dialog z obcokrajowcem

źródło: memy.pl
źródło: memy.pl

Z moimi dziewczynami z byłej już pracy wyszłam do knajpy. O godzinie późnowieczornej przysiadł się do mnie mężczyzna. Jeden z tych „podejrzanych”, których omijam szerokim łukiem, a którzy lgną do mnie jak muchy do… wiadomo czego 😉 Wzrost najwyżej 160 cm, biała koszulka z postawionym kołnierzykiem, włoski na żelu a twarz ani grama nie wyrażająca inteligencji no i oczywiście ciemna karnacja skóry. Tym razem jednak nie byłam w stanie zidentyfikować skąd Toto pochodzi, bo na pewno nie Indie, nie Turcja, Tunezja… Jakieś Włochy? Bułgaria…? Nieistotne.
Siada na kanapie obok mnie i wydaje z siebie jeden wielki… BEŁKOT. A zaznaczam, że nie był kompletnie nietrzeźwy. Widać było, że na pewno coś wypił, ale mętnego wzroku jeszcze nie miał 😉
Z tego bełkotu nie rozumiem kompletnie NIC. Absolutnie nie jestem w stanie stwierdzić w jakim języku do mnie mówi. Na pewno nie był to polski, czy choćby angielski. Bełkot ciągnie się i ciągnie, gestykulacja tylko ubarwia sytuację a ja…? A ja wybucham śmiechem 😀 Facet ma tak śmieszny wyraz twarzy i tak uroczo bełkocze, że ledwo łapię oddech podczas ataku śmiechu.
Do gry wkracza moja koleżanka. Próbuje nawiązać z nim kontakt, jakoś go zrozumieć i nagle gdzieś wyłapuję jego „Is her name Agnieszka?”
-No, my name is Chomikowa.-
wtrącam się, bo o mnie mowa.
-Nice to meet you Agnieszka.- 
i bierze mnie za rękę, którą z całym swoim romantyzmem i gracją całuje.- Ja jestem Francesco.
Nie wiem czemu ta Agnieszka i Francesco mnie bawi, ale znów zaczynam się nieprzyzwoicie śmiać. Dialog przejmuje w takim razie znajoma i widzę, że bardzo mocno się skupia, żeby cokolwiek zrozumieć.
Agnieszka jest… tu pada kilka bełkotów…
-No, she is Chomikowa and yes- she is pretty.
Tu się ocknęłam, bo o mojej wątpliwej urodzie nie lubię jak się rozmawia.
-Ok, Im not pretty and don’t talk about it, please. Where you come from?
-Agnieszka!
-Im not Agnieszka!- już zaczęło mnie to irytować. Bo jak już nieudolnie podrywa, to niech chociaż imię spamięta. A że mnie bawi całym swoim jestestwem, to jeszcze go nie wyrzuciłam z kanapy.
-Ok, ok. I come z…- i wskazuje palcem na dół.
Świetnie… ale że jak? Z parteru? Bo knajpa jest piętrowa a my zasiadamy na górze właśnie.
– Italy? Croatia? Belarus?- ale on chyba mnie nie słucha, albo nie rozumie. Przestaje mieć to dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Poza tym facet zręcznie zmienia temat:
-Agnieszka, in which język chcesz rozmawiać?
-Ku*** mać. CHOMIKOWA!- zirytowałam się. Imię nie jest skomplikowane, da się je pokojarzyć.
-K***???- i patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami. Chyba natychmiast wytrzeźwiał 😛 A poza tym słownictwo języka polskiego jednak nie jest dla niego kompletną abstrakcją.
-NO! NO! She’s not k*** she’s Chomikowa. – próbuje mnie ratować koleżanka. Jakby mi zresztą na ten moment zależało na jakimkolwiek ratunku 😛
-Oh! Ok! Chomikowa!
Pojął. A jednak. Ze też najpierw trzeba było rzucić mięsem…
-Chomikowa in which język chcesz talking?
-It doesn’t matter. We can speak English.
-Ale dla mnie matter, bo nie znam Polish and English very well.
I ja już nie mogę. Pokładam się na stoliku i szukam chusteczki, żeby łzy śmiechu sobie powycierać 😀
I po makijażu. Niech to szlag. Jestem zasmarkana i spłakana jak po rozstaniu 😀
Dialog w międzyczasie przejmuje koleżanka, która chyba wyznaczyła sobie za cel życia ogarnięcie tego człowieka. Nawet słyszę, że udaje im się wymieć ze 3 zdania, więc ja udaję, że jestem wpatrzona w innych ludzi i sączę piwo.
I nagle:
-Chomikowa! Do you hear me?
-Yes.
-Chomikowa, do you give me your phone number?
-No.
-No?- nie rozumiem zdziwienia malującego się wyraźnie na jego twarzy.
-NO.
-NIE PAMIĘTASZ???

I dziękuję. Już nie jest „matter”, czy robi sobie ze mnie jaja, czy wręcz przeciwnie i po prostu majaczy. Dialog rozbawił mnie do takiego stopnia, że wybucham znów niepohamowanym śmiechem i muszę oddalić się od stolika 😀

—————————————
A na audio-blog kolejne nagranie o rozmowach seksualnych Chomikowej 🙂

58 odpowiedzi do “dialog z obcokrajowcem”

  1. Właśnie, popieram, dla dobra rozwoju tego bloga oraz jego czytelników, mogłaś dać mu ten numer telefonu 🙂
    A swoją drogą, to jest niezły pomysł, tylko trzeba zainwestować w jakiś numer na prepaid i jak chcesz coś napisać na blogu, odbierasz, rozmawiasz, a jak nie chcesz, to po prostu wyjmujesz kartę z telefonu 🙂

    1. Pewnie 😀 dla rozwoju bloga mogłabym w dalszym ciągu umawiać się z dziwnymi facetami na randki… Mogłabym nawet jeździć po Europie i trwonić pieniądze na hotele. Ciekawe jak bardzo spaczona psychicznie bym po tym wszystkim była 😉 Chyba jednak nie będę robić na sobie eksperymentów, Panowie 😉

  2. – Do you speak Mozambik??
    – YES I DON`T!! ;D

    oraz

    – Ile zna pan języków?
    – Trzy.
    – Jakie?
    – Rosyjski, angielski i francuski.
    – Proszę powiedzieć coś po angielsku.
    – Gutten tag.
    – Ale to jest po niemiecku…
    – A to cztery.

  3. Podziwiam takich ludzi…
    U mnie lęk przed zbłaźnieniem się powoduje, że prawie nigdy nie wykonuję pierwszego kroku bez dogłębnego zbadania gruntu.
    A Francesco pewnie nie wie co znaczy „zbłaźnić się” 🙂

    1. No wlasnie, jak bogatsze i pieknejsze byloby zycie wszystkich nas, gdyby tego leku (a to forma strachu) w nas nie bylo. Popatrzcie na male dzieci. Jak sa jeszcze kilkuletnie to nie ma znaczenia kolor skory, narodowosc, jezyk – zawsze sie dogadaja i znajda wspolna plaszczyzne porozumienia. Nie ma jeszcze tej bariery, lub jest dopiero wyksztalcana, ktora u nas doroslych czasami jest nie do pokonania i odbiera tak wiele ciekawych doswiadczen, znajomosci, …… milosci…. lista moze byc dluga.

      1. Są też dzieci nieśmiałe, bojaźliwe, choć faktycznie są mniejszością. Wiesz minimax- tak idąc ogromnym skrótem, to można od razu powiedzieć, że człowiek głupi jest szczęśliwy 😉 Nie zdaje sobie sprawy z tego, jakim jest pośmiewiskiem a żyje sobie z tą niewiedzą dość spokojnie i beztrosko 🙂

        1. Jest w tym „kawalek” prawdy. Ale tez mozna nie byc glupcem i byc totalnie wolnym, zyc beztrosko i spokojnie. Trzeba tylko wyprostowac „haczyki” jakie powoduja, ze lapiemy sie na opinie, drwiny i krytycyzm innych ludzi. Wtedy dostaniemy inna nalepke, moze ekscentryka ? Ale i to, u wolnego czlowieka nie ma zaczepienia 🙂
          Niech zyje WOLNOSC !!! (chyba jakas partie bede formowal 🙂

          1. Pewnie, że tak 🙂 Tylko że ktoś, kto zdaje sobie sprawę z tego, ze jest głupi, to chyba będzie się starał zmądrzeć… A może i nie… 😉
            Partia „wolność”? Pomyśl nad programem, to może wstąpię 😉

            1. Ja juz mam maly plan 🙂 Ty zostaniesz skarbnikiem. Sama wspomnialas, ze masz problemy z liczeniem i zapamietywaniem, a to sa nieodzowne atrybuty kogos kto w „parti” kasa bedzie obracal 🙂 Do tego nie mozna ladnej, zgrabnej, wysokiej dziwczyny pokazywac innym, bo sprzatna ja „partii” spod nosa – i wszystkie machloje sie wydadza 🙂
              SokoleOko – bedzie od PR-u. Wszystki ataki w zart obroci.
              Takitam – bedzie pisal program, a pozniej moze bedzie partii przewodzil ?
              Phoenix(L)k zajmie sie sciaganiem daniny od ludnosci, coby partia miala za co ‚balowac” – czyli zebrania i narady w 4 gwiazdkowych hotelach organizowac. Damy mu takze posade „head huntera” bedzie narybek do partii szukal, i moze wreszcie jakas mloda ponetna „plotke”, na cale zycie zlapie, no chociazby na pol zycia 🙂 Moja rola bedzie bardziej ukryta, nie bede sie wysuwal na pierwszy plan, jako Honorowy Zalozyciel, bede sie bardziej przygladal wszystkiemu…. i jak CBS sie pokarze to szybciej mi bedzie zwiac…. za wielka wode. Skad bede mogl wam paczki ze slodyczmi wysylac… do domu ….. spokojnej starosci 🙂
              Dobry plan?

              1. Cwany plan… cwany…. Widzę, że wszystko dobrze obmyśliłeś… 😀 Oczywiście z największą korzyścią dla siebie 😀

              2. Z taka „krytyczna” 🙂 ocena bym sie tak calkiem nie zgodzil 🙂 Zakladam, ze tych korzysci na balach i nie tylko …. byloby wiecej, dla kazdego z „czlonkow partii” 🙂 Mimo, ze wyglada to „cwano”, to tak nie jest w rzeczywistosci. Jak ja bym wyladowal z Wami w „domu spokojnej starosci”, to kto by paczki przysylal ?
                Za megalomana tez sie nie uwazam, bo nie zalazylem we „wstepnym statucie partii”, ze po mojej smierci cialo ma byc wystawione w „publicznym akwarium” by potomni czesc mi oddawac mogli 🙂
                Chyba musze przypomniec sobie kilka odcinkow „Rancza” – tam jest prawie „gotowiec” na zakladanie partii.

              3. Przecież wyleciałbyś za wielką wodę, więc nie spędziłbyś z nami dni w „domu spokojnej starości”- wszystko obmyśliłeś wcześniej 😉
                Oj, Ranczo kocham 🙂 Nasz polska rzeczywistośc w 100% 🙂

              4. Chyba dobrze, ze dla Ciebie zaplanowalem pozycje na „tylach” partii 🙂 Kobieta piekna, z inteligencja, ukrywajaca swoje zalety, a okazujaca wady ktorych nie ma, do tego z intuicja, co czyta zamiary innych jak Mozart nuty, moze byc wybuchowa kombinacja. Jesli do tych wymienionych cech dodac troche przebieglosci, to pewnie ani bym sie obejrzal i to ja moglbym paczki dostawac. Jak to czlowiek co chce “dobrze dla narodu” musi sie miec ciagle na bacznosci !!!

              5. Ależ mi nasłodziłeś, aż mi się już czekolady na dzisiaj odechciało 😉 a to bardzo dobrze 😉 Mam nadzieję, że te „tyły” partii nie wiązałyby się z samą czarną robotą 😉

              6. @chomikowa

                W dzisiejszych czasach niczego bez „czekolady” zalatwic nie sposob, a tm bardziej lojalnosci partyjnej 🙂 O tyly sie nie martw. Jak kasa sie poleje, to trzeba Tobie bedzie pomoc do liczenia podeslac. Podzszkolisz narybek i przeniesiemy Ciebie do na front partyjny do czesci reprezentacyjnej 🙂 Brzmi lepiej?

              7. Ale jak to dobrze, że już nasz mnie na tyle, że wiedziałeś, że szybciej polecę na słodkości, niż na kiełbasę wyborczą 😉

              8. Skoro wolisz na tylach, to mozesz tam zostac. Co moge Tobie obiecac, ze w partii „wolnosci” slodyczy Ci bedzie pod dostatkiem.

                A tak juz bardziej powaznie 🙂 to podzielam Twoja „milosc” do Rancza. Od kilku lat nie ogladam TV, z bardzo malymi wyjatkami Ranczo jest tym jednym wyjatkiem. Jest genialne.

              9. jeśli będą słodycze, to mogę być wszędzie 😀
                Nie wiem czy jeszcze nakręcą Ranczo… a naprawdę powinni, bo zgadzam się z Tobą, że jest to jedyny serial, który mnie ciągnął przed TV 🙂

              10. Daj mi Radom Huntera (a co – patriotą jestem i wspieram polskie wyroby), to mogę być head hunterem… ;D Zwłaszcza, jak ktoś nie opłaci daniny…;D

              11. Jak kasa bedzie do skarbca partii plynela jak woda w Amazonce, to mozesz przybrac nazwe jakiego chcesz huntera. Ba….., na dodatek nadamy Tobie zaszczytny tytul „Assassina”. Ktos w koncu bedzie musial „naszego” zlota chronic, a chetnych napewno nie zabraknie! Pojedziesz na przeszkolenie do Kim Jong-il-a, tak na pare tygodni. Moze przy okazji wylowisz tam jakies koreanskie „koi” ?

              12. Uważaj Phoenix, to podstęp! Kim Dzong Il nie żyje od kilku lat :).

                No chyba, że minimax ma wtyki w piekle i Cię faktycznie wypuszczą po parotygodniowym przeszkoleniu 😀

              13. Masz jak w banku !!!
                Widac, ze z Toba „swietlana przyszlosc” dla narodu mozna budowac 🙂

      2. No tak, Chomikowa właśnie doświadczyła tego bogactwa i piękna…
        Nie wiem czy powie teraz „łaaaaał… ja chcę jeszcze raaaz!” 😀

        1. 😀 😀 😀 Rozłożyłeś mnie 😀
          tak- Chomikowa ma wrodzone skłonności masochistyczne i po porannym biczowaniu się pójdzie na randkę z tym Franscesco czy jak mu tam było 😀

    2. Może znaczenie „zbłaźnić się ” zna, ale nie robi ono na nim wrażenia 😉
      Wiesz… SokoleOko- jak jest się w miarę normalnym człowiekiem, to zbłaźnienie się raczej w grę nie wchodzi 🙂

      1. Każdy ma swoją definicję „zbłaźnienia się”.
        Dla jednego to będzie nieudany żart, dla drugiego zamówienie coli na randce, dla trzeciego szybkie wyczerpanie tematów do rozmowy, a dla czwartego wyłącznie puszczenie głośnego bąka 🙂
        No ale masz rację – nie jest łatwo się skompromitować jak się jest normalnym… choć zrobić wrażenie jest raczej trudno 🙂

    1. a to dlatego interesują się mną dziewczyny, które muszą stawiać na inteligencję, a nie na urodę…;p

      Chociaż… hmm… chyba coś źle napisałem…;p

  4. Piękna puenta…oczywiste, że nie dałaś bo zapomniałaś 🙂 Ale nic straconego, może chociaż koleżanka pamiętała i się podzieliła z kolesiem.

    A Ty żałuj, bo nie będzie Cię w najnowszej książce telefonicznej 😉 .

    1. Mam ostatnio straszne problemy z ZAPAMIĘTYWANIEM. A jak do tego dodamy moje problemy z cyferkami, to już wychodzi z tego kompletne bagno- to się po prostu NIE MOGŁO udać z tym numerem telefonu 😉
      Pewnie, że żałuję. Od razu rano, kiedy otworzyłam oczy, to pożałowałam. Że wypiłam tak mało podczas tego dialogu 😉

  5. Chomikowa Ty to masz szczęście:) Komu innemu by się trafiła taka przygoda, która odpowiednio opisana potrafi rozbawić czytającego nawet w poniedziałkowy poranek:). Swoją drogą to niesamowite, że są ludzie, którzy potrafią taki stan nieskrępowania samym sobą osiągnąć przy małej ilości alkoholu czy też całkowicie bez niego. Ekonomiczny gość trzeba przyznać:) Ja tam bym go nie wyprowadzała z błędu z tą Agnieszką. Jeszcze Cię kiedyś na ulicy rozpozna i zacznie po imieniu wołać.

    1. To w sumie zabawne z ta Agnieszką, bo zazwyczaj, kiedy nie chcę komuś podać swojego imienia, to właśnie przedstawiam się jako Agnieszka 🙂 Moja N. mi powiedziała, że ja przyciągam takich idiotów (Ona też), bo mamy cytuję „miłe mordy” i takie Toto czuje, że nie damy mu w pysk, czy generalnie krzywdy nie zrobimy. I może to naprawdę „to”, bo nie wiem jak wytłumaczyć te dziesiątki kretynów, którzy do mnie przyłażą. Że też naprawdę jakiś fajny człowiek nigdy się do mnie nie przysiadł…

      1. Chomikowa skoro przedstawiasz się czasem jako Agnieszka to może poszperaj w mózgowych szufladkach. Może się okazać że koleś miał racje nazywając cię Agnieszką bo być może kiedyś tak mu się przedstawiłaś tylko tego nie pamiętasz bo ZAPOMNIAŁAŚ 🙂

        1. Haha, już o tym myślałam, ale ostatnio przedstawiałam się jako Agnieszka z dobre 2 lata temu, więc nie sądzę, abym się jakiemukolwiek facetowi aż tak wyryła w pamięci 😉

      2. N. musi mieć racje z tym czymś miłym w twarzy. Jakbyście wyglądały na wredne babska to takie coś bałoby się podejść. Myślę też, że tacy niezbyt udani pod wieloma względami amatorzy podrywu mają mniejsze opory niż Ci fajni faceci. Dodatkowo oceniają samych siebie mniej krytycznie. Zamiast zastanawiać się czy nie dostaną kosza po prostu uderzają ze swoim podrywem.

  6. hahahaha dobre, hahahahahhaa ……i czyż życie nie jest piękne? 🙂
    a swoją drogą jak fajowo, że nie tylko ja przyciągam „dziwne obiekty” :P:D

    :DDD a propos języków przypomina mi się stara historia, kiedy w wyniku wymiany zdań zostałam wypchnięta z wagonu na peron z okrzykiem – policja, to jest agentka!
    :DDDDDDD

      1. nooooo, a co miałam robić skoro mój angol był na poziomie Fransesca, i musiałam przerzucić się na ruski. No i zrobiło się hot, hot :)))))))

        ale od Twojej historii, to wiesz: Agnieszka to nie będzie kojarzyło mi się z kawałkiem Closterkellera, tylko z Chomikową :DDD

  7. -Do you speak english?
    -Yes, but słabo.

    Dżizas krajst, gdzie Ty takie wynalazki spotykasz :D? Odwiedzasz pewnie jakieś ekskluzywne lokale i spotykasz takich „światowców” :D. A może był to jakiś zakamuflowany arabski szejk :>? Zapewniłby Ci życie jak w Madrycie (ewentualnie jak w Dubaju) a Ty tak bezceremonialnie odrzuciłaś jego zaloty :D.

    1. U mnie w mieście jest chyba jeden ekskluzywny lokal i nawet nie próbuję się tam dostać 😛 No normalne knajpy odwiedzam 😀 Teraz już nawet kompletnie zmieniłam miejsce, żeby uniknąć tych dziwnych ludzi a jednak siła przyciągania takich delikwentów robi swoje 😀 Oj, to właśnie nie był szejk arabski- Toto jakieś włoskie było, może bułgarskie… nie wiem- nie mogłam się z Nim dogadać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.