ona ma wątpliwości, czyli czy istnieje recepta na szczęście

źródło:pixabay.com

Jakbyście się mnie jeszcze 3 lata temu zapytali jak sobie spieprzyć życie, to bym powiedziała „wziąć ślub przed 25 rokiem życia i najlepiej z powodu wpadki”. Powiedzmy sobie szczerze- małżeństwo, czy w ogóle związek to NIE JEST prosta sprawa. Wymaga naprawdę dużo rozsądku, samozaparcia, umiejętności komunikacji, cierpliwości, EMPATII i oczywiście wymaga też sporego wkładu finansowego. Kto z nas miał to wszystko w okolicach 25 roku życia..? Halooo! Ktoś miał?
Dziękuję. Ja też nie 😉
Czytaj dalej ona ma wątpliwości, czyli czy istnieje recepta na szczęście

w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz ;)

 drunk wink flirting lucille ball i love lucy GIF
źródło: giphy.com

W weekend odbierałam Rodzicielkę i Przyszywanego z imprezy. Nawet miło mnie zaskoczyli, bo żadne z nich nie potrzebowało mojej pomocy przy wchodzeniu do Pędzidła 😛 Można? Można 😉
Najspokojniej w świecie pokonywałam trasę do mojego domku, kiedy nagle zauważyłam na części mojego pasa ruchu COŚ. Coś się nagle poruszyło a mnie mało co serce nie stanęło.
Dałam po hamulcach i powoli zbliżałam się do niezidentyfikowanego beżowego czegoś. Z niepokojem podjechałam do ubranej na beżowo kobiety, która z ogromnym wysiłkiem próbuje zwlec swoje ciało a to z ulicy a to z torów tramwajowych…
Nie wierzę.
Awaryjne.
Otwieram drzwi. Czytaj dalej w drodze powrotnej z imprezy, czyli przed przeznaczeniem nie uciekniesz 😉

w rozmowie … ze sobą

2015-11-13 00.24.17Spoglądam na dorastającą córkę znajomych. Na dzieciaki, które czasem towarzyszą mi w podróży autobusem. Na dziewczynę z kursu francuskiego. Na smutnego chłopaka, którego często mijam w drodze do osiedlowego sklepiku… Mają po -naście lat. O czym myślą? Jak bardzo martwią się kolejną klasówką? Ile razy już byli zakochani tak „na zabój”? Ile razy świat im się załamał „na amen”? Tyle chciałabym im powiedzieć. Dodać tyle otuchy. Przekazać tyle ważnych rzeczy. I dodać im ODWAGI.

Co bym powiedziała dziewczynie, którą kiedyś byłam? Że to nie koniec świata. To wszystko, co się ciągle dzieje, to nie koniec świata. Z geografii jedyne, co ci się w życiu przyda to nazwy państw i ich stolice. Cała reszta jest o kant d*** potłuc 😉 Nie martw się więc kolejną jedynką z tego niezwykle „ważnego” przedmiotu 😉 Geografię świata poznasz zdecydowanie lepiej podróżując.
To, że nauczyciel od historii po raz kolejny na forum klasy wytyka ci, że jesteś od niego o głowę wyższa i z zamiłowaniem pisze ci „Z E R O” na kartce ze sprawdzianu nie oznacza, że jesteś kompletnym zerem. Nie płacz tak często przez niego. Za kilka lat zajdziesz wyżej od swojego nauczyciela. Dosłownie i w przenośni 😉
Nie ufaj wszystkim. Pedagogom też nie.
Bądź sobą. Nie próbuj stać się na siłę lepsza, bo zgubisz siebie po drodze.
Będziesz szczuplejsza- to BARDZO DOBRA wiadomość! 🙂

Masz takie piękne włosy, naprawdę. To dlatego koleżanka w namowie z innymi próbowała ci je podpalić. Z zazdrości.
Czerp z tych wakacji w ukochanym ośrodku letniskowym jak najwięcej. Kiedyś go nie będzie a twój kumpel z okazji twoich 30-stych urodzin postawi wszystko na głowie, abyś mogła jeszcze raz wejść na taras twojego ukochanego domku letniskowego. Widzisz? On cię kocha 🙂 Na swój sposób 😉
Nie siedź tyle nad książkami, ale przyłóż się do nauki języków. Z tego wszystkiego, co ci wbijają do głowy, to one ci się najbardziej przydadzą w życiu. Później będziesz wydawać kupę własnych, ciężko zarobionych  pieniędzy na naukę angielskiego i francuskiego…
Nie używaj białego cienia do powiek! Pod żadnym pozorem!
Nie, nie będziesz sama do końca życia 🙂 Przez twoje życie przewinie się więcej facetów, niż się spodziewasz. Niewiele wartych 😛
Te wszystkie smutne licealne lata są po coś. Postaraj się więc zachować dystans.
Doceniaj ludzi.
Pomóż Rodzicielce w ogrodzie. Ona naprawdę odwala kawał ciężkiej roboty.
Kolekcjonuj wszystkie chwile z twoją N. Za kilka lat przy winie będziecie je wszystkie wspominać i się z nich zaśmiewać 🙂
Nie traktuj wszystkiego tak poważnie. Najlepszym lekiem na ten świat jest uśmiech i żart. Uśmiechaj się więc jak najczęściej. Zjednasz sobie tym mnóstwo ludzi.
Nie bój się, Chomikowa, NIE BÓJ. Świat jest o wiele straszniejszy, niż teraz ci się wydaje a ty dasz sobie w nim radę. Zaufaj mi. Zaufaj sobie.
Wiesz… Nie będziesz już pisać pamiętnika… Będziesz pisać bloga 🙂 Dużo zmieni w twoim życiu. Przede wszystkim poznasz prawdziwe oblicze ludzi bliższych i dalszych. To świetna nauka. A te swoje młodzieńcze lata będziesz opisywać ze łzami w oczach.

Gdybym tylko potrafiła siebie przekonać, że mam rację…

A! I już tak w sumie na sam koniec… Rodzicielka jest niezwykle mądrą i wspaniałą osobą, ale na modzie się nie zna KOMPLETNIE, więc nie zakładaj na siebie tego, co ci podtyka pod nos… 😛
Tylko nie zapominaj o UŚMIECHU! Odwagi, Chomikowa w uśmiechu! 🙂

jak się uwolnić…?

źródło: Twój Styl i Chomikowa
źródło: Twój Styl i Chomikowa

Spędziliśmy ze sobą kilkanaście miesięcy a nawet i lat. Coś jednak jest ewidentnie NIE TAK. Coś sprawia, że się dusimy, nie ma tego magicznego „czegoś”, co porwałoby nas do życia i walki o ten związek. Gdzieś nam koło ucha plącze się wyszeptany głos rozsądku „Skończ to”. Przedłużanie związku na siłę nie ma tak naprawdę sensu. Przynosi nam więcej rozczarowań i powoduje masę blokad emocjonalnych. Nie warto.
Tylko jak temu partnerowi, z którym spędziło się tyle wspólnych chwil o tym powiedzieć…?  Jak go nie zranić…? I co się stanie POTEM?
Sama wiem po sobie, jak ciężko jest podjąć decyzję o rozstaniu. Zresztą podjęcie decyzji to tylko jeden z kroków do rozstania. Najtrudniej jest wprowadzić ją w życie. Ubrać ją w słowa i czyny. No i utwierdzić się w przekonaniu, że decyzja na pewno będzie słuszna i ostateczna…
Wielu psychologów wskazuje, że podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest łatwiejsze, gdy rozrysuje się tabelkę z plusami swojej decyzji i minusami. Mnie te magiczne tabelki nigdy jakoś nie przekonywały. Nie chciałam z życiowej decyzji robić papierowej bazgrołki 😛 Zawsze wszystko układałam sobie w głowie. Przed oczami stawał mi obraz sytuacji, która doprowadzała mnie do furii lub płaczu i starałam się odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy będę w stanie znosić te same sytuacje do końca życia?”, „Czy widzę tego człowieka koło siebie za 30 lat?” „Czy ja się w tym DOBRZE czuję?” Z reguły odpowiedzi na te pytania utwierdzały mnie w słuszności podjęcia mojej decyzji. Tylko później było gorzej… Najdłużej do realizacji decyzji zbierałam się jakieś pół roku. Beznadziejna Chomikowa. Sierota boska… Kompletnie bez odwagi. Strasznie bałam się tej chwili. Przerażał mnie widok rozczarowania i smutku. Ale wiedziałam, że skoro wcześniejsze rozmowy i próby ratowania tego, co było nie do uratowania nie przyniosły efektu, to nie można tkwić w czymś, co umarło. Zresztą smród byłby nie do zniesienia 😉 Chciałam, żeby zrobił to ktoś za mnie, ale nie było takiej możliwości.
Co powiedzieć?
Jak powiedzieć?
I jak to zrobić, żeby się tylko nie popłakać? Można by przypuszczać, że najdelikatniejszym sposobem zerwania, byłoby powiedzenie „Muszę odpocząć”. Kto z nas usłyszał ten zwrot???? I ilu z nas te słowa nie mówiły NIC? Uważam, że użycie takich słów jest dowodem okropnej niedojrzałości emocjonalnej. Nie potrafisz powiedzieć człowiekowi, że nic z tego nie związku nie będzie, to jak chcesz kiedykolwiek zbudować inny związek oparty na szczerości i zrozumieniu? Poza tym dajemy tej drugiej stronie masę nadziei, że to jeszcze nie koniec. Ryzykujemy, że będziemy odbierać dziesiątki telefonów z pytaniem „Czy już odpoczęłaś/ odpocząłeś i możemy żyć jak kiedyś?” A przecież nie możemy. Decyzja została podjęta. Lepiej powiedzieć krótko „Przepraszam, ale już dłużej nie mogę być z tobą. Taka jest moja decyzja”. Brzmi pięknie, kiedy się to czyta, ale przecież wiemy, że będą emocje, będą łzy, oskarżenia, krzyki, błaganie. Kiedy sobie przypominam dzień, w którym rozstawał się ze mną jeden z moich partnerów, sama się mu dzisiaj dziwię, że zniósł mój płacz i błaganie o wyrok w zawieszeniu 😉 Zbyt mocno mnie to wtedy zaskoczyło (ani razu nie otrzymałam sygnału, że coś jest w tym naszym związku nie tak) i nie potrafiłam zrozumieć DLACZEGO. I jest to normalne i częste. Trzeba jednak umieć powiedzieć „Rozumiem. Bardzo mi przykro, ale decyzja została już podjęta”.
Co później…? Będą telefony, będą próby podważenia decyzji, będzie smutek i będzie złość a nawet i agresja… Zarówno jedna jak i druga strona będzie przechodzić przez te wszystkie elementy złożonego procesu… Ryczałam, przeplatając ryk płaczem i szlochem 😛 Złościłam się, rzucałam wyrafinowanymi przekleństwami i poznałam wiele nowych niecenzuralnych słów, którymi można wyrazić wściekłość i smutek 😉 Jednak zawsze na głos powtarzałam „Przykro mi. Ja po prostu inaczej nie mogłam.”
Po jakiś 4-6 miesiącach będzie można od nowa organizować swoje życie.  Będzie można zaopiekować się tylko sobą, poczuć spokój, zdobywać świat. Nikt nie mówi, że od razu świat stanie się piękniejszy, i że szczęście zapuka do naszych drzwi. Nikt nie mówi, że od razu poznamy partnera naszych marzeń. Ale na pewno wydarzy się masa pozytywnych rzeczy 🙂
I będzie można zacząć pisać bloga 😉

————————————————
A nowego nagrania Chomikowej w Audioblogu już słuchaliście? Tym razem o sweetfociach zakochanych 🙂