o randce na parkingu…

źródło: www.tumblr.com

Za kilka dni znów mam urodziny. Coraz niebezpieczniej mi do 30-stki. Myślę, że to właśnie będzie ta granica wiekowa, kiedy będę musiała określić to, ile mam lat i się tego trzymać 😉 I tak właśnie nieubłagalnie zbliżając się do Tego Dnia dopadł mnie mały smutek, pustka i poczucie osamotnienia… Nie wiem czy to minie, czy będzie jeszcze gorzej, ale już nawet moja N. zaczęła się o mnie martwić.
-A może ty byś sobie w końcu faceta poszukała, hm? Ja nie pozwolę, żebyś ty została starą panną!
Uparte toto zawsze było 😛 Nieugięte i uparte 😛 A że jestem ostatnio w nastroju bardzo spolegliwym i nie bardzo coś mogę spotkać mężczyznę, który byłby mną zachwycony tak jak powinien 😉  i nie miałby przy tym żony i gromadki dzieciaków,  na pytanie mojej N., odpowiedziałam… TWIERDZĄCO. Szybka decyzja, szybkie logowanie na portalu randkowym, kilka nie nadzwyczajnych zdjęć i … szybki odzew.
W ciągu pierwszych trzech dni otrzymałam ponad 20 wiadomości. To normalne. Na nową rybkę zarzucana jest cała masa sieci. Naturalnym jest, że rybka jakoś bronić się MUSI i dokonuje wstępnych weryfikacji. I tak odrzucając panów niższych ode mnie o głowę (czy naprawdę mężczyzna ze wzrostem 168-172 cm. myśli, że stworzymy związek? kto kogo będzie przepraszam trzymał na kolanach i no przepraszam, ale też NOSIŁ NA RĘKACH? 😛 😀 ) oraz panów ze zdjęciem na tle traktora lub też ciągnika (do czegóż ja bym miała temu panu służyć? Właśnie- SŁUŻYĆ? Myć mu ten ciągnik, czy nie daj Boże segregować ziemniaki na bulwy mniejsze lub większe…??????). Po wstępnej segregacji pozostało mi ok. 6-8 panów, z którymi ewentualnie mogłabym spróbować wymienić kurtuazyjną korespondencję 😉
Z trzema z nich korespondencja przebiegała nie tyle źle, co katastrofalnie. Wspinałam się na wyżyny moich umiejętności prowadzenia dialogu, ale moje starania spełzły na niczym…
Przykłady tych „wyjątkowych” korespondencji:
Potencjalny Mąż Chomikowej 😀 😉 : Hej!
Chomikowa: Witam! Ciężko jest mi znaleźć jakiś punkt zaczepienia na Twoim profilu, ponieważ jest on pusty… ale bardzo ci dziękuję za wiadomość. Jak mijają ci dni?  Praca, czy też odrobina lenistwa? Pozdrawiam! 🙂
Potencjalny Mąż Chomikowej: Fajnie, że odpisałaś. Niestety tylko praca.
No świetnie… Ale nie poddawaj się Chomikowa, nie kasuj go już teraz!
Chomikowa: jesteś w takim razie pasjonatem swojej pracy, czy po prostu szefostwo nie daje ci odpocząć? 😉 I wnioskując po jednym z twoich zdjęć pracujesz chyba w ratownictwie medycznym, nie mylę się?
Potencjalny Mąż Chomikowej: Tak, jestem ratownikiem medycznym.

I koniec. KROPKA.
Cóż za zainteresowanie moją osobą! Jaki pasjonujący DIALOG!
NASTĘPNY!
I tak było z kilkoma.
Kolejnych trzech po otrzymaniu ode mnie wiadomości w ogóle już mi nie odpisało. Cóż… jest tyle piękniejszych, ciekawszych i ŁATWIEJSZYCH dziewczyn ode mnie.

Tak po kilku dniach nieustającej „walki” korespondencyjnej z Potencjalnymi Przyszłymi Mężami Chomikowej 😉  w końcu trafił się jeden wart jakiegoś zainteresowania i spotkania na przysłowiową „kawę”. Doświadczenie mi mówiło, żeby NIKOGO nie zapraszać do mieszkania (już o tym pisałam), póki nie będę miała pewności, że chcę z nim spędzić wspólną noc, więc umówiliśmy się w mieście. Potencjalny nie jest z mojego miasta, więc nie za bardzo wie, gdzie można coś dobrego zjeść lub czegoś się napić. Wie jedynie,  gdzie jest największe centrum handlowe i tam wolałby się ze mną zobaczyć. Kawał drogi przede mną, bo muszę przejechać całe miasto i jeszcze trochę, ale czego to się nie robi dla miłości 😀 Przecież to nie 500km 😀 Godzina spotkania umówiona po dłuższej korespondencji bo i ja pracuję i on ma tzw. „doby” podczas których musi być cały czas dostępny. OKEJ. Wszystko ZGRANE.
JADĘ.
Spóźniam się niecałe 5 minut i pod centrum handlowym nikogo nie ma… Skoro już przejechałaś 25 km, to czekaj cierpliwie, Chomikowa, czekaj jeszcze z 5 minut.
I zjawia się w końcu  ON. Podchodzi do mnie zdyszany facet, podaje mi rękę i mówi:
-Słuchaj, ja cię przepraszam, ale mam dla ciebie tylko 40 minut.
WTF?!
Aż taka jestem beznadziejna na pierwszy rzut oka?! Naprawdę nie zasługuję na choćby godzinę spotkania? Przecież wiedział, że jestem wielka! Wiedział jak wyglądam! A ja nawet jeszcze słowa nie powiedziałam! I już mnie skasował?!
-Ja cię przepraszam, ale niedawno z pracy do mnie zadzwonili i muszę jechać.
-Mogłeś zadzwonić przecież- mówię zgodnie z prawdą. I nie ma w tym żadnej złośliwości. Jestem jedynie ZREZYGNOWANA.
-No niby mogłem. Przepraszam. To przejdziemy się gdzieś?
Przejdziemy?! Cholera jasna! Jestem zmęczona po całym dniu roboty, jest mi gorąco! Niech mi kawę mrożoną chociaż kupi!
-A nie wejdziemy chociaż na kawę? Napiłabym się czegoś.
-No ale przecież na 40 minut to nam się nie opłaca. Przejdźmy się.
Zaczynam być wkurzona. Chce mi się pić. Jest mi gorąco a do tego rozglądam się po całym terenie centrum handlowego i NIE MA GDZIE SIĘ PRZEJŚĆ. Tu jest tylko ogromny PARKING.
-Dobrze Potencjalny, to gdzie chcesz iść na spacer, skoro oprócz parkingu mamy tylko w pobliżu „wylotówkę”???
-To przejdźmy się po parkingu.

