ucieczka przed życiem

źródło:pixabay.com
źródło:pixabay.com

Od zeszłego roku, kiedy rozpoczęłam pracę jako rezydentka w Bułgarii, poznałam masę nowych ludzi.  Wysłuchałam dziesiątki różnych historii i dochodzę do wniosku, że rezydentem zostają przeważnie te osoby, które czegoś szukają lub przed czymś uciekają. Ta praca pozwala zapomnieć, oczyścić umysł od złych emocji, odseparować się od ludzi od których chcemy odpocząć. Praca idealna na OCZYSZCZENIE. Oprócz sąsiada Austriaka, który po śmierci narzeczonej postanowił zostać rezydentem, mam za sąsiadkę Angielkę. Niesamowicie uśmiechnięta dziewczyna. Pełna energii, pozytywnych emocji. To jedna z tych osób, które tworzą naokoło siebie aurę radości i uśmiechu. ostatnio gotowałyśmy u niej w mieszkaniu kolację dla nas wszystkich z jednego apartamentu. Na jej łóżku leżały dziesiątki uporządkowanych fotografii. Kocham zdjęcia, więc podeszłam do łóżka zerknąć na kawałek życia koleżanki.
-Popatrz, Chomikowa. To wszyscy moi najbliżsi. Moi najwspanialsi rodzice. Mam najwspanialszego tatę pod słońcem, wiesz?- opowiada- A tutaj moja wspaniała babcia. Kocham słuchać jej historii z życia. Teraz przyprowadzam do niej chrześnicę, popatrz, tutaj jej zdjęcia, taka mała rozpuszczona cholera, ale najwspanialsza pod słońcem. Babcia zawsze znajdzie dla niej i dla mnie siłę, żeby wypić herbatę i się pośmiać. Bardzo kocham je obie.
Słucham, oglądam i aż zaczyna mnie ściskać w gardle. Wspaniała, kochająca się rodzina… Tęsknię za moją.
-Popatrz, Chomikowa. Tutaj Sam. Mój najukochańszy Sam bez którego nie wiem jak żyć. Tylko teraz się nie widzimy…

-Ej, ej! Jak masz swojego najukochańszego Sama, to po co tu przyjechałaś do roboty? Nie mów, że w UK nie ma roboty???-pytam, bo zdziwiona jestem BARDZO. Rzadko spotyka się rezydenta, który zostawił u siebie w domu kogoś tak bardzo ważnego.
– Wiesz co? On pojechał na misję do Iraku. Znowu…  Dlatego tu jestem. W październiku, kiedy mnie poinformował, że znów decyduje się na kilkuletnią misję, to zwariowałam. Przez 2 miesiące nie wypowiedziałam ani jednego słowa. Rodzice zaprowadzili mnie do psychiatry i to mi trochę pomogło uporać się z tym wszystkim. Musiałam coś ze sobą zrobić, dlatego jestem tutaj. Wiesz, Chomikowa, ja tu nie mam czasu na wspomnienia i rozmyślania. Sam jest tam, ja jestem tutaj. Nie wiem jak to będzie, ale muszę się z tym jakoś pogodzić.- opowiada energicznie i tak bardzo otwarcie, że aż oczy otwieram szeroko ze zdumienia. Ta energiczna i wesoła dziewczyna jeszcze pół roku temu nie chciała żyć i nie wiedziała, co zrobić ze swoim życiem…
-A na ile lat pojechał na tą misję?- pytam bardzo nieśmiało.
-Na 10 lat, ale on kocha tę pracę.

Mam łzy w oczach. Rezygnuję ze wspólnej kolacji.

42 odpowiedzi do “ucieczka przed życiem”

    1. hahaha. Niby nasrane, ale taka ich pasja. Pewnie dla tych zlonierzy siedzenie przy kompie przez caly dzien to choroba psychiczna 😉

      1. No cóż… siedzenie przy kompie cały dzień może i nie świadczy o wybitnej kondycji umysłu, ale ma swoje plusy 🙂
        Na przykład takie, że można mieć w miarę normalne życie rodzinne.
        No i komputery nie wybuchają, pomylić można się więcej niż raz, a psychopatyczne wirusy nie próbują dybać na życie użytkownika.
        Nuda, nawet do psychiatry nie ma po co chodzić jak się ma takiego partnera 🙂
        Dobrze, że są jeszcze ciche dni… może to nie 2 miesiące, ale zawsze coś 🙂

  1. Smutna historia,bardzo.Zastanawiam się czy Sam bardziej kocha swoją pracę czy Ją…I nie dziwię Ci się,że zrezygnowałaś z kolacji.Ech…

    1. Coz, raczej bardziej kocha prace. Ale jak ksztalcisz sie wiele lat wlasnie do tego „zawodu” to jak go rzucic…? To troche jak z zawodem ksiedza…

      1. To ku**a albo rybki albo akwarium…ile ta dziewczyna ma lat? I tak się będą bujać w nieskończoność? Są takie związki które wskazują na to,że miłość jest naprawdę przereklamowana…

  2. Co to za misja, która trwa 10 lat??

    Hmm… żołnierzem nie jest – a przynajmniej nie angielskim… („All of the remaining British troops were fully withdrawn from Iraq after the Iraqi government refused to extend their mandate” … no dobra – to tylko wiki…)

    Policja też chyba ma krótsze misje…

    1. A skad ja mam wiedziec na czym ta robota polega??? 😉 Moze jest tam lekarzem, nie wiem 😛 A moze np. przez te 10 lat bedzie 2 lata tam, 6 miesiecy w UK, potem znow tam 2 lub 3 lata tam i kilka miesiecy w UK… Nie wiem.

      1. w takiej sytuacji wyjechałby tylko na czas tej misji… Jeśli mam być szczery, to coś mi tu nie pasuje…

        Ale to Jej życie

        1. No to wyjedzie na czas misji. Potrm wróci na pol roku. Nie wiem,może to nie misja tylko kontrakt na 10 lat. Nie wiem. Generalnie raczej go nie będzie…

  3. Nawet zakładając, że w tej misji nie ma żadnej ściemy, to po 10 latach wróci zupełnie inny człowiek. Zmieniony przez miejsca i zdarzenia, ale też po prostu starszy. Twoja koleżanka kocha wyobrażenie o facecie, a nie wiadomo kto naprawdę wróci. Jeśli po takim czasie w ogóle do niej wróci.

  4. 10 lat ?? Na misję ?? Nawet amerykanie mają krótsze o polskich żołnierzach nie wspomnę (bo 7 miesięcy to max) 10 lat wydaje się nierealną opowiastką. Chyba że będzie zjeżdżał do kraju i wracał na misję .

  5. Dziewczyny to jest bardzo trudny temat wiecie?
    Ja jestem kobietą żołnierza po 3 misjach w Afganistanie.
    To nie jest łatwe, i nigdy nie będzie.
    To co ja zauważyłam w takich żołnierzach, to właśnie ten problem braku adrenaliny.
    Taki człowiek w normalnym życiu potrafi wytrzymać tylko określony czas, a później szuka.
    Jak nie może tego znaleźć w stacjonarnej pracy w wojsku to przyjmuje się do prywatnej firmy i jeździ jako najemnik na „stare śmieci” albo pływa po wodach Somalii.
    Z kontraktami różnie jest w takich firmach ale owszem są 10 – letnie i facet wraca raz, dwa razy w roku na chwilę do domu a później znów wyjeżdża.
    Ja mam właśnie takiego „Sama” co szuka czasem odskoczni i adrenaliny. Ale mam z nim ustalone że na razie żadnych kilkuletnich kontraktów. Jednakże nie zabraniam mu brać dodatkowej roboty. Potrafi wtedy wyjechać na tydzień gdzieś bo ma zlecenie.
    Jednakże jestem świadoma tego że po odbyciu służby i przejściu w stan spoczynku on i tak wyjedzie jako najemnik. A ja pojadę tam gdzie on. Tak mamy ustalone.

    1. Żołnierz to żołnierz, TO się ma we krwi.Ale widzisz – jest zasadnicza różnica pomiędzy wami a nimi.Wy podejmujecie decyzje razem,a on ją poinformował…Wiadomo – serce nie sługa i bycie w takim związku jest trudne dla oby dwóch stron,no ale są sprawy ważne i ważniejsze.

    2. @ Martynika – bardzo przekonujące to co mówisz. Rzeczywiście człowieka takiego jak Twój Sam (czy Sam z opowieści Chomikowej) nie sposób zatrzymać, bo będzie się czuł jak więzień. Pokochać takiego Sama to pewnie nie jest sztuka, ale z tą miłością przy nim trwać to dla mnie i odwaga i poświęceie i bohaterstwo. Pozdrawiam.

      1. Chomikowa pojadę, skoro obiecaliśmy sobie, że na dobre i na złe, to pojadę. Znajdę sobie zajęcie i będę przy nim. W dzisiejszych czasach myślę że jeśli chodzi o bezpieczeństwo to Francja, czy Belgia lub Niemcy jest podobnie niebezpieczna jak taki Afganistan.
        Życie ma się tylko jedno a ja chcę przeżyć je z nim a nie czekając na niego.

  6. Proponuję jedyne racjonalne wyjście, czyli wypisanie się z takiego związku raz na zawsze. Jeśli ktoś kocha Irak, niech tam zostanie. I kropka.
    Serdeczności.

        1. Hahaha. Śmieszne jest to,że onu nadal jakoś to ciągną… Na skypie gadają prawie co wieczór. Nawet ja Go widziałam i chwilę z chłopakiem zagadałam. Pewnie będą się przyjaźnić i utrzymywać kontakt póki jedno i drugie w kimś się nie zakocha.

    1. Wiesz,jak facet całe życie przygotowywał się do tego zawodu,to raczej z niego nie zrezygnuje… To było do przewidzenia.

  7. Z jednej strony są żołnierze, którzy jeżdżą na misje, z drugiej ich żony i dziewczyny, które świadomie z takimi ludźmi się związały. Widocznie taki związek im odpowiada. Każdy z nas jest inny.
    W podobnej sytuacji są żony marynarzy, czy kierowców TIR, ich mężowie są też całymi miesiącami poza domem. I wcale nie znaczy, że te małżeństwa są nieszczęśliwe. Znam takie pary, które przetrwały ze sobą wiele lat. Świetnie opisała to Martynika. Z jednym tylko się nie zgadzam – Francja, Niemcy czy Belgia są dużo bezpieczniejsze, niż Afganistan czy Irak. Zamachy w Europie, to tylko ułamek procenta zamachów terrorystycznych na świecie, za to są najbardziej medialne. Na Irak przypada ponad 30% wszystkich zamachów. Na Afganistan 13%, Syrię 5%. W krajach takich, jak Irak, Nigeria, Afganistan, Syria i Pakistan w zamachach w ciągu roku ginie ok. 32 tys. ludzi, w Europie 150 osób. Tylko zamachy poza Europą są mało medialne, więc o nich się nie wspomina.

    1. Dokładnie…”widziały gały,co brały”. Nie wiem jak to jest z kontraktami,czy jest możliwość wyboru jaki kierunek i na jak długo się wyjeżdża,bo ten 10 letni brzmi fatalnie…
      A z mediami i informacjami to ja już jestem BARDZO ostrożna… Tyle się mówi o tych uchodźcach. Wiesz,że oni są tylko na Lesbos? I siedzą sobie w namiocikach. Grzecznie siedzą. Czasem któremuś „odwali” i narobi halasu,ale to incydenty rozdmuchane przez media właśnie…

      1. Kiedyś był jeden program TV, a teraz mediów jest od jasnej cholery i każde walczy o uwagę widza, więc muszą szukać afer, ja sądzę, że część nawet sami prowokują…

  8. 10 lat……….masakra

    nie wiem jak musiałbym kochać, by nauczyć się żyć, bez swego ukochanego przy sobie – cywilna misja: Impossible

    a nie mogła gdzieś tam, koło niego wyjechać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.