opieka nad babcią i geny

źródło:własne

W samym środku lockdown’u babcia wyłożyła się w swoim mieszkaniu i ze złamanym biodrem wylądowała w szpitalu. Jeśli ktoś miał „przyjemność” doświadczyć szpitalnego łóżka w okresie pandemii, to na pewno wyrobił sobie zdanie na temat służby zdrowia. O tym, że przeszła mały zawał już na szpitalnym łóżku dowiedziałyśmy się tylko dzięki „ciężkim” znajomościom.  Babcia podczas pobytu w szpitalu „zapomniała” jak się odbiera komórkę, więc nie miałyśmy z nią nawet telefonicznego kontaktu. Ciężko w takich sytuacjach funkcjonować bez większych „znajomości”, zachować zdrowy rozsądek i generalnie nie zwariować…Większe znajomości w naszej niewielkiej rodzinie posiada tylko ciotka, która potrafi załatwić tyle, co nic. Jej życie generalnie opiera się na „wydzieraniu się”. Jakoś to jej w życiu wychodzi, bo ludzie najczęściej jej ustępują. Głupiemu najlepiej ustąpić. Tyle tylko, że skoro wszyscy całe życie jej ustępują, to uważa się za najmądrzejszą na świecie. A nie jest. Oj… naprawdę nie jest. O tym, że wolałaby, żeby babcia (jej mama) już nie żyła, słyszałam kilka ładnych lat temu. Mogłaby w końcu zamieszkać w jej mieszkaniu i wyprowadzić się od męża. I spokojnie łykać prochy. Bo ma zdiagnozowaną…. UWAGA. DEPRESJĘ KADRY KIEROWNICZEJ.
Depresji to ja dostaję od maja razem z Rodzicielką.
rodzicielka od czasu pobytu babci w szpitalu wyraźnie się postarzała. Widzę, że to wszystko ja przygniotło. Choć nie wiem czy nie bardziej teatrzyk, jaki robi ciotka i to jak się drze. Babcia po ponad dwóch tygodniach po operacji została przewieziona do szpitala, w którym pracuje i ciotka i mama. Z babcią był bardzo kiepski kontakt, ale Rodzicielka robiła wszystko, aby babcię postawić na nogi. Ciotka ograniczała się do kupowania kosmetyków wszelkiego rodzaju i teatralnego całowania babci po rękach. Rodzicielka stawała na rzęsach z rehabilitantem, żeby babcię wyprowadzić z pieluch, ciotka zalewała się przy pielęgniarkach sztucznymi łzami. Rodzicielka zmuszała babcię do ćwiczeń ręki, ciotka kroiła kanapki w malutkie kwadraciki i wpychała je babci do ust.
I rządziła. RZĄDZIŁA. To, co lubi robić najbardziej.
Mieszkanie babci zostało przygotowane na jej powrót przez Rodzicielkę i Przyszywanego, bo ciotka takich rzeczy nie ogarnia. Najlepsza jest, kiedy nałyka się swoich tabletek na DEPRESJĘ KADRY KIEROWNICZEJ. Układa wtedy swoje rozczochrane włosy przed lustrem i chodzi. Bezcelowo chodzi. Krótki bezcelowy spacer po mieszkaniu, lusterko i powrót. Jak jej się nawinie Rodzicielka pod rękę, to się przy okazji drze. Została jej tylko Rodzicielka, bo ja już dla niej nie istnieję. Jakbym rozpaczała zresztą z tego powodu 🙂
Po powrocie babci do domu, zostały ustalone dyżury w jej mieszkaniu. Z Rodzicielką zmuszamy babcię do chodzenia, ćwiczymy z nią ręce i uskuteczniamy w niej jako-taką samoobsługę. Rodzicielka ponadto sprząta. A jest co sprzątać i co ogarniać…… Ciotka kupuje środki chemiczne. Rodzicielka sprząta. Ciotka kupuje kosmetyki a Rodzicielka je stosuje. Ciotka- prochowiec łazi bezcelowo po mieszkaniu a Rodzicielka gotuje. Taki sprawiedliwy podział ról… 🙂
W weekend dostałam od Rodzicielki zdjęcie. Breloczek kaczuszki i szkatułka, którą kilka lat temu zrobiłam babci ozdobiona kwiatkami. Niby nic nadzwyczajnego, ale kaczuszka została przyklejona do szkatułki……
-Dziecko….- Zagaduje zaniepokojona Rodzicielka-Kto przykleił kaczuszkę do szkatułki?
Spoglądam na zdjęcie i oczom własnym nie wierzę. Nawet nie wiem co powiedzieć…. Wszystko mnie ostatnio przerasta. Wszystko.
-KUR***MAĆ! Mamo! To jak w horrorze!
-To nie ty jednak się bawiłaś kaczuszką… Tak myślałam, że to nie ty….
-Mamo! To jest jak w Rodzinie Adamsów! Nasza rodzina jest cholernie popieprzona! Co to jest?!
-Kaczuszka, Dziecko. Kaczuszka przyklejona do szkatułki…. Przypuszczam, że ciotka miała wizję po swoich proszkach. Wiesz… kaczuszka na łące i te sprawy….
Jestem załamana.
-Dobrze, że nie przykleiła jej do kibla, tak wiesz, mamo- żeby pływała po stawie.

Nie wiem czy nie lepiej będzie jak się nie powieszę. Dla pewności, żebym się nie rozmnażała, bo geny jednak te same.

6 odpowiedzi do “opieka nad babcią i geny”

  1. Ponoć geny przeskakują co drugie pokolenie…

    Znaczy przygotuj się, że Twoja córka kiedyś przyklei Ci do czegoś kaczuszki…;p

    Poważniej – zdrowia dla Babci

    1. Co drugie… czyli ja będę jak babcia. Też niedobrze 😋😁

      Co do zdrowia babci, to dziękuję, ale jestem świadoma, że szału już nie będzie…

  2. Czy ojojanie w czymś pomoże?
    Bo jak tak, to masz u mnie ojojanie jak w banku.

    Opieka nad starszymi osobami jest wyczerpująca, ale jest was dwie. Nawet jeśli ciotka nie spisuje się… hmm… odpowiednio.

    A poza tym – trzymajcie się. W końcu będzie lepiej.

  3. ChomiQ
    Każdy, powtarzam KAŻDY dobry uczynek do Ciebie/Was kiedyś wróci.
    To co piszesz dowodzi, że Ty i Twoja Mama jesteście wspaniałymi ludźmi, z drugiej strony inaczej być nie może, bo „nie urodzi wrona sokoła” (tylko jak w tą teorię wpasować dwie TAK SKRAJNE osobowości jak Twoja Mama i Jej siostra?)

    A co to kochanej cioteczki, żywcem przypomniało mi to hasło przeczytane gdzieś na murze wieki temu

    „Mądry głupiemu zawsze ustępuje
    Dlatego ten kraj wygląda jak wygląda”

    Pozdrawiam i WIELKIEJ siły życzę i jeszcze WIĘKSZEJ cierpliwości 🙂

    1. Nie wierzę, że dobre uczynki czy jakiekolwiek inne wracają do ludzi. No chyba że nagroda po śmierci 😉 Zresztą wpis myślałam, że trochę Was rozbawi 😉

      Wiele razy sobie właśnie myślałam, że przwz głupotę i to jej ustępowanie ten kraj wygląda jak wygląda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.