o niemowlaku i kolejnym swataniu

motorMoja N. jakiś czas temu poprosiła mnie, żebym zajęła się jej synkiem podczas wesela jej brata. Cała rodzina na zabawie, więc tylko ja jedna zostałam jako kamikadze 😉 Musiała być przekonana, że odmówię, bo próbowała mnie „przekupić” wizją samych przystojniaków na ślubie i na poprawinach, w których miałam uczestniczyć 😉 Głupiutka ta moja N. 😉 I tak maluchem bym się zajęła i tak- nawet jakby roztaczała się przede mną wizja spędzenia poprawin z samymi babciami lub męskimi „nieszczęściami”.

Wesele odbyło się w ten weekend. W ten upał. Maluszek dość dzielnie znosił południowe temperatury i moją ciągłą obecność 😉 N. na ślubie entuzjastycznie wskazuje mi kilku przystojniaków, z którymi najchętniej połączyłaby mnie węzłem małżeńskim  😛 Musiałam zaraz jej zapał ostudzić wskazując stojące nieopodal nich ich partnerki.
-Kurczę, no faktycznie… Pozajmowani- rozczarowanie ma na twarzy wypisane większe od mojego!- Ale Chomikowa! Popatrz na tego- jest sam! Mówię ci, że on jest sam!
Jakoś nie widzi mi się, żeby taki facet był sam. W naszym wieku mało kto jest SAM. Singielką mam wrażenie, że jestem już na tym świecie tylko ja 😛  Wzdycham sobie ciężko i już się nie odzywam, bo mi N. jak zwykle zaraz powie, że zbyt pesymistycznie do życia podchodzę.
Ślub oczywiście piękny. Gdzieś z boku stoi dziewczyna, która rewelacyjnie śpiewa Ave Maria. Nie wiem czemu rozczulają mnie te imprezy… Te przysięgi… Nawet ksiądz, który brzmi jak młodsza wersja Hitlera nie jest w stanie popsuć tego całego nastroju. Maluszek zaczyna płakać (jakby go przeraziła wizja „i nie opuszczę cię aż do śmierci” 😛 ), więc N. z mężem udała się na zewnątrz kościoła. Jakie było moje zdziwienie, kiedy kilka minut później N. dowiedziała się od kogoś całej biografii mojego „przyszłego męża”, który „jest po rozwodzie i jest SAM i on jest dla ciebie, Chomiczku stworzony!”. Ten jej wieczny optymizm! Bawi mnie, jak zwykle mnie bawi 🙂
Do mojego „przyszłego męża” podchodzi dziewczyna, która śpiewała Ave Maria. Uwiesza się na nim. Charakterystycznie. Tak kobieta daje znać, że „ON JEST MÓJ! NIE RUSZAĆ! NAWET NIE OBWĄCHIWAĆ!”.
Nic nowego.
-I popatrz N. Mówiłam, że to niemożliwe, żeby on był sam.
-NIEMOŻLIWE! Przecież on jest po rozwodzie, a ta dziewczyna jest szkaradna! Co on w niej widzi???- N. zawsze dziwi się jak mała dziewczynka 🙂
-Ale ma śliczny głos, więc nadrabia brak urody. Daj spokój.
-Ale tyko głos! Ona w butach na obcasie chodzić nie potrafi! I ma posturę jak facet a ty jesteś śliczna!
I wielka 😛

Wieczorem maluch nie chce usnąć. Jest mu za ciepło i jest za głośno. Światła pogaszone, okna pozamykane. Jest za duszno. N. z mężem są zdenerwowani. Pierwszy raz od kiedy mają dziecko chcą iść się pobawić. Atmosfera jest napięta. Proponuję im, żeby poszli się pobawić a ja małego uśpię. Nie zgadzają się. Mama N. lituje się nade mną i przynosi mi jedzenie. Tylko w łazience mogę zapalić światło, więc tam spożywam ziemniaczki, kotleciki i surówkę 😀 Przychodzi do mnie N. z mężem. Wszyscy zjadamy ciepłe danie w toalecie. Nic tak nie łączy jak wspólny posiłek w warunkach ekstremalnych 😀
Robi się już późno a mały ciągle popłakuje. Robi mi się bardzo szkoda N. Proszę ją, żeby poszła chociaż na kilka minut na parkiet, ale ona uparcie siedzi koło łóżeczka. Nie wiem jak mam ją zmotywować…
-Ty idź i mi MĘŻA znajdź!
O! Rozpogadza się!
-No, ale gdzie?
-No na sali weselnej albo wśród miejscowych!- robię co mogę.
-No coś ty! Takiego ze świnkami i kurami miejscowego mam ci znaleźć???
-Przecież wszyscy mi mówią, że mam za duże wymagania, więc niech i będzie taki ze świnkami i kurami! Tylko niech nie będzie dużo niższy! Warunki znasz!
-Zapomnij, nigdzie nie idę. A już na pewno takiego chłopa ci nie przyprowadzę. Na to nie licz.
No co za matka uparta 😛
Maluszek przebrany z zapoconego body w końcu zasypia. Rodzice idą na zabawę. Jestem zmęczona i boli mnie głowa. W końcu przestaję być czujna jak wypłoszona sarenka w lesie i nie reagują na każde westchnięcie dzieciaszka. Zasypiam mimo dudniącej muzyki Maryli Rodowicz, Zbigniewa Wodeckiego i męczących słów przeboju wszechczasów „Ona tańczy dla mnie”.

Rankiem pytam się zaczepnie N. czy znalazła w końcu dla mnie tego męża 😛
-Wiesz co Chomikowa, no wśród gości to niestety wolny był tylko taki malutki chłopak, który wzbudzał tylko odczucia matczyne nawet we mnie. Uroczy był, ale uwierz mi, że to on tobie siadałby na kolanach. ODPADA.
Wybucham śmiechem. Nic nowego.
-Ty! Chomik!-wtrąca się mąż N.- ty idź na dół do kawiarni, kup sobie kawę, bo tam siedzi taki zarąbisty motorzysta! Fajny motor i fajny chłopak!
Śmiać mi się chce. Już nawet Pan Mąż chce mnie mieć z głowy 😛
-Serio?! Chomik! Idziemy! Ja z tobą też się chętnie tej kawy napiję!- już widzę te iskierki działania w oczach N. 😛
Schodzimy do kawiarni i szukam wzrokiem tego zarąbistego MOTORZYSTY 😀
Siedzi przy stoliku takie Toto, co ledwo główką znad stołu wystaje. Przychylam się mało dyskretnie, bo jak na moje oko, to chyba nóżkami nawet podłogi nie dotyka 😛
-Boże! Jak mój mąż coś powie, to mnie ręce opadają… Nie dość, że malutki, to jeszcze jaki chudy!
No faktycznie. Jego tyłek to jak mój jeden pośladek. Tragedia.
N. rozpaczliwie rozgląda się po kawiarni. Widzę, że jej celem na ten dzień było znalezienie mi MĘŹA albo chociaż KOCHANKA 😀
-Patrz! Tam jest taki fajny! WYSOKI!- trąca mi rękę z kawą tak, że prawie oblewam moją nowiusieńką śliczną bluzeczkę.
-Mała! On nie jest wart oblewania mojej bluzeczki! Co w nim takiego zajebistego??? Jego twarz nie wyraża ani grama inteligencji!
-Nie wiem! Wysoki jest! i… i…- i widzę, że jej argumentów brakuje 😛 – i KOSZULĘ MA!
Leżę… 😀

Posiadanie koszuli jako argument nie do odparcia 😀 Normalnie BIORĘ 😀

84 odpowiedzi do “o niemowlaku i kolejnym swataniu”

  1. O rany… baby i ich zapędy do swatania :D.
    Jak się taka uprze – nie ma przebacz…
    Pamiętam jak mnie współlokatorka próbowała wcisnąć swojej koleżance z czasów licealnych.
    Albo ta sama niewiasta – naszego wspólnego znajomego podsuwała koleżance (tak sprytnie to rozegrała, że nawet na ślubie ich koło siebie usadziła)…
    Albo moja własna siostra… jakiejś mniej lub bardziej anonimowej forumowiczce, bo ta akurat zobaczyła mnie na zdjęciu z wesela :D.
    O mamie, która z sąsiadką knuły, żeby swoje dzieci jakoś zeswatać nie wspomnę…
    Zresztą, Tata nie był gorszy… „a wiesz synu, byłem w banku i tam poznałem taką bardzo sympatyczną Panią Monikę… poszedłbyś i pogadał” :D.
    Przykro mi Chomikowa… bierz choćby motorzystę, bo inaczej od swatek się nie uwolnisz :D.

    A, no i ta opieka nad bąblem brzmiała groźnie, ale widać młodzi rodzice nie poszli w tango tylko potrzebowali „nie-elektronicznej niani”, która poczuwa przy spokojnym dziecięciu :).
    Tym niemniej – słowa uznania, żeś się zgodziła…

    1. Oj,bawią mnie te swatania 🙂 i te absurdalne postacie,które mają być tą miłością na zawsze! Na szczęście Rodzicielka mnie jeszcze nie swata;-)
      A co do niańczenia,to lepsza żywa niania od elektronicznej 🙂

  2. NIE JESTEŚ SAMA W BYCIU SINGLEM!!…

    Hmm – po namyśle uznałem, że to jednak brzmi dość absurdalnie;p

    Minus – nie lubię nosić koszul;p

        1. A na co komu kaloryfer, na złomie nawet 5 dych nie dadzą za to…więcej się namęczysz żeby donieść toto 😛 .
          Jakbyś powiedział, że masz ze 20 kilo miedzi z trakcji rwanej to i owszem jest się czym chwalić, bo i byłoby za co pić.

            1. Nie myślisz przyszłościowo ani społecznie. A może znajomi nie lubią o suchej gębie siedzieć, albo co jak za jakiś czas jednak zaczniesz (nigdy nie wiadomo) 😉 .

          1. Owszem – jednakże, jak zapewne wiesz, każdy ważny obiekt powinien być solidnie strzeżony… A ja mam nadzieję, że moje organy wewnętrzne jeszcze trochę będą mi potrzebne;D

  3. No wiesz, Chomikowa, koszula zamiast t-shirtu daje nadzieję 😉 . Jejku, to swatanie może być chyba męczące… Zresztą myślałam, że w czasach, kiedy wiele osób deklaruje, że jest singlami z wyboru, swatanie jako takie zanika a jednak nie. Pozdrawiam i samych wysokich, przystojnych panów w koszulach życzę 🙂 .

    1. Wiesz… jeszcze zależy kto swata, bo jak N.to bywa to zabawne. najgorzej jak Cię zaczyna swatać rodzina…
      tak, niby koszula daje nadzieję, ale tylko powierzchowną 😉 Pozdrawiam 🙂

    2. Pewnie 3/4 z tych singli tak gada bo po prostu nie spotkali tej właściwej osoby (choć ciągle mają nadzieję, że to się zdarzy). W końcu łatwiej powiedzieć, że jest się singlem (bo to brzmi jak własny, świadomy wybór), niż to że nie potrafi nikogo znaleźć.

  4. Dziwię się, nigdy nie przyszłoby mi swatać kogokolwiek. Przecież bycie samą też ma swoje plusy. Jak będziesz chciała to sama znajdziesz faceta. Czyżby ci w związkach to sami szczęśliwi? Pozdrawiam

      1. Gdzieś w pobliżu mnie, bo ja też nikogo nie swatałam, pomijając nasze licealne wygłupy. I mnie też nigdy nikt nie swatał. O matko! Gdzie ja się uchowałam?! 😉

      2. Naprawdę, nawet jak bym chciała, to się obawiam, że będzie przykro tej osobie, w końcu to jej prywatna sprawa i nie wiem, czy te osoby życzyłyby sobie swatania. A ja to taka jakaś nie dzisiejsza jestem. Ja bym nie chciała żeby mnie ktoś swatał.

  5. No proszę Chomikowa, powoli układa Ci się Twój ideał. Musi mieć pracę, poczucie humoru, być wysoki, nosić koszule i jeździć na motorze 😉 . Teraz pozostaje wyjść na ulicę i dopasowywać sobie przechodniów do tego szablonu, żeby odnaleźć tego jednego jedynego 😛 .

    Zapomniałaś też o jednym potencjalnym kandydacie, który przez conajmniej część ceremonii był jeszcze wolny. Mam na myśli pana młodego (to byłby widok – Chomikowa na środku kościoła krzycząca „nie pozwalam!” 😉 ).

    1. Żeby się Twoja wizja spełniła – Pan Młody musiałby na swój ślub przyjechać na motorze w koszuli i ze świeżo podpisaną umową o pracę… Nie mam pomysłu, jak tam wcisnąć warunek, że facet musi być wysoki;p

    2. Kiedyś było „kobiety na traktory”, teraz „mężczyźni na motory” :).
      I nie chcę Was martwić, panowie, ale ja już się rozglądam za jakimś wynalazkiem tego typu :>.
      Kto podniesie rękawice? 😀

    3. Powiem Ci, że Pan Młody spełniał wszystkie kryteria oprócz tego motoru,więc ODPADA 😛 A poza tym zajęty… 😛
      Zawsze chciałam zrobić trochę ymamieszania w kościele 😀 jeszcze wszystko przede mną 😛 😀

      1. Chomikowa, Ty po prostu jesteś zbyt wybredna 😛 . Zaraz się okaże, że oprócz pracy, koszuli i motoru taki kandydat jeszcze musi się regularnie myć, mieć wszystkie zęby (przynajmniej te z przodu), obie nogi i być może nawet posiadać umiejętność składania zdań złożonych (bo pewnie oprócz rodzenia mu dzieci, robienia obiadów i sprzątania domu, miałabyś zachciankę prowadzenia z nim rozmów).
        Tego się nie da inaczej nazwać niż po prostu „w d… się poprzewracało” 😉 .

        1. I tu mnie masz! Rozłożyłes karty i wszystko mi z nich wyczytałeś jak wróżka z ciemnej tajemnej kuli 😛 Chomikowa ZBYT dużo WYMAGA! Ba! Ja nawet do tej listy dodam jeszcze kilka rzeczy (niech ludzie gadają jakie to się ma w dzisiejszych czasach WYMAGANIA) jak np. brak żony i dzieci (nie lubię konkurencji 😛 ) i żeby nie śmierdział 😉 Bo już nie wymagam, żeby pachniał jakąś męską wodą toaletową czy kolońską 😛
          Proszę! linczujcie mnie!

          1. No widzisz. A tu najważniejszym i jedynym kryterium powinno być to, iż kandydat ma być płci męskiej ;P . Wtedy by nie było problemu ze znalezieniem odpowiedniego osobnika.

  6. Nie wiem jak u ciebie Chomiczku, ale u mnie upał jest nei do zniesienia…ale nie marudzę, bo lato przecież jest i lata chciałam. Tylko dlaczego jest tak gorąco? 🙂
    No nic..
    Siedzę na ławeczce z córką, zajadamy lody, bo gorąco a te nie tuczą i oglądamy ludzi. W końcu ja mówię- ty patrz dziecko jak ci faceci o siebie nie dbają, tacy są grubi i z takimi wielkimi brzuchami. Niechby schudli, chociaż dla zdrowia, jak już nie dla nas. Siedzimy dalej, a za chwilę przechodzi koło nas dwóch przystojniaków szczupłych i zadbanych. Dziecko na mnie się pytająco patrzy, więc mówię- ci są może zadbani, ale piwo taszczą…000!!
    A dziecko mówi- mama ty zbyt przebierasz i za dużo marudzisz 😀 🙂
    Chomiczku może trza brać co jest? – a potem grubych odchudzić, a chudym piwo zabrać?

    1. U mnie ciągle cholernie gorąco,ale chyba wolę to,niż mróz…
      Alicjo,może coś w tym jest,że zbyt wybredne jesteśmy,ale po co się męczyć z kimś kto nie jest wymarzony? Wolę się męczyć z wymarzonym… 😉

    2. Wobec tego nad drzwiami umieść napis „porzućcie wszelką nadzieję wy którzy tu wchodzicie” :).
      Odchudzić? Piwo zabrać? Nie wspominając, że zabieranie piwa bardzo często jest związane z odchudzaniem, więc tortura podwójna…
      I to jeszcze w taki upał…
      A ja byłem przekonany, że z Ciebie taka miła pani… 🙂

    3. A czy to przypadkiem nie jest klasyczna pułapka? On myśli, że ona się nie zmieni, a ona myśli że uda się jej go zmienić 😛 ? Potem jak zwykle wychodzi że ani on ani ona nie mieli racji.

  7. Witaj Chomiczku. To już znam mniej więcej Twoje preferencje, może u siebie jakiegoś znajdę. W końcu nad morzem można poprzebierać i sprawdzić jak wygląda bez koszuli i w koszuli. Może jeszcze jakieś wskazówki w sprawie kolorystyki koszuli 😉

        1. Hmm… myślałem, że nosiciele – ze względu na własne zdrowie – powinni być z automatu odrzucani… ;> (wiem – to jest kontrowersyjna wypowiedź… Ale nie wyobrażam sobie założenia rodziny z nosicielką tej czy innej choroby mając świadomość, że choroba ta może zostać odziedziczona przez dziecko)

  8. Oj Chomiku, Ty to masz przejścia z tym swataniem :D. Ale widzę, że dzielnie się opierasz ;P. A ja – parafrazując pewną scenę z „Dnia świra” – w dzień to sobie jeżdżę, jeżdżę, jeżdżę a w nocy sobie śpię, śpię, śpię :P. Wkrótce minie kolejny tydzień na „kierowniczym stanowisku”, upały jak w Hiszpanii, tylko opalać się nie ma kiedy ;).
    Pozdrawiam 🙂

    1. Swatanie się skończy jak sama się zeswatam 😉
      jeździsz, jeździsz, ale chyba niedługo minie 6 tygodni i wrócisz do Polski… chyba że tak Ci się tam spodoba, że założysz tam rodzin duńsko-polską i zostaniesz…
      Pozdrawiam 🙂

      1. I to będzie najlepsze wyjście, w razie czego wiadomo, kogo ochrzanić, jeśli wybór okaże się nietrafiony :P.
        W połowie sierpnia wracam, na razie nie w głowie mi tu zostawać, no i nadal nie widziałem Skandynawii :(.
        A może ze Szwecji sobie przywiozę taką wysoką, zdrową, szwedzką blondynę z dużymi….yyy… z ładnymi oczami :D.

        Pozdrawiam również 🙂

        1. 😀 😀 Uśmiałam się 😀 Właśnie- jakby co, to sama sobie będę winna 😉
          Znasz to: „Mężu, nie krytykuj wyborów własnej żony, bo jesteś jednym z nich” 😉

  9. wcześniejszy „kandydat” miał pracę ten koszulę no no chyba trzeba brać co jest bo nie wiem czy jeszcze ktoś zdoła im dorównać 😉

    1. Ja też już coraz bardziej się zastanawiam, czy nie brać któregoś z nich bo na faceta z pozostałymi kryteriami liczyć nie mogę… 😉
      Pozdrawiam! 🙂

      1. Chomikuuuu! Mnie weź, mnie! Pracę mam, na „kierowniczym” stanowisku, jak trzeba to i koszulę przyodzieję, może motoru nie mam, ale moje autko ma „marne” 430 koni :P.

        1. No dobrze, jakoś przełknę brak tego motoru, ale …
          1. zęby masz?
          2.wody toaletowej (takiej z buteleczki żeby była jasność :-P) używasz?
          3.żona, dzieci??? Bo wiesz, nie lubię konkurencji…
          4. zasady kultury masz opanowane?
          5. no i jedne z NAJWAŻNIEJSZYCH- czy nie jesteś dużo niższy ode mnie???
          Jak odpowiedziałeś poprawnie, to normalnie kupuj pierścionek, JAM TWOJA 😀
          Tylko, że….
          nie jestem blondyną z dużymi hmmm OCZAMI:-D 😛

          1. O matko! Jest jeszcze jedna sprawa,która powagi wymaga…
            Nie możesz być impotentem. Niestety.
            To może komplikować kilka spraw…
            To jak??? 😀

          2. 1. Mam, poza dwoma, ale jeden z nich to był „ząb mądrości”, więc się nie liczy i wychodzi na to, że nie mam jednego. Górnej jedynki. Ale za to jest przerwa na papierosa :D.
            2. A i owszem, używam wody dla prawdziwych mężczyzn – BRUTAL Ocean Wave.
            3. Eeee tam, konkubina tylko (nie było o niej mowy), ale jak coś, to nie będzie miała nic przeciwko.
            4. Kultury zasady znam, w rzeczy samej, skarpet do japonek nie zakładam i porozmawiać o fizyce kwantowej mogę….aaaa nie, wróć – o szlifierce kątowej.
            5. Dużo niższy raczej nie będę. Standardowo 188 cm, w szpilkach – 8 cm więcej.

            Ok, włosy farbniesz, a duże oczy też się da zrobić :P.

            1. ja Cię biere w ciemno. motur mam ja. intruder 1400, o szlifierka porozmawiamy a jak upieprzyłam kabel kosiarką to zrobiłam mufe, o

  10. fajnie… następny będzie miał spodnie… jeszcze inny buty… i tak da się uzbierać kompletną garderobę…:))) może trzeba zmienić taktykę i zacząć szukać takiego bez garderoby… nie żeby od razu gołodupca… ale już rozebranego…:))))

  11. Chomikowa weź tego Sokole oko …na Maroko:) (jeślisz ty samotny) 🙂 tak was czytam to nawet fajnie wam się ten tekst składa 🙂
    a poza tym jest tam w jednym miejscu wpis dla mnie znaczący motórzysta ….. mrrrrr
    to jest to co tygryski lubią najbardziej. Mój małżowin jest motorniczym pojazdu jednośladowego i zaraził mnie tą pasją. „Latamy razem” każde na swoim motórze i jest git.
    A tak na marginesie to skąd jesteście?
    Kłania się Bydgoszcz.

    1. SokoleOko ma wady ukryte (jak każdy facet 😉 ).
      Super, że sobie razem jeździcie 🙂 Myślałam o prawku na jednoślad, ale odwagi mi brak. A poza tym u nas ciągle pada a ja moknąc nienawidzę 😉 A tutaj cała Polska się u mnie spotyka 🙂 Bydgoszcz również przygarniemy! 😉

  12. Namawiam ciebie do zrobienia prawka bo jest to ciekawa dyscyplina w wykonaniu damskim, aczkolwiek inni uczestnicy dróg tego czasami nie podzielają. Myślę że to przez działający stereotyp jaki przylgnął do motocyklistów. 🙂 a w kasku nie widać kto siedzi na maszynie.
    Co do wad wiadomych i tych ukrytych …. to można się rozpisać, opisać uzasadnić 🙂

    Jeszcze raz się przywitam. I pozdrawiam.
    Asia

    1. Wiesz, ja tak lubię szybko jeździć, że nie wiem czy bym się na tym motorze naprawdę nie zabiła…
      Również pozdrawiam i zapraszam częściej 🙂

  13. Przeżyłam próby swatania, ostatnie dwie były najlepsze. Pierwsza- znajoma chciała mnie zeswatać ze swoim sąsiadem, 15 lat ode mnie starszy i głowę niższy (a ja nie jestem jakaś wybitnie wysoka (90% facetów na ziemi jest jednak ode mnie wyższa), ale ON MA MIESZKANIE!! (a czy ja wyglądam na prostytutkę żeby wizja mieszkania skłoniła mnie do czegokolwiek?)
    Drugi był jeszcze fajniejszy- też 15 lat starszy (widocznie najwięcej wolnych facetów jest w tym wieku- czyli dobijających pięciu dych), tez głowę niższy, a jego głównym zajęciem życiowym jest picie. Rozwodnik, po zapłaceniu alimentów zostaje mu 700 zł- widziałam ile pije- nie sądzę żeby mu z tej kwoty zostało cokolwiek, więc utrzymuje go mama- mieszka u niej je, a nawet się chwalił że podpija jej alkohol z barku… Czyli nie dosyć że niewyględny, to szuka naiwnej która go będzie utrzymywała (jakby mamusia długo nie pożyła)- i wyobraźcie sobie ze ludzie serio nie rozumieją czemu ja ich nie chcę. No przecież są WOLNI! O co mi chodzi w ogóle…no chyba sama nie wiem…

    1. Prawda? Jakie to kobieta ma wymagania! tak się babom w dupach poprzewracało, że chcą odpowiedzialnych, normalnych facetów. Absurdalne są te baby i ich wymagania….
      Trzymam kciuki i powodzenia! 🙂

  14. Aż się popłakałam ze śmiechu nad tą historią. Mnie też swatali, mam 180 cm wzrostu i też miałam kłopot ze znalezieniem sobie chłopaka.
    W 9 przypadkach na 10 były to postacie dosyć niefortunnie dobrane, jedynie koleżanka mojej babci (grubo po 70) miała PERFEKCYJNE oko. Raz mi takiego chłopaka przyprowadziła że mi szczęka opadła. nie dość że wysoki (190) to jeszcze przystojny i inteligentny. Aż mi żal że nam nie wyszło.
    W końcu sama sobie męża znalazłam, ale wiesz Chomikowa czasem z takich swatów poważne rzeczy wychodzą..

    1. Powiem Ci, że faktycznie- czasem starsze panie mają nosa do tego swatania, bo przeszły w swoim życiu już tyle, że wiedzą co nieco 😉
      Faktycznie szkoda, że nie wyszło z tym przystojniakiem… ale najważniejsze, że męża masz! 🙂
      Pozdrawiam! 🙂

  15. hehe, ale dobre. Mnie na szczęście nikt nie próbował swatać na siłę, bo zawsze byłam brzydka i pryszczata
    z tym brzydka, to przesadzam, ale pryszczata i owszem. Czekałam więc aż znajdzie sie „książę”, któremu moje pryszcze wadzić nie będą. I doczekałam 😀 Na szczęście grubo przed staropanieństwem.
    Pozdrawiam i weź, chomikowa się nie martw. Nie sami niscy w koszulach na świecie. Pozdrawiam.

  16. Ja tam Chomikowa nie wiem jak będzie, bo pierwsze wesele ze swataniem dopiero przede mną. Ale…przyjaciółka zapowiedziała, że jak na weselu się nie uda to będziemy chodzić na pogrzeby szukać gościa i tego się boję najbardziej 😀

    1. NIE! Na pogrzeby?! Nie daj się! Nie rób tego! Bo źle wróży na przyszłość! To oznacza tylko tyle, że Twój związek też zostanie pogrzebany… I po co marnować tyle czasu jak z góry wiadomo, że związek nie ma szans powodzenia…?
      Szukajcie gdzie indziej, gdzie indziej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.