wielkie, chodzące zmartwienie

źródło: pixabay.com
źródło: pixabay.com

Kiedy obchodziłam swoje 30-ste urodziny, coś w mojej głowie „kliknęło”. Do 30-stki nie działo się nic niepokojącego i nic nie zapowiadało żadnych zmian. Nadszedł TEN dzień i nagle mój rozum przestawił się na funkcję „zamartwiania i niepokoju”.
Nie jest  dobrze.
Powiem więcej- jest coraz gorzej… 🙁
Fakt, że jestem tysiące kilometrów od domu, nie ułatwia mi sprawy. Boję się o Rodzicielkę, o Przyszywanego Ojca, o dom i o moje relacje z przyjaciółkami.  Będąc na miejscu, wszystko jako-tako kontrolowałam. Miałam czas na spotkania, na organizację mojego życia, „czuwałam”. Tutaj- w Grecji doświadczam totalnej rozpierduchy. I boję się.

Czytaj dalej wielkie, chodzące zmartwienie

w mojej Grecji…

20160429_112749Dobrze, zgadzam się. Jest tu pięknie. W końcu na tej wyspie decyduje się wziąć ślub mnóstwo par. Zamożnych par. Jest bajecznie, słonecznie a woda ma boski kolor.
I to by było na tyle.

Nie mogę się odnaleźć. Moi sąsiedzi i zarazem współpracownicy, to jak już wspominałam sami obcokrajowcy. Nie wiem czy to przepaść kulturowa, czy po prostu przepaść w poczuciu humoru, ale faktem jest, że dzieli nas SPORO. Wzrost też 😛 Mam dość bezsensownego przesiadywania z nimi przy grillu czy czymś tam innym. Nie bawią mnie ich dowcipy, albo nie rozumiem ich językowo. Te „small talki” są po prostu nie dla mnie. Cóż… unikam ich 😛 Wczoraj, żeby tylko uniknąć zaproszenia na kolejną posiadówkę, wymykałam się do miasta przez dom obok. Oczywiście musiałam pokonać płot 😛
Dobrze, że w Grecji płoty mają najwyżej metr wysokości…
Ciekawe, czy kamery mają tu zainstalowane… Może będę na you tubie…
Poza tym martwię się.
Jestem chodzącym 180cm zmartwieniem. Martwię się o pracę, o mój dom, o przyszłość, o rodzinę, o moje stosunki z sąsiadami i o świat. Jak już w końcu poznałam faceta, przy którym szczerze się zaśmiewałam i zapominałam o tym, że przecież się martwię,  to facet  postanowił, że zrobi sobie ze mnie przygodę na jedną noc.
No i po koledze. Jest obrażony.

Oczywiście.
Żeby chociaż był przystojny…
Oszaleję. Na tej pięknej wyspie oszaleję.

Albo znajdę tu sobie jakiegoś faceta, albo wykończę się psychicznie.

ucieczka przed życiem

źródło:pixabay.com
źródło:pixabay.com

Od zeszłego roku, kiedy rozpoczęłam pracę jako rezydentka w Bułgarii, poznałam masę nowych ludzi.  Wysłuchałam dziesiątki różnych historii i dochodzę do wniosku, że rezydentem zostają przeważnie te osoby, które czegoś szukają lub przed czymś uciekają. Ta praca pozwala zapomnieć, oczyścić umysł od złych emocji, odseparować się od ludzi od których chcemy odpocząć. Praca idealna na OCZYSZCZENIE. Oprócz sąsiada Austriaka, który po śmierci narzeczonej postanowił zostać rezydentem, mam za sąsiadkę Angielkę. Niesamowicie uśmiechnięta dziewczyna. Pełna energii, pozytywnych emocji. To jedna z tych osób, które tworzą naokoło siebie aurę radości i uśmiechu. ostatnio gotowałyśmy u niej w mieszkaniu kolację dla nas wszystkich z jednego apartamentu. Na jej łóżku leżały dziesiątki uporządkowanych fotografii. Kocham zdjęcia, więc podeszłam do łóżka zerknąć na kawałek życia koleżanki.
-Popatrz, Chomikowa. To wszyscy moi najbliżsi. Moi najwspanialsi rodzice. Mam najwspanialszego tatę pod słońcem, wiesz?- opowiada- A tutaj moja wspaniała babcia. Kocham słuchać jej historii z życia. Teraz przyprowadzam do niej chrześnicę, popatrz, tutaj jej zdjęcia, taka mała rozpuszczona cholera, ale najwspanialsza pod słońcem. Babcia zawsze znajdzie dla niej i dla mnie siłę, żeby wypić herbatę i się pośmiać. Bardzo kocham je obie.
Słucham, oglądam i aż zaczyna mnie ściskać w gardle. Wspaniała, kochająca się rodzina… Tęsknię za moją.
-Popatrz, Chomikowa. Tutaj Sam. Mój najukochańszy Sam bez którego nie wiem jak żyć. Tylko teraz się nie widzimy…

-Ej, ej! Jak masz swojego najukochańszego Sama, to po co tu przyjechałaś do roboty? Nie mów, że w UK nie ma roboty???-pytam, bo zdziwiona jestem BARDZO. Rzadko spotyka się rezydenta, który zostawił u siebie w domu kogoś tak bardzo ważnego.
– Wiesz co? On pojechał na misję do Iraku. Znowu…  Dlatego tu jestem. W październiku, kiedy mnie poinformował, że znów decyduje się na kilkuletnią misję, to zwariowałam. Przez 2 miesiące nie wypowiedziałam ani jednego słowa. Rodzice zaprowadzili mnie do psychiatry i to mi trochę pomogło uporać się z tym wszystkim. Musiałam coś ze sobą zrobić, dlatego jestem tutaj. Wiesz, Chomikowa, ja tu nie mam czasu na wspomnienia i rozmyślania. Sam jest tam, ja jestem tutaj. Nie wiem jak to będzie, ale muszę się z tym jakoś pogodzić.- opowiada energicznie i tak bardzo otwarcie, że aż oczy otwieram szeroko ze zdumienia. Ta energiczna i wesoła dziewczyna jeszcze pół roku temu nie chciała żyć i nie wiedziała, co zrobić ze swoim życiem…
-A na ile lat pojechał na tą misję?- pytam bardzo nieśmiało.
-Na 10 lat, ale on kocha tę pracę.

Mam łzy w oczach. Rezygnuję ze wspólnej kolacji.

współczesna dieta jak religia

eating-1223841_960_720Dieta kapuściana. Dieta oczyszczająca. Bez soli. Bez pieprzu. Kopenhaska. Dieta oparta na tym, co znajdziemy w śmietniku. Oczyszczająca. Dieta naturalna, bez grama sztuczności. Bez obierania, z obieraniem. Odkwaszająca organizm. Bez mięsa. Oparta tylko na mięsie. Bezglutenowa oczywiście.
Są też diety oparte na czasie. Coś rano, coś innego wieczorem.
Oczywiście są też diety geograficzne, czyli indiańskie, tajskie, chińskie, mnichów buddyjskich i innych magików.
Każda wyjątkowa i JEDYNA W SWOIM RODZAJU. DOSKONAŁA.
Absurd.
Kiedyś człowiek wierzył, w to co mówili ludzie wykształceni, autorytety. Dzisiaj wierzymy we wszystko, co znajdziemy w prasie, czy Internecie. I choć ta „wiara” przemawia do nas językiem naukowym, to jakby przyjrzeć się z bliska wszystkich danym naukowym i dietetycznym „faktom”, to wykluczają się wzajemnie całkowicie. To, że jednej osobie pomogła dieta odkwaszająca organizm, nie jest powiedziane, że pomoże WSZYSTKIM. To jest trochę jak ze szczepionkami: to, że jedno lub dwoje dzieci zachorowało po szczepionce na autyzm, to nie jest powiedziane, że zachoruje 10.000.000 pozostałych. Takie prawdopodobieństwo zawsze istnieje ze wszystkim. Nawet cholerne wapno może zaszkodzić a skoro nawet wapno może zaszkodzić, to dieta oczyszczająca może komuś pomóc.
Ale ludzie wcale nie chcą tego analizować. Ludzie wolą WIERZYĆ.
Cierpisz na bezsenność, masz lęki, depresję?- Trzeba ograniczyć sól i zmienić cukier biały na trzcinowy. Masz zaparcia?- Nie jedz pszennego pieczywa. Wystarczy coś zastąpić czymś lub coś ograniczyć. Od razu jest nam lepiej. Od razu czujemy, że zrobiliśmy dla siebie i swojego organizmu coś dobrego, bo INNEGO. Co śmieszne, przez jakiś czas może to nawet będzie działać, bo WIERZYMY, że zadział się cud.
Opisane wyżej zjawisko powszechnie nazywane jest PLACEBO.
Z każdą religią i każdą dietą na świecie jest tak samo- nie do końca może wiemy w co wierzymy i dlaczego, ale ważne, że wierzymy. Może być przymus modlitwy do ziarenek piasku albo przymus jedzenia jakiegoś zielska. Ważne, że jest przymus, i że inni robią podobnie. To daje nam motywację do wiary.

Jeszcze raz usłyszę od mojej ciotki lub kogokolwiek innego o witamince c lewoskrętnej i dostanę szału. Naczytała się gdzieś, że trzeba ją pić hektolitrami codziennie, bo ona wyleczy ją od WSZYSTKIEGO. Nawet od tego, czego jeszcze nie ma, ale może mieć. Nieważne, że ciotka ma codziennie takie biegunki, że nie może zdążyć do toalety, ale przecież ona jest przekonana, że owa witamina jest cudem. Babci też witaminkę ładuje. Po 3.000 mg dziennie. Gratuluję. Jakby ktoś nie pamiętał, to dzienna dawka witaminy c nie powinna przekraczać 1000 mg. Babcię boli od ponad tygodnia żołądek i trzustka.
A z ciotką się nawet nie podyskutuje.

Ktoś chce od cioci Chomikowej przepis na idealną dietę? Proszę bardzo- to ROZSĄDEK idący w parze z UMIAREM.

Kolejny wpis Chomikowa wysmaruje już w Grecji 🙂 Proszę mocno TRZYMAĆ KCIUKI!!!! 🙂

kolejna mała emigracja

sienna miller smoking made by me thinking staring
źródło: giphy.com

Kiedy po poprzednim sezonie w Bułgarii, zaczęłam rozglądać się za pracą rezydentki w innym biurze podróży, szybko okazało się, że mogę pracować w każdej firmie, jakiej tylko zechcę. Po ostatniej pracy z Oślicą, nie mogłam się w tej sytuacji odnaleźć. Bo jak to?- wbijano mi do głowy, że na moje miejsce pracy znajdzie się 10 chętnych osób a jeśli chcę cokolwiek osiągnąć, to tylko jako czopek Oślicy, a tu proszę- wyboru miejsc pracy cała talia.
Przewracałam karty książki wymarzonych miejsc do pracy, kombinowałam, zbierałam opinie, aż chwilę przed Bożym Narodzeniem zadzwonił do mnie Szef.
-Witam Pani Chomikowa, z tej strony Szef- przywitał mnie SZEF 😉
-Ojej! Witam pana serdecznie! Jak miło pana słyszeć!- ucieszyłam się ciut nadmiernie…
-O, jaka radość! Jeszcze nikt nigdy tak mnie nie witał przez telefon-odparł chyba nieco onieśmielony.
SZLAG BY! Opanuj emocje, Chomikowa.
-Pani Chomikowa, jak się pani na pewno domyśla dzwonię do pani w sprawie kolejnego sezonu. Nie ukrywam, że zależy nam na dalszej współpracy z panią. Czy byłaby pani zainteresowana kolejnym sezonem z nami? Oczywiście proponuję lepsze warunki.

Oczywiście nie ukrywam, że mogę tak słuchać i słuchać…
-Panie Szefie, bardzo mi miło, że pomyślał pan o mnie, ale proszę mi powiedzieć jaki kierunek wchodziłby w grę?- pytam z lekkim niepokojem, bo w Bułgarii była mowa tylko o Bułgarii.
-Nie ukrywam, że potrzebuję pani w Bułgarii…
-Nie ukrywam, że wolałabym nie wracać w to miejsce…
Głośne westchnienie 😛
-A gdzie by pani chciała wyjechać?
-Wie pan, że zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. To taki magiczny czas… Ludzie marzą… Ja również…-przeciągam ton, jak słodka idiotka. Coraz częściej stosuję metodę na „słodką idiotkę”. Niestety działa…
-No dobrze, pani Chomikowa- to o czym pani marzy? Postaram się zagrać rolę Świętego Mikołaja dla pani- żartuje.
A mnie nie jest do śmiechu. Mam od cholery marzeń. Chcę dom wyremontować. I podróżować. Chcę pomagać ludziom. Marzy mi się pokój na świecie i mądra polityka w tym cholernym kraju. Do tego Pędzidło muszę podratować. Jeszcze jakiś czas temu marzył mi się normalny związek, ale to takie mission impossible. Szybciej wygram w totka na ten cholerny remont domu, niż spotkam normalnego faceta.
To jak będzie z tymi marzeniami…? Da się załatwić? 😛
-Halo, pani Chomikowa! Słyszy mnie pani?
-Rety! Słyszę, słyszę… Panie Szefie. Marzy mi się Portugalia, albo chociaż Grecja. Dałoby radę?
Znów westchnienie.
Może ma astmę?
-Zobaczę, co da się zrobić. Tymczasem przesyłam pani umowę. Proszę się zastanowić.

Pod umową zapytanie: A może manager w Bułgarii?
Szlag!
Nie umiem wydawać poleceń! Jestem beznadziejna w wydawaniu poleceń komuś innemu, niż dzieciom! I psom ewentualnie.
Bez sensu…
Jestem zdecydowana nie wracać do Bułgarii. Czekam na spełnianie marzeń.
-Chomik! Jednak chcę znów wrócić na rezydenturę do Słonecznego Brzegu. Lecisz ze mną?-dzwoni Prawie Idealny.- Wiesz ile osób będzie ze starej ekipy? I Szef z nami będzie Szefował! Fajnie by było znów być razem!- opowiada rozentuzjazmowany.
Serce mi się wyrwało! Już miałam… już!
Ale muszę zbierać doświadczenie.
Przecież chciałam spełniać marzenia.
W przyszłym tygodniu lecę do Grecji.
Mam masę lęków. I to wcale nie chodzi o uchodźców.

rozbrykanych zajączków!

12903862_1120278991350755_828053330_oKochani!
Nie róbcie sobie jaj, tylko odpocznijcie w te Święta. Nacieszcie się sobą, swoją rodziną i przyjaciółmi. Wiem, doskonale wiem, że Święta z rodziną dla niektórych są powodem do sięgania po kieliszek alkoholu lub prochy na uspokojenie 😛 ale rodzinę ma się tylko jedną.
Nie olewajcie się w śmigusa-dyngusa, tylko polejcie na szczęście wodą.
Niech Wam nie odbije palma, tylko miejcie radochę z zajączkiem i wszystkimi bliskimi 🙂
Wesołych Świąt dla Was! 🙂

Moje Święta są w tym roku inne… 30 lat były poprawne, normalne. W końcu coś musiało się zmienić. Życzę sobie, aby chociaż były spokojne i pozwoliły mi się przygotowywać na kolejny wylot z kraju.
Powrót późną jesienią.

kobieta trudna do kochania

http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2012/10/snow-white-do-not-want.gif
źródło: reactiongifs.com

Związek Wiecznie Niezadowolonej i jej faceta dostarcza mi całą masę emocji. Jeszcze nie znałam osobiście faceta a już znałam całą burzliwą historię ich związku, ich wspólne fantazje seksualne oraz poznałam imiona większości facetów, z którymi ów ukochany został zdradzony…
Nadszedł długo wyczekiwany dzień, kiedy w końcu poznałam Rogacza. Okazał się miłym, uśmiechniętym i utalentowanym artystycznie człowiekiem. Szczerze go polubiłam. Co więcej! Nawet trochę współczułam, bo jeśli facet pozwala sobie na to, żeby dziewczyna systematycznie go zdradzała a wcale sobie z tym nie radzi (środki nasenne w szufladzie), zasługuje już tylko na współczucie…
Z biegiem czasu Wiecznie Niezadowolona informowała mnie o swoich związkowych kłopotach. A to o tym, jak przeczytał jej wiadomości na fb, w których znajoma umawia się na spotkanie z dawno niewidzianym kolegą; a to o próbach rozstania, które doprowadzało chłopaka do rozpaczy; a to o decyzji Wiecznie Niezadowolonej wyjazdu do UK w celach zarobkowych, która skutkowała cichymi dniami i rozpaczą Rogacza. Chłopak po tych wszystkich opowieściach jawił się jako naprawdę sympatyczny i miły, ale niestety z zaburzonym poczuciem własnej wartości lub innym emocjonalnym problemem…
Ostatnio dostałam wiadomość od Wiecznie Niezadowolonej.
-Chomik, ja mam kur*** mać dość tego wszystkiego. Czuję, że mam depresję.
Znajoma ma skłonności do przesady jeszcze większe, niż ja tutaj, więc tę jej depresję dzielę przez 10 😛 Ona po prostu szuka zrozumienia…
-No co się znowu dzieje? Rogacz znów ma jazdy?
-Ej, no Chomik! On musi zrozumieć, że ja normalnej pracy w tej mojej dziurze nie znajdę a jak mam być kelnerką, to wolę być kelnerką w UK. Posiedzę tam pół roku i wrócę. Niech nie sieje paniki i nie rozpacza.
-Ale wiesz, czemu on rozpacza- bo sobie tam znów kogoś znajdziesz.
-O matko! Sam dzisiaj poszedł na spotkanie z jakąś tam koleżanką. Niech idzie!
-O! Czyli mówisz, że jest szansa, że będziesz mogła wylecieć bez żadnego bagażu?- troszkę żartuję, żeby rozładować chorą atmosferę, która już nie po raz pierwszy mnie męczy.
-Właśnie! Ja już mam dość tego uwiązania! Ja ci, Chomik cholera jasna zazdroszczę! Robisz, co chcesz i na nikogo nie musisz się oglądać.
-Jakieś plusy może i są… Ale to ty mi powiedz po jaką cholerę ty z nim jesteś?
-Mówiłam ci, że facet dobrze zarabia. Z głodu nigdy razem nie umrzemy. No i po miesiącu rozstania ja zaczynam za nim tęsknić. Już to przerabialiśmy nie jeden raz,
No masz ci.
-Dobra, Chomik. Czas się zwijać z domu. Idę na basen. Nie chcę go dzisiaj widzieć po tym jego spotkaniu z tą lafiryndą.
Nie chce mi się dziewczynie znów tłumaczyć, że ich związek jest toksyczny a sama ma do niego pretensję o coś, co mu funduje od lat. To jest CHORE, ale ja nie jestem od tego, żeby jej to wszystko znów naświetlać.

Mijały godziny. Przed północą dostaję wiadomość:
-CHOMIK! Cholera jasna! Error! Error! Error! Rogacz przeczytał naszą ostatnią wiadomość na fb! ERROR do kur*** nędzy! Wybiegł z flaszką z domu! On się teraz powiesi. Na bank.
Zbladłam. Na nic mój makijaż i pięknie podkreślone oko. W ciągu minuty wyglądałam jak WIDMO. Mimo świadomości, że dziewczyna kocha przesadzać, ja pamiętałam, że chłopak ma skłonności do depresji i rozpaczy, a ten zestaw w obecnej sytuacji nie wróży NIC dobrego. W panice wybieram numer Wiecznie Niezadowolonej.

Co ty opowiadasz?! Jak to przeczytał naszą wiadomość?!
-No normalnie przeczytał. Jak zwykle- oznajmia najzwyczajniej w świecie, tak jak o przygotowaniu herbaty do śniadania…
-To ty jesteś z tym gościem 10 lat, wiesz, że ci grzebie w fb i NIE KASUJESZ wiadomości?!- krzyczę zrozpaczona- I co teraz? Myślisz, że ja będę teraz miała faceta na sumieniu?!
-Wybacz, Chomik… zapomniałam tym razem skasować.
-ZAPOMNIAŁAŚ?! Dziewczyno! Ty kiedyś zginiesz! I co ty robisz w domu?! Idź go szukać!
-Nigdzie nie idę. Jak jest głupi, niech się wiesza- oznajmia ze stoickim spokojem.
-Nie rób sobie jaj! Ja mam do was prawie 300km! Z moim Pędzidłem będę u was najwcześniej za 3h! Musisz iść go szukać! I ja mam dość waszego związku! Wykończycie mnie!
-Spoko, Chomik. W końcu przyjdzie. On nawet nie ma gdzie iść.
-Ale może się zapić i zasnąć gdzieś nad jeziorem! Zima jest i zamarznie! Ty myślisz, że co? – Że pierwsze wiadomości, które jutro przeczytam na Onecie będą dotyczyć zwłok twojego faceta?! Idź go szukać!
-Nigdzie nie idę.
Jestem załamana…
-Będziemy go mieć na sumieniu! I dlaczego ty z nim jesteś do cholery?! Ja bym nie wytrzymała z kimś, kto mi ciągle grzebie na fb!
Powiedziała 30-letnia singielka! 😛
-Ja też nie wytrzymuję. Dlatego pieprzę to, czy się powiesi, czy nie.
-Matko kochana… Ale to chociaż daj mi znać, jak wróci do domu, dobrze? Nie chcę mieć nikogo na sumieniu…
-Eee, na sumieniu… Ale mogę ci zagwarantować, że jedną z jego ulubionych koleżanek na pewno już nie jesteś, cieszysz się?-pyta się z charakterystyczną ironią- Oczywiście, jak tylko się pojawi, to ci napiszę co i jak.

Wrócił w nocy. Kompletnie nietrzeźwy. Coś podobno mamrał, że nienawidzi kobiet.
Trudno. Widocznie nie jesteśmy stworzone do kochania 😛 Ja już się z tym pogodziłam 😛