Zwiedzać hołoto!

video
źródło: gifak.net

Wieczorem dzwoni do mnie rozgoryczona do granic możliwości Rodzicielka:
-Dziecko, co ty tam robisz wieczorem na tej swojej górze? Nawet nie zejdziesz do matki własnej rodzonej zagadać chwilę.
-Mamo, no na pewno nie narzekam na nudę. Aktualnie szukam jakiejś fajnej knajpy w Krakowie na Kazimierzu.
-Złaź no tu natychmiast do mnie i zamień ze mną kilka zdań.- rozkazała
Zlazłam grzecznie. Jak przystało na ułożoną i posłuszną córeczkę 😛
-Jakiej ty knajpy szukasz? Po co?
-No jak to po co? Do Krakowa jadę drugi raz w życiu. Będę miała cały jeden wolny dzień, więc muszę coś ze sobą zrobić.- tłumaczę się jak 15-latka…
-To ty KNAJPY SZUKASZ?! Zwiedzać! Hołoto! Prostaku!

O co tyle krzyku…? Przecież będę zwiedzać…
KNAJPY 😉

39 odpowiedzi do “Zwiedzać hołoto!”

  1. oj, jak Ty tak będziesz jeździć do Krakowa, to kiedyś tam napijemy się, i to nawet z tym Smokiem W. :)))

    Baltazar Gąbka z Krainy Deszczowców :P:)

  2. Hołoto! Zwiedzać!
    Choćby tournee po kościołach… cały dzień jak nic 🙂
    Wawel weekendowy może być trudniejszy, chociaż część na pewno można i warto odwiedzić…
    Ale Kazimierz też nie jest złą opcją…
    Zeżreć zapiekankę, zaliczyć knajpkę, odpędzić żula i zobaczyć ulicę Kupa 🙂
    No i zawsze jest jeszcze opcja z jakąś Wieliczką…
    Tylko faktycznie – dla stacjonarnego Chomiczka to może i tournee po Kazimierzu będzie aż za dużo łażenia 🙂

        1. Mam wrażenie, Chłopaki, że proponujecie mi sposób zwiedzania dzięki któremu na pewno będę w regionalnej TV 😛
          Wieliczkę już zaliczyłam przy poprzedniej wizycie, więc kolejny raz pojdę tam z własnymi dziećmi ;P

        2. Zawsze można tego żula pod knajpką na ulicy Kupa zobaczyć, zaliczyć i zeżreć na koniec … razem ze wszystkimi świadkami coby się nie wydało.

  3. Trzy lata temu mialem okazje zatrzymac sie w Krakowie na kilka godzin wracajac z czerwcowej wyprawy w Tatry. Nie moge zaprzeczyc, ze wiele miejsc jest tu bardzo ladnych, ma swoj niepowtarzalny klimat i bagaz historyczny, ale …. gdybym mial wybierac gdzie jechac, to nie byloby nawet dyskusji, zawsze chcialbym wpasc w „objecia Matki Natury”. Tak na dluzej wtopc sie w te „ramiona”, czuc te cieplo i harmonie jaka nas Natura zawsze otacza – oczywiscie jak nie ma wokol tysiecy turystow 🙂

      1. Ja jestem specyficznym typem turysty miastowego. Jesli juz trzeba cos naprawde liznac, to wspoltowarzysze musza mnie za ten jezyk „ciagac po miescie” … tylko kolana mi sie obijaja o krawezniki. Po takiej ekskursji … jestem caly poobijany 😉
        Na tym lonie. … jak to Ty nazwalas, … to moge sie rozprezac i rozprezac… do utraty przytomosci. Tego mi nigdy nie jest za malo 😉

  4. Ech, kiedy ja się w końcu do tego Krakowa wybiorę… A ja mam jutro w planie „zwiedzanie” malutkiego kawałka Kopenhagi w celu znalezienia miejsca na zakupy i obiad ;). Tak się urządziłem, że muszę do niedzieli stać na firmie, do której przyjechałem na załadunek, w domu będę dopiero w poniedziałek :/.

    1. Pewnie wybierzesz , jak będziesz posiadał własne potomstwo- żeby im pokazac kawałek „świata” 😉
      To faktycznie żeś się urządził…

  5. A byłaś w Piwnicy pod Baranami? Nie Kazimierz to co prawda, ale nie można tego klimatycznego miejsca będąc w Krakowie pominąć 🙂 .

    1. Nie, nigdy tam nie byłam… Okazało się, że na zwiedzanie zostało mi jakieś 5h, więc ograniczyłam się do zobaczenia Podziemia Starego Rynku 🙂

  6. Oj Chomikowa….

    Tam, na Wawelu, gdzie króle leżą, tam gdzie się historia w bólach rodziła. Tam gdzie o wolność naszą walczyli. Gdzie bagnetami się wycinali z uścisku zaborczej hołoty, za każdą piędź ziemi krwawą spłacając daninę. Tam gdzie Kościuszko stał dumnie i wołał „Tu jest Polska!” … tam właśnie ponoć podają najgorsze sikacze i szczerze mówiąc odradzam szukania knajpy w tamtych okolicach* 😀 .

    *W sumie nie wiem czy to prawda, ale jakoś wywód musiałem zakończyć 😉

        1. Oczywiście, że się nie ważę! Ja już od dawna nie wchodzę na wagę, żeby się nie popłakać… 😛
          Kurczę, jakbym tak naprawdę skończyła w Izbie Wytrzeźwień… ale byłby WPIS 😀

  7. Trochę Ci zazdroszczę bo też bym się chętnie gdzieś wypuściła ale chwilowo okazji nie ma. W Krakowie już kilka razy byłam a i tak wszystkiego nie zwiedziłam. Zwykle kręcę się w tych samych rejonach. Jeśli coś ciekawego znajdziesz to musisz koniecznie polecić na blogu:)

    1. Jane, miałam mało czasu na zwiedzanie, ale udało mi się zobaczyć Podziemia Starego Miasta 🙂 Polecam! Te wszystkie nowoczesne ekrany, nagłośnienie zrobiły na mnie wrażenie 🙂

  8. Wydaje mi się, że aby wycieczka była zrównoważona, pobyt musi trwac minimum 4 dni.jeden dizen na stare miasto, drugi dzień na krakowski Kazimierz ( i knajpki, bo jeśli knajpki, to tam są odlotowe klimaty ,np „Fabryka Pizzy” przy ul. Józefa na Kazimierzu właśnie, niech was nie zmyli nazwa, mają tam obłędny makaron i…duże poczucie humoru. Np jedno z dań w karci enazywa się „Kurczę blade” :))). W samym Krakowie polecam wam restaurracje: „Mamma Mia” przy ul Karmelickiej, blisko rynku głównego, „Chimerę” przy ul. Św. Anny orz Trattorię po sąsiedzku. Przy Grodzkiej na skrzyżowaniu z Placem Wszystkich Świętych jest rewelacyjne miejsce na energetyczny stop z pycha kawą i domowej roboty czekoladkami ( mnóstow wariacji, pycha! ).
    Długo by wymieniać, wpadnijcie do Krakowa.O każdej porze roku jest klimatycznie:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.