nocna historia z wieszakiem

IMG_20141020_133022W mojej drugiej pracy GRAM poważną, zdyscyplinowaną, pełną ciepła i zrozumienia panią psycholog i pedagog… Z naciskiem na „gram”, bo powagi aż tyle we mnie nie ma a i z tą dyscypliną różnie bywa… Bo może, gdybym potrafiła się zdyscyplinować i podporządkować bez reszty w robocie, to nie skończyłabym z wypowiedzeniem 😛 A że w rolę wchodzę dość dobrze, więc rodziny, z którymi pracuję mają o mnie hmm… dość nieskazitelne zdanie. Zresztą, nie oszukujmy się- do tej pory jakoś tak się uważa, że pedagog to osoba święta, pełna cierpliwości, czystości (ogólnie pojętej 😉 ) miłości i altruizmu. Taaak. No Chomikowa w całej postaci! 😛 😀

I tak pani pedagog wybrała się jakiś czas temu do klubu. Potańczyć, pośmiać się z dziewczynami i po prostu WYJŚĆ. A że każda z nas była po jakiś przejściach i w ciężkim stresie, tak więc… no tak 😉 Na to wszystko gdzieś w tłumie wypatrzyłam… rodziców, z którymi pracuję. Uwielbiam takie chwile. I te „napoje” na naszym stoliku… Poczułam się przez chwilę winna, ale przecież człowiekiem jestem jak każdy INNY… Uznałam, że najlepszym wyjściem z sytuacji będzie udawana obojętność i oddalenie się w najdalszy punkt klubu. Spięłam się na ile mi tylko późna godzina na to pozwalała 😉 I jak mi się wydawało… chyba sytuację ogarnęłam.

Wczoraj Rodzicielka pyta się mnie, jak tam moja praca. Mówię, że w sumie to bardzo fajnie, tylko z mamą jednego bachorka od tej pamiętnej imprezy mam kontakt utrudniony. Krótko mówiąc UNIKA mnie 😉
-A czy to była ta impreza, po której, kiedy wróciłaś przed 4 rano, to uwiesiłaś się wieszaka i mamrotałaś, że chyba nie dasz rady wejść do siebie na górę …?
Proszę jaka CZUJNA! Tak, to nie wie nawet, kto do mnie przychodzi o 23.00, ale jak córka raz na pół roku wróci nad ranem i coś tam szepcze do siebie pod nosem, to WSZYSTKO wie 😛
-No w sumie tak…

51 odpowiedzi do “nocna historia z wieszakiem”

  1. Ktoś tam kiedyś gadał, że człowiekiem jest, i że nie jest mu obce nic, co ludzkie ;). Prosta sprawa, jest to Twój czas wolny i mogłabyś nawet śpiewać „O sole mio” na środku rynku w (tu wstaw dowolne miasto pow. 50 tysięcy mieszkańców) z butelką wina w ręce… I najwyżej dostałabyś mandat za zakłócanie spokoju. Lub za fałszowanie :D.

    Pracując w urzędzie, też zdarzyło mi się być kilka razy rozpoznanym na tej czy innej imprezie ;). Na stolikach również były „napoje”, ja sam byłem też po kilku „napojach” ;). Ale zawsze trzymałem fason, po krzakach nie spałem, napęd 4×4 też się nigdy nie włączył :>.
    PS Myślałaś, że ten wieszak wciągnie Cię na górę, czy jak :P?

    1. Haha! Jeszcze w sumie nigdy w życiu nie stałam z butelką na środku ulicy i nie śpiewałam 😀 i nawet nie wiem czemu… 😛
      Nie jest fajnie spotkać na mieście kogokolwiek z pracy… Jakoś na urzędników patrzy się chyba łaskawszym okiem,niż na pedagoga. Jakoś chyba ciągle panuje przekonanie,że ten który pracuje z bachornią,to powinien być nieskazitelny…
      Muszę z tą butelką wypróbować 😉

      1. A widzisz, ilu rzeczy jeszcze nie spróbowałaś :P. Tylko później nie rozbijaj tej butelki na chodniku czy ulicy, a grzecznie wyrzuć ją do śmietnika. A najlepiej do pojemnika na szkło – trzeba dawać dobry przykład :D.
        No tak, nieskazitelny, bo jaki to autorytet ma być dla dzieci, skoro sam zachowuje się co najmniej nieodpowiednio… Ech, niektórzy ludzie mają nawalone w głowach :D.

  2. Pomyśl sobie, że przedszkolanki mają jeszcze gorzej… tym bardziej, że różne historie się o nich słyszy.
    Bo kto by się przejął imprezami księgowej, o ile się na końcu miesiąca balans zgadza i kasy nie brakuje 😉
    Pozdrawiam 🙂

    1. O matko! A co się słyszy o przedszkolankach??? Moja bardzo dobra znajoma to przedszkolanka. I w sumie to jest nieskazitelna dopóki się nie napije 😉

  3. to nie było „ja nie wejdę na górę” tylko „TY MORDERCZY WIESZAKU!! NIE WEJDZIESZ NA GÓRĘ!!” … a potem uderzenie białą laską w podłogę…;p

  4. Jak to miło czasami zapoznać się lepiej ze sprzętami domowymi i pogadać z nimi szczerze:) Cóż, chomczek też człowiek i zabawić się czasem musi:) A że świat jest mały…Może mama tego bachorka robiła coś, czego teraz się wstydzi i dlatego kontakt z nią jest urtudniony? Niestety ludzie nazbyt często wymagają, żeby wykonywany zawód dominował nasze całe życie. Tymczasem każdy po pracy powinien móc swobodnie żyć po swojemu ( oczywiście jak długo nikomu nie robi tym krzywdy) i nikogo nie powinno to obchodzić.

    1. Oj! Ja nie gadałam do wieszaka,tylko do siebie 🙂 aż tak źle ze mną nie było 😉
      Też tak przez myśl mi przeszło,że to może ta kobitka czuje się nieswojo 😉 jakoś szukam pocieszenia 😉

  5. Takie są uroki, niestety, pracy w szeroko pojętej edukacji – człowiek pójdzie się napić,a to spotka rodziców, a to spotka uczniów czy studentów. Można nie pić, można się nie przejmować, ja wybieram to drugie 🙂
    A wieszak jakoś mało rozmowny, przecież mógł przez chwilę z Tobą pogawędzić 🙂

  6. Mój tata z kolei, jak kiedyś wrócił nad ranem z imprezy, stanął przy stole i się przy nim bujał 😉 . Tak przynajmniej mama opowiadała. A co do imprez alkoholowych – pani pedagog też czasami napić się musi. Pozdrawiam 🙂 .

    1. Wieszak był 100% dżentelmenem. Nie dość, że nie pokazał po sobie iż dostrzega chwilową niedyspozycję chomikowej spowodowaną przejściem w alternatywny stan świadomości, to jeszcze w trosce o Jej zdrowie psychiczne nie ruszył się z miejsca.
      Wyobrażasz sobie minę chomikowej w momencie gdy uświadamia sobie, że została wprowadzona na piętro przez wieszak?

              1. Z ciastkami może nie, ale z kasztankami tudzież ferrero rocher wydaje mi się że występował jakiś związek personalny 😉 .

              2. Proszę mi tu niczego nie imputować! 😉 to że czuję więź emocjonalną z kasztankami czy ferrero rocher,to nie znaczy, że z nimi gadam 😉

              3. Patrzcie jak się wypiera. Kasztankom i ferrero rocher jest teraz bardzo przykro i żaden już nie będzie smakował tak jak kiedyś.

              4. Jak to będzie im przykro…? 🙁 Nie chcę, żeby było im przykro… To ja pójdę i je przytulę! Nie mogą stracić tego niepowtarzalnego SMAKU!

  7. hahahaha skąd ja to znam ….:P 🙂
    gorzej, byłe wychowanki piły koło mnie przy barze- na lajcie wypiłam z nimi, w końcu z nastolatek zrobiły się panie – dla pani zawsze szacun (o wow:P :D)

    Trzy kluby na krzyż, zero mojej anonimowości, więc już unikam już imprez w moim mieście…..:)

    Mamusie zawsze są czujne hahahaha …ech …
    a wieszak coś Ci odpowiedział ?:)

    1. Ale ja nie do wieszaka gadałam,tylko do siebie 😛 😀 wieszak tylko mnie podtrzymywał 😀
      Arte-wychowanki???? Ty też przeszlaś przez ten koszmar? 😉

  8. Wieszak wieszakiem, ale życie przedstawicieli niektórych zawodów naprawdę jest ciężkie. Ani wypić, ani się zabawić, ani zaszaleć… może tak sie dzieje dlatego, że w świadomości społeczeństwa Pani Pedagog, to ma być taka zasuszona ascetyczna niewiasta i jeśli coś może popijać, to tylko herbatkę ziołową na niestrawność. Na szczęście nijak to się ma do dzisiejszych pedagogów.
    Zresztą ja bym nie chciała, żebyś Ty się ascetycznie zasuszyła 🙂

    1. Oj, herbatki ziołowe to odpadają! Ja z ziół to tylko przyprawy 😉 Wiesz… ja też bym nie chciała się ascetycznie zasuszyć, ale chyba zaczyna mi to grozić 😉
      To może ja po te ziółka… 😛

  9. Jak dobrze, że nie planuje być pedagogiem! 😀 W najgorszym wypadku kiedyś coś na uczelni, ale tam chyba nie trzeba być wzorowym nie? A jak chce się być sędzią to już w ogóle nie ma się czym przejmować…. ;D
    Fajnie, że się wyluzowałaś, dobre wyjście z koleżankami zawsze potrzebne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *