Asertywność? -ZERO

(autor: Jan Poniecki)Asertywność- doskonale znamy to słowo. Tyle w ostatnich latach się o niej mówi (prawie tyle samo co o Natalii Siwiec 😛 ).  Tyle osób się szkoli, aby potrafiło nie tylko znać definicję tego słowa, ale też stosować tę umiejętność na co dzień…

W dzisiejszych czasach, kiedy tak bardzo każdy pnie się do przodu, „walczy” o bycie najważniejszym, bierze udział w tej cichej „agresji”, niezmiernie ważne jest bycie ASERTYWNYM…

Właśnie…

Odkąd pamiętam, to miałam problem z mówieniem „nie”. Tak, JA miałam i …mam problem z mówieniem „NIE”. Pamiętam w mojej pierwszej pracy, kiedy koleżanka mnie poprosiła, żebym ją zastąpiła jednego dnia. Oznaczało to dla mnie pracę z rozwścieczonymi dzieciakami przez 9 godzin prawie nonstop. Koszmar. Wiedziałam, że nic z tego kompletnie mieć nie będę- nic oprócz bólu głowy, zszarganych nerwów i… wdzięczności starszej koleżanki (???) Oczywiście, że NIE ODMÓWIŁAM. Ha! Mało tego! Następnego dnia z uśmiechem na ustach powiedziałam jej, że „było super!”. Pewnie, że super- najbardziej wtedy, gdy jeden jej uczeń wybiegł z klasy i zaginął w akcji. Woźna szukała dzieciaka przez dobre 45 minut a ja już oczami wyobraźni wiedziałam obraz rzeczywistości oglądany zza więziennych krat… Bajka. Tak więc „było super”.

W obecnej pracy jest podobnie. Koleżanka nie jeden raz mnie prosiła, żebym jej pomogła. Bardzo ją lubię. Jest cudowną kobietą i chyba dlatego jeszcze ani razu jej nie odmówiłam, mimo że oznacza to dla mnie brak przerwy i ewentualnie pozostanie dłużej w pracy. Jakoś nie mam nigdy serca jej odmówić. Raz próbowałam jakoś jej tłumaczyć, że chyba nie dam rady… I to jej rozczarowanie wypisane jakby fluoroscencyjnym mazakiem na twarzy… „Tak, pewnie- już ci wpisuję te papiery”.
Pamiętam kilka lat temu, kiedy przyjechał do mnie kompletnie niezapowiedziany znajomy. Zapraszam go, bo wiem, że to ten typ, który lubi zaskakiwać i nie zapowiadać rzeczy, które ma zaplanowane.  Totalne zaskoczenie zafundował mi po godzinie kolejny raz. Wyszłam do kuchni zrobić coś do picia. Wracam do pokoju i oczom moim ukazuje się taki oto obrazek: całkiem nagi mężczyzna zalega na moim łóżku. NAGI! Na łóżku! MOIM ŁÓŻKU!
Stoję z filiżankami na środku pokoju i zastanawiam się gdzie jest ekipa od programów TV z ukrytą kamerą.
I jaki dialog prowadzi „mistrzyni asertywności”?
-Pogięło cię, prawda?
-Nie mów, że nie masz ochoty?
-Zwariowałeś? Ja cię bardzo proszę, ty się ubierz. Nie tak miało wyglądać to spotkanie… bla bla bla- tłumaczę mu i tłumaczę. I niech mi ktoś wyjaśni, czemu najzwyczajniej w świecie nie walnęłam go w pysk, nie powiedziałam stanowczo i ASERTYWNIE: „NIE!” i coś w stylu „Proszę, WYJDŹ”? No, czemu? Ech…
Facet się ubrał a ja jeszcze z nim wypiłam kawę. Muszę chyba robić doskonałą kawę 😛

Ile razy po nieudanej kompletnie randce zgadzałam się na kolejną? Wszystko mi krzyczy gdzieś w środku „Nie, nie, nie! Daj spokój! To nie ma najmniejszego sensu. Tylko sobie dziewczyno czas marnujesz” i pali się mnóstwo awaryjnych światełek w głowie.
-To zobaczymy się jeszcze, prawda?
Patrzę na tą zbolałą minę, tysiące próśb wypisanych w oczach…
-Tak, pewnie. Pa!
„Mistrzyni asertywności” siedzi właśnie przy biurku i klepie w klawiaturę. Brawo dziewczyno, brawo- możesz być z siebie DUMNA 😛

Kilka dni temu spotkałam na siłowni znajomego jeszcze z czasów licealnych. Troszkę rozmawiamy, wspominamy. Wiele słów o niczym. Nieopatrznie mówię, że brakuje mi gry w squasha.
-Naprawdę? To świetnie się składa! Zagramy razem jakoś za tydzień?
Nie, nie zagramy. Boże, ja nie chcę! Nie czuję tego. Przecież to jest FACET z górą mięśni! Jak mi przepierdzieli tą sprężystą piłką, to będę kaleką do końca życia! 😛
-Spoko, to się zgadamy.
Ponowne gratulacje dla samej siebie. Sierota. Już zamawiam pogotowie ratunkowe.

Odmawiam chyba tylko ludziom, którzy są mi bardzo bliscy.  I to też nie zawsze, bo potem mam straszne wyrzuty sumienia.
Ale! Jaka ja byłam z siebie dumna, kiedy przyczołgał się do mnie kierownik z innego działu mówiąc, żebym wykonała za niego jeden projekt, bo kończyłam studia w tym zakresie i na pewno świetnie sobie poradzę a ja widząc siebie wieczorami piszącą ankiety i ewaluacje, zachowałam resztki świadomości i mu ODMÓWIŁAM. Jest! Jest progres! Jeszcze jakieś 10 lat pracy nad sobą, medytacji i wizyt u psychologa, to może zacznę z odwagą mówić „A może jednak nie…?” 😛

56 odpowiedzi do “Asertywność? -ZERO”

  1. Mam ten sam problem! Jak mam odmówić, od razu sobie wyobrażam jak tej osobie będzie przykro i takie tam. Starałam się z tym walczyć, ale mi nie wyszło, pogodziłam się z tym,chociaż ostatnio w natłoku zajęć, sytuacja czasami wymusza na mnie żeby odmówiła. Może jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja?

    1. Może jest dla Ciebie Pelasiu nadzieja, ale chyba raczej… niewielka…;-) tak już chyba mamy, póki porządnie w dupsko od kogoś nie dostaniemy.

  2. Ale jaką masz za to twardą dupę :D.
    Dobra z Ciebie dziewczyna, wiesz?
    Na pociechę mogę Ci powiedzieć, że nigdy nie jest za późno na zmianę charakteru… kwestia chęci i samozaparcia… no i ćwiczeń.
    Podejmiesz wyzwanie actimela? 😀

    1. Nie mam twardej dupy… 🙁 I tak często ludzie po mnie „jeżdżą” albo po tej dupie 😉 Oj, fatalnie to zabrzmiało 😛 Wyzwanie actimela? 😀 Actimel podobno dobrze wpływa na pracę jelit, to może połączę przyjemne z pożytecznym? 😀

  3. Rzucone w powietrze „spoko, to się zgadamy” nie oznacza tak naprawdę nic konkretnego, więc do partyjki squasha być może nie dojdzie :-P.

    Asertywność swoją drogą, ale trzeba zwrócić też uwagę na osoby, którym zrozumienie prostego słowa „NIE” albo też „nie mam ochoty” sprawia olbrzymie trudności ;). I to ich jęczenie… „no weeeeź, nie bądź taki, zgódź się”.

    A z moją asertywnością jest tak, że „piwa, papierosów i pacierza nie odmawiam” ;-).

    1. Oooo właśnie- przypomniałeś mi jak przecież kilka razy mówiłam do kogoś cholernie nachalnego „nie” i jakoś to „nie” nie docierało to mózgownicy…
      Może i nie dojdzie do tej partyjki, ale opierając się na moim doświadczeniu- jak na coś nie bardzo mam ochotę, to się to będzie plątało koło mnie…
      Piwa, papierosów i pacierza nie odmawiasz? 😀 Rację masz, oj masz 😀

      1. Być może do słowa „nie” trzeba dodawać jeszcze – w celu podkreślenia negacji – słowo określające wulgarnie panią lekkich obyczajów :D. Wtedy jest możliwość, że taki przekaz dotrze ;).

  4. no kurna jakbym o sobie czytała….toż ja jestem taka Sierotka Marysia (mam na drugie Maria, więc coś w tym jest) i na wszystko, ale to wszystko się zgadzam. Też latam za kogoś do pracy z uśmiechem na ustach, nie potrafię postawić na swoim a w środku mnie roznosi i mam ochotę krzyczeć na samą siebie…..porażka totalna, bo zazwyczaj języka w gębie mi nie brak a tu takie cuda…..

    1. No pięknie, i kolejna sierotka się nam tutaj trafiła! 😉 Może jak się zapiszemy na terapię grupową, to dadzą nam zniżki? 😉

          1. Dziewczyny, no co Wy? Nie można tak! Doprowadzać mi się natychmiast do porządku 😉 ! Gdybym ja nie była asertywna, to bym co drugi weekend pewnie bratanków moich niańczyć musiała, o niedoczekanie 🙂 . Czwarty się wczoraj urodził, to tak informacyjnie 🙂 . W razie czego mogę Wam dać kilka lekcji 😉 . Pozdrawiam serdecznie!

            1. I mamy mentora! 🙂 Może poprowadzisz w takim razie terapię,hm?
              Czwarty potomek powiadasz… Ja przy drugim już bym chyba nauczyła się asertywności 😉
              Gratulacje dla cioci 😛

  5. Chyba po prostu dajesz się wziąć z zaskoczenia 🙂 I choć to zabrzmiało dwuznacznie…zwłaszcza po tekście o wizycie znajomego, to piszę poważnie 🙂
    Podejrzewam, że większość osób przyciśnięta w momencie gdy musi natychmiast podjąć decyzje powie „tak” nie znajdując argumentów przeciw.
    Jeśli całej sprawy nie da się obrócić w żart czy nawet po prostu wyśmiać w stylu „no co ty nie zastąpię Cię bo te dzieciaki mnie zjedzą i trafię do zakładu zamkniętego”… to trzeba zastanowić się nad odpowiedzią która do wszystkiego będzie pasowała.
    A do wszystkiego zawsze pasuje to, że masz kilka spraw na głowie i musisz się zastanowić czy dasz radę i dopiero wtedy odpowiesz 🙂 Po prostu daj sobie czas i nie daj wymusić na sobie odpowiedzi natychmiastowej. To już będzie sukces 🙂

  6. Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów z mówieniem „nie”, chociaż nieraz miałam potem wyrzuty sumienia, wiem jednak, że gdy mam zrobić coś, co mi nie pasi, za nic nie mogę się zmusić, więc po prostu odmawiam 🙂

    1. Pewnie masz rację-rzadko wychodzi mi wybrnięcie z sytuacji z elementem zaskoczenia. Najgorzej, że odpowiedzi trzeba udzielić dość szybko. Czasem zażartuję-pewnie,ale nie każda sytuacjamna żart pozwala… 😉

    2. Pewnie,czaset trzeba. Jakby mi ktoś kazał robić rzeczy wbrew moim zasadom,to bym powiedziała to twarde NIE 🙂

  7. Najbardziej podobał mi się ten fragment twojej opowieści z golutkim facetem leżącym na łóżku w roli głównej 😀
    Chomiczku ! 😀 To jest niezwykłej urody cudeńko sytuacyjne 😀
    Ale ty jednak potrafisz być asekuracyjna. Naprawdę! 🙂
    Ty przecież powiedziałaś mu – NIE .
    Wprawdzie nie wiem dlaczego, ale jednak powiedziałaś 😉
    A że nasamprzód w pysk go nie walnęłaś i nie wywaliłaś z domu? Nooo, ale jak bić po pysku gołego faceta, na dodatek leżącego w łóżku-no jak?
    Przecież on musiałby taki golusieńki wstać -ty wtedy go chlast w pysk, spuszczasz z zażenowania oczy( boś do picia gołych chłopów nie przywykła ), patrzysz w dół, a tam mu dynda…no wiesz co … 😉
    I jak wywalić takiego golasa z domu? no jak? Przecież stałby golusieńki pod drzwiami i kwiczał by i wstyd by był…, jak nie powiem co…
    Więc, bicie odpada i wywalenie na zbity pysk też. Facet ubrać się musiał, a wtedy to i wiadomo, czas mija i złość przechodzi i spokojnie kawy napić się można..
    Podsumowując: jesteś asekuracyjna -tylko, że nie zawsze i nie z kobietami…

    1. Matko, aż się poplułam ze śmiechu 😀 Faktycznie-moment aż się gość ubierze dłużył się niemiłosiernie 😀 Nie wiem jakby to było,gdybym wcześniej walnęła go w buziuchnę 😉

  8. Przepraszam, ale literówka mi się przytrafiła 😀 😀 😀
    napisałam:”boś do picia gołych chłopów nie przywykła”, a być powinno:”boś do bicia gołych chłopów nie przywykła”.
    Ale to dlatego, że mi się wyobraźnia rozhulała 😉

  9. hahahaha dobre z tym nagim kolesiem hahahaha

    Ty to jesteś po prostu za miła 🙂

    Ale ja też mam problem z asertywnością, zwłaszcza przy tekście: „to co? jeszcze po jednym?”

    :D:P

      1. wiem ,wiem….hahahaha…są jeleniami, tudzież sarnami
        (jeleń w końcu to nie kobieta, prawda? :D)

        zatem…hm…do zobaczenia na polanie :PPP:DDDDDD

        ps w ramach lepszego smaku życia wciągnęłam samolubnie (zostaw to moje! – czy to jest asertywność czy egoizm ?:D) całą czekoladę, w ramach motywacji do ćwiczeń :D:P

        1. Na polanie to ja kocham owiecki 😀 Nawet mam taka ukochaną podśpiewajką „be be be- kopytka niosą mnie, be be be kopytka niosą mnieeee „. Na tą piosenkę nawet poderwałam mojego byłego 😀
          Wiadomo jak to się skończyło ;-P

            1. A co to za różnica? 😉 oj,widzę że znasz moją ukochaną piosenkę! 😀 Śpiewamy razem: be be be kopytka niosą mnie, be be be kopytka niosą mnieeee…! Popłakałam się ze śmiechu:-D

              1. Pewnie, że znam :).
                A znasz wersje w innych językach?
                So gut zu sein baranek… :D.
                A co za różnica? Oj… a wyobraź sobie, że górale by mieli takie podejście jak Ty i nie rozróżnialiby baranka od owiecki…
                Toć wtedy łoscypek miałby taki podejrzany… słony… smak…

                eeeeee… 😀

              2. 😀 😀 😀 Górale faktycznie muszą rozróżniać łowieckę od baranka,bo codziennie z nimi współżyją (dosłownie i w przenośni 😛 ) ale ja? Typowa mieszczanka? 😀
                Poza tym nie zaśpiewałeś ze mną 😛 w innym języku się nie liczy 😉

              3. Jako, że temat jest o asertywności to odpowiem…
                „być może kiedyś” 😀
                Zresztą nie znam melodii :).

              4. Tak czułam, że zaraz się odniesiesz do tej asertywności przy odmawianiu wspólnego śpiewania 😛 A już myślałam, że będzie ognisko, kiełbaski i wspólny śpiew 😉

              5. Obiecuję, że jak kiedyś spotkamy się na ognisku i kiełbaskach, to i śpiewania nie odmówię :). Szczególnie jeżeli czymś tą kiełbasę popiję :).
                A na razie mogę zaśpiewać „za daleko mieszkasz miła…” 😀

  10. Jak to jest ze mną? Mnie się wydawało, że jestem średnio asertywna. Do momentu, kiedy znajomi wyjaśnili mi, że ową umiejętność jednak opanowałam. Ich zdaniem w stopniu wysokim. Hmmm… Rzeczywiście nie mam problemów z otwartym wyrażaniem swoich myśli i uczuć, choć czasem zdarza się, że chowam asertywność do kieszeni, bo… Robię to jednak rzadko. Ale mam wrażenie graniczące z pewnością, że w naszym kraju ludziom asertywnym nie żyje się zbyt dobrze, ponieważ większość odbiera taką postawę jako arogancję. Oczywiście nie zamierzam z tego powodu zmieniać swojego nastawienia, ale myślę, że czasem łatwiej być potulnym.

    1. Kurczę, wyrażanie swojego zdania na forum publicznym chyba też mam opanowane. Gorzej z tym odmawianiem 😛 Ale dzisiaj miałam trening i chyba nieźle mi poszło. Pytanie jak długo Rodzicielka nie będzie się do mnie odzywać 😛

      1. Ale przecież odmowa to nic innego, jak wyrażanie myśli i uczuć. Odmawiając, nie stosujesz zasady: „nie, bo nie”, tylko tłumaczysz delikwentowi, że… i tu następuje uzasadnienie. Jeśli nie zrozumie, to jego problem. Jeśli jakiś czas temu powiedziałam narodowi, że w tygodniu nie prowadzę życia towarzyskiego, bo nie mam czasu, wszyscy się dostosowali. Tak skutecznie, że nadal dzwonią tylko w weekendy, chociaż czas już mam. Może ktoś się obraził, ale co z tego, to świadczy o jego problemach, nie o moich. Trudno. Niech mu się dobrze żółć wydziela 😉

  11. Ojej skąd ja to znam. Człowiek się boi nie urazić, chcę być delikatnym, a i tak wychdozi na jego niekorzysc. Ja wątpię, że tu praca nad sobą pomoże, Chociaż kto wie? 🙂 ale z tym nagim facetem na łóżku to się pokładałam ze śmiechu. Fajnie piszesz! Będę wpadać częściej 🙂 jeśli masz ochotę zaglądnij do mnie 🙂

    1. Zapraszam 🙂 Myślę, że jak będę sobie powtarzać, że muszę mówić „nie”, MUSZĘ i zacznę chodzić na terapię, to może coś to da 😉

  12. Myślę, że jest problem ze zrozumieniem czym tak na prawdę ta asertywność jest. Większość ludzi uważa, że chodzi o umiejętność odmawiania. A tymczasem chodzi o dobre samopoczucie z samym sobą, co czasem oznacza, że zgodzę się, chociaż mi to nie na rękę, bo taka decyzja jest bardziej zgodna z moimi wartościami/priorytetami, itp… Zdarzyło mi się już spotkać osoby, które uważały się za asertywne, a w rzeczywistości były zwyczajnie bezczelne. Osoby prowadzące wygodne życie kosztem samopoczucia całego otoczenia… Z dwojga złego wolę na swojej drodze spotkać kogoś, kto ma problemy z jasnym wyrażaniem swoich potrzeb, niż kogoś, kto bez chwili zastanowienia zawsze wali kawę na ławę.

    1. Tak! Dokładnie! Jak ktoś jest aż nazbyt asertywny, to jest niestety BEZCZELNY. Chociaż z tego, co obserwuję, to takim ludziom lepiej się żyje na tym świecie… Nie stresują się, nie narobią się. Ale faktycznie- wolę również obcować z ludźmi, którzy nie do końca potrafią wyrazić potrzeby, niż z tymi bezczelnymi.
      Pozdrawiam!

  13. Asertywność dość ciężka sprawa bo nie odmawiasz bo masz słabość do danej osoby/ osób? a może chcesz być za dobra?

    Zapraszam na mojego bloga http://www.donbloger92.blog.pl może znajdziesz odpowiedź na gnębiące cię problemy, pytania może poddasz się małej refleksji 🙂

    ciepło Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

  14. Mam dla Ciebie radę, rozumiem, że trudno Ci odmawiać na bezpośrednią prośbę o pomoc, ale spróbuj postąpić tak: np. sytuacja w pracy- pomóż mi przy moim projekcie, bo ty znasz się na tym bardzo dobrze! – Twoja odpowiedź: ależ oczywiście, tylko że jak będę robiła twój projekt to muszę zostać po godzinach, a tyle mam innych rzeczy do załatwienia, więc w czasie jak ja zajmę się twoimi obowiązkami to ty zrób za mnie … i w tym miejscu wymieniasz naprawdę dużo swoich zadań, na pewno więcej niż byś miała zrobić pomagając. Musisz liczyć się z odpowiedzią ja nie umiem , nie mam czasu lub jakikolwiek inny wykręt, oni są zaprawieni w wyręczaniu się kimś; wtedy Ty z szerokim, pogodnym i rozbrajającym śmiechem/uśmiechem mówisz: jak to ja za ciebie mam pracować,a ty nie możesz mi „TROSZECZKĘ” pomóc to nieuczciwe, po czym odwracasz się i nie ciągniesz dyskusji bo możesz przegrać tzn. ulec. Oczywiście nie zawsze można uciec, więc licząc się z dalszą dyskusją odpowiadasz, że do rozmowy wrócisz, gdy on zweryfikuje swoje stanowisko co do pomocy Tobie. Ważne, żeby cała Twoja wypowiedź była w lekkim tonie, niedopuszczalne są wyjaśnienia i tłumaczenia typu nie mogę bo …. na takie coś zawszę są kontrargumenty żeby Ciebie „złamać” , a jeżeli ty żartując domagasz się coś dla Siebie to jest inna sytuacja niż gdy tłumaczysz się dlaczego nie możesz.A jeżeli zgodzi się na zamianę prac to uzależnij oddanie swojej pracy po otrzymaniu jego pomocy. Trudno to ustalić więc robi się to tak zaglądasz do niego i pytasz jak idzie moja praca, gdy idzie to ok. ale gdy jest odpowiedź zaraz się tym zajmę to Ty również to ja odkładam twój projekt bo nie wyrobię się z moją pracą.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia Darek
    PS. asertywność najlepiej ćwiczyć małymi kroczkami tzn. w drobnych sprawach

    1. Dziękuję, Darku, jesteś niesamowity. Ja, przypadkowa czytelniczka tych postów, znalazłam dla samej siebie świetną radę. Bardzo dobra rada! Też mam problemy z odmawianiem i wieczorami siedzę nad cudzymi pracami, a nocami nadganiam swoje. Zaproponowanie proszącemu, aby przejął część moich obowiązków jest świetną radą 🙂

    2. Tak, Darku- tak jak Nutelka napisała- również myślę, że propozycja wymiany obowiązków będzie dobrą propozycją…
      Myślę jednak, że po prostu miłym tonem i przepraszającym trzeba zacząc mówić „Bardzo cię przepraszam, ale nie dam rady. Postaram się ci pomóc następnym razem.” Może tak się uda.

      1. Moim zdaniem akurat przepraszanie w takiej sytuacji jest nie na miejscu (pomijając szczególne przypadki gdy mamy do czynienia z bliskimi nam osobami i nasz żal jest rzeczywiście szczery). Już przez sam uległy ton głosu i przeprosiny sugerujesz rozmówcy, że Twoja pomoc mu się należy i jej brak jest winą i nietaktem z Twojej strony.
        Wiem, że jest to w pewnym sensie naturalne. Jeśli nie potrafimy zapewnić tego o co nas druga osoba prosiła to zaoferujemy jakąś rekompensatę w postaci przeprosin…niemniej nie do końca o to chodzi w asertywności ;).

        Jak dla mnie asertywność to szacunek do samego siebie (bez wywyższania się) i nie poddawanie się (niechcianym) naciskom innych. Jeśli odmawiasz to w ten sposób aby nie urazić drugiej osoby, ale też aby nie poczuła, że masz wobec niej jakiś dług (no i przede wszystkim abyś Ty tego tak nie traktowała 😛 ).

        1. Przepraszanie nie na miejscu…? To już zgłupiałam 🙁 Bo ja przepraszam tylko jak kogoś bardzo lubię i naprawdę nie daję rady. Ale chyba masz rację. Będę pracować nad sobą, obiecuję 😉

  15. Długo się wpatrywałam w ten obrazek na fb.:):):) Przypomniała mi się scenka z ‚Kubusia Puchatka”-Prosiaczku, jutro znów przywiozę ci kolejne arbuzy, bardzo obrodziły w tym roku.
    -Dobrze- odpowiedział prosiaczek z trudem gramoląc się spod wielkiej góry arbuzów!
    Dziękuję ci, króliczku.

  16. Oj Chomikowa, ja się w całej rozciągłości zgadzam z Sokolim Okiem. Za dobra jesteś i ludzie to wykorzystują 😛 .
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak zbyt często jesteś gotowa do pomocy to inni przestają to doceniać (dajesz coś darmo, to znaczy, że „mało warte”). Zdecydowanie musisz nad sobą popracować…i weź sobie do serca komentarz Gilliata, bo mądrze pisze ;). To kupienie sobie czasu niekiedy bardzo pomaga bo pozwala ochłonąć i podjąć bardziej rozsądną decyzję.

    1. Ja już wcześniej Ci pisałam, że mam czasem wrażenie, ze z Sokolim Okiem to siedzicie biurko w biurko i komentujecie moje wpisy na bieżąco 😉 I ja sobie już wzięłam do serca te wasze wszystkie rady i postaram się pracować nad sobą, OBIECUJĘ.

  17. Asertywność i arogancja idą zawsze w parze. Kiedy ktoś jest w potrzebie, a Ty odmawiasz – to to nie jest asertywność tylko arogancja. Jeżeli ktoś jest ciągle w potrzebie, bo…sam na siebie bierze za dużo, bo jest niezorganizowany, bo lekceważy swoje obowiązki „wieszając” się z nimi na cudzym ramieniu – to odmowa takiej osobie jest asertywnością.

    1. I dlatego, Hetero czasem mam problem w odmawianiu, bo mam wrażenie, że skoro prosi, to znaczy, że jest w dużej potrzebie. Ale to jest naiwne myślenie, bo nie zawsze człowiek jest w dużej potrzebie a ja się martwię.

  18. Chomiczku, a czy ty wiesz, że ten wpis jest na głównej stronie Onetu, w zakładce:blogi?
    Ja widziałam na własne oczy 😀
    I ja tobie z całego serca gratuluję, boś warta tego i ściskam ciebie i nalewki pigwówkowej butlę wielką szykuję 😀

    1. Zorientowałam się po jakiejś dziwnej liczbie odsłon bloga 😉 A nalewki nie odmówię jak zwykle (zero asertywności ;- ) ) Dziękuję 🙂

  19. U mnie brak asertywności skończył się smutno, bo nawyk zrzucania większości pracy na lokalnego osiołka ( w tym wypadku na mnie) bardzo się niektórym osobom utrwala. Skutek był taki, że najpierw zaczęłam się uginać pod nadmiarem pracy, potem nie wyrabiałam się z tym wszystkim, w końcu, gdy zaczęłam się wycofywać z tej roli – doszło do mobbingu..

    Uważaj, żebyś nie dała się tak zapędzić w kozi róg 🙂

    P.S. Nadal mam problemy z odmawianiem :/ :)))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.