I tak dwoje dorosłych ludzi poszło na randkę na spacer po PARKINGU. Między Mercedesem a Oplem wysłuchałam historii o jego byłym związku (!!!) a między wózkami handlowymi a Peugeotem o jego pracy.
Wytrzymałam 30 minut. Dałam facetowi 10 minut na dodatkowy postój w drodze do „pracy”.

Pięknie się zapowiada Chomikowa, PIĘKNIE… Lepiej może odpuść, póki nie masz nerwów zszarganych. Ale jeśli ja odpuszczę, to moja N. mi nie odpuści. Przecież ona już snuje plany wysłania mnie na „szybkie randki”… Tego jeszcze nie było!
Tak czy siak jestem w czarnej d*** 😛

101 odpowiedzi do “o randce na parkingu…”

  1. ooo jak miło dzisiaj jako pierwsza komentuje twój wpis no facet poleciał po bandzie poważnie skoro miał telefon z pracy to powinien zmienić datę spotkania a nie wypalać z tekstem słuchaj mam tylko 40 minut WTF ?? eh no tacy są faceci … i zgadzam się z tobą w 40 minut spokojnie można było wypić kawę a nie po ciężkim dniu jeszcze spacerować chociaż może facet lubi ,, aktywny ” tryb życia i na mrożoną kawę nie ma czasu. W sumie ciesz się że nie miałaś jak ja spotykałam się z kimś jakiś czas temu fajny gość poznałam go jak pracowałam w jednym z hoteli jako kelnerka wiesz jakieś fajne spotkania chyba tak ze 7miesiący się spotykaliśmy po czym zaprosiłam go do siebie do domu tak tak miałam na niego ochotę i co się okazuje ja go zapraszam a on mnie pyta czy może przyjść z chłopakiem no nie dość że szczena mi opadła to jeszcze ręce …

    1. Marto, a czemu Ty nie śpisz po nocach??? 😉
      Ej! ale powiedz, że ten facet chciał przyjść z innym chłopakiem, aby stworzyć Ci lepsze doznania w łóżku a nie ze SWOIM chłopakiem??? 😀

      1. Oj no raczej nie chciał umilić uwierz mi na slowo oczywiście zaprosiłam go z chlopakiem tak z ciekawości no i przyznam ze gdyby nie to ze są para od 2 lat to bym ich dwoje bym schrupala żeśmy oczywiście powiedzieli i w ogóle a dzis Marcin i Przemek są moimi najlepszymi przyjaciółkami hihi a nie spie bo bylam na urlopie a dzis w sumie niedawno wróciłam z pracy

  2. Wcale że w niej nie jesteś;)

    Pokaż swojej N., że się starałaś (w załączniku śmiało wyślij „rozmowę” z ratownikiem medycznym) i powiedz, że zadzwonił do Ciebie Twój Rycerz na białym rumaku, że niestety koń mu zdechł, dlatego idzie na piechotę 😉

    A tak poza tym… wyśpij się przed kolejnym treningiem z Twoim ukochanym trenerem zamiast pisać teksty nocną porą;D

    1. Ona dobrze wie, że jest cholernie ciężko… ale mówi mi, żebym się nie poddawała 😛 Rycerz na białym rumaku? Obawiam się, że ma już żonę 😛

          1. Ja też nie – parafrazując Stuhra – chwalić się każdy może, jeden lepiej, drugi trochę gorzej;)

            A od pisania do spotkania droga jak stąd w cholerę;p

  3. Jakie szaleństwo 😉 randka na parkingu to chyba wyżyny kreatywności tego „Pana”. Chomiku, że Ty to tak spokojnie zniosłaś? u mnie to chyba bez reakcji by się nie obeszło i jednak zgłosiłabym sprzeciw, że takie spędzenie czasu mi kompletnie nie leży 😉 życzę powodzenia 🙂 i oby Twoja N. tak bardzo Cię nie męczyła z tym randkami bo takie przypadki jak „Ten” mogą jednak zniechęcić na dłużej.

    1. Właśnie nie wiem czemu tak to spokojnie znoszę… Chyba generalnie za spokojna jestem 😉 i trochę chyba mnie to dobiło, więc może stąd taka reakcja a nie inna…

      1. Nie każdy jest w stanie znieść więcej „takich przypadków” i z marszu się zniechęca ale udane związki też się zdarzają. Sama mam przyjaciółkę, która poznała w taki sposób Tego Jedynego. Przeszła masę randek ale ostatecznie się udało. Właściwie to ten jej wybranek miło mnie zaskoczył bo myślałam, że takie gatunki to już dawno wyginęły. Podobno ten kto nie ryzykuje nie pije szampana więc coś za coś 😉

        1. Oj, ja wiem, że można poznać w ten sposób tego jedynego wiem… Moja najlepsza N. właśnie też ma męża z netu. No można, ale ile trzeba mieć cierpliwości… Nie wiem jak to będzie… nie wiem.

  4. To Ci się randka trafiła. Powiedz chociaż, że facet był nieziemsko przystojny 🙂 Inaczej nie warto było tracić 30 minut na rajd dookoła parkingu. W sumie, jak czytałam to pomyślałam, że może portfela zapomniał i próbował wybrnąć z sytuacji. To chociaż by tłumaczyło, dlaczego zignorował wyraźny sygnał od Ciebie, że chce Ci się pić. Mogę zrozumieć, że nie chciał siedzieć w kawiarnii ( bo miał tylko 40 minut a tak pragnął Cię zobaczyć, że nie mógł czekać dłużej i przekładać spotkania, albo po prostu chciał pochodzić sobie) ale od czego jest kawa na wynos? Na Twoim miejscu zaproponowałabym, że „ja jednak sobie pójdę kupić kawę”. Może chociaż by cokolwiek do niego dotarło i na następnej randce z potencjalną kobietą swojego życia zachowałby się bardziej elegancko.
    Swoją drogą do mnie niedawno podszedł na przystanku facet wyglądający na młodego bezdomnego narkomana i poprosił o kupienie kawy. Pomyślałam, że pewnie ma kaca i nie ma kasy na kawę, a skoro prosi o kupienie a nie kasę, to co mi szkodzi. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy zamiast podziękować za dobre serce, ten mnie zapytał, czy się z nim umówię. Szczękę to musiałam sobie ręką na właściwe miejsce podnieść, bo mi opadła tak nisko. Później jeszcze poobserwowałam jak kilka innych dziewczyn dostaje tą samą propozycję. Właściwie to chyba wszystkie kobiety na przystanku w przedziale 20-40 lat zostały zaproszone na randkę. Wcale przy tym się nie przejmował, że każda następna widziała, jak próbuje szczęścia u poprzedniej:)

    1. Nieziemsko przystojny??? 😀 Nieziemsco przystojni maja płacone za takie spotkania 😀 Z tym portfelem nie pomyślałam, ale chyba jednak ewidentnie mu nie pasowałam, bo już się do mnie więcej na szczęście nie odezwał 😛
      A ten facet na przystanku… To jak to? Taki lumpek chciał się umawiać z kobietami? Czy to lumperstwo było „przykrywką”? 😉

      1. Tylko jak mu coś od początku nie pasowało do tego stopnia, że na kawę żałował wydać jakieś 16 zł, to po co opowiadał historię swojego życia? Chciał Cię dodatkowo zniechęcić do swojej osoby?:)
        Właśnie mnie też ten lump zdziwił. Nawet się przez moment zastanawiałam czy to nie jakiś wkręt telewizyjny, ale nikt nie wyskoczył z kamerą i okrzykiem „Mamy Cię”:) Widać facet dobre zioło wypalił i uznał, że jest tak atrakcyjny, że warto spróbować szczęścia. No chyba, że był to ukryty pod gęstą brodą książę a masakryczne paznokcie sobie sztucznie dorobił:)

        1. Ja nie wiem Jane Doe, nie wiem… A może on w ogóle nie myślał? To by tłumaczyło wiele kwestii 😉 I jakos musiał ze mną przetrwać te 40 minut, więc może uznał, że zamiast milczeć to poopowiada mi o swojej „byłej”? 😀 NIE WIEM.
          Tak! Te lumpek musiał się czegoś nawciągać, że nagle uznał, że jest nieziemsko atrakcyjny 😀 To mogło być TO 🙂

  5. Nie zniechęcaj się, nie zliczę ile zaliczyłam nieudanych randek, zanim trafiłam na coś naprawdę niezwykłego. A czasami było po prostu śmiesznie. Nabierzesz wprawy 😉 .

    Bardzo pozytywnie oceniam takie portale, bo przecież nie tylko ja, ale wiele osób dzięki nim stworzyło udany związek.

    A randka na parkingu to oryginalne niezwykle 😉 .

    Pozdrawiam.

    1. Wiem Mona, że znalazłaś tak tego Jedynego, wiem … 🙂 To znaczy, że MOŻNA 🙂 Tylko nie wiem na ile mi starczy cierpliwości, bo jeszcze jedna randka na parkingu i będę nieobliczalna 😉

      Pozdrawiam 🙂

    1. hej 🙂
      ja ma profil uzupełniony, pusty miał Potencjalny Mąż, zresztą 80% facetów swoich profilów nie uzupełnia…
      A za powodzenie nie dziękuję, żeby nie zapeszyć 😉

  6. Zgadzam się z Mona Lisą. Nie ma co się zniechęcać tak szybko. Potraktuj to jak rozrywkę, może wtedy łatwiej zniesiesz pewne niewygody. 😀 A ta zbliżająca się trzydziestka brzmi u Ciebie niemal jak osiemdziesiątka. 😉 Nie przesadzaj! 😀

    1. Alez ja się jeszcze nie zniechęciłam 🙂 JESZCZE 😉 i póki co traktuję to jak rozrywkę, ale jak tak dalej mam marnować kasę na bilety tramwajowe lub benzynę, to chyba zacznę tym facetom wystawiać faktury za dojazd 😛

        1. Ha! Ale ile zarobię! A w obecnej sytuacji każdy grosz mi się przyda 😛
          A w CV wpiszę „komunikatywność na wysokim poziomie” 😛

  7. Fascynujący jest świat randek internetowych. Co tam się musi dziać, że facet SAM wysyła wiadomość do niewiasty, później o nic nie pyta, udziela zdawkowych odpowiedzi…
    No kutwa, to MUSI być jakaś taktyka – może na 30 wiadomości „hej!” dostaje przynajmniej jedną odpowiedź „u mnie czy u ciebie?” :D.
    Żebym miał więcej czasu, to bym chyba sam sobie konto założył tylko po to, żeby sprawdzić co się kryje „tam”, w czeluściach sympatii czy innego wynalazku :D.
    Chociaż nie – jedna by mi zaproponowała „u mnie czy u ciebie”, 20 by zignorowało, a 9 chomiczków miałoby kolejny argument, żeby zwątpić w męską część społeczeństwa.

    A pan „parkingowy” to fachowiec, nie ma co :D.
    Ale może faktycznie portfela zapomniał? I liczył, że akurat na parkingu ktoś mógł zgubić… On znajdzie i poprowadzi zbłąkaną owieczkę do kawopoju :).
    To by się nawet w zgrabną całość układało.
    Ale że plan nie wypalił, to teraz mu wstyd się odezwać 😀

    1. Oj, nosi Cię SokoleOko, NOSI 😉 Ty uspokój ten tyłek i paluszki i lepiej zobacz jakie przykre niespodzianki Cię w życiu omijają 😛 a poza tym Ty myślisz, ze na takich portalach nie ma ludzi, którzy właśnie też „z ciekawości” się tam logują? I później takie biedne Chomikowe klną na cały świat 😛
      SokoleOko! Jak Ty mnie rozumiesz z tym dialogiem! 🙂 Nie pomyślałam, że może jednak liczą na to, że w końcu padnie mail „u ciebie, czy u mnie” 😀 To może być sedno całej sprawy 😀
      A co do pana parkingowego… Nie wiem czy zapomniał portfela czy nie i chyba już nie chcę wiedzieć 😉

      1. Ale wyobraź sobie sytuację „przyjeżdżasz na randkę do obcego miasta, gorąco, jesteś spóźniony, spocony, zziajany, spotykacie się na parkingu i wokół żadnego romantycznego miejsca… niewiasta pragnie kawy, a ty orientujesz się, że nie masz portfela… co robisz?”
        Świetne pytanie na rozmowę kwalifikacyjną 😀
        Już mi po głowie śmigają odpowiedzi w stylu „mówię jej konspiracyjnym szeptem, że nie mogę jej zabrać na kawę i że powiem jej dlaczego za 5 minut… po pięciu minutach klękam przed nią, chwytam za rękę i mówię… „muszę Ci coś wyznać… jestem gejem… wróć! zapomniałem portfela!” 🙂
        „Zabieram ją na romantyczny spacer po parkingu i zaczepiam ludzi czy dadzą mi odprowadzić wózek… gdy już zgromadzę małą fortunę pozwalającą na zakup dwóch kaw – na podstawie dotychczasowej rozmowy albo zapraszam do kawiarni albo – jeżeli niewiasta nie sprawia dobrego wrażenia – ulatniam się z majątkiem szaleć na wiosce” 🙂
        „Błyskawicznie kończę spotkanie, a w internecie wylewam żale, że dzisiaj to kobiety nie chcą romantycznego spaceru tylko patrzą jak tu faceta naciągnąć na wydatki…”

        1. Wsadzam ją w samochód i wywożę w bardziej romantyczne miejsce?????? Choćby najzwyklejszy PARK? Ale przepraszam, zapomniałam- on miał TYLKO 40 minut 😛

            1. Jakby był bardziej kreatywny, to mógłby po drodze zarobić na to paliwo lub odciągnąc z innego automobilu, co by księżniczkę zabrać na najromantyczniejszy spacer pod słońcem 😀

          1. Park to przeważnie uporządkowany las… Hmm..

            „Wsadzam ją w samochód i wywożę do lasu”??? Rozumiem dreszczyk emocji dotyczący pierwszej randki… ale chyba jednak nie o takie emocje chodzi;D

  8. Zbieraj doświadczenie, zbieraj… a za jakiś czas będzie idealny materiał na książkę pod tytułem „101 najgorszych randek Panny Ch.”. Murowany hit w księgarniach :D. Tylko pamiętaj, kto Ci ten genialny pomysł podsunął, zamawiam pierwszy egzemplarz z autografem :P.

    1. Aż 101…? 🙁 Dobrze mi życzysz 😀 Z tych randek to można by komedię nakręcić 😉 Ale jakikolwiek autograf dla Ciebie ZAWSZE 😀

  9. Chomiczku poszłaś do sklepu z narzeczonymi??? !! 😀
    Mądra dziewczynka z Ciebie, w dzisiejszych czasach to znakomite miejsce na takie wybieranie narzeczonych. Nie załamuj się, będzie dobrze, a przynajmniej zabawnie i w ten sposób do tego podchodź. Plewy trzeba odsiać i a nuż coś fajnego się zadzieje…
    Moja przyjaciółka( lat 57-ale wygląda rewelacyjnie) też zapisała się na taki randkowy portal i szuka panów w przedziale wiekowym 50-60 . Chomiczku- tam dopiero jest hard core najprawdziwszy. Tam nawet nie ma kogo odrzucić, bo odrzuca na sam ich wygląd i stetryczenie 🙂
    Ale randka na parkingu i to w czasie 40 minut?? 😀 dżisus !! 😀
    dobrze że zdążył z samochodu wysiąść-kurna to nawet …jakby się uprzeć…może dobrze rokować… 😉

    1. Ty wiesz, że to on się chciał w tym centrum handlowym umówić? Słuchaj! A może to ten typ, który chciał sprawdzić na ile MNIE stać! I dlatego zrezygnował z pójścia do centrum, tylko zafundował mi spacer po parkingu? Może liczył na to, że ja go zaproszę na kawę? tak czy siak- egzamin oblaliśmy w takim razie oboje 😛

      1. Moja droga, Ty żadnego egzaminu nie oblałaś. To ten facet wykazał się brakiem klasy i kultury. Kiedyś mężczyźni wiedzieli jak należy zachowywać się przy kobiecie, a dziś? Pod tym względem widzę kolosalną różnicę miedzy panami ze średniego a młodszego pokolenia. To wynika z wyniesionych z domu wzorców, braku wychowania i po prostu obycia. Żeby było jasne – nie chodzi mi wcale o całowanie po rękach, ale o wyczucie taktu, wiedzę o tym gdzie kobietę wypada zabrać na randkę, jak i o czym z nią rozmawiać, czy o zasadę, że na randce nie mówimy tylko o sobie, a już na pewno nie o swojej byłej! No i jeszcze ta informacje „Mam dla Ciebie tylko 40 minut.” W domyśle „doceń, że znalazłem dla Ciebie w ogóle czas”. Co za żenada. Jak zauważyła Alicja, dobrze że z samochodu zdążył wysiąść. Brak kultury po prostu…

        1. Powiem Ci szczerze, że jak spotykam mężczyzn dobrze po 40-stce, to też jakoś nie wykazują się zbyt dużą kulturą (choć jeszcze nigdy w życiu żaden facet nie powiedział mi, że ma dla mnie 40 minut 😛 ). Ale powiem Ci Zyto, że jak patrz na chłopców 17-24 lata to dopiero mi ręce opadają. Są ewidentnie rozpuszczenie przez dziewczyny… mało który ma w sobie jakąkolwiek kulturę i mało który zna zasady zachowania przy kobiecie… Ciekawe czy będzie coraz gorzej.

          1. Będzie, jeżeli dziewczyny w ich wieku będą dalej wzorować się na zachowaniach Miley Cyrus. Chcesz być traktowana jak dama, to zachowuj się się tak sama (że tak podwórkowa poezją zarzucę:))

          2. Wiek nie ma znaczenia jeśli chodzi o kulturalne zachowanie wobec kobiety. Znam 20 letniego młodego mężczyznę, który wobec kobiet zachowuje się wręcz idealnie, a sama znam facetów po 40 i zbyt często dochodzę do wniosku, że kulturalny mężczyzna jest na wymarciu. W czym upewnił mnie ostatnio poznany pan- lat 60, dystyngowany, wykształcony, na stanowisku i co? i przez 1.5 godziny gadał tylko o sobie, mnie nawet nie dopuszczając do słowa. Ładnie powiedział, że na następnym naszym spotkaniu mówić będę ja. Jak się domyślacie – następnego spotkania nie było. Kobietki- męski cham i prostak, zawsze takim zostanie bez względu na to ile ma lat. A Ty Chomiczku szukaj dalej. Nosz …. mać gdzieś musi być normalny facet. Ale w świetle powyższych rozważań -powiedzcie mi – co to w dzisiejszych czasach znaczy normalny facet? Bo może trza szukać nienormalnego?

            1. Ojejku, nie dałaś szansy Panu Gadulcowi? 😉 Ja jeden raz w życiu też kiedyś kogoś zagadałam, ale tylko dlatego, że ciągle miałam zadawane pytanie- jak z karabinu maszynowego 😉 aż się strasznie czułam, że przez 80% czasu ja mówiłam 😉 To może tym razem też tak było? No powiedz, że tak, pliissss…
              Alu, no normalny facet to taki wiesz- z zasadami kultury, rozmowny, miły, pracowity… 🙂 Taki tylko do ołtarza 😀 Ja wiem, że takiego znaleźć jest cholernie ciężko, ale są tacy są. Np. dzisiaj z takim się widziałam 🙂 Bardzo fajny facet! I pewnie dlatego ma żonę i dwójkę dzieci… 😛

              1. Właśnie w tym cały problem, że większość normalnych facetów jest już zajęta. Całkowicie się zgadam z twierdzeniem, że kultura wcale nie zależy od wieku. Ostatnio mam wrażenie, że u facetów z wiekiem podnosi się też samoocena i niczym nie uzasadniona pewność siebie.

              2. czy samoocena, to nie wiem… wiem za to po sobie, że – skoro tyle lat byłem sam – to czemu teraz miałbym się wiązać z byle kim?? Jednorazowa kawa?? Ok – spoko. Ale umiem (a pewnie nie jestem w tym odosobniony) żyć sam, zatem… umiem czekać

              3. Generalnie jeste przeciwnikiem wiązania się dla samego bycia z kimś. Chodziło mi jednak o coś innego. Akurat pracuję w środowisku, gdzie jest wielu mężczyzn w wieku 40+ i przerażająco duża część z nich (pomimo piwnego brzucha i innych mankamentów) jest przekonana o swojej wysokiej atrakcyjności, o tym, że każda dziewczyna, która na nich spojrzy robi to z podziwem, a każda kobieta, która jest miła traktuje ich wyjątkowo, bo pewnie się jej podobają. A jaka obraza była, jak jedna bardzo atrakcyjna dziewczyna ( mężatka, co facetowi wcale nie przeszkadzało) powiedziała takiemu, żeby czasami w lustro popatrzył:)

              4. Masz rację! też wiele razy widziałam panów, którzy niczego sobą nie reprezentują a uważają siebie za siódmy cud świata. Ale zauważyłam też, że są to często panowie z grubszym portfelem, na które niestety sporo kobiet frunie z rozpartymi ramionami… Tyle że panowie nie zdają sobie sprawy z tego, że one fruną, ale tylko do portfela. I chodzi takie toto ze wzrpostem 172 cm i wagą 100kg a łysą główkę ma podniesioną wyżej niż mój biust 😉
                Koleżanka dobrze mu w końcu powiedziała, żeby zerknął w lustro. Tylko nie wiem czy cokolwiek do „ciacha” dotarło.

              5. UZURPATORZY!! Jak oni śmieją choćby marzyć o zajęciu mojej pozycji 8, 9 oraz kilku kolejnych cudów świata??;p

                Chomiczku mój drogi – chyba jednak się mylisz… Wielu facetów jest świadomych tego, na czym takim kobietom zależy…

                Hmm – ciekawe, czy ja ze swoim wzrostem byłbym w stanie mieć moją półłysa główkę wyżej, niż Twój biust;p

              6. A widzisz- bo mężczyzna łysiejący, z brzuszkiem i nie posiadający grubego portfela a do tego często troszkę „ciapowaty” nie ma zbyt dużego wzięcia. I ja to jestem w stanie zrozumieć. tak samo jak jestem w stanie zrozumieć, że kobieta miła, ciepła, spokojna, ale np. z nadwagą i pustym portfelem też nie znajdzie sobie zbyt szybko idealnego kandydata…
                Myślę Phoenix, że sięgałbyś ponad mój biust 😉 ale jakbym założyła obcasy, to już niekoniecznie 😉

              7. Powiem tak – czasami jest to tylko zewnętrzna maska przed kolegami.Mężczyzna, który ma kompleksy nigdy przenigdy tego nie pokazuje ani o tym nie mówi, a zwłaszcza przy innym mężczyźnie. Poza tym panowie są z reguły dość pobłażliwi jeśli chodzi o piwny brzuch – stąd te powiedzenia „kto nie ma brzucha, ten kiepsko…” itd. Wielu facetów których znam ma natomiast kompleksy z powodu braku muskulatury, łysienia, siwienia itd. Zdziwiłybyście się jak powiększające się zakola są dla nich ważne. Z tym, że panowie nie zadręczają się swoimi defektami tak jak robimy to my, kobiety. Bo my, drogie panie mamy niebywały talent do wynajdywania u siebie minusów i nie dostrzeganiu plusów. A panowie trochę odwrotnie:) Poza tym wystarczy że taki niezbyt atrakcyjny facet wyrwie laskę i już ma +100 punktów u kolegów. To samo z drogim autem. W przypadku kobiet to tak nie działa – ani przystojny facet ani auto nie podnoszą atrakcyjności kobiety w oczach mężczyzn.

              8. „mężczyzna łysiejący, z brzuszkiem i nie posiadający grubego portfela a do tego często troszkę „ciapowaty” nie ma zbyt dużego wzięcia” – mylisz się. Ktoś taki nie ma ŻADNEGO wzięcia… Chyba, że jako przyjaciel… Ale niedługo parę osób będzie żałowało, że mnie kiedyś olało… 2 kg mniej, zostało 48…

  10. Chomiczku a może ten nieszczęsny przypadek poprostu trafił tutaj ?? nie pomyślałaś o tym ?? czyta czyta i tak sobie myśli ja pierdol**** przecież to o mnie pisze ale żenada więcej do niej nie napisze. Tak mi właśnie przyszło na myśl … eh mam nadzieje że sie mylę. bo facet sobie żenady nie ziemskiej narobił .. ale ta twoja anielska cierpliwość no ja bym chyba nie wytrybiła gdyby mi ktoś kiedyś wyjechał z tekstem mam 40 min przejdzmy się po parkingu a tym bardziej że np wróciła bym po ciężkim dniu w pracy … A jeszcze tak pomyślałam że on tak pomyślał no spotkaliśmy się to teraz ja poczekam aż ona się odezwie do mnie .. i zobaczymy co dalej ale trzymam kciuki 🙂 powodzenia

    1. faceci rzadko kiedy są tacy domyślni;) A jeśli to się stanie – zasypie Chomiczka setką wiadomości, by pokazać, że źle go zrozumiała, że on taki nie jest…

    2. Oj, bardzo nie sądzę, żeby to czytał, BARDZO 😉 Chyba dlatego nic temu facetowi nie powiedziałam, bo to dopiero była moja pierwsza nieudana randka od bardzo dawna. Na kolejnej już chyba nie będę taka spolegliwa 😉 Choć nigdy nie zapomnę podstawowych zasadach kultury 😉 A może z drugiej strony to dobry tekst na sam początek- jak widzę gościa, który jest kompletnym nieszczęściem, to mu na starcie mówię, że „właśnie w tej chwili dzwonili do mnie z pracy i mam dla ciebie tylko 40 minut. No tak MI PRZYKRO nooo” 😉

  11. Radka na parkingu – nice:) Prawie jak randka w parku, tylko drzewa są blaszane:) „Pan parkingowy” potraktował Cię niepoważnie i instrumentalnie – jak wiaderko, do którego wylał swoje problemy z poprzedniego związku i z pracy. Smutne. Zadał Ci chociaż jedno pytanie dotyczące Twojej osoby? Czy może tak chodziliście między autami a on ględził tylko o sobie?
    Męskim brakiem wylewności w korespondencji się nie przejmuj. Niektórzy tak mają, że średnio im wychodzi konwersacja przez maila czy telefon, a co innego jest na żywo (znam taki przypadek osobiście). Nie chodzi mi o to, żeby naciągać rzeczywistość i umawiać się na siłę z każdym kto Ci tylko „hej” odpisze, ale o to, że jeśli z profilu wynika, że masz do czynienia z ciekawym człowiekiem, to może warto dać mu szansę.
    Aha i odnośnie męskiego wzrostu, bo widzę że to dosyć istotne – zauważyłam, że w tej kwestii mężczyźni często kłamią i dodają sobie parę cm. To trochę tak, jak u kobiet, które czasem odejmują sobie parę kg:)

    1. A powiem Ci, że nawet zadał mi chyba jedno pytanie, więc zdążyłam wtrącić jakieś 3 zdania w jego monolog 😉 Zyta, ale już chyba lepszy park, niż PARKing, nie? Zresztą teraz to już nieważne 😉 Na parkingu już nie będę się NIGDY więcej plątać między Oplami, czy Fordami 😛 NIE.
      Faktycznie- masz rację- mężczyźni dodają sobie centymetrów a kobiety odejmują kilogramy 🙂 Zabawne to wszystko 🙂

    2. „Zadał Ci chociaż jedno pytanie dotyczące Twojej osoby?” – niektórzy mają duży problem też jeżeli chodzi o rozmowę na żywo – stres ich zżera i zapominają, że należy o coś zapytać też partnera/partnerkę :).
      Szczególnie jaskrawo to się objawia w przypadku gdy jedna strona potrafi pytać i słuchać – to ona podtrzymuje konwersację, pyta, wypełnia chwile milczenia kolejnym pytaniem…
      I później jednej stronie się wydaje „było całkiem spoko, cały czas gadaliśmy”, a drugiej „no co za człowiek, cały czas on mówił, a mnie o nic nie zapytał”.

      Niestety po takiej „randce” ciężko temu nie pytającemu o wyciągnięcie prawidłowych wniosków – dla niego sukcesem już jest brak niezręcznej ciszy :).
      Może na drugiej randce…

      1. Niektórzy mają generalny problem w porozumiewaniu się z osobami płci przeciwnej 😛 Wtedy należy zainwestować w pomoc psychologiczną ;-P

        1. Ehe, już widzę jak facet idzie do psychologa, bo „mam problem w komunikacji z kobietami”.
          Sam nie poszedłem, liczyłem że się z czasem samo ułoży. I tak pewnie myśli 90% podobnych przypadków. O pomocy psychologicznej nawet się nie myśli…
          Ale to w sumie nie jest głupi pomysł… przemyślę 🙂

          1. Masz problem w komunikacji? OH!
            😀
            😀
            Toż jaki ja muszę mieć problem w interpretacji 😀 Sokole- a może wspólna terapia u psychologa? 😀 korzyści niezaprzeczalne 😛

            1. Ja się, moja droga, ratuję internetem i świadomością własnych braków :).
              Backspace i delete to moi najwięksi przyjaciele na klawiaturze :).
              A język takich przycisków nie ma – nie skasujesz wypowiedzianego.
              A zbyt długo myśleć nad odpowiedzią nie można, bo zapada niezręczna cisza :).

