znaleźć swoje szczęście

happy marion cotillard GIF
źródło:giphy.com

Nie lubię tych opowieści i wskazówek dotyczących cudownych przepisów na szczęście. Wszystkie blogi i poradniki „jak żyć, aby być szczęśliwym”, „co zrobić, żeby być szczęśliwym” omijam szerokim łukiem. Te złote rady porządkowania życia doprowadzają mnie do szału. Nie wiem jak porządek w komodzie ma wpłynąć na porządek w moim życiu. Że co? Że niby od czegoś trzeba zacząć…?
Albo się chce coś zrobić, albo nie. Takie jest moje zdanie. Moim największym „problemem”, który zakłóca mi normalne funkcjonowanie a co za tym idzie spokój i szczęście dnia codziennego jest „zafiksowanie myślowe”. Kiedy mam bardzo dużo pracy, dużo się stresuje, nie przestaję myśleć. Tak- ja wiem- to typowe dla kobiety 😉 Ona po prostu ciągle myśli- ciągle neurony biegają jej po głowie i ISKRZY 😉 Tak kobiety mają. A chyba nie powinny mieć.
Kiedy pracowałam w Bułgarii (przyznaję, że był to dla mnie ekstremalne wyzwanie), w ciągu jednego dnia potrafiło się wydarzyć dziesiątki rzeczy. Szukałam zaginionych dzieci, odbierałam dziesiątki telefonów, spisywałam masę reklamacji, wzywałam lekarzy, policję, słuchałam wyzwisk… i często pracę kończyłam o 22.00. Zamykałam się w swoim cichym pokoju a w głowie słyszałam cały czas wszystkie krzyki i zdania z całego dnia. Nie potrafiłam ich wyłączyć. Byłam wykończona a nie mogłam zasnąć. Jak kompletna wariatka 😉 A nie chciałam biec do psychiatry po jakieś leki zagłuszające, bo obawiałam się, że zabronią mi prowadzenia samochodu a bez tego mogłabym się pożegnać z tą robotą 😉 Po 3 tygodniach takiego funkcjonowania a raczej nie funkcjonowania wiedziałam, że tak nie dam rady. Robiłam wszystko, żeby WYŁĄCZYĆ myślenie przed snem. Czarna kartka. Pierwszego wieczoru się nie udawało, drugiego też niekoniecznie, ale trzeciego już było lepiej. Po 10 wieczorach udało mi się w końcu ZASYPIAĆ 🙂 W końcu obudziłam się wypoczęta, bez sińców pod oczami i bez smutku na gębie 🙂 Nie myślenie opanowałam w Bułgarii do perfekcji. Dzięki temu ( i dzięki Prawie Idealnemu) udało mi się przetrwać cholernie ciężki sezon. Pod koniec sezonu sama się sobie dziwiłam, że udało mi się przestać martwić i stresować rzeczami, na które często i tak nie mam wpływu…
Zimą znów się zafiksowałam. Zapomniałam jak to jest, kiedy wyłącza się myślenie. Natłok pracy, bieganie po lekarzach, rozstanie, które wiedziałam od samego początku, że da mi po tyłku, doprowadziły do tego, że byłam tak wykończona, że w pracy zaczęli martwić się o mój wygląd i brak uśmiechu na twarzy. Bo przecież Chomik jak się nie śmieje, to znaczy że jest mocno na kogoś wkurw*** 😉 A wkurw*** akurat nie byłam 😉
W drugiej mojej dorywczej pracy, współpracuję z Ukrainką, której pasją jest buddyzm, relaksacja i astrologia. W magię nie wierzę, więc wszelkie jej próby namówienia mnie na seanse spełzały na niczym, ale jednego dnia, kiedy myślałam, że już nie dam rady żyć w takim tempie, złapała mnie w drzwiach wyjściowych.
-Pani Chomikowa, pani jest bardzo zmęczona. Ja to widzę. Nie przyzwyczaiła się jeszcze pani do wstawania w nocy?-Zapytała troskliwie swoją łamaną polszczyzną.
-Nie wiem, czy człowiek może się przyzwyczaić do wstawania w środku nocy- odpowiedziałam lekko żartując.
-A ile godzin pani śpi?
-Staram się 6,5 ale różnie wychodzi. Marzy mi się 8, ale szkoda mi życia na chodzenie spać po 20.00.
-Powinno pani wystarczyć nawet 6h, ale pani chyba za dużo się martwi, prawda?
-No martwię, trochę denerwuję. Jak każdy…
-Za dużo pani myśli. Jak byłam teraz u mnichów w Tybecie (taaaaa……), popatrzyłam jak żyją. Oni, Pani Chomikowa śpią po 5h i im to wystarcza. A wbrew pozorom ciężko pracują- po 10-12h. Ale Pani Chomikowa- ONI NIE MYŚLĄ. Oni zajmują myśli tylko planem tego, co mają zrobić. Nie martwią się, bo martwieniem się nic nie zdziałają. Martwienie się to tylko myśli a myśl to energia, która zabiera nam siły.
-Cholera jasna… myślę sobie- ma to sens. Lubimy się zamartwiać. Układać czarne scenariusze, które NIC nie wnoszą w nasze życie. A ja przecież nie lubię się zajmować sprawami i rzeczami, które mnie nie rozwijają, nic nie wnoszą w moje życie, więc CZEMU DO CHOLERY JA SIĘ MARTWIĘ? Po co cały czas MYŚLĘ? Żeby to chociaż były myśli, które coś mi dadzą, myśli którymi coś zaplanuję, które coś wniosą w mój żywot. Ale nie! To są rozmyślania, rozpamiętywania, sianie czarnych scenariuszy, które przecież wcale się nie muszą wydarzyć.
-Pani Chomikowa, ja pani powiem, że myśli zabierają nam bardzo dużo energii. Przez to jest pani taka zmęczona. Kobiety tak mają…
-Właśnie! My tak mamy! Mężczyźni tyle nie rozmyślają, prawda? To my się lubimy zamartwiać.
-Tak, Pani Chomikowa- ma pani rację- odpowiada zaśmiewając się.-Niech pani spróbuje nie myśleć.
Spróbuję.
I to mnie uratowało.
Wsiadłam w samochód i włożyłam bardzo dużo siły w to, żeby skupić się tylko na drodze a nie wspominać, nie dręczyć się, nie siać czarnych scenariuszy śmierci na stole operacyjnym w wieku 35 lat 😛 Dojechałam do domu z większym zapasem energii.
Kiedy zasypiałam, starałam się robić wszystko, żeby mieć w głowie tylko czarną kartkę. Nawet się udało…..
-Ej, panowie!-Zaczepiam chłopaków następnego dnia w pracy-Powiedzcie mi, o czym myślicie, kiedy idziecie spać?
Już widzę te ich błąkające się uśmieszki 😛
-POWAŻNIE się pytam! Zapomnijcie na chwilę o seksie!
-Aaa! Jak poważnie, to…. to ja o niczym nie myślę-odpowiada Baton.
-Ja też nie-nie podnosząc głowy zza laptopa mówi Fotograf.
-A ty?-Pytam poważnie ostatniego kolegę z pokoju.
-Przecież wiesz, Chomik, że ja to w ogóle nie myślę- nie tylko przed snem- oznajmia mi wesoło ostatni kolega.
No wiem. Po co pytałam 😛
Właśnie. Mężczyźni widzę, że rzadziej się zamartwiają… I dzięki temu są spokojniejsi. Ich sposób na życie jest bardzo dobry. Łeb mają spokojniejszy.
-Pani Chomikowa-innego dnia zaczepia mnie moja Ukrainka- jak tam idzie pani nie myślenie?
-Powiem pani, że łatwo nie jest, ale ćwiczę i jestem trochę spokojniejsza. Nie miotam się już tak bardzo i zaczynam mieć trochę więcej siły.
-No właśnie! NIe traci pani energii. Ja pani powiem, że dobrym sposobem jest też nie marnowanie życia na żałowanie tego czego się w życiu nie ma.
-Czyli cieszenie się z tego, co się ma?
-Właśnie. Po co wygryzać sobie żyły, że się nie ma samochodu za 100 tysięcy? Jeśli nie jest pani w stanie odłożyć pieniędzy na takie auto, to po co się martwić, że go nie ma?
-Akurat z tym się naprawdę z panią zgadzam. Bardzo często powtarzam własnej matce, że inni ludzie mają gorzej, więc niech przestanie narzekać na swoje życie. Ona by chciała mieć lepiej. Ale jest masa ludzi, którzy mają zadecydowanie gorzej. Ja tam się cieszę z tego, co mam.
-I BARDZO DOBRZE, Pani Chomikowa!  Jak będzie pani coś chciała poczytać o buddyzmie, to mogę coś pani polecić.
No nie będę chciała. Nie będę wchodzić w nowe religie, czy w nowe style życia. Nie mam na to czasu ani pieniędzy (np.żeby latać do tybetańskich mnichów 😛 ). Chcę tylko umieć mieć spokój i być w miarę szczęśliwa.
troszkę ostatnio zapomniałam jak to jest nie myśleć… Wbrew pozorom to jest ciężkie ćwiczenie, ale da się ogarnąć. Naprawdę się DA 🙂 Za chwilę znów będę spokojniejsza 🙂 i szczęśliwsza.

A na koniec różnica między mózgiem kobiety a mózgiem mężczyzny 😉

24 odpowiedzi do “znaleźć swoje szczęście”

      1. No właśnie o to chodzi – my kobiety, skupiamy się tylko i wyłącznie na ważnych sprawach 😉 A że w skład wchodzi również wszechświat, to inna inszość…

  1. Tylko z tym, że mężczyźnie nie zamartwiają się, to stereotyp. Zamartwiają się i to bardzo, ale nie przyznają się do tego, więc tracą jeszcze dodatkową energię na maskowanie… Oczywiście nie dotyczy to wszystkich mężczyzn, ale jest ich dość dużo…

    1. A jak się czymś martwię, to zawsze słyszę od facetów, żebym o tym nie myślała. Mam wrażenie, że jeśli się czymś martwią ti jest to prawdziwa tragedia 😉

  2. Pełna zgoda z przedmówcą.
    Mężczyźni też myślą bardzo dużo, ale ze względu na presję społeczną tłumią to wewnątrz siebie, no bo facet powinien być twardy. Tyle, że to tłumienie bardzo odbija się na zdrowiu, i mężczyźni o wiele częściej popełniają samobójstwa, co w/g mnie również z tym jest w jakiś sposób związane.
    Ja myślę bardzo dużo, czasem wydaje mi się, że więcej od kumpli 😛 zasypiać udaje mi się bardzo prędko, za to katorgą są bezsenne noce (czasem się zdarzają). Wtedy leżysz i rozmyślasz o życiu, i to zwykle nie są miłe i przyjemne rzeczy… taka noc jest drogą przez mękę.

    1. Wilq… to chyba jesteś wyjątkiem 😉 Gadałam z wieloma facetami- oni nie mają problemów ze snem 😀 A to twoje myślenie i rozmyślanie… właśnie o tym piszę- to jest tak bardzo niepotrzebne…

    1. Ej! Jak zasypiasz i masz zamknięte oczy to masz białą kartkę? 😉 Ja tam mam czarną i chyba póki co to dobrze, bo miały kolor przy zasypianiu to mi się kojarzy z jednym 😉

  3. Weź przykład z polityków – nie myślą, a żyją;D

    „Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
    Jest pięknie nie narzekaj
    Po co po co po co po co
    Doceniaj to co masz
    Zapomnij czego nie ma
    I nie martw się na zapas
    Po co po co po co po co ”

    Kayah – Po co

    Puszczaj sobie przed snem 😉

    1. Wsłuchiwałam się w słowa tej piosenki i właśnie zgadzam się z nią w 100% 🙂 Tylko, że trzeba zrozumieć jej sens.

      A politycy… To już jest odrębna kategoria. Nawet mi się nie chce literek na nich klepać 😛

  4. Faceci w komentarzach powyżej się oburzają, że oni też myślą i się zamartwiają. I oczywiście to prawda. Naukowo udowodniono jednak, że facet w danej chwili myśli zazwyczaj tylko o jednej rzeczy (a nie o milionie na raz jak to zwykle mają kobiety). I to na niej się skupia. A głównie na jej rozwiązaniu. A u kobiet kłębowisko myśli…

    Zauważyłaś np. że jak facet jest głodny, to myszkuje po kuchni, nawet jeśli mu powiesz, że za 15 minut będzie obiad? Nie wytrzyma i w międzyczasie coś przegryzie. Bo jest głodny i to teraz przyćmiewa inne kwestie, więc trzeba to rozwiązać – i to już. Kobieta nie będzie miała problemu poczekać na zaplanowany posiłek.

    Nigdy nie próbowałam niemyślenia (bo boję się, że zniknę ;))) – w końcu „myślę, więc jestem”). Ale warto oddzielać w swoim życiu sprawy, na które ma się wpływ (i tam działać), od tych, które są od nas niezależne (i tam olać, przestać się martwić czy stresować).

    1. Haha. Zgadzam się z Tobą 🙂 ale jeśli chodzi o jedzenie, to ja mam zawsze problem czekaniem na posiłek 😀 😀 😀
      Swoją drogą ja nie wiem o co chodzi z tym kłębowiskiem myśli. Na co to? Po co?

  5. A ja myślę, że to dobrze że u nas iskrzy a u nich się jest pudełko nicości:)) Wyobrażasz sobie jak by to było, gdybyśmy wszyscy iskrzyli? Musimy się różnić, wtedy jest ciekawiej:)

  6. Szczerze to fajnie jest czasem poczytać o innych kulturach i religiach 🙂 Zawsze to wzbogacające doświadczenie – nie trzeba odrazu w coś się maxymalnie wkręcać albo przechodzić na inną religię 🙂

    1. Nigdy mnie to nie kręciło. Sama nie wiem czemu. Jak tylko podchodziłam do jakiejś lektury tego typu, to zaczynały się opinie skąd się wzięłam i to mnie irytowało…

  7. Swego czasu chodziłam maniacko na jogę. Był to bardzo trudny okres w moim życiu – rozstałam się z człowiekiem, którego kochałam nieomal nad życie.. I nie wiem, czy przetrwałabym ten czas, gdyby nie joga, która pozwalała mi odnaleźć choć na chwilę moje pudełko z nicością. Wyłączałam wtedy cierpienie, gniew, rozpacz, wszystko to, co mnie zżerało na co dzień.

    Niestety, nie potrafię zachować rozsądku i równowagi na stale i co chwilę się pakuję w sytuacje, które powodują u mnie gwałtowną potrzebę powrócenia do tego typu ćwiczeń ;))))

    1. Właśnie! Joga! Tylko tak się człowiek poci i wygina przy tej jodze :/
      Hahaha. Właśnei sobie uzmysłowiłam, że jestem cholernie wybredna i marudna 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *