chciał wyjść na chojraka, wyszedł na… buraka

źródło: www.satyrycznie.pl
źródło: www.satyrycznie.pl

Podczas kolejnych dni mojej obecności na portalu randkowym wyodrębniła się kolejna kategoria wiadomości. Są to wiadomości „ateistów czyli niedowiarków”. Panowie wysyłający do mnie taką wiadomość nie tracą czasu na pytanie jak mi mijają dni. Ba! Nie tracą czasu nawet na powitanie! Oni od razu przechodzą do pytania: „Serio jesteś taka wysoka?”, „Naprawdę masz tyle wzrostu?”  Nie! Tak se machnęłam te cyferki- dla FANU! I już ich później nawet nie ratuje zdanie „Uwielbiam takie kobiety!” Tak się zastanawiam… jakbym była OTYŁA, to czy ludzie pisaliby do mnie z pytaniem „Ile ważysz?”, „Serio jesteś taka pulchna?”
Po dziesiątkach nieudanych maili, w końcu pojawia się kolejny konkretny Potencjalny. Na zdjęciu wygląda całkiem w porządku (co prawda nie jest to zdjęcie jakoś specjalnie z bliska, ale raczej faceta dobrze widzę). Wymieniamy się kilkoma mailami i facet proponuje, że do mnie zadzwoni. W sumie SUPER- już przez telefon będę mogła stwierdzić, czy człowiek potrafi prowadzić konwersację, czy nie jest typem pesymisty i czy warto w ogóle się umawiać.
DZWONI.
I po 25 minutach rozmowy odbieram Potencjalnego za całkiem pozytywną postać 😉 Dużo żartuje (no chwała!), zadaje pytania odnośnie mojej osoby i opowiada też trochę o swojej pracy. Okej. Tylko czemu w ogóle nic nie wspomniał o swoim dziecku…? Ma w profilu wpisane, że ma jedno dziecko, więc czemu jako rodzic nic o tym nie wspomina…? I czy ja gdzieś tam w rozmowie usłyszałam piorunujące „poszłem”…?????

Z racji, że facet mieszka 50 km od mojego miasta, to umawiamy się w galerii handlowej, czyli tam, gdzie on dobrze wie jak dojechać. Na umówione spotkanie przybywam trochę za wcześnie, ale to znaczy, że mam czas na wejście do jakiegoś sklepu i poplątanie się po drogeriach. I tak drepcząc pomiędzy tymi kosmetykami, zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości… Nie powinno mnie tu być… to znaczy nie- ja NIE CHCĘ tu być. Chcę być na spacerze nad morzem. Chcę być z innymi ludźmi. Chcę czuć. Chcę… I czuję, że łzy napływają mi do oczu. Siadam na pufach gdzieś w kącie galerii i wyciągam telefon. Szukam ratunku oczywiście u mojej N.
-„Mała, jestem przed kolejną randką a chce mi się po prostu wyć… Nie  chcę tam iść. Nie chcę…”
– „Ale czujesz, że to kolejny idiota, czy ci się nie chce tego znów sprawdzać?”
Jak to dobrze, że ją mam…
Nie chcę tego sprawdzać. Niby jest zabawny, ale chyba sepleni i chyba… mam różne dziwne przeczucia. On tu jedzie kawał drogi, nie mogę tego odwołać. Najwyżej mu się popłaczę na tej randce i będzie GIT 😛 Trzymaj kciuki.”
-Nie świruj! To tylko spotkanie. Na szczęście żyjemy w XXI wieku i nie musisz wychodzić za niego za mąż 😉 Idź i pogadaj z kimś innym, niż zwykle.”
No ma rację dziewczyna… Zbliża się godzina „W”. Ogarnij się, Chomikowa. Jesteś dorosłą, rozsądną kobietą i nie takie rzeczy trzeba było w tym nieogarniętym życiu ogarnąć. Zepnij tyłek i IDŹ.
Nacieram na miejsce spotkania niczym czołg. Pewnym krokiem podchodzę do faceta i… CZEMU ON DO CHOLERY MA NA SOBIE BLUZĘ???? Boże, i warga zdradzająca jakąś bójkę najdalej przedwczoraj! Boże, Boże… Nie zadaję mu pytania o przyczynę tego wszystkiego. Ja po prostu nie chcę znać prawdy.
Szybko decyduję gdzie siadamy. Szybko zamawiam kawę. Te kawy mi niedługo wyjdą bokiem, tak samo jak ta cała siłownia 😛
Potencjalny (inaczej Dresiarz 😛 ) prawie cały czas patrzy przez okno. Zdaje się nie być mną zainteresowany nawet w najmniejszym stopniu. W sumie nie ma się czemu dziwić- reprezentujemy dwa zupełne inne światy. Wpatruję się w faceta bardzo intensywnie wymuszając kontakt wzrokowy. Nareszcie jest skory do rozmów.
– Potencjalny, to kiedy teraz znów wyjeżdżasz do Holandii?
-Jak będę miał kolejne zlecenia od szefa. Nigdy dokładnie nie wiem kiedy będę musiał wyjechać.
A jedź, jedź i nie wracaj…
-To co wy tam dokładnie robicie? O co chodzi tak dokładnie z tym wizerunkiem  Internecie?
-Wizerunkiem? Wiesz, ja tam remonty ludziom robię. Ocieplam domy itd.
Nawet nie jestem zła, że mnie okłamał mówiąc przez telefon, że jeździ do Holandii, bo ma jakieś zlecenia związane z Internetem itp. Mój wyraz twarzy i intensywne spojrzenie w oczy chyba mówiło samo za siebie. Potencjalny próbuje jakoś wszystko obrócić w żart i robi to tak nieudolnie, że nawet mnie bawi.
-Słuchaj, a kiedy coś mi powiesz na temat swojego dziecka? Masz córeczkę, synka…?- zadaję pytanie z nie skrywaną ciekawością, bo chciałabym wiedzieć czemu facet tak skrzętnie unika tego tematu a jest to przecież jedna z najważniejszych kwestii w jego życiu.
-No mam syna, ale o czym tu opowiadać? Ma 6 lat.
-I??? Widujecie się, czy coś?
-Tak- co drugi weekend.
Czekam aż może jakoś rozwinie temat, coś mi opowie o swoim jedynym dziecku, ale na marne.
-Potencjalny, przecież to jest twoje DZIECKO, to nie chciałbyś, żeby kobiety coś wiedziały na jego temat?
-Niby tak, ale o czym tu opowiadać? Ale nie ukrywam, że chciałbym jeszcze mieć jeszcze jedno.

Tatuś, tatulek, tatuńcio. Noż ty! Która będzie chciała sobie zrobić z takim gościem dzieciaka? Z człowiekiem, który generalnie wstydzi się swojego syna i najchętniej schowałby je w szafie? Dresiarz pretenduje do zdobycia tytułu jednego z najgorszych tatusiów.
I nagle facet zaczyna się rozwijać w swoich wypowiedziach. Opowiada, snuje plany na przyszłość, komplementuje a ja słucham i wyłapuję coraz to ciekawsze newsy z jego życia. Chwali się, że pasów bezpieczeństwa to on nie zapina, bo ich NIE LUBI; że kocha jeździć samochodem niebezpiecznie przekraczając przy tym prędkość. Dziecka w foteliku po mieście też nie wozi, bo po mieście to bez sensu. A! I najlepsze! Po jednym piwie to bez skrępowania wsiada do auta, bo co to jest jedno piwko? Jak siedziałam w pozycji „noga na nogę” tak mi jedna bezwładnie opadła na podłogę… Mniemam, że to wszystko mi mówił, bo chciał zrobić rażenie i wyjść na chojraka… Ale cóż… wyszedł na buraka.
Dopijam kawę i kończę tą farsę.
-Chomikowa, jesteś samochodem? Bo bym cię odwiózł, co ty na to?
-Samochodem! Samochodem! Nie! Dziękuję!
Przecież nawet, jakbym miała w perspektywie zasuwać te 10 km na pieszo, to bym dała z pięty, żeby tylko z tym świrem nie wsiadać do auta.

Tym razem jestem naprawdę zła. To wszystko to jakaś paranoja. Pomyłka a ja przez przypadek znalazłam się w jej epicentrum.
Dojeżdżam do domu. Rzucam torbę w przedpokoju Rodzicielki i Przyszywanego Ojca. Nos mi mówi, że siedzą na tarasie i grillują. Nie mylę się 🙂
-Macie coś mocniejszego?
-Dziecko, gdzie ty byłaś, że wracasz taka zła?
-Aaaa, powiem ci mamusiu, że na randce byłam! W takich emocjach w dzisiejszych czasach kobieta wraca z RANDKI.
-Oooo, dziecko, to ja ci zrobię dobrego drinka, bo widzę, że lekko nie było. A już się do ciebie odezwał „po”?
-OCZYWIŚCIE!
-I co?
-No jak to CO? Muszę go szybko spławić!
-Tak, ja ci koniecznie tego drinka już zrobię.

100 odpowiedzi do “chciał wyjść na chojraka, wyszedł na… buraka”

        1. Wiem mniej więcej jak wyglądasz, więc zaskoczenia by tutaj nie było (choć zapewne powinnam rozpocząć od tego, że „przychodzi do wysokiej dziewczyny nieszczęście nie osiągające 170 cm” 😉 )

  1. Eh, też bym musiał się na jakąś randkę wybrać, ale jak czytam Twoje relacje, to nie wiem, czy nabieram, czy tracę ochotę 😉
    Byłem w moim życiu chyba na dwóch rankach internetowych, ale kumpel z jednej z prac, poznał swoją żonę przez internet 🙂
    Powodzenia 🙂

    1. Ależ oczywiście, że ludzie tworzą wspaniałe związki z Internetu 🙂 Moja N. jest tego doskonałym przykładem (póki co 😉 ), ale ja chyba mam mniej szczęścia 😛
      Poza tym może w tej Twojej Australii są normalniejsze postacie 😉

  2. Oj słabo Chomikowa, słabo…
    Żeby tak się dać podejść… 25 minut rozmowy i nie wyczuć buraka pastewnego :D.
    Ale człowiek czasem ma chwile słabości…
    Poratowałem ostatnio dwóch autostopowiczów… błąd :).
    Jeden nawalony okrutnie, 3 razy mi powiedział jaki to jestem spoko ziom (no nic dziwnego, byli mniej więcej w środku niczego, godzina 23…), pochwalił się z kim kręci, ile wypił, zaproponował że odsypie mi trawy, że taki dobry ziom jestem…
    Dziecko oczywiście też ma, nie omieszkał się pochwalić. Pamiętał nawet płeć, imię i mniej więcej wiek.
    Ale we mnie nie odezwały się zapędy pedagogiczne i nie próbowałem naprawiać świata…
    Teraz trochę żałuję… do jego mózgownicy raczej nic by nie dotarło, ale jego kolega był bardziej trzeźwy i sprawiał wrażenie, że jeszcze mogą być z niego ludzie…
    No nic, przynajmniej jestem spoko ziom, +10 do respektu 😉
    No i kontakt z obcą cywilizacją nawiązany… dobrze czasem dostać taki namacalny dowód, że są, żyją wśród nas… 🙂

      1. Wiesz… to raczej takie przypomnienie w stylu „memento mori”… 🙂
        Niby wiadomo że są, ale jednak skutecznie się odizolowałem od tego gatunku i rzadko mam okazję na bliskie spotkanie trzeciego stopnia…

    1. Za spoko ziom +10 do respektu i za odwagę ode mnie +100 do respektu 🙂 Ale że nawet pamiętał płeć dziecka i imię… jestem pod wrażeniem 😀 Wiek to już zbyt wysoko podniesiona poprzeczka…
      Kurczę, ja nie wiem czemu gościa nie wyczułam na początku… To znaczy coś mi świtało z tym „poszłem”, ale uznałam, że się przesłyszałam. No i inteligencją też za bardzo nie grzeszył, ale kryteria doboru faceta już w desperacji zaczęłam obniżać i uznałam, że błyskać inteligencją nie musi 😛 Ale jednak po tej randce przyznaję, że to była chwilowa słabość- jednak MUSI 😛

      1. „poszłem”, bo było blisko, „poszedłem” jest na większe dystanse;p

        Historia z Rudy Śląskiej… Policja zatrzymała faceta (na szczęście pieszy), alkomacik – 6,5 promila… Nie potrafił podać swojego imienia, nazwiska ani adresu – pesel wyrecytował bez pomyłki…

      2. Oj tam zaraz inteligencją nie grzeszył… Może się bał, że przeintelektualizuje, zacznie się wymądrzać i Cię spłoszy…
        A potem stwierdził „kurde… 25 minut nic mądrego nie powiedziałem, a ta dalej zainteresowana… no nic, będę musiał grać buraka skoro lubi ten typ” 😉
        A na spotkaniu 10 minut mu zajęło zwalczenie wewnętrznego oporu przed przywdzianiem maski jełopa 🙂
        I wszystko to jak krew w piach – 100 km przejechał i nie zaliczył…
        Biedny… 😀

        1. „Prze” co? 😀 że też Ci się chciało pisać takie długie słowo 😉 rzekła ta, która szuka inteligentnego mężczyzny 😉
          Oj, SokoleOko- jak dobrze, że Ty tu jesteś i mi tłumaczysz te męskie zachowania, bo inaczej… no umarł w butach 😉 😛 nie wiedziałabym jak dalej żyć 😀

  3. Chomikowa, bez Ciebie niedzielny poranek byłby porankiem straconym 😉
    Z tego wszystkiego przychodzi mi jeden pomysł na pierwszą randkę bez rozczarowań: randka przez skype’a 😛 Ile korzyści dla Ciebie… Zaoszczędzona byna, zaoszczędzony czas, zaoszczędzone pieniądze, zaoszczędzone kilogramy, zaoszczędzone poczucie „chcę już do domu” i „zaraz wyciągnę pilnik i wbiję mu w tętnicę” 😉

    1. Witaj Klaudio 🙂 Z tym skypem to sobie nie myśl! Chomikowa głupia nie jest i trzyma skype’ a na „wyjątkowe” okazje 😉
      Zapraszam częściej, nie tylko w niedzielne poranki 😉

      1. Dziękuję Chomikowa 🙂 Nie myśl, że ja tylko w niedzielne poranki czytam, ale ten weekendowy chillout sprawia, że w niedzielę czyta mi się NAJLEPIEJ 😀
        Popijam lipę z miodem i wcinam ciacho. Pomyślałam sobie, że może pożyczę miłego wieczoru… 🙂

  4. Co jeden to lepszy póki co, jak widzę… Wcale się nie dziwię, że procenty były Ci po takim spotkaniu potrzebne. Już trochę zapomniałam, jakie indywidua można poznać na portalach randkowych. Świetne i humorystyczne są Twoje relacje swoją drogą 🙂 . Pozdrawiam.

    1. Właśnie ja też po 5 latach od ostatnich odwiedzin takiego portalu zapomniałam jak tam jest… Ale popatrz- potrzebowałam na zapomnienie AŻ 5 lat 😛 Za miłe słowa bardzo Ci dziękuję, Mona 🙂 ale myślę, że to już końcówka wspomnień, bo cierpliwości mi brak a i alkoholu może w barku Rodzicielki nie starczyć 😉

  5. Masz Ty dziewczyno cierpliwość, oj masz :D. Ciekawe, jaki następny ancymon się z Tobą zechce spotkać :D.
    Chomikowa, ja daję Ci propozycję nie do odrzucenia – sześciotygodniowa randka w cieżarówce plus podziwianie skandynawskich krajobrazów :P. I nawet spacery po parkingach Ci zapewniam gratis :D.
    PS Wczoraj z nudów wlazłem na bardzo popularny portal dla sympatycznych osób ;), ale szału nie było. Poza paroma ciekawszymi profilami, na które zerknąłem, to co trzecia kobieta „chwyta dzień”, co czwarta uważa, że jeśli się w ciągu dnia nie uśmiecha, to dzień jest stracony, a co piąta w rubryce „o sobie” wpisuje „napisz, a się przekonasz”… tylko weźtu napisz, jak zadżadnego punktu zaczepienia nie ma :D. Chyba już nie mam weny i cierpliwości do takich rzeczy ;).

    1. Nie, ja już mam resztki cierpliwości 😛 Nie wiem na co liczyłam logując się na tym magicznym portalu, NIE WIEM.
      Ale wiem, Piękny, że kobiety nie są lepsze… Nie dziwi mnie więc, to co piszesz ( u mężczyzn jest gorsza średnia, bo połowa ma w tym stylu uzupełniony profil lub w ogóle nic nie wpisuje…) I to chyba po prostu „wina” takich portali. Może normalnego człowieka trzeba szukać gdzie indziej…
      6 tygodni z Tobą?:-D Mogłabym nie wytrzymać 😉 albo CO GORSZA!- to Ty mógłbyś nie wytrzymać ze mną 😉 I spacery po parkingach brzmią bardzo obiecująco, ale chyba jednak obejdę się smakiem 😉

      1. Ech… no i pozbawiłaś mnie resztek nadziei :/. Sześć tygodni to nie jest tak długo, no i moglibyśmy się lepiej poznać :P.
        No dobrze, dość tych żartów, nie przekonam Cię do mojego genialnego pomysłu na randkę :D.

  6. Ludzi nie zmienisz, ale możesz zmienić… kryteria wyszukiwania. Jeżeli miałaś taki zjazd przed randką, to znaczy, że Twoja intuicja już wiedziała, że coś jest nie tak, że były już jakieś sygnały, których Twoje świadomość nie odebrała, albo… nie chciała odebrać. Uwierz intuicji 🙂
    Chociaż, jak znajdziesz tego jedynego, to co… my czytelnicy zostaniemy bez wpisów 🙁

    1. Ej! Hegemonie! Na randki zaczęłam chodzić od miesiąca a wcześniej znajdowały się jakoś tematy do pisania (może nie tak egzotyczne, ale zawsze 😉 )
      Ale ja już nawet nie mam specjalnych kryteriów wyszukiwania- ważne, żeby nie miał żony i nie przeważały siwe włosy na głowie 😉 Reszta „wychodzi w praniu” 😉

        1. Gdybym się spodziewała ekstremalnych sytuacji, to bym nigdzie nie jechała 😉 A tematy do pisania zawsze się znajdą 😉
          Nie wiem, Hegemonie jak to jest, że trafiam na takie typy. A może po prostu na tych portalach 80% ludzi to „takie typy”. A to pranie może nie tyle jest stresujące co wkrw*** 😉

  7. Chomiczku, a dlaczego Ty się umawiasz w takich dziwnych miejscach? bo jak nie parking, to galeria handlowa…kurna …za chwilę umówią się z Tobą przy kasie w Biedronce, albo w jakimś innym realu…
    Hegemon ma rację. Posłuchaj go, zaufaj intuicji i zmień kryteria poszukiwań. A przede wszystkim zacznij umawiać się w fajnych knajpkach…może wówczas odpadną Ci te przysłowiowe „dresowe buraki”. Oni do fajnych miejsc nie chodzą …

    1. Parkingowy i burak mieszkali poza moim miastem i nie znali innych miejsc, w których można by się umówić. Galeria nawet specjalnie mi nie przeszkadza. Są tam małe kawiarenki, w których można przycupnąć. Ale to co piszesz jest zabawne i smutne zarazem… Bo tak może być, że kolejne spotkanie będzie przy kasie w Biedronce…

        1. Myślisz, że to że nie zna innych miejsc w nie swoim mieście, to nie świadczy o takim najlepiej..? Może znają jakieś fajne miejsca w swoich miasteczkach… a może tylko ich usprawiedliwiam…

          1. wszystko można wygooglować-prawda?
            no bo ja tak sobie pomyślałam, że mężczyzna z klasą i taki przyzwoity i myślący, to na pierwszą randkę byle gdzie, by się nie umówił, i chyba każdy mądry-gdyby mu tylko zależało, by dobrze wypaść-to znalazłby fajne miejsce…
            Przecież w internecie można znaleźć wszystko, to co…przyzwoitej knajpki w innym mieście zlokalizować nie można?Jakiś to straszliwie trudny problem, taki nie do przeskoczenia i nie do załatwienia dla młodego mężczyzny?

            1. Wiesz… dla mężczyzny, który nie zna kobiety, z którą się umawia i nie wie czy warto w nią inwestować, to pewnie zbyt duży problem… Nie wiem Alu Kochana… ja już naprawdę nie wymagam nie wiadomo czego- nie wymagam, żeby googlował, żeby przychodził na randkę z kwiatami czy pod krawatem. Ja nawet nie wymagam, żeby płacił za siebie… Ja już w sumie wymagam tylko tyle, żeby jakoś wyglądał, miał coś do powiedzenia i miał poczucie humoru. I niech mi nikt już nie powie, że mi się w d*** poprzewracało z tymi wymaganiami, bo jak widać naprawdę nie mam ich zbyt wiele 😉 A i nawet tego nie mogę znaleźć 😛

    1. Blondi, no jak już pisałam u Hegemona, to nie mam jakiś specjalnych kryteriów… ważne, żeby nie miał 50 lat, żony i jako-tako wyglądał 😉 Reszta z reguły wychodzi „w praniu” czyli albo w mailach, albo na żywo… I naprawdę spotykam się tylko z tymi, którzy coś reprezentują w tych wiadomościach. Pisałam już w notkach wcześniej, że faceci, którzy chcą sobie zrobić ze mnie zabawkę erotyczną odpadają (to już jakies 40%). Odpadają też Ci, którzy mają głowę na wysokości mojego biusty (kolejne jakieś 20%). Do odstawki również idą ci, którzy mają zdjęcia na tle BMW (Dresiarz o dziwo właśnie nie miał foty na tle BMW 😀 ) lub na tle ciągnika 😛 (jakieś 10%). Później pojawiają się już maile. Okazuje się, że spora część nie potrafi w ogóle prowadzić dialogu (pisałam o tym), kilka sztuk przestaje odpisywać na moje wiadomości, bo zapewne albo pojawia się na horyzoncie lepsza „niunia” 😀 albo za bardzo muszą się wysilać 😉 I tak pozostają marne sztuki, z którymi ewentualnie można by się umówić. A oto efekty 😛

      1. Nie wiem, nie wiem, wszystko opada, nie wiem co poradzić.
        Nie czaję… Mam jakiegoś dziwnego farta z tymi facetami? Nie mówię, że spotkałam idealnych ani że nadawali się na spędzenie życia razem, ale na 3 spotkania żadnej wtopy… Względnie normalni ludzie.

          1. Może po prostu w moim mieście nie ma kulturalnych facetów 😛 A, nie- przepraszam- trafiają się kulturalni, ale z reguły są to chodzące nieszczęścia 😛

            1. Nie wiem, ale może to rzeczywiście kwestia miasta. Tzn nie tyle, że w Twoim ich nie ma tylko może akurat w Twoim mieście tacy nie korzystają z portali randkowych zbyt często- to akurat możliwe, zależy jak duże jest Twoje miasto.

      2. W takim razie jest tylko na to jeden sposób – wychodzić do ludzi w realu i tam szukać facetów. Idź z koleżankami na miasto. Może umawiaj się w każdy piątek na wyjście z N. do kawiarni/klubu/pubu? Może w Twoim mieście są organizowane tzw. szybkie randki? Może są jakieś imprezy dla niesparowanych? Potraktuj to jako zabawę i formę nawiązania nowych znajomości. Tak jak kiedyś pisałam – im więcej ludzi znasz, tym szansa rośnie, bo oni też mają jakiś znajomych.

        1. Moja N. ma małe dziecko, więc raczej nie będę Jej ciągać 😉 Wychodzę w miasto, pewnie, że wychodzę 🙂 Może nie co tydzień, ale przecież pojawiam się w knajpach, na jakiś imprezach. Ale nie będę się też rzucać na każdego wolnego gościa, daj spokój 😉 Swój rozum mam i jakieś wymagana również 😉

    1. Ciekawe spostrzeżenie… do tego niezbyt odbiegające od prawdy… Tak samo z płcią piękną – ciężko znaleźć kogoś interesującego

  8. jaką masz kochaną rodzicielkę mocniejszego drinka no no szacunek :0) no burak nie z tej ziemi masakra po piwie do samochodu może miał na myśli bez alkoholowe hahaha oj chomikowa ty nie masz szczęścia do facetów ale nie poddawaj się .. i może skorzystaj z propozycji panów z komentarzy wyżej umów się z nimi a potem to opisz 😀 tak dla jaj jak nie zaryzykujesz to nie będziesz wiedziała a moze któryś z nich jest właśnie tym przyszłym … jest ryzyko jest zabawa … Tylko Panowie teraz będą mieli ułatwioną sprawe wiedzą czego nie lubisz i na pewno o pewnych rzeczach nie wspomną bądz czegoś nie zrobią … no kochana przyznam szczerze że czytając twojego bloga patrze trochę inaczej na pewne sprawy damsko męskie .. poważnie .. a i chciałam ci powiedzieć że zazdroszczę ci tak zajebistego kontaktu ze swoją rodzicielką .. moja kiedyś wbiła mi nuż w plecy i nie potrafie jej wybaczyć a co dopiero zaufać .. eh … może ja też powinnam zacząć pisać bloga .. ale kto go będzie czytał ..

    1. Tak, tak- umów się a potem to opisz… 😀 A potem miej przerąbane do końca swych dni 😉 Ludzie lubią czytać na swój temat tylko w superlatywach, więc mogłoby się to nie powieść 😉 A jak randka przebiegła by w 100% dobrze, to po co miałabym ją opisywać? Co bym wyśmiała? 😉
      Co do Rodzicielki, to wiesz- jak się żyje praktycznie od 4 roku życia tylko z matką, to trzeba się z nią dogadywać 😉 Raz też próbowała wbić mi nóż w plecy i bardzo nie mogłam tego pojąć, ale jakoś rozeszło się po kilku tygodniach po kościach… Co prawda nie wiem jakie były relacje z Twoją mamą, ale może też się rozejdzie po kościach…?
      A bloga zawsze można spróbować pisać 🙂 Jacyś czytelnicy na bank będą 🙂

  9. Kurcze dobrze znam ten stan, kiedy człowiek czuje, że jest nie tam gdzie powinien i ma ochotę wyć. Coraz częściej mi się to zdarza.
    Co do facetów to musisz chyba podnieść poprzeczkę. Jak tak dalej pójdzie to dostaniesz załamania nerwowego na tych randkach. Po pierwsze facet ma mieć wyraźne zdjęcie. Po drugie przy jakichkolwiek poważniejszych wątpliwościach albo pasuj albo wydłuż czas do zastanowienia się nad randką. A najważniejsze naucz się tekstu „właśnie dzwonili do mnie z pracy i mam tylko 40 minut” albo namów swoją N, żeby w kryzysowej sytuacji po sygnale zadzwoniła do Ciebie z informacją, że natychmiast musisz się gdzieś po coś stawić.

    1. Straszne jest to uczucie,kiedy chce się być zupełnie gdzie indziej i z zupełnie kimś innym,prawda..?
      Wiesz,jakbym tak wysoko stawiała poprzeczkę,to przez ten miesiąc z żadnym bym się nie spotkała 😉 Poza tym raz kiedyś też miałam wątpliwości przed pójściem na randkę a zakochałam się w tym człowieku bez pamięci… 🙂 a N.to już wie,że niedługo będzie musiała mi pomóc…

      1. Straszne. Jeszcze straszniejsza jest bezsilność kiedy mimo, że wszystko w człowieku prostestuje to trzeba zacisnąć zęby i nawet czasami się uśmiechnąć.
        Czyli szykuje się kolejna randka…? Przygotuj sobie za wczasu wyjście awaryjne:) N. z telefonem w pogotowiu, bo nagła sytuacja w pracy, woda niezakręcona w domu albo coś w tym stylu:)
        A co się stało z tamtym mężczyzną, w którym byłaś zakochana?

        1. że też tyle razy kobieta musi te zęby zaciskać… 😛
          Dla mnie to nie randka, ae facet już od wielu ładnych lat się na mnie uparł. Nie rozumie, że nic z tego i będzie. Może jak na „randkę” przyciągnę N., to coś zrozumie… Choć też nie sądzę… Bo to typ niezrozumiały 😛
          Ten, w którym się zakochałam? Byliśmy razem cały rok 🙂 Ale skoro jestem w punkcie, w którym jestem, to oznacza to tyle, że nie wyszło 😉

          1. Niestety taki los kobiety :(.
            Niektórzy faceci wychodzą z założenia, że „każda kobieta jest do zdobycia jeśli tylko odpowiednio długo się koło niej chodzi” – tak kiedyś stwierdził jeden mój znajomy ( nie udało mu się wychodzić ze mną więc stwierdził, że po prostu mu się już dłużej nie chciało 😉 – tak czy inaczje czuł się sam ze sobą dobrze). Niestety takie rozumowanie prowadzi do tego, że powstają tacy panowie niezrozumiali. Tak czy inaczej życzę Ci powodzenia w prostowaniu tego pana:)

            1. Faktycznie-sa takie niezrozumiałe przypadki facetów,ktorzy łażą za kobietami latami… Ciężko się ich pozbyć,jeśli nie chce się robić przykrości…

              1. A gdzie niezwykle romantyczne komentarze o mężczyźnie czekającym na kobietę swego życia latami?
                Pamiętam, że parę wpisów temu były takowe 😀

              2. Proszę Cię! 😀 tacy ludzie to sfrustrowani desperaci 😀 Mona rzecz, że o stalking się ocierają 😉 a już na pewno ci, co nie mają w sobie ani grama wyglądu, o poczuciu humoru i inteligencji nie wspominając 😉

              3. Nie no super romatyczne, tylko jak chce to niech czeka sobie spokojnie. Chociaż to dobre gdy facet chociaż trochę na początku wzbudził zainteresowania. Jeśli od początku nic się w facecie nie podoba to raczej czekanie niewiele zmieni. A natrętne zaproszenia na randę już tylko zaszkodzić mogą wizerunkowi takiego pana.

              4. Ehe… a jak nie zadziała, to będzie, że pierdoła :).
                Musi być blisko, żeby zareagować w odpowiednim momencie, wesprzeć silnym ramieniem, dać się wypłakać, pocałować, zaciągnąć do łóżka, spłodzić dzieci i „żyli długo i szczęśliwie”.
                Zdecydujcie się, kobiety 😀

              5. Pamiętaj o jednej prostej sprawie – nieważne jak się starasz i co robisz – to i tak to Twoja wina, że robiłeś akurat to, bo ona chciała czegoś przeciwnego…;>

              6. Że co?! Ten, któremu się wypłakujemy przez dłuższy czas w rękaw to ewentualnie PRZYJACIEL. Jakby coś miało zaiskrzyć, to by zaiskrzyło w ciągu kilku miesięcy 😛 No i oczywiście jak mu zależy, to mógł raz zadziałać,ale jak nie wyszło za tym pierwszym razem, to już za innym raczej też nie wyjdzie 😛

              7. E tam, nie znasz się Chomikowa 🙂
                Czasem przyjaciel staje się tym jednym jedynym po latach, a nie miesiącach.
                I nie za pierwszym razem tylko za trzecim przykładowo 🙂
                Nie ma reguły – czasem przyjacielowi po prostu trzeba dać szansę.
                Jak się liczy na motyle i fajerwerki – będzie ciężko, bo się już przyjaciele znają. Ale udany związek jak najbardziej jest możliwy.

              8. Okej- jakoś jestem w stanie zrozumieć, że z przyjacielem coś tam się kiedyś stworzy. Ale jest też masa innych przypadków- gdzie facet plączę się naokoło kobiety i właśnie najpierw jak mu nie wychodzi stworzenie związku z tą dziewczyną, to za wszelką cenę stara się być chociaż przyjacielem łudząc się, że ona go pokocha. A ona go raczej nie pokocha… Bo nawet nie za bardzo wierzy w tą przyjaźń, nawet niekoniecznie chce go jako tego przyjaciela, ale nie ma odwagi mu powiedzieć wprost bo go zrani, bo go straci na amen a przecież jest kolegą i niech tak zostanie. A on wierzy, łudzi się i drepcze naokoło niej 😉

              9. A to widzisz… to już inna bajka jak się ludzie sprawdzili i nie wyszło.
                Cóż, facet by wiedział jaki pożytek jest z takiej cichej wielbicielki, ale Tobie to nie wiem co doradzić 🙂

              10. Ależ ja rady nie potrzebuję 😉 Jak zostanę doprowadzona do ostateczności,to użyję ostatecznej broni 😉
                Tak-facet wiedziałby… Potem kolejna przez tygodnie wychodziłaby z dołka 😛 😛 😛

              11. Nie wiem jak inne panie ale ja tam jestem zdecydowana w swoich działaniach i jeśli od początku jestem na „nie” to żeby nie wiem ile facet dreptał to i tak się nic nie zmieni. Taka już ze mnie baba, że jak mi coś nie odpowiada to nie zacznie mi nagle odpowiadać po miesiącu czy dwóch. Mam świadomość, że jeśli przymknę oko na coś co ewidentnie mnie raziło na początku to prędzej czy później to znowu zacznie mi przeszkadzać. A wypłakiwać i przyjaźnić wolę się z „bezpiecznymi facetami” czyli takimi, którzy nic sobie nie obiecują.

              12. Zaiskrzyć może i po kilku latach – starczy toster wrzucony do wanny…;p
                Przyjaciel… Jest tutaj poważny problem – prędzej czy później takiemu przyjacielowi może się znudzić – co wtedy?? Dziewczyna prosi po raz tysięczny o wsparcie, on daje jej całego siebie, a ona na to, że nie ma już normalnych facetów, że nikt jej nie pokocha i dlatego nadal będzie z tym pijakiem/damskim bokserem… Sorry – faceci też mają swoją wytrzymałość.

                Chomiczku moja droga – przy okazji, bo zapomniałem się pochwalić… Panna M. poszła całkiem w odstawkę – dzięki za rady;)

              13. Zapewniam Cię, że nie z każdym facetem może zaiskrzyć. Są tacy, z którymi po prostu się wie, że nie zaiskrzy nawet i za tysiąc lat. Zazwyczaj „bo coś” i to coś nie znika tak po prostu. A co do przyjaciela – właśnie dlatego bezpieczni są tacy, którzy niczego sobie nie obiecują bo nie traktują kobiety w kategorii opotencjalnej kandydatki na przyszłą żonę ( bo mają już żonę/ dziewczynę, bo nie jest się w ich typie, bo wolą panów, bo traktują jak siostrę i to byłoby kazirodztwo niemalże i tego typu bo). Poza tym znowu mogę mówić tylko za siebie ale nie traktuję przyjaciół jak poduszki do wypłakania się.

  10. Chomikowa, uwazaj zeby radki niby w ciemno nie zamienily bloga w tylko w poszukiwanie i plakanie ze znowu mi nie wyszli:-) jestes mlodą, inteligentną babką, mowie ci ze starą panną to ty nie zostaniesz:-) kazda poraszka(nieudane spitkanie) zbliza ci do tego własciwego faceta, przeciez wzbudzasz zaineresowanie u plci przeciwnej, moja rada to luz, nic na sile, ja z moim obecnym mezem pisalam przez gg jakis kwartal i to sporadycznie zanim sie spotkalismy i co najwazniejsze ZOBACZYLISMY. Zycze powodzenia, twoja nowa fanka, ktora ma problem ze znalezieniem prawdziwej przyjazni, a nie kolezanek na chwile i dwulicowych, ty masz wiele skarbow, takich co niektorzy wciaz szukaja.

    1. Witam Cię, Aniu 🙂 i dziękuję za komentarz 🙂
      Ależ oczywiście, że w końcu jakiś facet się znajdzie, prędzej czy później na pewno :-)Byleby nie za późno 😉
      Wiesz- ja kiedy też miałam tendencję do pisania maili i na gg tygodniami i odwlekałam spotkanie, ale potem do tego spotkania dochodziło i okazywało się ogromną porażką. Miałam poczucie straty tych tygodni na bzdurne pisania. Bo człowiek na żywo jest zawsze choć trochę inny, jeśli nie całkiem INNY 😛
      pewnie Aniu, że mam sporo szczęścia, bo mam N., mam innych przyjaciół, mam bliską rodzinę. Ja tego wcale nie neguję i bardzo się cieszę, że ich mam, bo wiem jak ciężko znaleźć kogoś prawdziwego… 🙂
      Pozdrawiam ciepło! 🙂

  11. Ja tak się tylko zastanawiam czemu Ty tak szybko się na te randki umawiasz. Odnoszę wrażenie, że wymienisz parę zdań i już podwijasz kiecę i lecisz na randkę do galerii (ach ta galeria, wciąż mam w pamięci pana parkingowego:)) Mi to trochę pachnie desperacją i przez to moim zdaniem te randki kończą się tak, a nie inaczej, a ci faceci okazują się tacy, a nie inni. Zbastuj trochę dziewczyno. Przede wszystkim trzeźwo oceniaj facetów i nie przypisuj im cech, ktorych nie mają, żeby potem nie czuć rozczarowania. Jeśli masz z tym problem, pokaż ich profil i konwersację Twojej N. Dopiero potem na trzeźwo decyduj się na randkę. Zminimalizujesz wtedy ryzyko wtopy i oszczędzisz na benzynie:)

    1. Zyta, w komentarzu wyżej napisałam czemu nie zamierzam pisać z facetami tygodniami. Umawiam się na spotkanie po jakiś 3-5 dniach korespondencji, kiedy naprawdę jakoś ten dialog się klei. Uwierz mi, że nie umawia się z KAŻDYM jak leci, bo piszą do mnie naprawdę dziwne postacie 😉 O tym też będzie wpis 😉

      1. Sorki. Twój komentarz pojawił się później niż moja wypowiedź. W sumie masz rację – po co tygodniami korespondować, jeśli potem finalnie okazuje się to być stratą czasu. A tak szast-prast i wiadomo z kim masz do czynienia. Mam nadzieję, że w końcu Ci się poszczęści. Myślę, że nie powinnaś się zrażać – nie od razu Kraków zbudowano. Poza tym, sama widzisz, że randkowanie to kopalnia tematów na bloga:)

        1. Tak tylko się odniosłam do wcześniejszego komentarza żeby nie pisać ciągle to samo 😉 Wiem Zyto, że te randki to kopalnia tematów na bloga, ale… jest też masa innych tematów 😉 a ja nie wiem czy mam w sobie tyle nerwów, żeby marnować czas na te dziesiątki wiadomości, które później okazuje się, że zostały wysłane na marne 😉 Pożyjemy, zobaczymy ale dziękuję 🙂

          1. Jestem z wykształcenia informatykiem – w pakiecie dostałem takie … hmm… jakby to nazwać… precyzyjne podejście do świata („Wysiadasz tutaj?? Nie – poczekam aż dojedziemy na przystanek”… albo
            „Czy zastałem Ulę??
            – Tak



            – Czy mogę z nią porozmawiać??
            – Tak


            …”
            – Czy możesz Ją poprosić do telefonu?”

            No – nareszcie precyzyjne pytanie…)

  12. Kiedyś po zakończeniu 7-letniego toksycznego związku doszłam do wniosku, że poszłabym na piwo albo wódkę ale nie mam z kim, bo całe moje towarzystwo rozjechało się po świecie albo babra w pieluchach. 🙁 Dlatego dałam ogłoszenie na pewnym portalu ( nie randkowym), że szukam towarzystwa do drinkowania. Parę osób w różnym wieku i różnej płci się zgłosiło. 😉 Jeden osobnik mnie po prostu powalił swoją wiadomością, która brzmiała ” Cześć, jesteś kobietą?” Początkowo miałam ochotę napisać, że jestem wielkim, grubym, wytatuowanym łysolem, który dybie na jego cnotę ale się powstrzymałam i dałam sobie czas na ochłonięcie. Kiedy już ochłonęłam, doszłam do wniosku, że w sumie mój nick nie zdradzał płci, zdjęć też nie zamieszczałam ( bo nie na randkę się umawiać chciałam tylko na picie 😛 ) i zaciekawiło mnie co też sobą prezentuje ktoś, kto zadaje na dzień dobry TAKIE pytanie i się z nim umówiłam. Rany! Ciacho takie, że się dziwię jakim cudem moje oczy pozostały w oczodołach. Musieliśmy na sobie nawzajem wywrzeć niezłe wrażenie, bo do pubu weszliśmy przez okno. Przelotnie mnie nawet zastanowiło, czemu ten próg jest taki wysoki ale wtedy już byłam w lokalu. 😉 Facet okazał się być przesympatyczny, cudownie normalny, o dobrym sercu. Aż trudno uwierzyć, że są jeszcze tacy na świecie. 🙂 Do dziś żałuję, że nam nie wyszło ale cóż, ja chyba potrzebuję szaleńca przy swoim boku… :/
    P.S. Swojego męża ( poniekąd szaleńca ;P ) poznałam, kiedy już się nastawiłam, że żadnego faceta nie chcę, i że prędzej mchem porosnę niż się jeszcze raz dam wrobić w jakąś miłość. 🙂 Myślę, że udało mu się zwrócić na siebie moją uwagę, bo mnie z początku bardzo nie lubił. 🙂

    P.S. Świetnie się czyta Pani bloga. 🙂

    1. Ale zobacz- jednak szczęśliwe zakończenie tej historii jest, bo dzięki temu masz swojego mężą (to znaczy mam nadzieję,że zakończenie będzie z happy endem 😉 ). Właśnie zauważyłam, że ludzie przez internet, kiedy są anonimowi, to jakoś piszą, co im palec na klawiaturę naniesie… nie pomyślą. Taki „urok” sieci…
      Ale znalazłaś kogoś na te drinki???? 🙂
      I nie „Pani” 😉 Chomikowa jestem. Dla znajomych Chomiczek 😉

      1. No pewnie, że znalazłam. 🙂 Nawet kiedy samotnie wyruszałam na pijackie eskapady uzbrojona w książkę, zawsze się ktoś doczepił. 😉 Wprawdzie po uzyskaniu odpowiedzi na pytanie ” Co czytasz?” pytający mieli miny jak Shrek, po uruchomieniu automatycznej informacji turystycznej, ale co tam. 😉
        Co do męża, to czasem się przydaje i zazwyczaj tylko raz dziennie mam ochotę się rozwieść albo owdowieć. 😉
        Bardzo miło Cię poznać, Chomikowa. 🙂 Będę tu zaglądać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *