zamaskowana(?) pandemia

źródło:giphy.com

Biorąc pod uwagę przewidywania wirusologów i wszelkich innych specjalistów, jesteśmy mniej więcej w połowie całej pandemii. Jeśli druga fala epidemii ma się pojawić na przełomie jesieni i zimy, to to co jest u nas teraz (a w Polsce jesteśmy ciągle na poziomie 30-400 zachorowań na dobę), to PIKUŚ.
A ja już teraz chodzę wkurw*** :/Poziom ignorancji i… chyba egoizmu (to będzie najlepsze słowo) naszego społeczeństwa mnie przeraża. Nie trzeba mieć nie wiadomo jakiej wiedzy, żeby ogarnąć fakt, iż noszenie maseczek pomaga nas chronić przed wirusem (JAKIMKOLWIEK) pod warunkiem, że WSZYSCY te maseczki będziemy nosić.
A nie nosimy.
Albo nosimy je na brodzie. Lub ewentualnie na szyi.
Jako apaszkę.
Bo inaczej tego nazwać nie można…
O dystansie społecznym nie wspominając.
Markety Biedronka to dla mnie możliwość zaobserwowania całego spektrum zachowań NIEODPOWIEDZIALNYCH. Nie zapomnę, kiedy przez pierwszych kilka tygodni pandemii, wejść do marketów pilnowała jedna osoba z pracowników. Stałam w maseczce w odstępie 2 metrów od innych. Klienta stojącego przede mną raptem zaczął łapać kaszel. Nakasłał się, nakasłał w tej maseczce, po czym podniósł ją na czoło i soczyście charchnął na chodnik…  Minutę później przez pracownika ochrony miał nałożony na dłonie płyn dezynfekujący, który… wtarł w swoją kurtkę… Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że w naszym kraju ta walka się NIE UDA.

Wystarczyło zakomunikować, że noszenie maseczek w otwartych przestrzeniach (TYLKO w otwartych przestrzeniach) nie jest już konieczne, to Polacy przestali je nosić w ogóle. I niech mi nikt nie mówi, że od maseczek można dostać grzybicy. Lekarze dzień w dzień operują po 5-10 h w maseczkach i jakoś nie ma wśród chirurgów epidemii grzybicy płuc. Denerwuję się, kiedy klient bez maseczki, zaczyna się kłaść na moich plecach, bo właśnie nie jest w stanie odczekać 5 sekund, kiedy ja wybiorę ser lub jogurt. A naprawdę staram się to robić szybko, bo wiem, że inni też chcą zrobić zakupy.
Tydzień temu nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę chłopakowi, który stał za mną w kolejce, nakichał mi na plecy i nie miał zamiaru zmniejszyć odległości między nami. Był ewidentnie w szoku, kiedy zwróciłam mu uwagę.
Pół godziny później weszłam do osiedlowego warzywniaka. To znaczy nie weszłam, tylko czekałam kulturalnie „pod”, kiedy dwójka klientów opuści pomieszczenie. Wepchnęła się przede mną uradowana kobieta z kiełbą w ręku, którą przegryzała raz po raz komentując przy tym jej wyśmienity smak… Przy okazji obmacała pomidory, selery, kalafiory oraz czereśnie.
Patrzyłam się na nią zdumiona. „Chomik, uspokój się… Nie patrz i nie komentuj, bo nie możesz cięgle opierniczać ludzi. Świat nie zbawisz swoimi awanturami”- myślałam i starałam się skupić wzrok na moich ukochanych letnich bucikach. Cały czas jednak kątem oka widziałam biegającą po warzywniaku blondynę z kiełbą a to w ręku a to w ustach…
Udało mi się opanować.
Nie opanowałam się jednak dzisiaj o 5.30 rano w moim osiedlowym sklepiku. Na drzwiach jest wywieszona duża kartka z prośbą o wchodzenie do pomieszczenia TYLKO w maseczkach na twarzy. Ze sklepu przede mną wszedł klient oczywiście bez maseczki. Pani Mariolka, która obsługuje w sklepie już ponad 15 lat i którą bardzo lubię i szanuję widzę, że jest na skraju wyczerpania.
-Pani Chomikowa, no pani to jako jedna z bardzo nielicznych jeszcze jakoś przestrzega tych przepisów!- Komentuje moją maseczkę na twarzy- Pani nie wie ile ja już nerwów straciłam na tych ludzi! Pani wie, że ja się autentycznie boję o swoje zdrowie, bo kto wie co mi tu ktoś przywlecze, ale ludzie są po prostu bezczelni! Ja się nie mam już siły wykłócać!- Narzeka mi z samego rana przy naliczaniu na kasę świeżego chlebka i twarożku na śniadanie.
Współczuję jej, bo naprawdę rozumiem, że może się stresować. Codziennie ma styczność z setkami klientów z czego ponad połowa lekceważy sobie przepisy.
Podczas pakowania zakupów do torby, to sklepu wszedł bardzo dojrzały mężczyzna oczywiście bez maseczki. I szlag mnie trafił. Już o 5.30 rano. A jeszcze tyle godzin przede mną….
-Dlaczego nie ma pan maseczki na ustach?! Nie widzi pan kartki na drzwiach?- Pytam mocno podirytowana.
Unika mojego wzroku.
-Zapomniałem z domu.
Mam ochotę pacnąć go w łysiejący łeb.
-I jeszcze bezczelny! To pan sobie kupi! I nie będzie narażał innych ludzi! Trzasnęłam tyłkiem, drzwiami wyszłam.
Szlag mnie tafia, że tacy ignoranci mają takie same prawa wyborcze, co ja.
I jeszcze niektórzy powiedzą, że wirus jest wymyślony przez media lub polityków.
ABSURD.
Nie, nie absurd. Totalna głupota.

Po południu w drogerii ekspedientka poprosiła klientki, które weszły bez maseczek o ich zakupienie lub opuszczenie pomieszczenia. W końcu byłam w pozytywnym szoku. Usłyszałam, że Sanepid zaczął chodzić na kontrole po marketach.
Może jest jeszcze jakaś dla nas szansa…

10 odpowiedzi do “zamaskowana(?) pandemia”

  1. W niedzielę byłem na meczu.

    Miałem wybór – 500 zł mandatu za brak maseczki

    lub

    „Art. 57a. Kto w miejscu i w czasie trwania masowej imprezy sportowej używa elementu odzieży lub przedmiotu w celu uniemożliwienia lub istotnego utrudnienia rozpoznania osoby,
    podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 2000 zł.”

    (Dz. U. 2009 Nr 62 poz. 504 USTAWA z dnia 20 marca 2009 r.
    o bezpieczeństwie imprez masowych – http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20090620504/U/D20090504Lj.pdf)

    Zaś co do zachowania odstępu – odległość między poszczególnymi uczestnikami była momentami większa niż pomiędzy uczestnikami wyborczych wieców…

    A właśnie – skoro już o tym mowa…

    Nie sądzicie, że te wszystkie poluzowania wynikają właśnie z faktu, że w najbliższą (oraz prawdopodobnie za 2 tygodnie) niedzielę będą wybory?

    1. Właśnie zastanawiałam się jak będą rozwiązywać mecze piłkarskie…
      Nie, te obluzowania nie są raczej z tego powodu. Obluzowania są dlatego, bo gospodarka tego nie wytrzymuje i społeczeństwo zaczynało mieć dość.

        1. Z paroma osobami w życiu politycznie się poróżniłem. Po co jeszcze do tego grona Phoenix(L)k’a dokładać?
          Nie wiem z kim (ani przeciw komu) facet sympatyzuje i ,.. niech tak zostanie.

          PS. Z kim (czy przeciw komu) ChomiQ sympatyzuje też nie chcę wiedzieć 🙂

  2. Wiesz
    Sprawa skomplikowana, ale w skrócie

    Za każdym razem było to mniej więcej tak…
    Impreza, alkohol tematy różne i w końcu schodzimy na politykę…

    Więc ja, jak to NIEdźwiedź, punktuję oponenta/tkę, ten/ta tracąc argumenty wypowiada mniej więcej takie coś

    „Z racje tego co robisz NIEdźwiedź zostałeś politycznie ustawiony…”

    I potem ten/ta człowiek już ze mną nie gada, a jak już gada, to zdawkowo, sztywnie …

    Ciekawostka

    Ćwierć wieku tkwię, gdzie tkwię
    Przez te lata „punktowałem” wszystkich już jak popadnie, od prawej do lewej strony i od lewej do prawej”
    Wśród obrażonych mam zwolenników, chyba wszystkich partii

    Więc po co do tej menażerii ChomiQ’a, czy Phoenix(L)k’a dodawać?

    1. Bo czasy też takie, że polityka wywołuje dużo emocji. Czymś to jest spowodowane…
      Owszem, lepiej tematów politycznych nie poruszać, ale to część dorosłego życia…

      1. „ale w polityce tkwi diabeł, zobacz ludzie zaczynają rozmawiać o niej jako przyjaciele, a kończą jako wrogowie”
        tyle mój znajomy.
        Coś w tym jest co mówi ten człowiek.
        Z resztą zobacz na ostatnie wybory, co sobą reprezentowali kandydaci?
        „Polska, dobro ludzi, wspólne działanie…, łączyć, a nie dzielić..” – to niestety były w ich ustach (WSZYSTKICH, bez wyjątku) puste słowa, oklepane frazesy …, a ile osób przez nich się poróżniło? W ilu rodzinach doszło do scysji i niemiłych sytuacji?
        Tyle, ani słowa więcej o polityce.

        Za to lato Przepani tego roku momy wyjątkowo ładne 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.