              Wspólna terapia powiadasz? Jasne, przyjeżdżaj do Wrocławia 🙂

              1. Tylko te klawisze Cię ratują? To straszne! Jaki Ty musisz być zestresowany! Ile wysiłku musi Cię każdy taki komentarz kosztować! Terapia jak nic! 😛 ale to mówisz,że we Wrocławiu tacy dobrzy psycholodzy są? I jak Ty nam terapię zamówisz,skoro masz taki problem w komunikacji? I KTO MNIE ODBIERZE Z DWORCA??? Czy może wyślesz po mnie kogoś,kto porozumie się ze mną za Ciebie?;-)

              2. Chomikowa, za dużo House’a i demotywatorów, sarkazm mi z monitora spływa prosto na backspace i delete 😀
                Psychologa nie znam żadnego, liczyłem że coś wybierzesz, umówisz wizytę…
                Odebranie z dworca to faktycznie problem… gdyby nie Twoje przygody ze Skwerem Kościuszki – wysłałbym Ci po prostu mapę, ale że we Wrocku też mamy jakiś Plac Kościuszki – za duże ryzyko, że zabłądzisz :).
                Trudno, odebrałbym osobiście… nawet bym zęby umył, jak szaleć to szaleć 🙂

              3. Wylał Ci się mój sarkazm? NIEMOŻLIWE! No może odrobinkę 😉 Zbierz go na gąbkę i posprzątaj,spokój ducha murowany 😛 Czyli poświęciłbyś się i z tego dworca mnie odebrał? A wiesz,że ja poświęceń nie lubię? 😛 i dalej nie wiem co z tą psychoterapią,bo grupowa na pewno odpada,bo tam trzeba się KOMUNIKOWAĆ i znów problem. Nie wiem,jestem pełna wątpliwości 😉

              4. Oho, już się wykręcasz. Sama proponowałaś a teraz Cię nagle wątpliwości opadły? 😀
                A gdzie konsekwencja?

                Ale dobra, ja też nie lubię jak się ktoś poświęca, nie namawiam… sam sobie pójdę na jednoosobową terapię grupową 🙂

              5. Nie wykręcąm,tylko mam wątpliwość a Ty wcale jej nie rozwiewasz 😛
                Jednoosobowa terapia grupowa? To się samo wyklucza! Już na starcie widzę,że to nie będzie miało powodzenia 😉

              6. Te, że sama się wykręcasz to nie znaczy, że możesz bezczelnie jeszcze tu defetyzm siać!
                Zapiszę się na program „jesteś zwycięzcą”! Dam radę! Dobiegnę do tej mety! I będę diamentem! 😀

              7. Przyznaję, że mam tendencję do siania defetyzmu,ale okoliczności mnie do tego zmuszają 😀
                Diament? Nie,no oczywiście 😀

          2. Znałem gościa, który też miał problemy w komunikacji z kobietami… Wsiadł do autobusu, rzucił „KOBIETA ZA KIEROWNICĄ?? TO JA NIE JADĘ!!” … i tak oto zapewnił nam pieszą wycieczkę zimową porą na trasie Zakopane – Kiry… ;D

      2. Z tą ciszą to jest tak, że ona właśnie pokazuje z kim Ci jest dobrze. Jeśli odczuwasz ją jako niezręczną, masz potrzebę trajkotania bez sensu, mówiąc cały czas boisz się, żeby zaraz cisza nie zapadła, to widocznie nadajecie na innych falach. Jeśli natomiast jest to cisza, która Ci nie przeszkadza, to znaczy że to jest to. Nie wiem jak to działa, ale przy jednych ludziach z obawy o ciszę cały czas trzeba wymyślać nowe tematy do rozmowy, a przy innych jeśli zapada cisza, to nie ma tej paniki, po prostu robicie pauzę od gadania i wracacie do rozmowy jak macie coś do powiedzenia. Może to jest kwestia chemii, może zaufania do drugiej osoby, akceptacji, nie wiem… Są jednak ludzie, z którymi milczy się bez problemów i tacy, z którymi prowadzenie konwersacji to duży problem.

        1. Nie wierzę – byłaś kiedyś na pierwszej randce z nowo-poznanym jegomościem i chwile ciszy były całkowicie w porządku?
          Ja bywałem na pierwszych spotkaniach „na żywo” z ludźmi, których znałem od dawna z pogaduch internetowych i nawet wtedy chwile ciszy powodowały, że czułem się nieswojo.
          Etap „milczenie jest złotem” moim zdaniem przychodzi zdecydowanie później…

  12. No cóż, też w dawnych czasach bywałem na portalach randkowych i też większość kobiet pisała jedno słowo, albo wysyłała tylko uśmiech. Nieważne jak wielozdaniowe informacje do nich sam wysyłałem. Ta bardziej rozmowna, która odpowiadała na moje maile chociaż jednym pełnym zdaniem (dwóch nie napisała nigdy), na spotkaniu w świecie realnym stwierdziła, że jestem nad wyraz rozpisanym człowiekiem 🙂
    Oczywiście, można poznać też fajnych ludzi na randkach internetowych, jednak kryteria wyszukiwania, jakie te portale stosują nie ułatwiają zawarcia wartościowej znajomości. Przypomina to trochę szukanie pracy, poprzez masowe wysyłanie CV. Skuteczność jest na podobnym poziomie…

    1. hegemonie, to w takim razie jak już się trafia na człowieka, który pisze sensownie i to więcej niż to jedno lub dwa zdania, to od razu powinno się z takim człowiekiem iść pod ołtarz! 😉 Bo to rzadkość ogromna! Ino brać i dzieci płodzić 😀

  13. Nie łam się, mnie brat ze swoją dziewczyną też chcieli już zapisywać na speed dating bo jakoś tak z kobietami mi się nie układało. Los jednak chciał że w tym czasie z pracy wysłali mnie na delegację na drugi koniec europy i tam o dziwo poznałem swoją dziewczynę, na dodatek żeby było śmiesznie to pochodzimy z tego samego miasta. Tak więc nie znasz dnia ani godziny 😉

    1. naprawdę z tego samego miasta! 🙂 No PIĘKNIE! Ale mnie nikt nie chce wysłać w żadną delegację… Chyba że sama się wyślę, ale to już szybciej w kosmos, niż w delegację 😉 Ale masz absolutną rację- połowa moich związków powstała „ni stąd ni zowąd” 😉 więc jakieś szanse są. marne, bo marne.. ale są 😉

      1. Oj tam, oj tam. Szczęściu trzeba czasem dopomóc:) Poza tym nikt nie powiedział, że musisz od razu akurat właśnie z tym konkretnym facetem z neta się wiązać. Nawet jak się okaże, że nici z tego, to potraktuj to jak poszerzenie grona swoich znajomych, którzy mają innych znajomych, tamci innych znajomych, wśród których może czaić się TEN.
        Im więcej ludzi znasz i poznajesz, tym są większe potencjalne szanse na powstanie związku „ni stąd ni zowąd”:)

        1. Ooo, widzę Zyto, że tkwi w Tobie więcej optymizmu dotyczącego mojej przyszłości, niż we mnie samej 😉 Ale słowa wsparcia zawsze się przydadzą! 🙂

  14. hihi, roześmiałam się. Przypomniały mi się moje randki ze znajomymi z internetu. Dzielna byłam, bo z każdym siedziałam do końca. Nie umiałam spławić amantów, którzy mi się nie podobali. Trzymam kciuki za poznanie tego właściwego. Można gwarantuje nieco starsza koleżanka 🙂 Pozdrawiam

    1. Kurczę, staram się wysiedzieć z każdym facetem do końca, ale czasem czuję, że to jest straszne marnowanie czasu i uciekam po niecałych dwóch godzinach. Ale chociaż tą godzinę, dwie… no trzeba. Nie wiem ile mam w sobie cierpliwości na te spotkania, ale chyba nie za wiele 😉

  15. hahahahahahahaaha no czadersko i romantycznie i w ogóle hahahahaha

    alwe nie poddawaj się, nie podddawaj :DDDDD

    za to czekam na kolejne cudne historie

    😛

    no i na happy end też :DDDDD

  16. Dobry parking nie jest zły. Tu też się znajdą jakieś atrakcje…można by jakiś samochód „zrobić” albo, jak się jest posiadaczem niezwichniętego kręgosłupa moralnego, chociażby małe dziecko z zamkniętego samochodu uratować 😉 .
    Swoją drogą, jak długo Ci zajęło sondowanie kandydata przez internet? Bo czytając miałem wrażenie, że poznałaś go z rana a po południu już się spotkaliście na parkingu 😛 .
    I nie obruszaj się na tą książkę o nieudanych randkach co ktoś wspomniał w komentarzach. To jest dobry temat i mogłby być z tego bestseller (co robić, czego nie robić, czego unikać, kogo unikać…a na koniec jakiś happy end 😉 ) sprzedawany w milionach egzemplarzy, przedrukowywany na wszystkie języki świata 🙂 .

    1. Kandydata znałam chyba dwa dni 😀 Jakoś w miarę normalnie się pisało, więc nie zwlekaliśmy ze spotkaniem 😛
      Skoro już tak nawiązałeś do tego parkingu i kręgosłupa moralnego, to ja wiem, że to ja miałam naruszony kręgosłup po wypadku, ale ostatnio we wszystkich wiadomościach mówili o jakimś dżentelmenie, który gdzieś tam nad morzem podpalał ludziom samochody… Nie wiesz przypadkiem cos na ten temat? 😛 😀
      Ja książkę??? PORADNIK? 😀 Jakoś tego nie czuję… 😀 Mężczyźni mogliby książki podpalać 😀 samochody, książki… niezłe ognisko by było, prawda takitam? 😉

      1. Wow, niezłe tempo, ale w sumie reguł tu nie ma. Jak się dobrze pisze to po co zwlekać. W końcu pewnie nie zarejestrowałaś się na stronie „znajomości korespondencyjne” 😉 .

        Co do podpalacza to z całą pewnością nie byłem to ja. Tamten podobno był niski i brzydki więc nic się nie zgadza 😀 .
        Ale z dżentelmenem to powiedziałaś 😉 …aż sobie wyobraziłem łażącego z karnistrem gościa co zaczepia kierowców. Kłania się uchylając stylowy cylinder i pyta uprzejmie:
        „Dzień dobry, reflektuje pan może na drobne podpalenie? Nie? A może jednak? To nie zajmie dużo czasu, tak z pół karnisterka wyleję i pójdzie jak sucha szczapa. Nie ubezpieczony? Oh, to przepraszam…”
        Prawie jak jakiś skecz z Monty Pythona 😉 .

        1. Tempo niezłe, bo doświadczenie mi pokazało, że pisząc z kimś dziesiątki mali może się okazać na spotkaniu, że to porażka kompletna. I co? I znów poczucie straty czasu 😛 I jak tu jeszcze facetowi dać do zrozumienia, że już do mnie tych maili i na gg po spotkaniu nie pisał? A aluzji z reguły nie rozumie? I kończy się na tym, że po 2 tygodniach trzeba facetowi dać obuchem w łeb i twardo powiedzieć, że to że miesiąc do siebie pisaliśmy nie znaczy, że będziemy nadal 😉
          Mówisz, że podpalacz niski i brzydki? 😀 To zupełnie zmienia postać rzeczy i wyklucza Cię z grona podejrzanych 😀 Wybacz, że w ogóle podejrzewałam 😀

  17. Czytam Twojego bloga od dawna, ale szczerze przyznam, że pierwszy raz się wypowiem:-) bo ten przypadek nie mogę sobie odpuścić:-) i szczerze przyznam Chomikowa, że jestem pełna podziwu dla Ciebie, że i tak (pomimo wielkiej chęci przywalenia mu w łeb- jak podejrzewam) dałaś mu te 30 minut! Ja bym chyba nie dała rady:-D

    1. Dziękuję w takim razie w końcu za komentarz! 🙂
      A Ty wiesz co się ze mną dzieje w środku? Na zewnątrz nie widać,ale tak naprawdę to aż mnie trzepie 😛 a przecież żadnemu nie przyłożę 😉

  18. A wielu by się przydało takie konkretne przyłożenife:-D
    Ja za to „bardzo miło” wspominam spotkania z facetami, dla których po za piersiami nie istniało nic innego:-D ale cóż, taka to ich natura:-p

  19. No tak, trzeba byłoby tak zrobić:-) ale ,tak bez urazy dla facetów, my KOBIETY to raczej nie szukamy faceta według rozmiaru w spodniach. A oni niestety po tym często nas oceniają:-(
    Tak czy siak, mam nadzieję, że w końcu trafisz na takiego faceta, który poświęci Ci „trochę” więcej czasu niż te 40 minut i nie spędzicie ich spacerując po parkingu:-) no i że na tym jednym spotkaniu się nie skończy:-p Tego właśnie Ci życzę Chomikowa:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *