niesamowita randka, czyli co tu jest nie tak?

źródło: polki.pl
źródło: polki.pl

– Wiesz co, Chomik? Ty weź sobie zacznij kogoś szukać gdzieś w Internecie. Na pewno nie będzie ci łatwo kogoś znaleźć, skoro nawet ja nie jestem w stanie zaciągnąć cię do łóżka, ale chociaż się rozerwiesz. Ty wiesz, że ja nawet też się ostatnio zalogowałem? Nawet kilka fajnych lasek poznałem!- próbuje mnie namówić do „złego” Prawie Idealny.
Temat łóżka przemilczałam, bo po co omawiać coś, co może zepsuć naszą tak fajną relację. A pomysł  zalogowania się na portal randkowy uznałam za…niegłupi. Skoro ta Casanova może, to czemu taka boska sierota jak ja nie…? Mam w sobie ostatnio więcej cierpliwości, więc może nikogo nie zabiję na pierwszej randce 😉
Pierwszego dnia po zalogowaniu, moja komórka od ilości tych wszystkich wiadomości rozładowała się po 13 h. Chomikowa jest tutaj świeżynką. Wiadomo…
Pierwsza randka to był ewidentny spontan. Nawet dobrze się nie umalowałam i nie ułożyłam idealnie włosów, tylko pognałam Pędzidłem do miasta. Nawet niebrzydki facet. Bardzo mi się przygląda, ale uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Idziemy na kawę.
-Chomik, weź sobie coś z czekoladą. Zimą jest cudowna.
-Nie, nie. Dziękuję. Po prostu kawę poproszę.
-Ale czemu?-pyta i strasznie mi się przygląda.
Co mam mu powiedzieć? Że tyłek mam tak wielki, że jeszcze jeden gram czekolady i nie zmieści się na fotelu samochodowym????
-Nie drążmy tego tematu. Akurat jestem z czekoladą w separacji. Jak się pogodzimy, to uwierz mi, że na pewno będziemy sobie znów swawolić- próbuję zażartować.
Spotkanie przebiegało naprawdę miło, póki kolega nie zaczął dawać mi do zrozumienia, że jest biedny jak mysz kościelna. Wszystko spoko, niech sobie będzie biedny, ale naprawdę nie musi mnie o tym informować. Sama szybko się zorientuję 😛
-Chomik, bo ty nie wyglądasz na taką, której brakuje pieniędzy a ja, to wiesz… Gdzie kupujesz buty?
Buty???? Serio????
-Słuchaj, bo ja wiem, gdzie można kupić naprawdę fajne buty za 30-40 zł.
Ojej……………
-No gdzie? Mów.
I mówi.
Pod koniec spotkania jest tak rozentuzjazmowany, że… bierze mnie na ręce. Jestem pod wrażeniem, owszem. Mam ponad 180cm, więc nie ważę 65 kg. Mało kto daje mi radę 😉
Ale kolejnego spotkania nie będzie.
Tego samego wieczoru zaczepia mnie na portalu facet.
-Do you speak English?
Oglądam zdjęcia i człowiek bardzo mnie zaciekawia swoją urodą. W genach ma chyba pół Europy i część Azji 😉
Ok, mogę w tym przypadku speak 😉
I nie pożałowałam. Facet pracuje w takiej korporacji, że zdarza się, że przez pół roku jest w jakimś kraju, a potem na kilka miesięcy wyjeżdża do innego. Do Polski często wraca i bardzo go to cieszy, bo uwielbia naszą gościnność i kuchnię. Wcale mu się nie dziwię, też mi się to podoba w naszym kraju 🙂
Zdecydowaliśmy się umówić. Tym razem moc
no się postarałam wyglądać lepiej, niż zwykle 😉 Ulubiona czarna bluzka, szara ulubiona spódniczka, czarne kozaki oficerki. Bielizna… O bieliźnie jeszcze nie będę myśleć, choć facet ma coś w sobie tak pociągającego, że przeszła mi przez myśl najlepsza czerwona bielizna, jaką trzymam na specjalne okazje 😉 O makijaż poprosiłam Moją N.
-Chomiczku, wyglądasz jak dla mnie cudownie- oznajmia Moja N.po 45 minutach spędzonych u niej w łazience.-I nie rób niczego z włosami, bo jak je dzisiaj rozpuszczasz, to wyglądają idealnie. Idź już do cholery, bo wyglądasz tak dobrze, że mnie samą kręcisz.
Od zawsze wiedziałam, że z nią stworzyłabym najszczęśliwszy związek 😛
Dopadam na miejsce spotkania. Jestem spóźniona. Siet.

 Czeka. Szlag by to. Nie spodziewałam się, że będzie wyglądać tak dobrze. Nie jest zbyt elegancki, ale zachował klasę. Na powitanie całuje mnie w rękę a ja czuję, że się rumienię.
Polce, która go tego nauczyła powinnam postawić najlepsze wino.
-Chomik, bardzo mi miło cię widzieć. Chciałem się w tym miejscu z tobą spotkać, bo niedaleko jest fajne miejsce, w którym serwują pyszną herbatę w stylu japońskim. Mam nadzieję, że lubisz herbatę?
Oczywiście, że lubię, ale jeśli jest to herbaciarnia to będę podirytowana. Bardzo nie lubię herbaciarń. Tam trzeba szeptać i przechadzać się po pomieszczeniu jak baletnica.
Prowadzi mnie do bardzo niepozornej knajpki, która znajduje się w piwnicy. Przepuszcza mnie w drzwiach i jest naprawdę uroczy. Widać, że jest stałym bywalcem tego miejsca, bo szepce coś do (chyba menadżera) a ten zaprasza nas do małego pomieszczenia, w którym jest niski stolik i poduchy na podłodze.
A ja w spódniczce!!!! Boże….
-Gdzie ty mnie przyprowadziłeś? Lubujesz się w takich japońskich klimatach?
-Mój dziadek był Japończykiem. Pamiętam, że je
szcze jako nastolatek, kiedy latałem z rodzicami do dziadków, bardzo lubiłem ten sposób podawania herbaty i wspólnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że tobie też się spodoba.
Ja już się martwię, bo co jeśli facet pije tylko herbatę i najlepiej przyodziałby mnie w kimono, związał moje stopy rozmiaru 41, próbując z nich zrobić rozmiar 36 i usiłował zrobić gejszę? Lekko panikuję, ale klimat podawania herbaty i atmosfera, którą tworzy Prawie Japończyk pozwalają mi się zrelaksować i zająć rozmową. Jest kulturalny, zabawny, miły… Coś na pewno jest nie tak… Może jeździ na hulajnodze? A może ta gejsza…? 😛 Gdzieś musi być jakiś haczyk…
Nawet nie wiem jak minęły 3 godziny bardzo przyjemnego spotkania, kiedy Prawie Japończyk proponuje mi przejażdżkę w jego ulubione miejsce w mieście.
Chyba rozum mi całkiem odebrało, bo idę z nim do samochodu.
Niestety pojawił się problem. Zauważamy, że z opony zeszło powietrze. Ja już panikuję, bo to jest fatalna sytuacja. Nie wiem jak człowiek
zareaguje a doświadczenie z jednym z moich „byłych” mówi mi, że facet może zaraz zacząć kopać samochód i drzeć się w cały świat. Takie malutkie psychopatyczne skłonności.
-Chomiczku, tylko nie uciekaj mi teraz, proszę cię. Wsiądź do samochodu, żebyś nie zmarzła a ja się tym zajmę.
-Ale ja ci mogę pomóc. Jeszcze nie wiem jak, ale nie musisz mnie wsadzać jak księżniczkę do auta- odpowiadam zgodnie z prawdą. Dziwnie będę się czuła siedząc w środku, kiedy on będzie biegał naokoło samochodu.
Facet wyjmuje z bagażnika coś, co chyba jest jakąś pompką, zakasuje rękawy i za 15 minut ruszamy.
TADAM.
Jestem pod takim wrażeniem spokoju, opanowania, kultury, że nie wiem co powiedzieć.
-Wiesz, że jestem pod wrażeniem? Świetnie sobie z tym poradziłeś. Widzę, że jesteś przygotowany na wszystko 😉
Widzę, że komplement podziałał. Od razu zrobił się jeszcze wyższy 😉
Prawie Japończyk zabrał mnie w bardzo ładne miejsce na przedmieściach. Nie dobiera się do mnie, nawet nie próbuje dotknąć, co mnie bardzo cieszy. I n
aprawdę miło się nam rozmawia. To niemożliwe, żeby z facetem było wszystko ok. Na bank jest gdzieś jakiś haczyk.
Spacerujemy ponad godzinę i decyduję się zakończyć spotkanie. Wystarczy jak na pierwszy raz. Prawie Japończyk odwozi mnie do Pędzidła i jeszcze odprowadza pod same drzwi.
-Wiesz,Chomik, że teraz najchętniej bym cię pocałował?
To całuj a nie pieprzysz!!!!
I całujemy się, jak przystało na pierwszą randkę. W policzek.

To jest zbyt idealne. Coś na pewno jest nie tak…… I ja to znajdę 😉

32 odpowiedzi do “niesamowita randka, czyli co tu jest nie tak?”

    1. Mówisz, że na serio są? Obyś miała rację 😉
      Powiem Ci, ze chyba pierwszy raz w życiu naprawdę korzystam z tych randek i najzwyczajniej w świecie dobrze się bawię 🙂 Aż się nadziwić sobie nie mogę 😉

      1. A może po prostu nie oczekiwałaś niczego w związku z tymi randkami – więc nie byłaś niczym rozczarowana? 🙂 Internetowe randki mają złą prasę, więc raczej nikt nie oczekuje, że spotka tam kogoś interesującego… Tymczasem jak widać – pozory mylą 🙂

        1. Może i masz rację. Niczego nie oczekuję, więc bie jestem rozczarowana:) ale nie chwalmy dnia przed zachodem… Kiedyś też byłam na wspanialej randce a po randce facet mi napisał, że lubi sex, w którym zadaje się ból i czy na to idę 😛 także ten 😉

          1. No coż 😛 Faktycznie nie chwalmy..

            Ostatnio czytałam, że to pokłosie popularności „50 twarzy Greya”. Kurdęż, a podobno faceci nie czytają porno dla mamusiek :)))))

  1. Nooo szukajcie a znajdziecie…W sumie to kogo szukasz?Bo wiesz – ideałów nie ma…Czemu zawsze doszukujesz się drugiego dna?Jesteś gorsza ode mnie! 😀

  2. Chomikowa, jakie to szczęście, że ten były to były. To jakiś frustrat i rozchwiany emocjonalnie gość! Kopać przedmioty? Załamka…a swoją drogą ciekawe czy u Japończyka będzie haczyk czy on może ma tę ogładę w genach.

    1. Frustrat 🙂 Dokładnie 🙂
      muszę wyszarpać ten haczyk i go WYSZARPIĘ! Coś, do czego się można przyczepić na pewno się znajdzie ;P

  3. Po zastanowieniu się mam do Ciebie parę pytań…

    PO CHOLERĘ CHODZISZ NA RANDKI, JEŚLI DO KAŻDEJ PODCHODZISZ NA ZASADZIE „I TAK COŚ BĘDZIE NIE TAK”?

    Mówisz, że 3 lata to dużo? Że zapomnisz, jak się flirtuje? CZY TO DLATEGO ŁAPIESZ KAŻDĄ NADARZAJĄCĄ SIĘ OKAZJĘ? Byleby tylko nie wypaść z obiegu?

    No to zła wiadomość – taka droga jest „lekko” pozbawiona sensu… Bo masz samonakręcającą się spiralę…

    Z tym nie wyszło, bo coś tam – lekki dół (znowu w życiu mi nie wyszło…) – umawiam się na kolejną randkę, ale pewnie znowu coś nie wypali – randka – z tym nie wyszło, bo coś tam – lekki dół (znowu w życiu mi nie wyszło…) – umawiam się na kolejną randkę, ale pewnie znowu coś nie wypali …

    1. Znowu w życiu mi nie wyszło
      Uciec pragnę w wielki sen
      Na dno tamtej mej doliny
      Gdzie sprzed dni doganiam dzień
      W tamten czas lub jego cień

      Znowu obłok ten różowy
      Pod nim dom
      i tamta sień
      Wszystko w białej tej dolinie
      Gdzie sprzed dni doganiam dzień
      Jeszcze głębiej zapaść w sen

      Późno x7 jest
      Sam wiem że zbyt późno jest
      By zaczynać wszystko znów

      Późno x6 nana dag dan..
      Sam wiem że zbyt późno jest
      By zaczynać wszystko znów

      Znowu szarych dni pagóry
      Znów codziennych rzeczy las

      Wolę swoją snów dolinę
      Obok której płynie czas
      Szuka jej kto był tu raz

      Budka Suflera napisała piosenkę o Chomikowej!!! 😀

    2. Nie nazwałabym tego „każdą nadarzającą się okazją” 😛 a że się nakręcam… Może tutaj masz trochę racji. ale to dlatego, bo ciągle coś było nie tak z facetami, z którymi się spotykałam. To pewnie jakiś tam lęk.

      1. ale masz świadomość, że podchodząc z takim lękiem to tylko go potęgujesz?

        Przy okazji – haczyk jest bardzo prosty i bardzo widoczny…

  4. Nie szukaj haczyka, tylko znajdź wędkę do niego(tego haczyka, lub Prawie Japończyka, jak wolisz). Życzę powodzenia, trzymam kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.