włamali się…

źródło: własne
źródło: własne

To miało być w miarę spokojne grudniowe popołudnie. Rodzicielka z Przyszywanym Ojcem w szpitalu na zabiegu a ja walcząca w kuchni z niesprawiedliwym podziałem obowiązków w kuchni 😛 Już miałam sięgać po kawał karczku, z którego miało powstać coś zjadliwego, gdy na ratunek zadzwonił mi Smarcik (telefon dla jasności 😉 ). Rodzicielka. Jakże by inaczej…
-Słuchaj, dziecko…
Bardzo nie lubię tego tonu głosu. Słyszałam go dwa razy w życiu. Raz, gdy mi powiedziała, że zmarła prababcia a drugi, gdy dziadek był bardzo ciężko chory i nikt nie dawał mu szansy na choćby 2 dni życia.
Troszkę sztywnieję, bo przecież są w szpitalu na poważnym zabiegu.
-No dawaj, matka….
-Włamali się do Pani Babci. I ja nic nie wiem więcej. Policji jeszcze nie ma, ale ona jest tam sama. Dziecko, zrób coś może z tym wszystkim, bo mnie łeb już nie pracuje…
Pani Babcia to mama Przyszywanego Ojca. Bardzo ją lubię. Pełna energii i ciekawa postać. Nie to, co moje „rodzone” babcie… Spinam się i jadę do kobieciny, bo akurat tego dnia NIKT nie był w stanie do niej podjechać i zająć się całą sytuacją. Po drodze myślę sobie, jakie to cholernie niesprawiedliwe, że okradają samotną starszą panią, która każdy grosz, który jej zostaje, to oddaje wnukom lub dzieciom, a sama żyje… nazwijmy to jak należy w miejscach publicznie dostępnych nazywać- „SKROMNIE.”
Na miejsce docieram błyskawicznie. Otwieram drzwi wejściowe i jestem załamana. Biorę głęboki wdech jak przed zanurzeniem się na głębokość co najmniej 15 metrów głębokiej krystalicznej wody. Tylko, że to nie moja magiczna Turcja, czy choćby Grecja… W przedpokój należałoby tylko rzucić granat. On by zrobił największy porządek. Pokój dzienny nie wygląda lepiej. Z szafek jest wyrzucone prawie wszystko. Kanapa stoi otwarta. Lampa przewrócona, krzesła jakby je pijany mąż w szale rzucał o podłogę. Sypialnia to jak miejsce zabaw 3-latka. Wszystkie drobiazgi ze skrzyni z materiałami do szycia leżą w artystycznym nieładzie. Z szafki nocnej powypadały wszystkie leki. Pościel gdzieś między szafką a łóżkiem. Telewizor… Jak to telewizor? Radio…????
-Pani Babciu- czy cokolwiek ukradli? Coś zginęło? Przecież jest telewizor, jest radio…
-No właśnie nie. Mam wszystko. Nawet pieniądze, które miałam odłożone na rachunki leżą w szafie nieruszone.
UFFF!!!
Lawiruję między tym cholernym nieładem i udaję się do kuchni. To jedyne miejsce, gdzie chyba nikt nie wszedł. Siadam odrobinę zrezygnowana na krzesełku i zbieram myśli. Najważniejsze, że nic nie zginęło, nikomu nic się nie stało. Teraz tylko muszę ogarnąć poddenerwowaną Panią Babcię i poczekać na Policję. Herbata. Zrobimy gorącą herbatę. Ona jest dobra na takie chwile.
Wysyłam smsa do znajomego policjanta i pytam, ile czasu możemy czekać na przyjazd Policji. Muszę mieć jakiś plan i pomyśleć jak ten wieczór wziąć w swoje ręce.
Chomikowa, zależy ile było dzisiaj włamań w tym rejonie. Ale na pewno ze 2 godziny będziesz czekać.” Co ja mam tu zrobić przez te 2 godziny? Chyba tylko rozpalić ognisko na środku pokoju, bo nie widzę innej możliwości. A na to wszystko Pani Babcia chodzi i krzyczy. Nie, nie- nie krzyczy na mnie czy na całą sytuację, ona po prostu bardzo głośno mówi. Tak ma 🙂 Generalnie mnie to bawi, ale nie tego wieczoru. Kobiecina wykonuje bardzo dużo nie zsynchronizowanych ruchów i próbuje za wszelką cenę wydedukować jak ci ludzie dostali się do jej mieszkania, bo drzwi są nienaruszone. Okna też. Tylko jedno z tyłu bloku jest otwarte. Tamtędy wyszłi, ale jak weszli…? I czemu NICZEGO nie zabrali??? Nie widzę żadnych śladów, niczego… Ja do tego nie dojdę. Zresztą jakie to ma teraz znaczenie?
Po niecałych dwóch godzinach przyjeżdża Policja. Zaskoczyli mnie 😉 Spodziewałam się ich bardzo późnym wieczorem 😉
Pani Babcia to nie jest moja rodzina, więc ukrywam się w kuchni i udaję, że mnie nie ma 😉 Jednak kobieta tak energicznie zaczyna wszystko opowiadać, że dla Policji, która jej nie zna, staje się ona kobietą do co najmniej obowiązkowej pacyfikacji 😉 Wyłaniam się z mojego schronu 🙂
-Ja panów przepraszam, ale babcia tak po prostu ma. Ona po prostu głośno mówi i na pewno nie robi tego celowo a już na pewno, aby panów obrazić. – i strzelam na obronę Pani Babci i mojej uśmiech numer sześć. No, chłopaki… nie zawiedźcie mnie. Dajcie z siebie wszystko a ja będę najmilszą „poszkodowaną”, z jaką tylko mieliście do czynienia.
Panowie od razu jaśnieją i biorą się za robotę. W ciągu niecałych 5 minut łażenia po mieszkaniu i świeceniu latarką po oknach, pokazują mi niewidoczne dla mnie ślady włamania. Jestem naprawdę pod wrażeniem a poza tym chcę, aby zajęli się tą sprawą, bo nie chciałabym, aby Pani Babcia czuła się zagrożona i nie daj Boże nie chciała z nami zamieszkać ze strachu 😉 czas zrobić z siebie słodką idiotkę.
-Panowie, jesteście NIEPRAWDOPODOBNI. Jestem pod wrażeniem waszej pracy. No ale to przecież lata praktyki, prawda?- i znów szeroki uśmiech.
To niesamowite jak mężczyźni łapią komplementy, jak im się buzie rozjaśniają 🙂
-Wie pani, to przecież nasza praca. Robimy to codziennie. Najważniejsze, żeby to robić dobrze.
-Matko kochana! I to jeszcze panowie z powołaniem! Że też ja takich stróżów prawa nie widuję codziennie na ulicy. No ale co panowie z tym zrobią? Bo że tamci zostaną złapani, to na to nie liczę, ale niech tu chociaż jakiś radiowóz podjeżdża ze 3 razy dziennie, bo babcia sama i tyle tu ludzi na tym osiedlu mieszka…
Dorobiłam im tyle piórek, że jak nic pofruną do radiowozu.
-Oj, proszę pani- zgłosimy potrzebę i czterech dziennie patroli. A babcia niech pozakłada jakieś sygnały ostrzegawcze w mieszkaniu (ale to że jak? Żółte lampki bożonarodzeniowe wystarczą?). Bo tym razem włamywacze się wystraszyli, ale co by było, gdyby babcia nie wróciła z zakupów tak wcześnie? A tak chociaż jakiś dźwięk przy wejściu do mieszkania ich wystraszy.
-Kurczę, panowie naprawdę są niesamowici. Bardzo dziękuję za szybką interwencję i pomoc. – i znów uśmiech numer sześć. Matko, już szerzej się nie umiem uśmiechać. To wszystko, na co mnie stać.
Żegnamy się przyjaźnie. To chociaż mniej więcej wiem na czym stoję.
Spustoszenie po tornadzie ogarniam w 2 godziny. Dobrze, że to małe mieszkanie i niewiele mebli. W innym wypadku musiałabym się tam przeprowadzić 😉 Pani Babcia jest taką odważną kobietą, że ze spokojną głową zostaje na noc sama a mnie wygania do szpitala do Przyszywanego Ojca.
Niesamowita jest 🙂
A co do Policji, to muszę stanąć w ich obronie. To są normalni ludzie, jak my wszyscy. Każdy z nich popełnia jakiś błąd, jak każdy z nas w swojej pracy. Ale oni naprawdę wiedzą, co robią. Działają wedle określonych procedur ( czy my nie pracujemy wedle określonych zasad i reguł w swoich zakładach?) i starają się robić to dobrze. Przecież oni też chcą pracować. Jeśli będą ciągle partaczyć swoją pracę, to ktoś wejdzie na ich miejsce, bo wbrew temu, co słyszmy w mediach- chętnych do pracy w Policji nie brakuje.
Tak czy siak Chomikowa jest pod wrażeniem. Może nie ogromnym, ale jest 🙂

64 odpowiedzi do “włamali się…”

    1. no i się wysłało bez dokończenia tekstu…;D

      …jest różnica między dochodzeniówką (…) a zwykłym pałkownikiem używanym do obstawiania wszelkich masowych imprez… (przykład?? Żółwiki w pełnym opancerzeniu i uzbrojeniu na meczu przyjaźni Legia – Pogoń… mecze te charakteryzują się tym, że imprezy między kibicami obu klubów trwają, dopóki są jakiekolwiek fundusze… albo dłużej… Lub ostatnie wydarzenia z Radomia, gdzie kibice gości na wyjściu dostali wybór – mandat za bluzgi, albo sprawa sądowa z dodanymi wszystkimi możliwymi zarzutami…)

      1. wolałabyś, żeby Policja była taka, jak 30-40 lat temu? Wiem, na czym polega praca policjantów z prewencji, bo właśnie do tego znajomego pisałam smsa. Mandaty za masę bluzgów? Czemu nie. Ja wiem jak się zachowują ci na meczach- nie rozumiem po co się drą wniebogłosy i „rzucają mięsem”. Założę się, że do tego rzucali masę nieprzyzwoitych słów w stronę Policji.

        1. co do rzucania mięsem – 2 fakty:
          „W/g obliczeń różnych recenzentów w „Psach” słowo „k***” padło 360 razy, zaś „p***” 180.”

          A mimo to jakoś nie słyszałem żadnych głosów, by karać za przekleństwa w filmach…

          No i po drugie – jaką karę dostał minister „Idziemy po Was” Sienkiewicz za swoje słynne ch*j,d*pa i kamieni kupa??

          Stadion to nie teatr – czasem trudno jest się nie dać ponieść emocjom…

          Kilka lat temu na Legii padło hasło, byśmy nie bluzgali na drużyny przeciwne… Pomysł wytrzymał rok – bluzgów nie było, a kary nadal leciały…

          A podany przeze mnie przykład… Udowodnij, że w grupie ponad 100 osób wszyscy bluzgali…

          Żeby było jasne – sam mam w rodzinie parę osób z tego resortu… i oczy im się szeroko otwierają, jak posyłam im kolejne kwiatki z działania policji… (jak chcesz – chętnie przytoczę kilka linków)

          1. Ja wiem, że w każdym zawodzie są „kwiatki”, które nie powinny pracować w zawodzie, ale to jest generalizowanie. Tak samo jak z nauczycielami, którzy wyzywają uczniów lub przedszkolanki, które biją podopiecznych. I oczywiście takie przykłady w mediach zobaczymy, linki w necie też każdy nam podeśle. Ale że też nikt nam nie podeśle linka pokazującego jak Policjant wchodzi do płonącej kamienicy sprawdzić, czy aby na pewno tam nikogo nie ma……

            1. mogę za to podesłać, jak policjanci ratują kretynów, którzy skracają sobie drogę przez zamarznięte jezioro…

              Co się najlepiej sprzedaje w mediach?? Krew, seks i kasa… A tego przy żadnym pozytywnym czynie nie ma

          2. Niezależnie od tego, że istnieje różnica, między przeklinaniem ogólnie, a bluzganiem na kogoś. To istnieje też różnica między bluzganiem na kibica drużyny przeciwnej, które to samo robi, a bluzganiem na kogoś, kto ma pilnować prawa.
            Jak komuś samochód ukradną, to nagle się okazuje, że policja jest potrzebna 😉

        2. Chomikowa… kiedy ostatnio byłaś na meczu, że „wiesz jak się zachowują”?

          Niestety Phoenix ma rację jeżeli chodzi o „stróżów prawa” i kibiców.
          Jasne – kibice święci nie są, ale stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, przekraczanie uprawnień, przetrzymywanie itp. zdarzają się często.

          Obawiam się, że sytuacja patowa, bo żadna ze stron nie ustąpi i żadna nie ma środków, żeby tą wojnę wygrać.

          1. Rok temu i never egain! Ja bym 90% tych ‚kibiców’ pozamykała 😛 to jak wyzywają Polícję,rzucają w nich czym popadnie. Masakra.

            1. Zapraszam Cię na mecz Legia – Zawisza Bydgoszcz (18.04) lub Legia – Pogoń (29.04)… To są 2 ostatnie mecze rundy zasadniczej (terminarza spotkań grupy mistrzowskiej z wiadomych powodów jeszcze nie mam). Przyjdziesz, zobaczysz, sama ocenisz…

              Ciekawostka… Według nowej ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych (obecnie prace nad nią trwają w sejmowej komisji), jeśli kilka osób będzie jechało na mecz tym samym autobusem, i w autobusie będzie gaśnica – każdy pasażer tego autobusu będzie odpowiadał jak za wniesienie niebezpiecznego przedmiotu na stadion… (tak – przepisy, według obecnych założeń – mają obowiązywać od momentu wyjazdu na mecz…)

              Kilka lat temu (słynna akcja „Widelec 741”) zatrzymano 741 kibiców Legii idących na mecz z Polonią… Przemarsz przez pół miasta był obstawiany przez policję, a potem każdy dostał sprawę za udział w nielegalnym zbiegowisku… doszło do małej awanturki (uszkodzonych 6 lusterek samochodowych)…
              Jak już SokoleOko powiedział – kibice nie są święci. Kilka osób z tego przemarszu miało przy sobie bokserskie szczęki. Te osoby na stadionie znaleźć się nie powinny – to jasne, jak słońce, ale dlaczego zatrzymano resztę??
              Usiądź wygodnie…

              Kibice Legii zostali zatrzymani, gdyż… NIE MIELI BILETÓW NA MECZ!!
              (taka drobna uwaga porządkowa – jeszcze półtorej godziny po zakończeniu meczu na oficjalnej stronie Polonii była wiadomość, że bilety dla Legii będą do kupienia w kasach klubowych…)

              Innymi słowy – jeśli idziesz z kilkoma przyjaciółkami do kina i dopiero na miejscu kupujecie bilet – powinnyście zostać zatrzymane na 24 h, bo – idąc do kina – nie miałyście biletów…

              http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,bili-i-kazali-sie-rozebrac-kibice-hutnika-oskarzaja-policje,97593.html

              W Białymstoku po 500 zł bilecik za „Donald matole…”, co zostało opisane jako obrażanie konstytucyjnego organu …

              Nie – nie każdy policjant jest zły. Sadzę, że ok. 90% jest porządnych… Ale – jak zwykle – patologia powoduje taką a nie inną ocenę całości

  1. Ja nie mam nic do Panów Policjantów bo łatwej pracy to oni nie mają. aczkolwiek zdarzają się sytuacje że rączki opadają z powodu ich procedur. Przykład: Ukradli mi i koleżance samochód gdy byłyśmy na basenie. to było między 19-20 wieczorem. Dzwonimy z parkingu ze zgłoszeniem że samochodu nie ma a był. A Pan policjant zadaje pytanie: to gdzie jest? No cóż odpowiedź kulturalna: Jakbym wiedziała to przecież bym nie dzwoniła co nie? Patrol przyjechał, kazał podjechać na komendę. No cóż nie zabrali nas na nią. A my przecież samochodu nie mamy 🙂 Mały szczegół 🙂 Na komendzie wyjaśnienia i wyjaśnienia. Koło 21.30 wyszłyśmy z informacją że wdrożyli procedury by znaleźć auto.
    My też wdrożyłyśmy procedury. Bo przecież każdy w mieście wie gdzie są miejscówki do porzucania samochodów, ewentualnie parę dziupli się zna.
    22.40 dzwonię na policję: halo to ja Martynika ja chciałam tylko powiedzieć że już sobie znalazłam ten nasz kradziony samochód.
    Odpowiedź: Ale jest pani pewna?
    No cóż wiemy jak nasze auto wygląda 🙂
    Auto znalezione, policja szczęśliwa, statystyka zrobiona. Tylko czego Martynika musiała szukać auto a nie Policja to ja nie wiem 😉

    1. Hahaha. No takie rzeczy też się zdarzają 😀 Przyszywany Ojciec też sobie sam znalazł telefon i komputer, który mu ukradli 😀 No ale wiesz Martynika- to nie jest samych Policjantów. Takie mają procedury narzucone z góry. Pewnie, gdyby mogli, to zajęliby się tym inaczej. Ja też w swojej pracy mało się nie pobiłam z moją szefową, kiedy zabroniła mi faxem wysłać dokumentacji dla pacjentki do Warszawy bodajże, która czekała na przeszczep płuca. Bo ochrona danych osobowych… Papiery musiały jechać kurierem…. Porażka, prawda?

  2. W każdej firmie i zawodzie znajdą się ludzie i popaprańcy. Niestety to samo dotyczy policji. Większość to normalni ludzie, którzy starają się swoją pracę wykonywać najlepiej jak potrafią. Czasami trafi się jakiś popapraniec i niestety psuje opinię większości o całej formacji. Fakt, że media lubią się czepiać do służb bo i temat łatwy chwytliwy i mało upierdliwy, sprawia, że praca tych normalnych jest utrudniona bo nastawienie społeczne jest złe. Potem powstaje taki fenomen jak w tym kraju, że ma się pretensje do policji, że wymaga przestrzegania praw.
    Współczuję szczerze kobicinie tego włamania. Zupełnie nie rozumiem co mają w głowie Ci włamywacze, ryzykując złapanie podczas obrabiania mieszkania, w którym co najwyżej znajdą głodową emeryturę.

    1. Dokładnie Jane, DOKŁADNIE! My się prawie zawsze zgadzamy 🙂 Właśnie media pokazują tylko, do czego można się przyczepić. Bo da to oglądalność. Tak samo jest z innymi zawodami- z pielęgniarkami, z nauczycielami. Jak coś pójdzie nie tak, to jest o tym głośno, ale jak przez rok wszystko jest super- jak ratują ludziom życie, jak się poświęcają, to nikt tego nie pokaże…
      Pozdrawiam 🙂

  3. Ehh… za każdym razem jak czytam o czymś takim to agresor mi się włącza i najchętniej poobijałbym mordki tym i owym.

    A policja… procedury procedurami, ale czasem (często?) nie zadają sobie trudu, żeby zrobić cokolwiek poza przyjęciem zgłoszenia.
    Ot, objadą kilka lombardów i voila – umorzenie.

    Choć też się nie dziwię, że im się nie chce – złapią takiego drobnego złodziejaszka to wyrok zapadnie po dwóch latach. Oczywiście w zawieszeniu.

    Obawiam się, że bez poważnych zmian w wymiarze sprawiedliwości się nie obejdzie – i że to właśnie tam leży podstawowa przyczyna takiego a nie innego stanu rzeczy.

    1. facet pozywa sklep do sądu – kradł z kalkulatorem w ręku, bo chciał się zmieścić pod progiem przestępstwa (400 zł), a tu sklep podał inne ceny…

      Frog publicznie szydzi z policji – nietykalny, bo podobno rodzinka w płockim sądzie…

      Kobieta parkuje w warszawskim przejściu podziemnym – oburza się na sąd, że ten chce jej odebrać paszport, a to popsuje jej świąteczne plany…

      Z drugiej strony – ile to wynosił limit?? Co najmniej 10 mandatów dziennie??

      Z każdej strony są szmaceni, więc jak tylko poczują przewagę, to to odreagowują

    2. Chłopaki, no też macie rację, że oni są szmaceni… że im się pewnych rzeczy nie chce. Mnie też by się nie chciało za takie pieniądze i nie przy tym wymiarze sprawiedliwości, o którym też pisze Phoenix. Trzeba by prawo zmienić. Dużo trzeba by zmienić. A o policjantach, którzy dobrze wykonują swoją pracę (czasem nawet aż za dobrze- gdy wchodzą do płonącej kamienicy sprawdzić, czy nikogo tam nie ma) raczej nie usłyszymy, bo to taka ich praca. częściej będziemy słyszeć co im nie wyszło, gdzie się „przyczepili”…

      1. Żeby nie było – sympatyczny pan policjant był też w stanie odzyskać… moje koło od roweru :).
        No ktoś bezczelnie ukradł mi tylne koło.
        Nawet nie chciało mi się iść na komisariat, ale się opłaciło – po jakichś dwóch tygodniach odzyskane :).
        Do dziś jestem pod wrażeniem…
        Niestety nigdy więcej nie wykazali się podobną skutecznością :/

  4. Oj, ale się działo! Uśmiech numer pięć do zdecydowanie należy się od Pani Babci dla Ciebie!!! Na pewno pomogłaś jej mentalnie ogarnąć sytuację. A telefon do znajomego policjanta to dobry pomysł.Rzeczywiście, kiedy czekasz napolicję po włamaniu to nie wiadomo, co robić właściwie.Posprzątać, nie posprzątasz, bo polija musi zrobić zdjęcia.
    Przykre i traumatyczne.Współczuję, bo zdarzyło mi się niestety kilka razy. W tym raz jeden dzień przed przeprowadzką do nowego domu ( ekipa ukradła piec CO z kotłowni i nie zkaręciła zaworów gazu! Gdyby następnego ranka fachowcy zapalili papierosa w domu, wchodząc,czyli jak zwykle, z domu pozostałoby pewnie wspomnienie.I z fachowców takowoż:(((

    1. Lunka, jak to kilka razy? Tak sobie Ciebie włamywacze „ukochali”? Po drugim razie to bym chyba pozakładała w chałupie wszystkie możliwe zabezpieczenia…
      Pani Babcia to fajna kobitka, więc naprawdę nie oczekiwałam od Niej nie wiadomo czego. Zresztą jak miałam do Niej nie jechać, kiedy dzien akurat był taki, że nie miał kompletnie kto do Niej pojechać. Nie straciłam całego a i dobrze, że ktoś był z Nią, kiedy ci Policjanci przyjechali, bo z Jej charakterem mogliby się nie dogadać 😉
      Pozdrawiam 🙂

    1. To ja tego nie zrobiłem! 😀
      To był Piękny Maryjan 🙂
      Ja bym się w życiu nie przyznał, że czytam cosmopolitan – do tego trzeba mieć jaja ze stali 😀

        1. właśnie wyobraziłam i się załamałam. Na domiar złego obawiam się, że moge kiedyś takiego faceta spotkać. Nie wiem jak zareaguję. Naprawdę nie wiem 😛

            1. Jest akurat dobra godzina na takie komentarze… I tylko o takiej godzinie mogę pobujać bombeczki, ale NA PEWNO to nie są bombeczki na BRODACH ;P

          1. Im bardziej sie bedziesz tego obawiala, wyobrazala sobie takie spotkanie, tym szybciej to sie stanie faktem dla Ciebie. Mysli tworza rzeczywistosc, nawet jak sie nam wydaje ze to nie jest prawda. Na szczescie czasami potrzeba dlugo negatywnie myslec, by to o czym myslimy sie ziscilo. Mysli jak mysli, ale gorsze ze tym kombinowaniem dodajesz „klockow lego” do leku, ktory sie bedzie objawial w innych sytuacjach, ktore beda wiecej tego uczucia przynosily. Po co wiec emocjonalnie podchodzic do takis spraw?
            Dla mnie tacy „brodacze” moga sobie wieszac na brodzie zamiast bombek, kosci z korzych nozek po obiedzie. To ich problem. Kobiecie takiej jak Tobie, poradzilbym tylko nosic z soba gaz lzawiacy, gdyby taki modnis wykombinowal sobie by za blisko sie zblizyc. Wtedy mozesz mu ta brodke z tymi dodatkami „polakierowac” takim gazem. Chlopak bedzie „wzruszony” dolglebnie 🙂

            1. Jednak liczę na to, że nie spotkam takiej „choinki” na ulicy 😉 W innym przypadku, to po obezwładnieniu, można takiego zakneblować i postawić w kącie pokoju jako żywą choinkę 😉 Tylko kurczę… potem takiego dokarmiac, słuchać marudzenia… Nie wiem. No nie wiem… ;P

              1. Ja tam nie wiem czy chcialbym sciagac do domu choinke, ktora sama koledy moze spiewac. Jak juz, to przed domem ja bym wystawil i podlewal czesto „70% swiecona woda rektyfikowana”, zeby nie wyschla zbyt szybko, a i koncertow zbyt dlugich nie bylo 🙂

  5. Ło matko, u Ciebie znowu taka dyskusja, że temat posta się nie liczy 🙂 Szaleństwo 🙂 A policjanci, Ci z dochodzeniówki, to zupełnie inna klasa niż drogówka. Z dochodzeniówką miałem dobre doświadczenie, na szczęście niezbyt częste, więc moja miarodajność w ocenie jest wyjątkowo wybiórcza 🙂

    1. Prawda Hegemonie? Tutaj komentarze żyją swoim życiem 😉 W sumie to dobrze, że czują taką swobodę 😉
      Kurczę, Ty też miałeś do czynienia z dochodzeniówką? Coś duża przestępczość nam się tutaj pojawia… Szkoda…

      1. Próbowali mi się kiedyś do auta włamać, to raz, dwa – podejrzewali, że jakiś przekręt z kratką w aucie zrobiłem (kratki nigdy nie było) i … to wszystko 🙂 Ja spokojny człowiek jestem…

        A, i już wiem o co chodzi z tymi bombeczkami w brodzie 🙂 🙂

        1. Pewnie, że spokojny… Podejrzewać ludzi o niecne sprawy…. 😉
          Wiesz o co chodzi z bombeczkami??? To może mnie oświeć jak choinkę Bożonarodzeniową, bo ja nie mam pojęcia…

  6. Nie musieli niczego zabierać, ale już sama świadomość, ze ktoś obcy był w naszym domu, grzebał i dotykał naszych rzeczy budzi strach i niepokój…
    Coś takiego na długo niszczy poczucie bezpieczeństwa w domu…

    1. Prawda? Ja też nie wiem czy bym się czuła komfortowo po takim włamaniu… A Pani Babcia zrobiła na mnie wrażenie, że tak spokojnie do tego podeszła…

    1. Tez o tym myślałam… Ale Policja mówi, że to był ich chyba pierwszy lub drugi raz a do tego Pani Babcia ich wystraszyła. Bo kasa na wierzchu leżała… nie ruszyli jej. No nawet „przy okazji” mogli ją wziąć. Chyba byli spanikowani 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.