w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz ;)

 drunk wink flirting lucille ball i love lucy GIF
źródło: giphy.com

W weekend odbierałam Rodzicielkę i Przyszywanego z imprezy. Nawet miło mnie zaskoczyli, bo żadne z nich nie potrzebowało mojej pomocy przy wchodzeniu do Pędzidła 😛 Można? Można 😉
Najspokojniej w świecie pokonywałam trasę do mojego domku, kiedy nagle zauważyłam na części mojego pasa ruchu COŚ. Coś się nagle poruszyło a mnie mało co serce nie stanęło.
Dałam po hamulcach i powoli zbliżałam się do niezidentyfikowanego beżowego czegoś. Z niepokojem podjechałam do ubranej na beżowo kobiety, która z ogromnym wysiłkiem próbuje zwlec swoje ciało a to z ulicy a to z torów tramwajowych…
Nie wierzę.
Awaryjne.
Otwieram drzwi.
-Proszę pani, wszystko w porządku…?- Pytam, nie widząc jeszcze jej twarzy.  Po chwili odwraca się z trudem w moją stronę i dostrzegam elegancko ubraną kobitkę w wieku mocno dojrzałym (sama kiedyś będę w takim wieku, więc wolałabym, żeby tak określano wtedy mój wiek 😛 ) która jest … kompletnie pijana.
-A widzi pani- lekko bełkocze- jakoś straciłam równowagę, bo ja z imprezy wracam do domu.  Jestem w szoku, że rajstopy ma w nienaruszonym stanie…
-Dziecko! Ty ją bierz do auta!-Krzyczy do mnie Rodzicielka.
Oczywiście… Mam wrażenie, że sama nie raz była w podobnej sytuacji, więc empatia się w niej budzi ze zdwojoną mocą 😛
-Chomik! Zwariowałaś?! NIE BIERZ JEJ! OBRZYGA CI SAMOCHÓD!- krzyczy dla odmiany Przyszywany.
No oczywiście…
-No żesz kur***! Nie pomagacie mi! Z wami tak zawsze!
W nerwach wysiadam z Pędzidła i pomagam kobiecie wpakować się do auta. Modlę się w duchu, żeby tylko nie zwróciła kolacji na moje kochane samochodowe dywaniki…
Przyszywany nerwowo sięga po e-papierosa. Nie opieprzy mnie teraz, bo takie rzeczy załatwia tylko w zaciszu domowym 😀 Ufff. Zbiorę dopiero w domu 😛
-Gdzie panią zabrać?- Pytam.-Gdzie pani mieszka? Odwieziemy panią do domu.
-Ojej… nie trzeba do samego domu. Taki wstyd… Ja bym jakoś wróciła do domu, tylko musiałam już wyjść z tej imprezy, bo tam taki nachalny znajomy był. No i już musiałam.
Musiała ładnie wypruć, skoro tory tramwajowe ją przerosły…
-Dobrze, nie ma problemu, pani o tej godzinie i w tym stanie to nie wiem jakby do tego domu wróciła. My panią zawieziemy, tylko niech pani mi poda adres.- Proszę kobietę i modlę się w duchu, żeby szybko adres podała, bo nie mam siły na wożenie kobiety po całym mieście.
-Ja na Piłsudskiego 213. Ale ja naprawdę państwu dziękuję, takie szczęście mnie dzisiaj spotkało- mówi już mam wrażenie, że coraz wyraźniej. Spięła się. Chyba pojęła powagę sytuacji 😉
Ja się zajmuję prowadzeniem samochodu a Rodzicielka wdaje się z kobietą w rozmowę.
-To chyba nie była fajna impreza, skoro zdecydowała się pani z tej imprezy uciec-zagaduje Rodzicielka.
-A wie pani… Ja to w ogóle nie pijąca jestem. Ale ciężka atmosfera była… Ja to się pani w ogóle przyznam, że to była randka umówiona. No i ja do niego do domu na te randkę poszłam jak to cielę. I on chciał mnie do łóżka zaciągnąć a ja wie no pani…
-No wiem! A pani to nie chciała!
Nie mogę… Tak bardzo staram się nie wybuchnąć śmiechem, że zalewam się łzami. Księżniczka na randkę się wybrała 😀 Coś czuję, że mnie czeka w jej wieku to samo 😀 Będę 60-latką nadal szukającą swojej miłości 😀
Obym tylko ogarniała tory tramwajowe… 😛
Rodzicielka z naszą księżniczką wdała się w dialog. Zadziwia mnie jej opiekuńczość i wyrozumiałość. Jak ją znam, to sama kiedyś musiała być w takiej sytuacji. Bo w tak ogromne serce i pełne zrozumienie kompletnie pijanej kobiety jakoś nie chce mi się wierzyć 😉
Podjeżdżam pod wskazany adres.
-Pani kochana, jesteśmy na miejscu. Niech pani idzie do domu i spać. Jutro będzie lepszy dzień.
-Chomik, ty idź ją zaprowadź pod klatkę, bo z jej szczęściem dzisiejszego wieczoru, to do tego mieszkania nie dotrze.- Zagadał tym razem Przyszywany.
Rycerz po prostu…
Biorę ją pod rękę i zaprowadzam pod klatkę.
-Matko, jaka pani jest kochana…
No jestem, jestem…- myślę zrezygnowana. Ja tak mam całe życie. Po Rodzicielce, cholera jasna.
-Pani ma jakąś wizytówkę? Ja do pani zadzwonię i jakoś się z panią rozliczę. Bo mnie aż jest wstyd z tym wszystkim…
-Pani niech idzie do domu i położy się spać! Dobrze, że ktoś inny pani na tej ulicy nie znalazł.-Odpowiadam zaśmiewając się w głos. Bawi mnie abstrakcja tego wieczoru. I te jej wielkie czerwone korale… 😀 Chomik… Tobie to się przytrafia…

A jednak… Tego wieczoru komuś pomagałam się wczołgać do mojego auta… Przed przeznaczeniem nie uciekniesz 😛

17 odpowiedzi do “w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz ;)”

  1. I pamiętaj Chomik – jak coś to zawsze trza zachować klasę i się rozliczyć.Nieważne ile promili się ma 😛
    Kurde ona po tych torach do domu chciała wrócić 😉

  2. Na pewno po tych torach do domu chciała wrócić, tylko trochę poręcze były za niskie…
    Ile ja w życiu różnych sąsiadów zawianych pod klatkę dostarczyłem. ..

    1. Poręcze za niskie 😀 😀 😀
      hegemonie, może stworzymy w takim razie program wsparcia pt „Bezpieczne powroty do domu” ? 😉

  3. Brakuje mi w komentarzach możliwości wstawienia wielkiej, roześmianej mordy :D. Idealnie by pasowało do mojej reakcji 😀
    Ja nie wiem Chomik jak Ty to robisz, że zawsze trafiasz na ciekawe indywidua 🙂

    A tak nawiasem – przyszywanemu umknął fakt, że jego przyszywana córka jest dorosła i już jej synapsy elegancko działają samodzielnie?
    Z opieprzania na moje oko należało wyrosnąć minimum 5 lat temu 🙂

    1. Ty wiesz, że w pracy też już zauważyli, że ja mam do czynienia z najciekawszymi przypadkami? 😀 Coś w tym jest…
      A Przyszywany uważa, że skoro posiada się status „dziecko”, to można opieprzać aż do śmierci 😛 On tak ma. Już się z tym pogodziłam. Ostatnio nawet mi powiedział, że „ja cię, Chomik mogę opierd***, ale NIKT inny”. Poczułam się normalnie wyróżniona 😛

  4. Leżę i płaczę przed kompem, ze śmiechu ryczę (dzieci zastanawiają się co się ojcu stało).

    ChomiQ, jesteś WIELKA.
    PS. Znajomy opowiadał, że dane mu było widzieć kiedyś dwie kompletnie nabombione kobiety w miniówkach, które trzymając się pod rękę jednocześnie próbowały, to schylić się, to przykucnąć (nie rozdzielając się), żeby podnieść parasolkę.
    Żaden film z Chaplinem, czy kabaret go tak nie ubawił.
    Ech… a ja mam pecha, że tego nie widziałem 🙁

  5. Nie ma to jak się urąbać na beżowo :)))))

    Co do Rodzicielki – prawdopodobnie trafiłaś w 10.
    Co do przyszywanego – status „dziecko” ma się raz na całe życie i już. Moja mama próbowała mnie przeprowadzać przez pasy na jezdni za rękę, kiedy miałam ponad czterdziestkę :))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *