ta psychiczna ex

źródło: giph.com

Jakiś czas temu pisałam o młodszym facecie http://niecodzienne-notatki.blog.pl/2015/03/19/a-moze-mlodszy/, z którym znalazłam wspólny język. Bardzo wspólny. Tak wspólny, że aż mnie to bardzo mocno zaskoczyło 😉
Jakiś tam kontakt utrzymywaliśmy. Chłopak sporo mi opowiadał o swojej „byłej”, która jak to ujął „wymęczyła go psychicznie i zniszczyła mu życie swoją obsesją”. Troszkę podpytywałam jaka to była obsesja, bo jeszcze w moim życiu żaden facet tak strasznie nie narzekał na swoją „byłą”, jak właśnie on. Dowiedziałam się, że dziewczyna robiła mu awanturę o prawie wszystko- o to, że powiedział, że jakaś piosenkarka jest ładna; że utrzymuje kontakt ze znajomymi; że z kilkuminutowym opóźnieniem odpisuje na wiadomości; że go wyzywała itp. I już mu zaczynałam bardzo współczuć jego „byłej”, do momentu aż mi nie powiedział, że bywał chorobliwie zazdrosna i przeszukiwała mu telefon. Bo tutaj jakaś się troszkę zrobiłam czujna. Doświadczenie mi mówi, że jak ktokolwiek zaczyna gmerać w telefonie swojej „połówki”, to z reguły ma ku temu powody. Może nie jakieś mocne, ale raczej ma. Oczywiście, że na pewno zdarzają się osoby, które gmerają w życiu osobistym swojej „połówki” bez wyraźnej przyczyny, ale ja raczej zakładam, że większość z nas jest jednak zdrowa psychicznie 😛
Studencina poinformowała mnie, że „była” doprowadziła go do takiego stanu, że zablokował ją we wszelkich komunikatorach oraz sam zmienił numer telefonu. Dobrze, nie moja sprawa. Jego przeszłość, niech ją zamyka po swojemu.
Na Bałkanach tak naprawdę jedną z bardzo nielicznych osób, które jakoś pomagały mi przetrwać  była właśnie Studencina. Miałam w nim jakieś tam oparcie i wiedziałam, że jak zacznie mi się zbierać na płacz, to on zawsze na moją wiadomość odpisze i znajdzie dla mnie czas na Skypie. Był nawet pomysł, żebyśmy spędzili razem urlop. Tak po prostu zwiedzić to, co zawsze chciałam zwiedzić a moje 30-ste urodziny spędzić tam, gdzie bym tego najbardziej pragnęła.
No i wszystko pięknie, tylko jakoś… Przecież dość nędznie się znaliśmy. Tak naprawdę poznawaliśmy się internetowo. I coś Studencina zbyt mocno zaczynała naciskać na te wspólne wakacje. I te jego wiadomości zaczynały być jakby pisane w pośpiechu. Coś było nie tak. A że ja bardzo ufam swoim przeczuciom, to znajomość postanowiłam zakończyć jeszcze na Bałkanach.

Tak mijały tygodnie, ja zdążyłam wrócić do Polski, zapomnieć o wszystkim, o czym powinnam zapomnieć, aż dostałam wiadomość od Studenciny.
-Chomikowa, jak tam u ciebie?-zagaduje tak niby od niechcenia.
I tak od słowa do słowa aż konwersacja zaczęła przeradzać się we flirt. A całkiem niepotrzebnie, bardzo niepotrzebnie, bo wiem, że nic z tego NIE BĘDZIE. Jakoś z tym zaufaniem do niego było mi za daleko…

Zdążyłam zakończyć naszą konwersację, kiedy na wyświetlaczu telefonu pojawiła mi się charakterystyczna chmurka. Od jakiejś Niny. Nazwisko niepolskie. Oj, niedobrze, niedobrze… Otwieram wiadomość z niemałym lękiem, bo wiem, że z reguły wiadomości od obcych kobiet nie wróżą nic dobrego…
-Jeśli ostatnio flirtowałaś ze Studenciną, to wiedz, że on jest zajęty.
SIET!
Rzuciłam telefonem w najdalszy kąt pokoju, jak oparzona.
Pięknie.
Ja jestem za stara na takie klimaty. Ja się z żadną dziewczyną nie będę o nic wykłócać. Zresztą, jakbym miała cokolwiek na sumieniu. Ja faceta w życiu nawet nie dotknęłam, nie wspominając o czymś więcej. Jestem CZYSTA. No prawie jak łza. Ale skąd ja mogłam wiedzieć? Przecież oczywiście, że mi nic nie powiedział.
-Zajęty??? To ja bardzo „sorry”. Już mnie nie ma.
I chyba dziewczynę zaskoczyłam taką odpowiedzią, bo zaczęła prowadzić ze mną normalną, ludzką rozmowę. Tak od słowa do słowa okazało się, że Nina jest właśnie tą „byłą”, która uprzykrzyła Studencinie życie. Co więcej. Dziewczyna jest jedną z najbardziej zdroworozsądkowych kobiet, jakie znam.
Rozmawiałyśmy prawie całą noc. Okazało się, że Studencina na okrągło szukał dodatkowych doznań w Internecie. Wszystkie jak to nazywał „przyjaźnie” to były „przyjaciółki”. W telefonie miał mnóstwo zdjęć półnagich kobiet, które zresztą same mu te zdjęcia wysłały. Chłopak był ( i jest) nałogowym flirciarzem. Nina próbowała jakoś go zmienić, ale średnio jej się to udawało. Z reguły wszystko kończyło się na awanturach. Kiedy ostatnio już kompletnie straciła cierpliwość, powiedziała, że jest narcystycznym idiotą i nie che mieć z nim do czynienia. Wtedy dość szybko pojawiłam się ja- dla zabicia nudy przypuszczam. Kiedy ja na Bałkanach zauważyłam, że jego wiadomości są pisane jakby chaotycznie i w pośpiechu, akurat właśnie „godził się” setkami wiadomości ze swoją „chorą psychicznie” byłą 😀
BOSKO 😀
-Widzisz, Chomikowa… Bo my razem byliśmy teraz na wakacjach i on chciał odbudować nasz związek i ja myślałam, że on się zmienił. Zdążyliśmy wrócić a on już napisał do ciebie. To chore.
Chore, chore… a nawet „chorsze i trup” 😀

-Chomikowa, podobno moja „była” do ciebie pisała?- wyświetla mi się charakterystyczna chmurka w telefonie od Studenciny- Tak, byliśmy razem na wakacjach, ale ona jest nienormalna! Ona znów mnie atakuje! Oskarża! Ja myślałem, że ona się zmieniła a jednak nadal jest taka sama! Chora psychicznie!

Z Niną się chyba zaprzyjaźnię 😀
I tak mi przyszło na myśl… Co jak co, ale chłopak ma chociaż dobry gust 😀

31 odpowiedzi do “ta psychiczna ex”

  1. no ba! pewnie,że ma dobry gust 😀 każdy ex bez względu na płeć jest chory psychicznie dla większości kończących związek…ale prawda jest taka,że zazwyczaj jest odwrotnie 😉

    1. a Ty wiesz jak chłopak dobrze się ukrywał? Naprawdę przez wiele miesięcy sprawiał wrażenie „normalnego”. Nawet zaczynałam mu troszkę wierzyć w tą chorą psychicznie ex 😀

      1. nie zapominaj,że jestem kobietą po przejściach 😀 więc wiem jak taki typ działa 😉 a tak serio – to czemu miałabyś mu nie wierzyć?a że prawda okazała się zupełnie inna…no cóż,to już chyba norma…

  2. Dobrze, że ta ostrzegawcza lampka zapaliła się w odpowiednim momencie ;). Chociaż miałem nadzieję, że stanie się to wcześniej – obrabianie dupy swoim ex jest bardzo płytkie :-).
    Ech, studencina… zdaje się, człowiek światły i wykształcony, a zachowuje się jak ćwok. Gdyby Twoja intuicja miała jakąś formę cielesną, to chyba byś ją nosiła na rękach :-D.

    1. Wiesz,ja rozumiem że czasem coś na ex można powiedzieć, tymbardziej jeśli ren kub ta ex jest naprawdę chora psychicznie. A może być bo z takim niestety sama kiedyś byłam. Dlatego tutaj nawet jakoś chłopakowi wierzyłam,bo takie przypadki mogą słę zdarzać, choć chyba częściej ze strony facetów, niż kobiet.Dobrze, że mi się ta lampka zapaliła i zrezygnowałam ze wspólnych wakacji.

      1. Jeśli „ten” lub „ta” jest chory/chora psychicznie, to tym bardziej nie trzeba wywlekać takich spraw. Ale jak już wspomniała Tati, jeśli ktoś w taki sposób wyraża się o swojej/swoim ex, to zazwyczaj sam ma dużo za uszami.
        Poza tym… czysto hipotetycznie wyobraź sobie, że Ty zostałabyś taką ex tego Studenciny, a on w podobny sposób opisywałby Ciebie kolejnej „ofierze”… nic przyjemnego, prawda ;-)?

        1. No pewnie, że nic przyjemnego. Chociaż wiem, że moi „byli” na pewno oskarżają mnie o zło całego świata 😉
          Co do tych chorych psychicznie, to uwierz mi, że związek z takim może Twoją psychikę doprowadzić do stanu rozpadu. A jeśli zaczynasz się z kimś spotykać a ten chory psychicznie „były/była” nadal uprzykrza Ci życie, to nie ma bata, że o niej nie wspomnisz. Zresztą ja sama wolałabym wiedzieć, że np.mój facet z którym się teraz umawiam ma jeszcze do czynienia z taką wariatką. Mogłabym się np.przygotować na wiele różnych kwestii z jej strony.

          1. może sprecyzujmy pojęcie – chory psychicznie…to ten zdiagnozowany przez lekarza czy z wyboru? 😉 a wspomnieć o swoim byłym to nic złego ale wylewać takie żale to już faktycznie sygnał ostrzegawczy…a wiesz co jest najśmieszniejsze w takich sytuacjach?że jak się związek kończy,to ta druga strona nagle uzmysławia sobie jak ja ją/jego kocham,to się nie może tak skończyć…zostawiłeś mnie?no to ja ci teraz pokażę i się zaczynają jazdy…

            1. I zdiagnozowany i nie. Niestety większość socjopatów nie widzi potrzeby leczenia.
              Pewnie, źe lepiej za dużo o byłych nie opowiadać,ale jak były/była jest naprawdę ‚zdrowo’ walnięta,to lepiej nowego paetnera o tym uprzedzić,bo jazdy im obojgu jeszcze nie raz może zafundować…

              1. to oczywiste ale niestety ci zdrowo walnięci potrafią się świetnie maskować…do czasu aż zacznie sobie człowiek życie na nowo układać…

  3. a wzięłaś pod uwagę, że jednak chłopaka tego ów znasz o wiele dłużej i przekreślasz znajomość dla kilku słów które napisała ci na jego temat jakaś kompletnie obca kobieta ? 🙂

    szczerze podziękowałbym takim znajomym którzy po długiej znajomości potrafili by mnie skreślić na kilka słów innej obcej kobiety 🙂

    1. Kiedy gadasz z kimś kilka godzin jesteś w stanie omówić naprawdę wiele kwestii i faktów, które się zgadzają. Kiedy ja na Bałkanach czułam, że on z kimś flirtuje i pisze nie tylko ze mną, to właśnie pisał z nią. Zresztą chłopak o dziwo przyznał się do wszystkiego. Ba! Nawet przeprosił haha. I oczywiście jest też śmiertelnie obrażony 😀
      chyba trochę zbyt naiwnie podchodzisz do życia. Trzeba być zawsze czujnym.

  4. coś mi to przypomina… Ile czasu?? Pół roku?? Dłużej?? Próbowałem pomóc znajomej parze ratować ich związek… najpierw jedno chciało, a drugie nie… a potem odwrotnie… Strata czasu – kiedyś dałbym sobie za niego uciąć rękę… koniec jest chyba znany…

    1. Oo tak zgadzam się z tobą. Koniec zawsze jest taki sam. Zazwyczaj jak się chce pomóc ratować związek to obydwie strony nie są szczere ze swoimi powiernikami problemów, bo te strony tak naprawdę nie są szczere z samym sobą.
      Ja ręce mam dwie, i wyznaję zasadę że każda mi jest do czegoś niezmiernie ważnego potrzebna. Stąd też rąk ani innych kończyn za nikogo nie dam sobie ucinać.
      Ludzie mają w zwyczaju mówić: Bo on/ona jest taki/a…. a według mnie powinno się powiedzieć: Mi nie pasuje to i tamto zachowanie w mojej drugiej połówce. Bo ta osoba taka była, raczej nikt się szybko nie zmienia. Tylko my nie zauważaliśmy tego u tej osoby, bądź na początku nam to nie przeszkadzało 🙂

      1. Widzisz… moim zdaniem ich chęci były szczere… Ale tylko z jednej strony, bo druga to w danym momencie olewała… i tak to leciało i leciało… a potem zmiana… a druga się żaliła, a pierwsza olewała…

        1. następnym razem – chyba,że uczysz się na błędach 😉 – jak znajomi poproszą Cię o pomoc w ratowaniu związku,to wyślij ich na terapię dla par…nie ma nic gorszego jak takie wysłuchiwanie…i nie rozumiem tego – wiedzą,że mają problem i zamiast porozmawiać ze sobą to zadręczją innych,bez sensu…

          1. uczę się na błędach… ótchem siem na błendah… ;D

            Poważniej… jeśli Cię o poradę/podpowiedź osoba, którą znasz od lat… hmm – wtedy to chyba było 8… to starasz się pomóc, no nie??

            Poza tym… terapia dla par… nie wiem, czy by pomogła w sytuacji, gdy chłopak jest jak ten Studencina…

            1. to tym bardziej bym im to zasugerowała,zwłaszcza jeżeli oboje byliby moimi przyjaciółmi…lepiej się nie wtrącać w takie sprawy,bo oni wyjdą na prostą a Ty okażesz się tym,który jednak nie chciał im pomóc – wiesz co mam na myśli?a jak delikwent lubi sobie w ten sposób urozmaicać życie,to cóż…ratunku dla takiego nie ma…i żeby nie było – kobiety też święte nie są 😉 no ale w przypadku tej sytuacji,którą opisuje Chomiś – no to jak ktoś mówi,że jest sam,że jest jakaś ex,która nie chce pogodzić się z rozstaniem,to czemu nie wierzyć?z góry zakładać,że wszyscy kłamią?ale przestroga dla wszystkich – jak ktoś tak się wyraża o swoim/swojej byłej to tylko o nim świadczy i to on/ona ma coś do ukrycia…ale my to wszyscy wiemy a i tak dajemy się wkręcić i omotać i żałujemy biedaka/biedaczkę a prawda okazuje się zupełnie inna…się rozpisałam 🙂

  5. Dobra rada dla Niny… niech bierze nogi za pas i ucieka tak daleko jak się do od Studenciny bo on się nie zmieni. Nie wierzę w to. A ona się naszarpie, nadenerwuje i tyle z tego będzie. Niestety tacy jak Studencina są zwykle na tyle uroczy, że kobiety się łapią… Na to nic się nie da poradzić ale dla Niny nie jest za późno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *