nie goń kogoś, kto ucieka, czyli kilka dobrych rad

źródło:pixabay.com

Przeszłam już przez tyle a la związków w swoim życiu i prób randkowania, że mam wrażenie, że mogłabym otworzyć punkt „doradztwa miłosnego”… Mało rzeczy mnie zaskakuje (choć zdarza się, że ciągle jednak 😉 ) i raczej jestem w stanie zauważyć czy ktoś coś 😉
Niestety często zdarza się, że mimo tego, iż pierwsza, druga czy nawet już dziesiąta randka były bardzo miłe i wypadły świetnie, to… to coś jest raptem nie tak.
Ona/on zaczyna uciekać…
Nie, nie. To na pewno nie to. To niemożliwe„-często pojawia się taka myśl w głowie. „Na pewno ma tyle zajęć, że to po prostu brak czasu. Może tyle pracuje, że już nie ma siły się spotkać. Tak samo jak tydzień temu, czy dwa…” Może… ale raczej nie.
Mam koleżankę, która NIGDY nie jest w stanie odczytać sygnałów, że facet nie jest już nią zainteresowany. Ryczy przez nich średnio raz do roku. Ja też czasem ryczę. Czasem intuicję próbuję zagłuszyć (alkoholem? 😉 ) i wmawiam sobie, że na pewno jest wszystko ok, pomimo tego, że czuję, że człowiek ucieka ode mnie w ramiona innej albo po prostu ucieka 😛 Ale na szczęście jest to chwilowe zagubienie. Ważne jest, aby nie tracić czasu na rozmyślania o co chodzi, co się stało. Ważne, żeby samego siebie nie okłamywać!  Bo nie oszukujmy się, ale w 99 przypadkach na 100 czujemy, że COŚ JEST NIE TAK.

Jakiś czas temu kumpel mi powiedział, że chyba coś się dzieje z dziewczyną, z którą zaczął się spotykać kilka miesięcy temu. Pytam się „czemu”?
-Bo wiesz. Nagle jakaś nerwowa się zaczęła robić. Do niedawna jeszcze taka nie była a od dwóch tygodni czego bym nie powiedział, to się wkurza. To nie jest miłe.
Nie jest. I znam kumpla. To miłe stworzenie. Właśnie takie miłe, że każdy może robić z nim, co chce.
-A pytałeś się jej, czy może nie ma jakiejś nerwówki w pracy lub  w domu?
-Pytałem, ale mówi, że nie ma. Ona ma spokojne życie, więc nie wiem skąd te jej nerwy. Jeszcze miesiąc temu była taka miła. Teraz jakaś taka… Inna dziewczyna…- odpowiada ze złością. Znam tą złość. To rozczarowanie i smutek.
I znam takie raptowne zmiany w zachowaniu. One świadczą raczej tylko o jednym.
-Wiesz, facet… Coś mam wrażenie, że ona pewnie już sobie życie układa bez ciebie… Może się mylę. Obym się myliła, ale…-Mówię szczerze jak zwykle.- Dziewczyna nie ma odwagi ci powiedzieć wprost, że nic z tego nie będzie.
Następnego dnia przestała odpisywać mu na SMSy. On biedny się jeszcze łudzi, że może „nie ma czasu”, ale no BŁAGAM. Sam mówił, że czas to ona raczej ma…
Są pewne zachowania, po których od razu da się stwierdzić, że nam ta osoba ucieka. Da się. Trzeba tylko posłuchać swojej intuicji i się nie okłamywać.
– gdy ktoś nie jest zainteresowany podtrzymywaniem kontaktu (nie pisze od dłuższego czasu pierwszy/pierwsza, nie inicjuje spotkania), to bardzo wyraźny znak, że nie ma co ciągnąć tej znajomości dłużej;
-gdy nie ma bliskości takiej jak trzymanie się za rękę, czy przytulanie;
-gdy nie ma zainteresowania życiem prywatnym (nie pyta jak minął dzień a nawet jeśli zapyta, to nie jest ewidentnie zainteresowany/zainteresowana czy wydarzyło się coś ważnego). Odnosimy wrażenie, że nasze życie, to tylko i wyłącznie nasza sprawa. To jest punkt, na który zawsze zwracam BARDZO dużą uwagę. Jeżeli człowiek, z którym się spotykam któryś raz z kolei nie raczy się mnie zapytać  jak mi minął dzień i widzę, że generalnie nie jest zainteresowany tym, jak moje życie wygląda, to dziękuję serdecznie
-odmawia pomocy (wykręca się), chociaż wiesz, że jest to kwestia, która nie zabierze dużo czasu i nie wymaga nie wiadomo jakiego poświęcenia. Jak komuś zależy, to STANIE na głowie, aby tylko pomóc;
-ciągle „nie ma czasu” na spotkanie. Uwielbiam ten punkt! Czasy mamy zakręcone. Wiem o tym. Pracujemy, chodzimy na kursy, na siłownię, jeździmy w delegacje… Nie mamy za dużo czasu wolnego. Ale jeśli tylko komuś zależy, to spać nie pójdzie a choćby godzinę na spotkanie raz w tygodniu ZNAJDZIE, przejedzie 300km, ale zrobi WSZYSTKO, żeby się spotkać. Sama kiedyś byłam wpatrzona w pewnego mężczyznę. Przez 3 tygodnie potrafił „nie mieć czasu” się spotkać. Jak głupia sobie tłumaczyłam, że ciężko pracuje, że ma odpowiedzialną pracę. W końcu powiedział mi, że bierze ślub. Nie ze mną 🙂 ale tę historię już opowiadałam 😉
-brak wspólnych planów na niedaleką przyszłość (nie mówię o ślubach i innych takich 😉 ) np. zbliża się urlop a plany wspólnych wakacji jakby zawisły w próżni.

Oczywiście, że zanim kopniemy w pośladki osobę, która zaczyna przed nami uciekać, powinniśmy z nią porozmawiać, bo może faktycznie dzieje się w jego/jej życiu coś bardzo stresującego o czym boi się rozmawiać i ma to wpływ na relację. Jeśli jednak widzimy, że nie ma chęci na prowadzenie dialogu, to nie ma się nad czym zastanawiać.
To nasze życie i nasze szczęście. Walczmy o szczęście z kimś, komu na nas zależy.

31 odpowiedzi do “nie goń kogoś, kto ucieka, czyli kilka dobrych rad”

  1. Ament 🙂

    Bywa też i to wcale nierzadko, że kiedy się ktoś zorientuje wystarczająco szybko i sam się odwróci od „uciekiniera”, wówczas osoba, która już – już dawała nogę ze związku, nagle do niego wraca. Zaczyna doceniać to, czego o mały włos nie straciła. Miłość rozkwita ponownie, jest dłuższa chwila miodowego miesiąca, a potem zabawa się zaczyna od nowa .. 😛

    Wtedy trzeba naprawdę zacisnąć zęby i wiać. Bo takie układy ZAWSZE kończą się jakąś tragedią… Nawet jeśl.i tylko osobistą.

    1. Znam pary, które robią sobie wzajemnie takie jazdy. Zawsze zastanawiam się jak długo wytrzymają na takiej huśtawce. Niektórzy bardzo długo. Nawet ślub biorą! U moich znajomych skończył się szybkim rozwodem 😊

    2. Dokładnie to miałam napisać.
      U nas tak było: najpierw on jakiś taki dziwny, potem ja jakaś taka dziwna (gdy zrozumiałam, że on). I wtedy on zobaczył, że ja. 😀
      W końcu stwierdziliśmy, że żyć bez siebie nie możemy 😀
      Ale fakt – przeważnie nie kończy się miło, więc… Trzeba wyczuć kiedy zejść z miłosnej sceny.

  2. Obawiam się, że mogłabyś raczej założyć punkt „odradztwa” 🙂
    Z diagnozą do wypisanych objawów zasadniczo się zgadzam.
    Ale czy bym posłuchał takich dobrych rad kilkanaście lat temu? Wątpię…
    Jednak często ludzie muszą sami nasikać na płot pod napięciem, żeby się czegoś nauczyć 🙂

    1. Wiem… Człowiek sam musi zrozumieć. Tylko wiesz… Mam barfzo dobrą koleżankę, którą trzeci facet tak robił. Nie potrafiła dostrzec o co chodzi…

  3. Bo to nie jest tak, że my NIE POTRAFIMY dostrzec sygnałów świadczących o tym, że ten związek właśnie się kończy, my po prostu NIE CHCEMY ich widzieć. Taki mechanizm obronny. Zakochana po uszy osoba prędzej uwierzy, że ukochanego napadli, porwali, obrabowali z telefonu i przetrzymują gdzieś w piwnicy niż że nie odezwał się od trzech dni, bo zwyczajnie nie ma na to ochoty czy potrzeby. I nie kpię tutaj, tak to po prostu działa. Chyba dopiero czas (i worek doświadczeń) uczą nas prawidłowo interpretować takie sygnały…

  4. Stanięcie na głowie rzadko kiedy w czymkolwiek może pomóc…

    Musiałem;D

    poważniej… tak naprawdę to są to sygnały widzialne… ale chyba da się to także i podświadomie wyczuć…

  5. Dzień dobry Chomiś 🙂
    Takich ludzi można określić jednym słowem – tchórze. A Ty żeby znaleźć faceta powinnaś zacząć chodzić na mecze koszykówki. W Twoim mieście ta dyscyplina sportu działa dość tak 😉 Owszem, sprawdziłam 😛

  6. Tak, jak napisała Madamme, jedyna dobra rada, to samemu odwrócić się tyłem od uciekiniera, wtedy jest szansa, że przestanie uciekać. Ale nawet mając pełną świadomość, że tak właśnie trzeba zrobić, to się nie robi, wiem coś o tym 🙂

    1. Wiesz… Mnie się zdaje, że ten, kto ucieka z jakichkolwiek powodów, to nie jest zbyt dojrzały. Ze sobą się rozmawia a nie ucieka. Życie to nie wyścigi.

      1. „Mnie się zdaje, że ten, kto ucieka z jakichkolwiek powodów, to nie jest zbyt dojrzały”

        Wiesz, że ucieczka przed pożarem to też ucieczka z jakichkolwiek powodów?:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *