coś się dzieje…

sad rihanna crying stay break up
źródło: giphy.com

W drodze do Danii. Znów samotny wieczór w hotelu. Ostatnie przygody z kierowcami utwierdziły mnie w przekonaniu, że lepiej czasem się nie integrować. Próbuję się wyciszyć i nabrać dystansu do mojego życia. Wdech i wydech nabierają nowego znaczenia. To jak sprawdzian, czy pokonam swoje lęki.

Zastanawiam jaki jest sens mojego życia. Wszystko wskazuje na to, że ma to być praca. Tam spędzam większość mojego życia, tam rozwiązuję tysiące problemów, nie śpię, rozmawiam o niczym, jestem do urzygania miła i ciągle sama.
W weekend wsiadłam w pociąg do Warszawy. Tam czekał na mnie Prawie Idealny (pamiętacie go z Bułgarii). Wsadził mnie w samochód i zabrał na północ Polski. Rozmawialiśmy całą drogę do jego domu. Tylko Moja N. i on potrafią mnie tak uspokoić i rozbawić. Co kilka minut wybuchałam śmiechem, słuchałam opowieści i odpowiadałam na wiele pytań. Z godziny na godzinę oddychałam coraz spokojniej.
Po kolacji poszliśmy do miasta spotkać się na chwilę ze znajomymi. Zdjęcia, wspomnienia, śmiechy, tysiące zdań i to coś w powietrzu…
Do klubu poszłam już tylko z Prawie Idealnym. Opowiadał o swoich podróżach, śmiał się i ani razu nie zapomniał o tym, że nie przyszedł sam. Tylko ten facet potrafi stworzyć taką atmosferę, gdzie każdy czuje się wyjątkowo.
-Chomik, strasznie dawno nikogo nie poznałem. Bierzesz rum? Byłeś na Kubie?- zagaduje do faceta przy barze.
-Pewnie, że byłem. Spędziłem tam prawie miesiąc. Nawet w San Diego trochę pomieszkałem.
– A salsę tańczyłeś?-pyta Prawie Idealny i jednocześnie największy miłośnik salsy.
-Człowieku! Salsa to dno. Czy ty widziałeś te laski, które tańczą salsę? To taniec dziwek- słucham i mam ochotę trzepnąć go w twarz. Dostrzegam, że Prawie Idealny jest kompletnie rozczarowany rozmówcą.
-Człowieku, co ty opowiadasz? Salsa jest pełna radości i spokoju jednocześnie! W ogóle nie mów tak o jakimkolwiek tańcu!-prawie krzyczę na faceta.
-Ty wiesz, że ja z Chomikową przetańczyłem całą Kubę? Popatrz na nią i powiedz, że tańczy lub wygląda jak dziwka.
-Pewnie, że nie wygląda, ale tańce a w szczególności salsa emanują tylko seksem i wszystkim co najsłabsze w Kubie.
Słucham tego faceta, który niby wygląda na inteligentnego ale bredzi okrutnie. Po kilku sekundach widzę tylko jak ruszają się jego usta. Właśnie takimi ludźmi jestem otoczona. Wszystko to brednie, tylko ten wieczór jest inny od wszystkich. Mogę się poczuć wyjątkowa, mogę o wszystkim zapomnieć, mogę się prawdziwie śmiać, mogę być sobą. W klubie jest półmrok, pomimo tego, że patrzę temu facetowi w oczy pewnie nie zauważy, jak bardzo lecą mi łzy. Płyną po policzkach i spadają na bluzkę.
-Chodź, Chomik. Czas opuścić to miejsce. Daj rękę. Pokażę ci piękne miejsce w moim mieście…

-Ale co ty gadasz? Jak to się popłakałaś?- z niedowierzaniem pyta się Moja N.
-No normalnie… To znaczy ja wiem, że to nie jest normalne. Ja tak mam ostatnio. Nie wiem. To wszystko dookoła i tak…
-Ty sobie Chomik zrób test ciążowy a nie ryczysz po klubach.
Obawiam się, że test nie rozwiąże sprawy.

31 odpowiedzi do “coś się dzieje…”

  1. jak Cię kiedyś dorwę, to Ci ząbki spiłuję i ogonek urwę… albo zjem na Twoich oczach całą paczkę FR…

    BYŁAŚ W WARSZAWIE I SIĘ NIE ODEZWAŁAŚ?????

    A salsa nadaje się do ucieczki z więzienia (niniejszym chciałbym pozdrowić wielbicieli Pogromców Mitów… mam fotkę z Kari… nie – wcale się nie przechwalam;D)

      1. a propos…

        Fragment mini-koncertu życzeń kabaretu Ot.to…

        „Wiesiek: Drogie dzieci, a teraz… teraz się zabawimy w zabawę „Chodzi lisek”.
        Jędrek: Oooo!
        Rysiek: Nareszcie!
        Andrzej: Ja nie chcę…
        Razem: Chodzi lisek koło drogi. Nie ma ręki ani nogi. My się z liskiem pobawimy. Reszty kończyn pozbawimy.
        Jędrek: Jeszcze chce się dalej z liskiem bawić ja!
        Rysiek: Jeszcze chce się z liskiem dalej bawić ja…
        Wiesiek: Ja ewentualnie też bym się pobawił.
        Andrzej: Z tym samym?
        Jędrek, Rysiek, Wiesiek: Z tym samym!
        Razem: Chodzi lisek koło drogi. Nie ma ręki ani nogi. My się z liskiem pobawimy. Łepek też mu ukręcimy.
        Jędrek: Jeszcze chce się z liskiem dalej bawić ja!
        Rysiek: Jeszcze chce się z liskiem dalej bawić ja…
        Wiesiek: Ja ewentualnie też bym się pobawił.
        Andrzej: Co za paskudne dzieciaki…
        Jędrek, Rysiek, Wiesiek: Bo się z tobą pobawimy!
        Andrzej: Raz, dwa!
        Razem: Chodzi lisek koło drogi. Nic już nie ma. Tułów chodzi. My się z liskiem nie bawimy, bo się nie ma w co bawić.
        Andrzej: O!”

  2. A może Chomiczku tak przy okazji kiedyś odwiedź Północny Zachód Polski 🙂 Zapraszam do siebie.
    Uwierz mi jest tysiące takich imbecyli na świecie, nie przejmuj się. Ciężko jest znaleźć osobe w klubie z która da się na poziomie pogadać. No chyba że masz zamiar się upić do nieprzytomności, to wtedy w takim stanie na pewno sporo rozmówców się znajdzie, aczkolwiek nie polecam 🙂

    To, że praca cię pochłania i zajmuje dużo czasu nie znaczy że nie możesz mieć czasu na samorealizację.
    Ja dopiero jak znalazłam pracę która mi odpowiada znalazłam czas na swoje pasje i naprawdę jestem szczęśliwa. Współpracuję z TOZem, dołączyłam jakieś pół roku temu do organizacji pozarządowej, ba nawet zaczęłam robić tam karierę 🙂
    Kochana zastanów się co chcesz robić po pracy i to rób 🙂

    1. Samorealizacja jest świetna. Można się tym zająć jak się siedzi w domu, bo mnie w sumie od orawie roku w ogóle nie ma w domu… Ale.! Blog jest moją pasją 🙂

  3. Ewidentnie mamy kryzysik, koleżanko Chomikowa. W sumie wygląda nawet, ze międzynarodowy…

    Trudno tu coś mądrego napisać, bo na kryzysiki nie ma mocnych. Jedyne co mnie zawsze jakoś pociesza w takich momentach, to świadomość, że jak jest już tak dupnie, ze zbliżam się poziomem do dna Rowu Mariańskiego, to znaczy, że już taka patatajnia nastała, że teraz to tylko lepiej będzie.

    Żyjemy Chomiczku na sinusoidzie. I nic na to nie poradzisz. Fakt, że górki są małe i rzadkie, a doły głębokie i szerokie nie jest pocieszający, ale z drugiej strony te górki SĄ! I nie ma opcji, że się nie pojawią. Trzeba „tylko” przetrwać te pieprzone doły…

    Dołączam do uścisków 🙂

    1. Wiesz, ja nawet nie mam czasu na dołowanie się. Jakiś moment przyjdzie, ktoś coś powie i ja się rozklejam. Jak baba w ciąży właśnie 😉
      Taka sinusoida o której piszesz może wykończyć 😉

      1. Dlatego piszę o kryzysie, nie o depreszce 🙂 . Z sinusoida nie jest źle, tylko trzeba ja sobie oswoić, zaakceptować. Jeśli przyswoisz sobie fakt, że nie ma tak, by zawsze było dobrze, ale nie jest tez tak, że dół nigdy się nie kończy, to żyje się łatwiej. Perspektywa zmiany spawia, że to co dobre jest bardziej doceniane, a gdy nadchodzi zły okres – wiesz, że w końcu się skończy, kwestia tylko w tym – kiedy 🙂

        Brzmi jak pieprzenie w stylu zen, ale to bardzo życiowa taktyka. A ja jako klasyczny choleryk nie bardzo mam zadatki na mistrza Yodę (choć jest moim idolem 😉 ))))))

  4. Nie możesz z tym Prawie Idealnym na poważnie, nie byłoby czasu na łzy. Tak jak większość postu mnie rozbawiła, tak przytoczony skecz kabaretowy już nie, bo znęcaniem się nad zwierzętami mi zaleciało. Trzymaj się i pamiętaj „każda zmora znajdzie swego amatora”, widocznie jeszcze nie na Chomikową pora. Pozdrawiam.

    1. tak tylko skomentuję, iż autorka wpływu na moje… czasem dość dziwne… poczucie humoru żadnego nie ma;)

      teksty tekstami… a za krzywdę uczynioną dowolnemu zwierzęciu (z listy wyłączam komary…) byłbym w stanie sprawcy zrobić to samo…

    2. Prawie Idealny ma niestety jedną bardzo dużą wadę i dlatego jest „prawie”- On się nie nadaje na stały związek.
      Na Chomikową już nie jest pora strasznie długi czas. Może jest mi pisane zostać Matką Teresą od Zbolałych Ludzi 😉

  5. aj tam, aj tam – o gustach się nie dyskutuje przecież 😉 więc niech każdy sobie o salsie myśli co chce. za to rzeczywiście wyczuwa się w tym wpisie wyjątkowo silny odcień egzystencjalno-romantyczny 😉 strach pomyśleć co z tego wyniknie (o tym prawie idealnym to czytałam już tu kiedyś).

    1. Makrelo, akcent emocjonalny odczytałaś idealnie 😉
      A Prawie Idealny, no jest idealny „prawie”, bo to facet, który na stały związek się nie nadaje, dlatego jest między nami bardzo fajna relacja przyjacielska i tego się będę trzymać. Po co psuć taką przyjaźń, skoro wiadomo, że nic na dłużej z tego nie będzie…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *