mnogość wszystkich rozczarowań

źródło:pixabay.com

Szkoda mi jej. Naprawdę mi jej szkoda. Ja tyle razy przeżyłam rozczarowania, że jakoś sobie z nimi radzę. Mniej lub bardziej boleśnie, ale radzę. Ona już nie powinna. Nie zasłużyła sobie na to wszystko i nie powinna…

Nie mam dobrego dnia. Chodzą za mną marzenia, które cały czas odkładam i rozczarowania codziennością. Może też dlatego tyle we mnie zrozumienia. Bo ile można być rozczarowanym. Ile można odkładać marzenia o normalnym życiu.

Moja Blondyna rok temu rozpaczała po znajomości, która zakończyła się po 4 miesiącach… nijak. On snuł jakieś plany o wspólnym mieszkaniu i życiu. W nocy tulił i całował. Któregoś dnia humor mu się popsuł. Tak bez wyraźnej przyczyny. Rzucił kilka nijakich słów i zniknął. Ona przepłakała 2 miesiące a teraz dowiedziała się, że w czasie, kiedy snuł z nią wspólne plany i odprowadzał na 6.00 do pracy, spłodził z inną kobietą dziewczynkę. Kilka tygodni temu wzięli ślub.

Na ten ślub był zaproszony jego bliski kolega- Adam*

Świat jak się okazuje jest bardzo mały, bo Adam jest sąsiadem Blondyny. Sąsiadem na tyle miłym i sprawiającym sympatycznego, że po kilku wspólnych niezobowiązujących spacerach, zaprosiła go do siebie na kawę.
Znam Blondynę. To nie jest typ dziewczyny, która po kilku niezobowiązujących spotkaniach idzie z facetem do łóżka. Dla niej w takich sytuacjach kawa to kawa. Obiad to obiad. Nic więcej. Chciała być miła i nie łazić w zimne popołudnia po spacerach. Chciała upiec ciasto i wypić tę cholerną kawę.

-Wiesz, Blondyna co ja myślę o takich dziewczynach, które po kilku tygodniach znajomości zapraszają facetów do siebie?- Wypalił bez mrugnięcia okiem zaraz po przekroczeniu progu jej mieszkania.

-Ale ja cię zaprosiłam na kawę a nie do sypialni, więc nie rozumiem twojego oburzenia-rezolutnie mu odpowiedziała odchodząc już lekko poddenerwowana do kuchni.
-Na to samo wychodzi.
-Nie. Nawet, jakbym stała tu teraz nago, to NIE MASZ PRAWA się do mnie zbliżyć, póki nie dam ci wyraźnego znaku.
Atmosfera zrobiła się gęstsza, niż świeża kaszka dla niemowlaka.
-Przyszedłeś tu po to, żeby się ze mną pokłócić? Trzeba było nie przychodzić, jak nie miałeś ochoty.
-No jak miałbym nie mieć ochoty? Taka słodka blondyneczka z ciebie i taka nieokrzesana. Dziwisz się, że faceci robią z tobą, co chcą?
Blondyna zrobiła się czujniejsza, niż kilka minut wcześniej.
-O jakich facetach mówisz?
-O Marcinie na przykład. Zdziwiona?
Marcin to właśnie ten przez którego przepłakała 2 miesiące. Ten, który zdobył zaufanie i ot tak zrobił sobie dziecko z inną.  
Blondynie słów zabrakło. Stała naprzeciwko niego i nie wierzyła, że świat może jej robić coś takiego. Jakby sobie grał w szachy jej pionkami.
-Kim ty jesteś, żeby wpychać łapska w moje życie?! Wyjdź stąd!- wykrzyczała mu w twarz wskazując energicznie ręką na drzwi.

– I co teraz zrobisz? Naślesz na mnie swojego tatusia- policjanta? Jak słodka, tak samo głupia i mściwa.

Wyszedł spokojnie. W drzwiach zakładając kurtkę. Tylko Blondyna została w swojej nowej kuchni ze łzami w oczach i z niedowierzaniem.

Ja też nie wierzę. Nie wierzę, że innym też takie rzeczy się przytrafiają. Bo ja to ja. Ja za swoją naiwność i chęć spełnienia marzeń o rodzinie wiele razy dostawałam z otwartej dłoni prosto w klatkę piersiową. Na tyle mocno, że przez kolejne miesiąca nie mogłam oddychać. Rozczarowanie goniło rozczarowanie. Lęk gonił lęk. Dzięki temu jestem gdzie jestem.
Ale ona sobie na to nie zasłużyła. Niepotrzebnie przez to przechodzi.
Bardzo niepotrzebnie. Bardzo mnie boli jej rozczarowanie. Mnogość wszelkich rozczarowań….

 

*imię wcale niezmienione

16 odpowiedzi do “mnogość wszystkich rozczarowań”

  1. Cholernie dupna sytuacja. Skunksów płci obojga nie brakuje, a życie zwykle duplikuje kopy w już bolące miejsca. Jedyne, co mogę powiedzieć – to to, że każdy niefart w końcu kiedyś się kończy
    Uściski od Blondyny dla Blondyny.

  2. Ogólnie rzecz ujmując – męskie geny w odwrocie.
    Niby snuje się takie po mieście, na kobietę to nie wygląda, ale facetem to toto wcale, a wcale nie jest.
    Teraz zalewa nas mnóstwo jakiegoś chłamu z TV, Internetu. Stacje prześcigają się w wymyślaniu coraz większych głupot, a „lud głupi to kupi/uje”.
    Myślałem, że po Big Brotherze, ludzkość już większej durnoty nie wymyśli i… jednak tu się Niedźwiedź zdziwił. „Nagie randki” „Ślub od pierwszego wejrzenia”, „Love Island”…
    Naoglądają się tego bezmózgi potem myślą, że życie ma tak wyglądać.
    I tylko żal normalnych ludzi, którzy się na takie indywiduum natną. A nie daj Boże niech taki człowiek, koło takiego typa sobie jakieś nadzieje zbuduje.
    Żal potem, płacz, łzy i poczucie straconego czasu…

    1. Love Island to dno dna. Nie wiem czy można spaść jeszcze niżej, niż to coś. Ale obawiam się, że kolejnym krokiem to będzie jeszcze transmisja z toalety :/
      A odnośnie tych typów… Wiem, że kobiety też potrafią być podłe. No wiem… Ale one chyba mają więcej sumienia.

      1. Obawiam się, że coś gorszego jest kwestią czasu. Ba nawet ktoś już to przewidział. Przypomnij sobie skądinąd doskonały film p. Stuhra (straciłem szacunek do faceta po jego ostatnim wywiadzie radiowym) „Pogoda na jutro”.
        Jest tam wątek reality show, gdzie jedna pani ma wybrać z trzech faceta, z którym będzie (przepraszam za wyrażenie) kopulować na wizji, a oszalała gawiedź wprost nie mogła się tego doczekać, i znacząca postawa matki jednego z „bohaterów”, która wprost nie mogła się doczekać kiedy dziewczyna wejdzie do ich rodziny…

        PS. Źle ze mną ile razy nie komentuję postów Chomikowej, tyle razy odbiegam od meritum…

  3. Chomiczku tak niestety jest, cóż mogę powiedzieć życie bardzo rozczarowuje, a w sumie nie życie a ludzie. Myślą, że mogą traktować ludzi jak zabawki, które gdy się znudzą odkłada się na półkę. Skąd taki brak szacunku do drugiej osoby, do jej uczuć nie wiem.
    Czasem mam wrażenie, że ludzie naprawdę myślą że to co robią wobec innej osoby nie ma znaczenia.

    1. Masz rację… to ludzie rozczarowuję, bo ludzie tworzą ten świat 🙁

      Uważasz, że myślą, że to nie ma znaczenia? Czy może po prostu nie myślą…?

      1. Myślę, że nie zastanawiają się nad tym jak wielkie konsekwencje mogą mieć ich czyny. Jak bardzo mogą wpłynąć na czyjeś życie. Po za tym mogę wprost powiedzieć, mężczyźni zostawiają te silne, a zostają z tymi słabymi.
        Po pierwsze dlatego, że uważają że te silne sobie dadzą jakoś radę, a słabe wyzwalają w nich nie wiem potrzebę opieki. A po drugie, te silne mają wymagania, wiedzą czego chcą i oczekuję trochę wysiłku w związku. A tymi słabymi oni mogą sobie manipulować do woli, ta słaba podda się i będzie grać tak jak jej zagrają a to jest łatwe, wygodne, nie wymaga wysiłku.
        W dzisiejszych czasach ludzie nie lubią wyzwań, trudności, przeszkód…. chcą wszystko szybko, łatwo już.

        1. Wiesz Martyno, że trudo mi się z Tobą nie zgodzić? Ludzie ni myślą o drugiej osobie.. A poza tym faktycznie- słabi są z silnymi. Szkoda cholera. Szkoda.

  4. Mało kto dostaje to, na co zasłużył. Zwłaszcza kiedy mówimy o czymś negatywnym. I szkoda dziewczyny, bo naprawdę kiepsko trafia. Pozostaje wyciągać wnioski, starać się minimalizować ryzyko – na tyle, na ile to w jej mocy. A reszta to już kwestia szczęścia lub jego braku. Niestety. Są jeszcze na tym świecie porządni, wartościowi ludzie (faceci także) i trzeba mieć nadzieję, że się prędzej później także na nich trafi 😉

  5. 1) Blondyna ma 100% racji – zaproszenie na kawę to jest zaproszenie na kawę… Sorki, ale facet, który tego nie rozumie może stanowić zagrożenie (a potem teksty w stylu – ale sama mnie zaprosiła, więc pewnie chciała…)

    2) Karma to menda – więc czekam na moment, aż ten gnojek (nie zasługuje na podanie imienia) złapie jakiś mandat… wystawiony przez ojca Blondyny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.