene żonie SS-mana. Kiedy rodzicie babci zostali wywiezieni z miasta, ona została w mieszkaniu całkiem sama. Na rok. 10-letnie dziecko nie miało zbyt dużych szans przetrwać bez pomocy dorosłych. Jej i innym dzieciom z osiedla pomagała właśnie ta Niemka. Ona gotowała dla nich obiady i ona pomagała ogrzewać ich mieszkania. Jej mąż zawsze był dla tych dzieciaków bardzo miły. Brał na kolana, żartował… Trochę, jakby tata, który nie wiadomo czy jeszcze żyje…
Inny Niemiec nie reagował, kiedy chodziła do jego szopy i podkradała mu zboże. Była pewna, że za którymś razem po prostu ją zastrzeli a on nawet kilka razy pomógł jej to zboże wynosić. Babcia w czasie wojny nie mogła liczyć na pomoc Polaków. Pomogli jej Niemcy.

Dzień po wyzwoleniu, kiedy w jej domu pojawił się tata, prosiła go aby poszli pomóc Fifce, bo ta uratowała jej życie. Nie zdążyli, bo została zlinczowana przez Polaków a tata babci został przez rodaków ciężko pobity tylko dlatego, bo chciał jej pomóc…
-Wnusiu- ostrzega babcia- Polacy potrafią być straszni. Bardzo szybko oceniają i za szybko wydają wyroki. Pamiętaj o tym.

Wy też o tym pamiętajcie.
Mam nadzieję, że moja tolerancja mnie kiedyś nie zgubi…
————————————————————–
Ostrzegam, że wszelkie ksenofobiczne komentarze nie będą przeze mnie publikowane.

tolerancyjna Chomikowa uciekła z tramwaju…..

imigranci muzulmanie

Troszkę już mnie znacie. Wiecie, że do życia podchodzę dość realnie. Coś, co da się obliczyć, zbadać, doświadczyć i racjonalnie wytłumaczyć ma dla mnie rację bytu. Reszta już niekoniecznie 😉 Tak samo podchodzę do tolerancji i akceptacji ( w szerokim tego słowa znaczeniu). Staram się nikogo nie szufladkować i nie generalizować. To, że ktoś mieszka dajmy na to w Warszawie nie znaczy, że musi być nadęty. Urodzonemu na wsi nie musi „wystawać słoma z butów”. Nie każdy Polak jest złodziejem. Nie w każdym „Ruskim” budzą się mordercze instynkty na widok Polaka oraz nie każdy muzułmanin musi być terrorystą…
Proszę, ukamienujcie mnie za naiwność i głupią tolerancję.
Zatrzymując się jednak na chwilę przy muzułmanach. Nie oszukujmy się- jest ich w Polsce coraz więcej. Najczęściej z wymiany studenckiej. Pamiętam, że 5 lat temu, kiedy przechodziłam przez centrum mojego miasta, spotykałam najwyżej dwie osoby z ciemną karnacją skóry, która wskazywałaby na bank, że Polakami z dziada- pradziada to oni nie sa 😉 Dzisiaj takich osób widuję zdecydowanie więcej. Nie ma takiej możliwości, żeby publicznym środkiem transportu nie podróżować wraz z facetem z ciemną karnacją skóry. Od pamiętnego 11.09.2001 roku pomimo mojej ogromnej tolerancji i sympatii dla każdego obcokrajowca, na widok Araba stawałam się bardziej czujna. Wiecie- wzrok wytężony, słuch wyostrzony, bodźce odbierane nawet przez skórę 😉 Zawsze jednak rozsądek wygrywał z lękiem i potrafiłam sobie przetłumaczyć, że ta walizka, którą trzyma w dłoni na pewno nie jest walizką z bombą a pod kurtką nie jest obwieszony dynamitem 😛
Kilka dni temu usłyszeliśmy o kolejnym ataku terrorystycznym zorganizowanym przez islamistów. Wydałam z siebie głośny dźwięk westchnienia… Dobrze. Ataki terrorystyczne były zawsze. Są i będą. Tak to sobie tłumaczę w tym moim Chomikowym móżdżku, żeby nie zwariować. Tłumaczę, ale…
Kilka dni temu, wieczorem wpakowałam się w tramwaj (niesamowite, ilu młodych ludzi przemieszcza się wieczorami publicznymi środkami transportu). Chomikowa siedziała sobie najspokojniej w świecie wymieniając się wiadomościami tekstowymi w telefonie ze znajomymi. Nagle gdzieś z tyłu usłyszałam jak dwóch facetów zaczyna się o coś kłócić. Ton głosu zaczął się podnosić coraz bardziej a ilość testosteronu powoli wylewała się z wagonu. Oczywiście. Przecież jak Chomikowa wybierze się w podróż publicznymi środkami transportu, to na bank coś się musi wydarzyć. To taki standardzik.
Zaczęłam się troszkę niepokoić.
Po chwili, na przystanku, wsiadł do tramwaju jeden z tych facetów z ciemną karnacją skóry. Z plecakiem oczywiście. Oni do cholery tylko z plecakami podróżują! Moja czujność i nerwy zaczęły diametralnie wzrastać, ale jeszcze zachowałam w sobie resztki rozumu i rozsądku. Panowie z tyłu wagonu zaczęli okładać się pięściami. Kilku pasażerów zaczęło przesuwać się w moją stronę, czyli z daleka od dwóch tłuczących się idiotów. Jakby tego było mało, na kolejnym przystanku wsiadł następny Arab z telefonem przy uchu, który był znajomym tego pierwszego. Skąd to wiem? Bo dawali sobie jakieś dziwne sygnały rękoma i patrzyli w swoim kierunku (czemu nie stanęli koło siebie?- NIE WIEM). Ten z telefonem prowadził dialog bardzo głośno i bez przerwy krzyczał „Allah! Allah!”. I na nic mi się zdało moje racjonalne tłumaczenie, że oni tak gadają CIĄGLE, bo to jest jak zwykły przecinek w rozmowie, wyrażenie zaskoczenia itp. Z tramwaju mnie WYMIOTŁO (w przenośni oczywiście 😛 ). Ta racjonalna, rzeczowa i rozsądna Chomikowa uciekła z tramwaju na najbliższym przystanku. Odważnie. Bardzo odważnie………..
Jak tak dalej pójdzie, to ja z łóżka nie wyjdę i to wcale nie dlatego, bo będzie w nim jakieś rozkoszne ciacho 😛
Chociaż takim kawałkiem jabłecznika lub sernika też bym nie pogardziła;) Hmmm… 🙂
————————————————–
Lojalnie uprzedzam, że ewentualne komentarze nacechowane prymitywną ksenofobią zostaną przeze mnie zablokowane.