szkoda życia na zaufanie

The Blacklist sad no upset the blacklist GIF
źródło: giphy.com

A miało być na wesoło. Miałam się pocieszyć słońcem, wyśmiać pewne relacje międzyludzkie i troszkę upokorzyć jedną osobę 😉 Tak w swoim stylu 😉 Miałam, ale humor kompletnie mi się ostatnio popsuł. Kompletnie… Od kilku dni jest mi smutno coraz bardziej.
Rodzicielka nauczyła mnie prawdomówności. Nigdy mnie nie okłamywała. I zawsze dotrzymywała słowa. Byłam zawsze na 100% pewna, że to co mi obiecała lub objaśniła, to na bank tak jest (pomijam objaśnienie 6-letniej Chomikowej sposobu życia krów, które według mojej matki nie latają tylko dlatego, bo z takiej wysokości ich odchody mogły by zabić małe dzieci 😛 ). Taka jest i taka jestem też ja. Nie ściemniam, nie obiecuję ludziom gwiazdek z nieba a słowo, które komuś daję jest dla mnie priorytetem.
No i z takim podejściem do życia się nie odnajduję…………
Obserwuję ludzi dookoła mnie i coraz bardziej się wycofuję. Ogrom kłamstw, oszustw i słów rzucanych na wiatr mnie przeraża. Mało komu mogę wierzyć a jeszcze mniejszej liczbie osób mogę ufać.
Kilka lat temu założyłam, że każdy człowiek, którego poznaję to ktoś, kto może mnie okłamać. Podejrzliwość u Chomikowej 90%. Tak jest mi łatwiej, bo z reguły okazuje się, że miałam rację i nigdy nie jestem zaskoczona. Bo naprawdę NIE JESTEM. I już chyba nawet przyzwyczaiłam się do tego, że ludzie próbują mną kręcić. Przywykłam, że relacje międzyludzkie są naprawdę trudne. Większość relacji z mężczyznami, w które próbuję wejść kończą się tym, że przyłapuję ich na kłamstwach i krętactwach. Już mało mnie to rusza. Jestem silniejsza, niż kiedyś i już mało mnie to rusza. Po prostu idę do przodu. Bez zaufania, z coraz mniejszym uśmiechem na ustach, ale idę do przodu. Uznałam chyba nawet, że może ja tak mam, że może to mój nieświadomy wybór, że otaczam się takimi ludźmi i po prostu tak jest, ale… nie. Nie tylko ja niestety tak mam.
Kilka dni temu dowiedziałam się, że Moja Blondyna nie spotyka się już  z facetem, który planował z nią przyszłość. Spotykali się kilka miesięcy i naprawdę byłam przekonana, ze to już TO. On znosił dzielnie jej humory i zapewniał o uczuciach. Zastanawiali się nawet w czyim mieszkaniu zamieszkają a ja się cieszyłam jej szczęściem. Przecież skoro facet ją zapewnia o swoich uczuciach i planuje jakąś przyszłość, to znaczy, że chce z nią być, PRAWDA? Przecież ludzie aż tak nie oszukują (no chyba że tylko mnie), PRAWDA? No i pojechała do niego do mieszkania z zakupami na kolację. Coś nie za bardzo chciał ją wpuścić do mieszkania, coś było nie tak… Coś za wcześnie przyjechała… W mieszkaniu był z „koleżanką”. Z tą „koleżanką” po kilku dniach już był oficjalnie w związku.
Siedzę (dobrze, że siedzę), patrzę w oczy mojej kumpeli i lecą mi łzy. Dlaczego ona? To mogłoby się przytrafić mnie (nic nowego), ale czemu jej…? Czemu w ludziach jest tyle obłudy? Czemu tyle kłamstw? Po co tyle obietnic? PO CO?!
Wszystko jest takie niestałe. Każda relacja jak złudzenie… 🙁
Nie ma sensu ufać. Naprawdę nie ma sensu…… ten świat nie jest dla dobrych ludzi.

25 odpowiedzi do “szkoda życia na zaufanie”

  1. Gdy zostawił mnie facet, mój przyjaciel na pocieszenie napisał mi właśnie o złudzeniach:
    „Cały ten świat jest porąbanie smutny. Wszystko dookoła jest takie… takie…. pozorowane. Ludzie udają, że mają samochody, a to albo firmowe albo na krechę z pieniędzy od rodziców. Że mają mieszkania, a to wynajęte kawalerki. No i że mają związki, rodziny…, a to ściema nawet przed samymi sobą. Sypie się ten świat. Nasz prywatny (nie wspomnę o tym państwowym 🙁 Wieloletnie, niby szczęśliwe związki się rozpadają ot tak z dnia na dzień. Pozory. Cienka fasada pozorów.”
    No smutne to…

    1. Cieszę się Tati, że Ty nie spotykasz ludzi, którzy kłamią. Ale ja spotykam. Słyszę jakieś rzeczy i planuję pod nie różne kwestie. Potem okazuje się, że to nie były słowa tylko jakieś rzucone od niechcenia pierdoły. Jak się nie przejmować???

      1. Kochana ale tego nie powiedziałam. Chodzi mi o to, że świata nie zbawisz, przyjaciółek nie uchronisz przed takimi chujami, a gdybyś nawet chciała prawdopodobnie by Ci nie uwierzyła. O to mi chodzi. I jak to mawia Dr House – Everybody lies. Tyle że kłamstwo kłamstwu nierówne.
        Jak się nie przejmować? Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Tylko czy jest sens zatruwać siebie czymś na co nie mamy wpływu? Nie ma. Jeśli okłamują Cię osoby bliskie – boli. Ale jeśli to ktoś mało ważny – czy jest sens? Nie ma.
        Ten temat już wiele razy był u Ciebie poruszany – ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Zatraciliśmy to co najważniejsze. Po co dialog, skoro można być ostatnią szują? Tak jest przecież łatwiej… A to, że ktoś z tego powodu będzie płakał? Popłacze i przestanie.
        Reasumując – lepiej, że to teraz wyszło na jaw niż po ślubie. I tego bym się trzymała.

        1. No wiem, że ludzie ze sobą nie rozmawiają… Tylko w tm przypadku dziwi mnie inna rzecz- to jest początek znajomości- chemia i inne takie. Ludzie chodzą w skowronkach, cieszą się sobą (zakładam, że tak jest, skoro słyszę od gościa, że tak mu jest ze mną dobrze, że chce ze mną mieszkać) i raptem SRU. Powiedzmy, że rozumiem takie klimaty kiedy ludzie są ze sobą już kilka lat, ale NA POCZĄTKU??? Trzeba było Blondynę zostawić i powiedzieć Jej, że nic z tego nie będzie a nie pierdoły opowiadać.
          Pamiętam, jak ja słyszałam od faceta, że chce ze mną wyjechać na urlop za kilka miesięcy. Myślałam sobie, że chyba mu zależy, skoro planuje coś, co będzie za kilka miesięcy. Już urlop zaczęłam planować w tym samym czasie co facet, już zaczęłam przeglądać loty a co się okazało? Facet w tym samym czasie, co mnie opowiadał o planach na wakacje noce spędzał z inną. I to też była znajomość kilkutygodniowa. To był pieprzony kłamca po prostu. Taki jak ten z opowieści o Blondynie.

  2. Nie! Nie! Nie! Nie można tak. Trzeba ufać. Świat jest dla dobrych ludzi. Tych dobrych jest więcej, tylko zło jest bardziej spektakularne, wybucha fajerwerkami.

    1. Mam bardzo duży niedosyt ludzi dobrych i porządnych. Ale cieszę się, że w pracy mam kilka takich osób. To mnie troszkę podbudowuje…

  3. Ludzie nie tyle są źli co… słabi.
    Gdyby mieszkali już razem – pewnie „koleżanka” by nie wpadła.
    Gdyby nie wpadła – nadal zapewniałby o chęci bycia z Blondyną. I to w dodatku całkiem szczerze…
    Oczywiście są też tacy, którzy oszukują z premedytacją, ale tacy są zazwyczaj nastawieni na szybki efekt i łatwo ich zdemaskować.
    Nie wiem, Chomik, czy przez tą „zasadę ograniczonego zaufania” sama się nie nakręcasz i nie odbierasz sobie szans na coś ciekawego.
    No ale przynajmniej jesteś bezpieczna… 🙂

    1. Ale co Ty opowiadasz??? Jakby mieszkali razem, to koleżanka by nie wpadła? Jakby to było prawdziwe uczucie to by nie wpadła! Jakby to było prawdziwe uczucie, to z tą „koleżanką” nie byłby w związku za 2 tygodnie. Chłopaczynie pomyliło się zauroczenie z zakochaniem. Szkoda tylko, że słowa mówiły o czymś innym.

      1. Tydzień temu zalała mnie fala spamu. Dostałam prawie 1000 komenatarzy w ciagu tygodnia. Coś zamieszałam w ustawieniach i wyszło tak a nie inaczej. Wybacz, ale nie mam siły szukać tego komentarza posroď setek spamowskich… wybacz mi. Napisz jeszcze raz…

  4. Dobrze
    Wybaczam, ale nie napiszę, OK napiszę 🙂

    „Facet (ten facet) to świnia, ale jak w takim razie nazwać tą/tę kobietę?”
    I nie mówcie proszę, że w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone…

    1. Dziękuję za wyrozumiałość NIEdźwiedziu 😊 Ta dziewczyna pewnie o Mojej Blondynie nic nie wiedziała wcześniej ale ja po takiej akcji w mieszkaniu mocno bym się zastanowiła czy chcę być z kimś takim…

    2. Suka? I nie jestem taka naiwna jak Chomikowa, że być może nie wiedziała o drugiej kobiecie. Jest takie fajne powiedzenie – kobieta kobiecie suką jest… Ot i cała prawda. Smutna prawda.

  5. Może moja wypowiedź nie przypadnie do gustu, ale wtrącę swoje trzy grosze. Osoby humorzaste nie są łatwymi partnerami. Wprowadzają do życia negatywne emocje i niestety zniechęcają do siebie osoby bliskie. Ile można wysłuchiwać pretensji urojonych lub nawet prawdziwych, patrzeć na pochmurną i nadąsaną twarz. Po pewnym czasie człowiek czuje się niekomfortowo i gdy ma możliwość, to szuka przyjaźni, zrozumienia i partnerstwa gdzie indziej. Nie jest to usprawiedliwieniem jego zachowania, ale powinno dać do myślenia Blondynce, że na drugi raz trzeba się zastanowić nad swoim charakterem. Pozdrawiam.

    1. moim zdaniem – jeśli ktoś naprawdę kocha… to jest w stanie to wytrzymać… na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie… a nie tylko, jak świeci słońce…

    2. Emerytko, podpisuję się pod Twoim komentarzem rękoma i nogami. Wiem, że nie jest łatwo z taką osobą wytrzymać. I wiem, że z Blondyną nie jest łatwo. Ale, skoro jest tak fatalna, to się dziewczynę ZOSTAWIA. Mówi się „Sorry, mała ale twój charakter jest nie do przegryzienia i nic z nas nie będzie” a nie snuje się plany na przyszłość i sypia z inną.

  6. Chomikowa, bardzo jeszcze młoda jesteś, skoro myślisz, że tylko Ciebie może spotkać coś takiego… Ja to się nawet czasem zastanawiam, jak to się dzieje, że ludziom czasem się udaje stworzyć związek, Na krócej, na dłużej, ale się udaje… Jakim cudem?

    1. Oj, nie, nie! właśnie podałam przykład MOjej Blondyny, że nie tylko mnie się zdarzają takie rzeczy i TO jest STRASZNE. Bo to się dzieje ciągle, ciągle.
      też się zastanawiam jakim cudem ludzie tworzą związki. CUDEM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *