spotkanie-randka ze Smutnym Panem

źródło... skądś ;)
źródło… skądś 😉

Minęło już troszkę więcej czasu, niż troszkę, odkąd pojawiłam się na portalu randkowym i na ten moment mogę napisać, że moje doświadczenia są… przewidywalne i na pewno dość CIEKAWE 😛 A poza tym, skoro o nich wspominam tutaj na blogu 😉 to musiały szarpnąć moim światopoglądem i spokojem psychicznym 😉 Wiadomości nadal oscylują pomiędzy tymi, w których muszę stawać na wyżyny moich umiejętności prowadzenia dialogu a tymi, które kończą się propozycją mniej lub bardziej bezpośrednią „niegrzecznych zabaw” (!!!). Pamiętacie rozmowę z facetem, który po spotkaniu napisał mi na gg, że najchętniej to ubrałby mnie w lateks i dał pejcz do ręki? Pewnie, że pamiętacie 😛 Od tego czasu jestem cholernie wyczulona na tego typu pisaniny 😛 Zmusiło mnie to do dopisania na moim profilu, że nie będę zabawką do łóżka jak również, że bardzo bym chciała, aby Przyszły Potencjalny miał chociaż odrobinę poczucia humoru (powagę i smutek zostawię sobie na czas, kiedy będę chodzić o lasce i będzie mnie boleć każda część mojego ciała a małżonek po 40 latach współżycia będzie mnie doprowadzał do furii 😉 ). Wszystko jasne? JASNE 🙂
I tak w końcu pojawił się facet, który potrafił poprowadzić ze mną normalną rozmowę, wzrostem nie sięgał mi tylko do biustu i nie nawiązał póki co do seksu 😛 Jedyne, co mnie troszkę zaniepokoiło to jego zdjęcie profilowe, na którym dość słabo go widać- pełen artyzm- półcień, gitara w ręku. Intuicja mi mówi, że zdjęcie, na którym człowieka prawie nie widać umieszcza ktoś, kto ma coś do ukrycia (żonę, narzeczoną na przykład) lub niestety nie „grzeszy urodą”. Ale żeby później nie było, że gaszę ludzi jeszcze przed startem, to z chęcią przystaję na propozycję kawy.
Jak zwykle jakoś nie robię z siebie przed spotkaniem seks-bomby. Nie nakładam na siebie tony makijażu na co dzień, więc na spotkanie też nie nałożę, bo to nie będzie prawdziwa Chomikowa a ma być prawdziwa. Punktualnie dochodzę na miejsce spotkania i z daleka widzę, że czeka już na mnie Przyszły Potencjalny. Z każdym krokiem jego pierwsze wrażenie, które ma na mnie zrobić jest coraz słabsze… Pamiętacie taki film dla dzieci „Grinch: świąt nie będzie”? Główna postać to nieprawdopodobnie ucharakteryzowany Jim Carrey- maleńki nos, policzki zlewające się z brodą i wieczne niezadowolenie wypisane na tej komicznej twarzy?
Tak właśnie wyglądał Potencjalny Przyszły…

Bosko… A co ci, Chomikowa mówiła twoja nieomylna intuicja??? NO CO?!

To jest właśnie ten moment, kiedy powinnam użyć magicznych słów: „Przepraszam cię, ale mam tylko 40 minut, bo właśnie zadzwonili do mnie z pracy” 😛 Ale ja nie mam jaj do takich tekstów… Poza tym może jest cholernie inteligentny, może jest nieprawdopodobnie dowcipny…? Może chociaż jest nieprzyzwoicie BOGATY? 😀 Daj mu, dziewczyno szansę, no daj!
Nic z tych rzeczy…
Zabiera mnie do jakiejś knajpki. Knajpka, jak knajpka. Nie mam pod tym względem specjalnych wymagań. Chcę po prostu dobrze się bawić i nie wrócić do domu z podłamanymi skrzydłami. Ponieważ jest ładna pogoda, to siadamy na zewnątrz. Potencjalny Przyszły widzę, że jest zestresowany… Niewiele mówi, jest skupiony na stoliku do kawy, cały czas się mnie pyta czy na pewno to jest dobre miejsce i czy jest mi wygodnie. Dobre miejsce. Tak, wygodnie. NA PEWNO DOBRE MIEJSCE i TAK- JEST MI WYGODNIE. Próbuję rozładować sytuację i zagaduję faceta jak się da a on siedzi ze wzrokiem wbitym w stolik i odpowiada mi na pytania z jakimś smutkiem w głosie, unika mojego wzroku.
Nie ma lekko…
-Potencjalny, ja cię bardzo przepraszam, że zadaję ci takie pytanie, ale… czy dzisiejszy dzień był dobry na spotkanie? Wszystko u ciebie okej?
-Pewnie, że tak a czemu pytasz?- pyta naprawdę zdziwiony.
-A jakoś tak coś mi na myśl przyszło. Przepraszam.
Przecież nie powiem facetowi, że wygląda jakby mu matka tfu tfu umarła albo chociaż świnka morska, do której przecież mógł być bardzo przywiązany 😛 No mógł, prawda? 😀

Spotkanie to katastrofa… Pierwsze 15 minut zadaje mi pytania o mój wypadek samochodowy.
-Ale Chomikowa, to opowiedz mi jak to się stało, że ten samochód w ciebie wjechał?
-No zwyczajnie, nie rozejrzałam się 5 razy i dostałam w prawe tylne drzwi. Ale w ogóle nie ma o czym gadać. Samochód skasowany i tyle. Mam nauczkę i już.
-Ale to przecież straszne!
-Może i straszne, ale nic strasznego mi się nie stało. Jestem tu i teraz i żyję, i chcę brać to życie – odpowiadam mu z uśmiechem i nie chcę dłużej o tym gadać, bo to nie jest temat na pierwszą randkę. Zresztą uważam, że naprawdę NIE MA O CZYM.
-Ale popatrz jakie to życie jest niewesołe. Raz jesteś a za chwilę może cię nie być.
I siedzi jak takie nieszczęście za stolikiem, pełne pesymizmu, pełne jakiegoś lęku, czy Bóg wie czego jeszcze.
Wbijam z nerwów paznokcie w palce i wypijam ogromną kawę na 5 łyków, bo chcę mieć to za sobą i wrócić do domu. Matko kochana, co mam wymyślić, żeby już stąd iść? Kawa wypita, to w sumie dobry czas i świetny pretekst, żeby się zmyć…
-Wiesz co Potencjalny? Zobacz jakie chmury się zebrały nad nami. Myślę, że to dobra pora, żeby się już zebrać, prawda????
I zabieram już swoją torbę, podnoszę się z fotela i już oczami duszy swojej widzę siebie w Pędzidle ruszającą do domu z piskiem opon.
-Chomikowa to bardzo dobry pomysł. Idziemy do środka, co chcesz jeszcze do picia?
?! Aż mnie ścisnęło w klatce piersiowej! Oddechu prawie złapać nie mogę. NIE CHCĘ. Nie wytrzymam, NIE!
-Ale naprawdę nie trzeba! Już wystarczy, prawda? Ja już naprawdę nie chcę niczego do picia. NAPRAWDĘ – odpowiadam z rozpaczą w głosie.
-Ale jakie wystarczy? Coś ty! jest bardzo miło! Czego się napijesz? Kawy, lemoniady?- i wpycha mnie do środka…
Uciekam do łazienki. Siadam na muszli klozetowej i patrzę na zegarek. Chociaż 10 minut. Przesiedzę tu chociaż z 10 minut i już to będzie 10 minut mniej z tym chodzącym, sztywnym smutkiem.
Jak ten czas WOLNO płynie!!!
Wracam do stolika i czeka na mnie lemoniada. Szlag mnie trafia.
-Ale ja ci mówiłam Potencjalny, że nie chcę nic do picia, prawda? Bardzo DZIĘKUJĘ.
-Ale pomyślałem, że wypijesz, bo nie będziemy przecież siedzieć przy pustym stoliku, prawda?
Nie pamiętam, żebym cokolwiek z lodem wypiła w ciągu niecałych 10 minut. Dostanę anginy. To pewne.

W ciągu całego spotkania zaśmiałam się AŻ dwa razy i to z żartu, który sama powiedziałam. Nie dałam mu dokończyć jego lemoniady, tylko u kresu wytrzymałości oznajmiłam:
-Wiesz co? Wypij już do końca i będziemy się zbierać, prawda?
-Ah. Już?
JUŻ! Czy on naprawdę nie czuje, że to spotkanie to jedna wielka farsa??? Nie widzi, że zaciskam zęby i wbijam sobie paznokcie w dłonie, bo nie daję rady??? Przecież sam w połowie spotkania powiedział, że coś „smutno jest”! No jest!
-Tak, już. Kompletnie zapomniałam, że muszę na jutro zupę jeszcze ugotować.
-To ja cię odprowadzę do samochodu!

KONIECZNIE.

Nigdy tak szybko nie szłam do samochodu 😛
A na koniec jeszcze się mnie pyta:
-To mam nadzieję, że jeszcze kiedyś…
-Wiesz! Ja cię przepraszam, ale ta ZUPA! Kompletnie zapomniałam!

Moje autko, bezpieczne autko… W nerwach zbieram włosy z twarzy i ruszam z piskiem opon.
Słuchaj intuicji, Chomikowa, SŁUCHAJ! Masz nauczkę! Czas tylko znów zmarnowałaś i pieniądze na dojazd. Muszę się naprawdę zastanowić nad wystawianiem faktur za dojazdy 😛

64 odpowiedzi do “spotkanie-randka ze Smutnym Panem”

  1. Nie obraź się Chomikowa…
    powiedzmy, że skoro już był Pan Smutny, to wpiszę się w nastrój…
    Jeżeli trafiasz na faceta w wieku 30+, który jest solo, to on jakieś wady mieć MUSI.
    I o to, żeby tą wadą była nieśmiałość lub kompletnie do dupy podejście do pierwszej randki to należałoby modły wznosić 😀

    Nie to, żebym Cię zachęcał do dawania dziesiątek szans jegomościowi o aparycji Koszałka-Opałka na ciężkim kacu, ale gościa ewidentnie zjadł stres, skoro był w stanie coś lepszego z siebie wykrzesać w korespondencji mailowej.
    To ten typ, który się przyjaźni z delete i backspace 😀
    No żeby takiemu nie dać drugiej szansy? To nie po chrześcijańsku 😀

    1. Ależ ja się nie obrażam 😀 SokoleOko, ta randka wprowadziła mnie jakiś dół psychiczny. Uwierz mi- jeśli ja już sobie wbijam z nerwów paznokcie w dłonie, to musi być FATALNIE. Ja wiem, że był zestresowany, bo każde takie spotkanie jest stresujące, ale no BŁAGAM- dorosłego faceta nie może zjeść stres! U kogos normalnego ten delate i backspace powoli schodzi na bok i pojawia się enter na funkcjonowanie 😉 Nie. NIE. To był facet kompletnie bez poczucia humoru (prawie każdy mój związek zaczynał się od wspólnego poczucia humoru. Mniej lub bardziej rozwiniętego, ale ZAWSZE), poważny strasznie. Zdradzę Ci sekret-wiesz czym sie zdobywa serce Chomikowej?-znajomością zasad kultury i poczuciem humoru 🙂 reszta wychodzi w praniu. A tu? Miałam wrażenie, że siedzi obok mnie 70-letni facet, któremu miesiąc temu zmarła żona 😛 Do tego wszystko było nie tak. Wszystko. NIE NIE NIE 😛

      1. Może druga randka w kolejce w przychodni 😉 ? Byłoby dobre tło w postaci stałych bywalców licytujących się na to komu więcej dolega.

      2. Ja Cię całkowicie rozumiem Chomikowa i szczerze naprawdę wątpię czy po takiej randce warto dawać jeszcze szanse. Osobiście uważam, że nie. Nic na siłę. Znaleźć faceta tylko po to żeby był jakikolwiek by nie był? To idiotyzm moim zdaniem.
        Po 30tce faceci single są wadliwi? To moim zdaniem kolejna bzdura, bo jest mnóstwo świetnych facetów w tym wieku (i późniejszym), którzy po prostu wcześniej nie mieli ochoty na poważny związek, a część nadal nie ma, co nie znaczy, że to się im nie zmieni. Część ludzi teraz jednak nie pcha się aż tak szybko do małżeństwa itp.

        1. Prawda? Jak większość nie pasuje na samym początku,to potem będzie tylko gorzej. Człowiek musi czymkolwiek zainteresować na początku,bo potem może być tylko gorzej 😉 a tu ani wyglądu,ani poczucia humoru… Takie niestęśtie 😉

    2. Oh, ja bym taki okrutny wobec 30latków nie był (co nieco z nimi sympatyzuję z racji członkostwa w tym klubie ). Nic nie musi, choć fakt, łatwiej tu wpaść na minę, bo „towar” już przebrany i trzeba się narobić, żeby wśrod tych zgniłych jabłek znaleźć jeszcze jakieś zjadliwe 😉 .
      Żeby nie było sam mam wad jak św. Mikołaj prezentów w worze :P.

      A typ „delete i backspace” z racji swojej rozważności powinien mieć chyba jakiś plan przygotowany, a nie iść na żywioł (wiem, w tym przypadku użycie słowa „żywioł” jest rażącym nadużyciem). Jakieś tam 3 tematy mieć w podorędziu do rozmowy…no i żaden z nich nie powinien dotykać traumatycznych przeżyć. Gadanie o wypadku? Litości…dobrze, że nie przeszedł z tego na temat Eboli w Afryce.

      1. Taki duży chłopiec a ciągle w Mikołaja wierzy! 😉 aż strach myśleć jakie Ty bajki czytasz! A ponoć to ja wierzę w bajki i książąt 😉
        Właśnie! Takie randki to jak rozmowy kwalifikacyjne-trzeba się troszkę przygotować… O Eboli może nie gadał,ale o Ukrainę zahaczył, o to jakie nieszczęścia w pracy ludzi spotykają (ukochał sobie ten temat) i jak w ogóle życie jest ciężkie… To chyba typ,który uwielbia wszelkie nieszczęścia i sam kocha być nieszczęśliwym. Ale to już beze mnie! Ja depresji nie potrzebuję 😛
        A co do wyjątkowych 30 latków,to nie może być tak źle, w końcu jesteśmy jeszcze MY 😉

        1. A kto powiedział, że w mikołaja wierzę 😛 ? To było takie podchwytliwe stwierdzenie…skoro już ustaliliśmy, że mikołaja nie ma, to chyba jasne, że tym bardziej nie ma tego wora i ukrytych w nim prezentów 😉 . Wnioski pozostawiam Tobie 😀 .

          Do typa nie chcę Cię dodatkowo zniechęcać, ale coś widać, że się nie wstrzelił z tematyką rozmów do spotkania.
          Takich ludzi, co to pielęgnują w sobie poczucie nieszczęścia i męczeństwa spowodowanego wrogim światem kilku poznałem. Niepowodzenia są dla nich swego rodzaju satysfakcją, dowodem na to, że wszyscy dokoła, zwłaszcza los jest przeciwko nim. To chyba jakiś mechanizm obronny, „pigułka przeciwbólowa” gdy brakuje im siły aby wziąć odpowiedzialność za własne życie.
          Z jednej strony jest to przykre i chciałoby się takim ludziom jakoś pomóc…z drugiej zdecydowanie nie jest to materiał na tą drugą połowę.

  2. Kiedyś już pisałam o pierwszym wrażeniu. Gdybym mu uległa, w moim życiu nie byłoby kilku ważnych osób, w tym moich dwóch przyjaciółek. O jednej z nich moi znajomi do dzisiaj mówią: „A., co się z nią, k…wa, nigdy nie zaprzyjaźnisz”. 😀 Rzeczywiście tak skwitowałam nasze pierwsze spotkanie. 😀 A dzisiaj dałabym sobie za nią łeb uciąć. Weź pod uwagę doświadczenia starszych. 😀

    1. Pani S. mądrze prawi. Mój tata też niejednokrotnie przejechał się na kimś, kto zrobił na nim nadspodziewanie dobre pierwsze wrażenie, lecz ostatecznie okazał się kanalią, a zbyt szybko chciał skreślać kogoś, kto zrobił negatywne (w tej grupie i mój Małżonek się znalazł 🙂 ). Prawdę mówiąc, ja też na pierwszej randce z moim Mężem raczej skłaniałam się ku przeczuciu, że to kolejna porażka a jednak cieszę się niezwykle, że dałam nam szansę.

      Pozdrawiam 🙂 .

      1. Dziewczyny,ja wiem że ludziom powinno się dawać jeszcze jedną szansę,ale ten facet zrobił złe pierwsze wrażenie swoim wyglądem 😛 zęby zacisnęłam licząc na jakieś inne ,dobre wrażenia’,których nie było. Smutny,nijaki facet. Już po 1,5h miałam doła a co dopiero miesiące i lata potencjalnego wspólnego życia… 😉

        1. Nie no, nikt Cię przecież nie zmusza do tego konkretnego egzemplarza :).
          Skoro nic a nic nie działało na jego korzyść na pierwszym spotkaniu – trudno, pech…
          Ale nieśmiały facet to będzie prawdopodobnie powracająca od czasu do czasu przypadłość w przypadku Twoich randek.
          Choć fakt – gość się nie przygotował… chociaż kilka zapasowych tematów mógłby mieć na podorędziu.
          Ale może właśnie miał… „wypadek, Ukraina, rozmowy o życiu i śmierci, a rano zrobię jajecznicę” 😀

            1. Może nie szłabym aż tak daleko, że to pesymista, ale na pewno człowiek bardzo poważny ze stanem emocjonalnym 70-latka tzw. młody-stary 😉

  3. Przemyślenia Smutnego Pana:
    „Obym tylko nie musiał z Nią jechać autem, obym tylko nie musiał jechać z Nią autem, obym tylko nie musiał jechać z Nią autem…”

    SokoleOko ma rację – singiel 30+ musi mieć ze sobą jakiś problem. A ten przypadek chyba nawet zrozumiałem… Gostek był tak zestresowany, bo chciał dobrze wypaść, że kompletnie nawalił…

    ALE – ja bym mu drugiej szansy na Twoim miejscu nie dawał…
    „Raz jesteś a za chwilę może cię nie być” – jeśli naprawdę to powiedział, to sprawa jest o wiele poważniejsza… Stawiam niestety (odpukać i splunąć przez lewe ramię) na śmierć w rodzinie… i to kogoś bardzo bliskiego… może niekoniecznie niedawno, ale – jak dla mnie – facet sobie z tym nie poradził… Za jakiś czas dojdzie do siebie, a wtedy?? Cholera wie, co będzie robił i jak się będzie zachowywał…

    1. hehe, no autem przejażdżki mu nie zafundowałam- nie zasłużył 😉 albo właśnie bardzo zasłużył… 😉
      Okej, ja wiem, że normalny i samotny facet po 30stce to ewenement, no ale przecież jacyś muszą być. Przecież ludzie się rozstają, więc w końcu któryś trafi na mnie 😉 A typ samotnego Pana to ja się obawiam, że może nie tyle stres go zjadł, co to jest po prostu typ „nieszczęścia”, który lubi taką postawę.

          1. czemu KOLEJNĄ a nie OSTATNIĄ??
            Wiesz, że Twój tekst dotyczący „wszystkich” jest nie do końca prawdziwy – są ludzie, którzy od razu spotykają swoją wielką miłość, a są i tacy, dla których szczytem marzeń jest spotkanie z płcią przeciwną raz na rok

              1. No zgadzam się, rozstają się z różnych powodów, niekoniecznie dramatycznych z gromadką dzieci w tle. I tworzą drugie związki, zakładają pierwszą rodzinę i to jest ich miejsce. Znam ponad 30 letniego faceta ktory rozstał sie po dlugim związku, nie ma żadnych defektów (ok,każdy ma ale nie ma tych które nie dałyby mu stworzyć szczesliwego związku). I ma rodzine, normalną a to ze sie rozstał po30 to brawo za odwagę, nie tkwił w czymś bez sensu z powodu wieku, ze niby juz za pozno

  4. To nie prowadziłaś z nim żadnej rozmowy na necie? Tak się umówiliście, według wzrostu i rozmiaru kapelusza, czy według zdjęcia?
    Bo jeśli z nim na necie rozmawiałaś, to pewnie mieliście jakieś wspólne tematy.
    Czy Cię ta gitara tak na tym zdjęciu zauroczyła ;))
    Pozdrawiam 🙂

    1. Nie, no pisałam… i uwierz mi, że to był jeden z bardzo niewielu facetów, który potrafił sensownie ze mną pisać. Ale pisanie to nie wszystko. już kiedyś zdarzało mi się pisać z facetami, którzy okazywali się kompletnym niewypałem, więc tym razem specjalnie się nie zdziwiłam…

  5. Oj intuicja to magiczny wynalazek!
    Jeju, swoją drogą to nie wiem jak ja to robię, że jeszcze nie spotkałam się z żadnym takim dziwolągiem, a trochę ludzi przez internet poznałam przecież…

  6. Oj, Chomikowa jak ja Cię rozumiem! Ile było randek w tym stylu… Byl nawet jeden gość któremu postanowilam dac drugą szansę mimo ze od początku mi nie leżał chociaż obiektywnie miły,kulturalny, urzędnik, z tych zarządzających na stabilnym stanowisku, wielbiciel podróży, dużo przyjaciół,no nie ma sie do czego przyczepic. Urodą nie grzeszył, no umowny sie ze ja bym go zywcem do nieba wyslala ale… Daj mu szansę slyszalam i tak zrobilam. Kolacje jakos znioslam, ze moze przesadzam pomyślałam i postanowilam sprobowac raz jeszcze. Facet od razu sie mna zainteresował i wiem ze snuł plany. Po wspólnym wyjezdzie na ktorym nie Bylismy sami w drodze powrotnej wkurzalo mnie nawet to, w jaki sposób zmieniał biegi. Masakra! Ucieklam gdzie pieprz rośnie! A z moim obecnym mężem już po pierwszej randce w ciemno wiedziałam! Pewnie sytuacje i ludzie sa różni ale najważniejsze to sluchac siebie i swojej intuicji i nie zmuszać sie do niczego. Nie inwestować (czasu, pieniędzy, nerwów, energii itp) w cos w co nie wierzymy bo szkoda czasu poza tym to mocno zniecheca do dalszych prób. Jak tak Cie czytam Chomikowa to ty super dziewczyna jestes, madra i wiesz co robisz. Nie zniechęcaj sie i rób po swojemu a odpowiedni typ sie znajdzie,wiem to po sobie 🙂 trzymam kciuki

    1. witam Cię see serdecznie! Jak ja potrzebowałam takiego komentarza! Bo już zaczynałam powoli myśleć, że jestem wyrafinowaną „suczką”, że nie chcę dobrego i miłego, i smutnego pana……
      i to jest właśnie to, o czym piszesz! Jak się trafia na tego faceta, z którym czujesz, że chcesz być, to czujesz się z nim dobrze od pierwszych minut! Czujesz się z miarę swobodnie, śmiejesz, chcesz wyglądać jak najlepiej, chcesz BYĆ! I to już od pierwszych minut! A jak się tego nie czuje… Ba! więcej! Jak się czuje jak sardynka zamknięta w małej puszeczce, a której bardzo chce się wydostać, to nie ma bata, że to się uda.
      I dziękuję za tyle miłych słów, aż mnie troszkę w gardle ścisnęło, bo wieczór mam pełen wątpliwości… Pozdrawiam ciepło i zapraszam! 🙂

      1. Chomikowa, bycie asertywną i słuchanie samej siebie, czy jak wolisz bycie „wyrafinowaną „suczką”” jest normalne i jak najbardziej pożądane. Najgorsze, co możesz zrobić, to działać wbrew sobie. Słuchaj siebie i tego co Ci mówi serce, intuicja, siódmy zmysł – nazwij to jak chcesz. Jeżeli od samego początku czujesz, że ten facet nie jest dla Ciebie, to daj sobie z nim spokój.

  7. Czy ja Ci już przypadkiem nie wspominałem o tym, żebyś napisała książkę :P? Widzę, że materiał do niej może się uzbierać szybciej, niż myślisz ;).
    Ale ja się może nie powinienem śmiać, bo za parę dni stuknie mi 31 lat, a w rubryce „stan cywilny” nadal wpisuję „kawaler”… żeby jeszcze chociaż maltański czy mieczowy, ale gdzie tam…

    1. Ciekawe kto by kupił takie bazgroły 😀 Chyba tylko cholernie zdesperowani samotni panowie po 40-stce 😀 już to widzę 😉
      😀 Wiesz, kawaler 30-letni to nie brzmi tak źle jak „stara panna” 😉 Za parę dni? Toż Ty wagą jesteś??? 🙂

      1. Jak już Phoenix napisał poniżej – jeśli się wyrobisz w ciągu dziewięciu lat, to kupię :P.
        Panna tak, ale że zaraz stara? Nie przesadzajmy ;).

        Tak, zdecydowanie jestem zodiakalną Wagą. Z jej wszystkimi zadami i waletami :D.

  8. i jaki z tego wniosek ? zawsze trzeba mieć przy sobie całe opakowanie „deprim” aby ewentualnemu pesymiście dosypać z pół paczki do napoju, może by go to trochę rozweseliło 😉

  9. Może mój pogląd nie jest popularny, ale uważam, że Potęcjalny musi się chociaż trochę podobać fizycznie, żeby cokolwiek miało sens. Jeżeli na pierwszy rzut oka jest „nie” to i tak podziwiam Cię za danie mu szansy na to, by zrobił wrażenie czymś innym. Jeżeli to coś inne też okazało się na „nie” to żadne dawanie szans nie wchodzi w grę bo i po co? Świat pełen jest ludzi, którzy z jakiegoś powodu są sami w życiu. Pan Smutny znajdzie w końcu Panią Smutną, na której zrobi wrażenie. Dawanie mu szansy, kiedy wszystko w Tobie krzyczy „Nie” to tylko zabieranie mu niepotrzebnie czasu. Uczciwiej jest po prostu odpuścić. Podobnie Ty Chomikowa znajdziesz swojego Chomiczka prędzej czy później. Takiego z którym zaiskrzy od początku. Naprawdę nie ma sensu się męczyć.
    Swoją drogą mogłaś chociaż sobie odbić za pana Parkingowego. Tamten nie chciał kupić nawet jednej kawy a ten to chętnie nawet dwie, a jak nie to chociaż lemoniadę na siłę:)

    1. Dokładnie! ja wiem, że mężczyzna nie musi być chodzącym ciachem (ja nawet takich nie lubię), ale niech chociaż no… No choć odrobinę musi czegoś w sobie mieć! A powiedz mi- Ty byś na samym starcie powiedziała facetowi, że jednak nic z tego nie będzie, bo wyglada jak Grinch? 😉 Chociaż tą godzinę zawsze daję facetowi. No przecież przyplątał się na to spotkanie. Zasłużył chociaż na godzinę…
      Ale łatwo nie jest… Nawet jak się trafia na faceta, który zachwyca obyciem, humorem itp. to nie jest powiedziane, że będzie mną zachwycony 😉 Takie życie zbyt idealnej 😀 😀 😀

      1. Masz rację, pewnie zmęczyłabym z takim kawę, żeby mu przykro nie było, podobnie jak Ty szukając w myślach powodu, dla którego powinnam już iść do domu:)
        Łatwo nie jest, ale nie ma się co poddawać. W końcu znajdzie się taki, z którym zaiskrzy w obie strony:)
        Nie zagadzam się ze stwierdzeniem, że facetm 30+, który jest sam, musi mieć wady. Może po prostu mu z kimś nie wyszło, ale to nie znaczy, że z inną osobą mu się nie poukłada.

    2. „Potęcjalny musi się chociaż trochę podobać fizycznie, żeby cokolwiek miało sens”.
      Oj tam, oj tam, zamykasz oczy i myślisz o ojczyźnie i jakoś to idzie;) Wg mnie najważniejszy jest mózg. Serio – facet inteligenty i dowcipny zawsze jest bardziej pociągający. Taki wyrwie kobietę nawet jeśli wygląda jak Ryszard Kalisz:) Jeśli chodzi o dawanie szansy – absolutnie się zgadzam – szkoda czasu.

        1. Więc jest to już wabik 😉 Ale Kalisz jednak jest inteligentnym facetem i ma charyzmę. Władza + inteligencja + charyzma… może przyciągać kobiety.

      1. O ile się nie mylę, to póki co, spotkałaś się DOPIERO z dwoma nietrafionymi facetami, więc o co chodzi? Moja droga, jakie kompleksy? Jaka depresja? Poza tym więcej randek=więcej facetów. No nie ma bata, w tej ławicy, trafi się się w końcu jakiś szczupak! 🙂 To byłoby wbrew statystyce i zasadom prawdopodobieństwa 😉

  10. hahahahahaha padłam …. no chomikowa jak nie urok to sraczka ale spokojnie kobieto nie poddawaj się znajdziesz tego właściwego przyszłego zobaczysz a powiedz jak ten niemiłosierny pan od parkingu odzywał się ??

    1. Nie,nie broń Boże 😉 ten właściwy chyba dopiero rusza do mnie z baaardzo dalekiej podróży 😉 Nie wiem kiedy dotrze, bo ma ze sobą mnóstwo prezentów i mu ciążą 😉

  11. No widzisz, a wystarczyłby tekst o 40 minutach;-) Facet może być niewiele piękniejszy od diabła, ale jak nie ma poczucia humoru to już jest dramat. No i ten tekst o przemijaniu… Niezły wampir energetyczny – parę sesji i wyssie z Ciebie całą radość życia. Po miesiącu będziesz ciąć się czerstwą bułką:-) Kolejne spotkanie zdecydowanie odradzam!!!

    1. O, a jednak są kobiety dla których choćby jako-takie poczucie humoru jest istotne 🙂
      tak- ten typ to taki wampir energetyczny! Uwierz mi, że po tych niecałych dwóch godzinach uciekłam bez sił i z dołkiem psychicznym… Jak miałabym z nim spędzić kolejne miesiące, lata? Na udowadnianiu, że życie jest piękne? A kto mnie udowodni? 😛

      1. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy druga osoba ma poczucie humoru, to życie, nawet takie z dużymi problemami typu bezrobocie, choroba itd. jest po prostu łatwiejsze i bardziej znośne. Nie chodzi o to, aby robić sobie żarty ze wszystkiego, ale o to, żeby wzajemnie się podtrzymywać na duchu, wspierać i znajdywać radość w samym byciu ze sobą i w prostych rzeczach dookoła nas. Co z tego, że facet będzie przystojny i majętny, jak psychicznie będzie ciągnął Cię w dół, jak jedno jego słowo od razu podetnie Ci skrzydła. Mam takiego wampira energetycznego w rodzinie, więc wiem jak to na dłuższą metę działa na człowieka. Jedno spotkanie i odechciewa ci się wszystkiego. Brać takiego mężczyznę za męża – nigdy!

  12. Bardzo się męczyłaś w czasie tej randki? Chcesz jeszcze raz przeżyć to samo? Jeśli nie to zapomnij o drugiej szansie. Za małe prawdopodobieństwo, że będzie inaczej, za duże, że będzie tak samo. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś nie potrafi wykorzystać swojej szansy, to albo jest całkiem d.d. albo mu nie zależy tak, jak powinno. W obu przypadkach na drugą nie zasługuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.