tańczący z Chomikową ;)

Uwielbiam tańczyć 🙂 To jest mój sposób na odzyskanie uśmiechu i energii. Gdybym nie miała powyżej 180 cm wzrostu, to zapewne poszłabym w taniec zawodowy albo na pewno poświęciłabym bardzo dużo czasu tańcu towarzyskiemu. A że niestety jest jak jest… W podstawówce, kiedy chodziłam na lekcje tańca towarzyskiego, to z powodu niechęci chłopaków do udziału w w/w zajęciach, instruktor zawsze mnie wybierał na partnera dla którejś z koleżanek.
No jasne.
Nie ma co się dziwić, że kiedy tylko mam okazję, to wychodzę z dziewczynami do knajpy, żeby potańczyć. Pokołysać się, pokręcić tyłkiem, poczuć rytm i odpłynąć… 🙂 Prawdopodobieństwo, że cały wieczór przetańczymy tylko w swoim- kobiecym gronie jest… znikome. Jakiś osobnik płci przeciwnej mniej lub bardziej odważnie w końcu się przyczłapie 🙂 I w sumie SUPER 🙂 Uwielbiam patrzeć jak gdzieś zerka z końca sali w moją stronę, potem niby nigdy-nic zbliża się do mnie, bacznie obserwuje czy dużo jest ode mnie niższy lub czy jest w jego mniemaniu prawdziwym maczo i jednak głowę ma odrobinę wyżej od mojej 😉  Później z reguły bardzo nieśmiało proszą do tańca LUB!- co też się zdarza- szarpią za rękę i PORYWAJĄ (dosłownie!) na środek parkietu. Okej, okej! Byleby to wszystko było właśnie… w RYTMIE 😛
Te setki godzin spędzonych na parkietach wszelakich, dały mi możliwość posegregowania kilku najbardziej charakterystycznych partnerów tańca i ich zaszufladkowania 😉 Jakie to u mnie typowe 😛

1. Maczo
Ten typ ma to do siebie, że najpierw przez dłuższy czas obserwuje rybki w akwarium. Nie jedną wyłowi wzrokiem, puści do niej oczko lub zalotnie się do niej uśmiechnie. Ale nie! Nie myślcie sobie, że to właśnie ta jedna stanie się jego zdobyczą do końca wieczoru! On tak będzie „podpuszczał” kilka rybek, aż natchniony odpowiednią ilością alkoholu podpłynie do jednej z nich. On z reguły nie prosi do tańca. On bez pytania bierze, to co do niego „należy”. Jeśli nie dostanie w gębę od faceta, któremu wyrwał partnerkę z rąk, to taniec z wybranką będzie pełen namiętności i pewności siebie. Najczęściej nie będzie mieć trudności ze złapaniem rytmu, nie podepcze partnerce stóp ani nie uderzy jej łokciem w twarz (choć niestety nie jest to regułą, bo zdarzają się też Maczo, którzy mają po prostu zbyt mocno wywindowane poczucie pewności siebie na parkiecie). Jeśli partnerka nie wykaże zbyt dużego zainteresowania osobnikiem Maczo, to ten w dość szybkim tempie wyłowi sobie następną „ofiarę” z akwarium.
2. Wesołek
Osobiście bardzo lubię ten typ 🙂 Pomimo braku poczucia rytmu i znajomości kroków jakiegokolwiek tańca, wszystko nadrabia poczuciem humoru i urokiem osobistym 😉 Jego nogi żyją swoim życiem, jego tułów żyje swoim a partnerka albo się podda żartobliwym ruchom partnera, albo ich wspólny taniec będzie tańcem dwóch zupełnie innych bajek 😉 W Wesołkach bardzo lubię dystans, jaki mają do swoich podlegających dyskusji umiejętności tańca 😉 Wygłupiają się, żartują. Niektórzy na ucho swojej partnerce przyznają, że tańczyć kompletnie nie potrafią, ale starają się nadrobić braki uśmiechem. Śmiać się uwielbiam z sytuacji przeróżnych, więc kilka tanecznych ruchów z Wesołkami jest gwarancją dobrej zabawy 🙂
3. Treser
Oj, takiego chyba nie lubię najbardziej… Jedyne, w czym trzeba mu przyznać rację, to w tym, że poczucie rytmu ma na pewno. I pewność siebie. Myślę, ze nawet więcej tego drugiego, niż samego poczucia rytmu… Do knajpy przyszedł po to, żeby się popisać swoją umiejętnością tańca. Może nawet i grzecznie a nawet szarmancko poprosi kobietę do tańca, ale tych jego dobrych manier to by było na tyle. Popisuje się i wymachuje moimi rękoma i nogami tak, że boję się, że za chwilę zrobi ze mnie kawałek koszuli, którą prawie każdy pijak-tancerz wymachuje nad głową. A ja bardzo nie lubię tracić gruntu pod nogami. Poza tym ciągle musztruje: „Chomikowa, połóż mi tę nogę na biodrze, no wyżej! Przechyl się! No nie bój się! Przecież cię trzymam! Teraz będzie obrót. Dobrze! Wyżej tę rękę! Więcej seksu! Pięknie! Musimy się spocić, żeby to był taniec! Nie oddalaj się! Chomikowa! ” Nie, ja się nie oddalam a tylko uciekam. Bo to ma być zabawa i przyjemność a nie tresura jak na siłowni z trenerem 😛
4. Uwodziciel
Taki ma chyba największe „branie”. Bo skubanego ciężko rozszyfrować a radzi sobie na parkiecie całkiem nieźle. Zresztą nie tylko na parkiecie 😉
Nogi i biodra nawet całkiem nieźle pracują (jeśli nie rzec „aż za dobrze” 😉 ). Sam taniec przybiera postać czysto erotyczną i w sumie taki ma być- ma być grą wstępną. Ciąg dalszy w toalecie lub hotelu. W sumie która mu się oprze?- Facet ma poczucie rytmu, po drodze prawi masę komplementów. To wszystko to gra. Gra, której on dzisiaj wieczorem nie może przegrać.
5. Napalony
Tak naprawdę różni się niewiele od Uwodziciela. Uwodziciel jednak ma jakieś wyczucie, jest cierpliwy a jego gra jest opanowana do perfekcji. U Napalonego tego nie ma. On nie ma czasu, on nie ma cierpliwości. On chce JUŻ, TERAZ i NATYCHMIAST. Nie zwraca uwagi na kroki, nie zwraca uwagi na muzykę, Najważniejszym jest „zaliczenie” partnerki lub chociażby dogłębna penetracja migdałków. Łapska będzie wpychał pod bluzkę lub spódniczkę. Ciałem będzie napierał na partnerkę. OSACZY ją. Jeśli gdzieś po drodze nie dostanie w gębę, to może i nawet dobrnie do finału…
6. Nieszczęście
Już wiecie, że mam na ten typ uczulenie. Jeśli więc pierwsze wspólne kroki na parkiecie rozpoczynają się słowami „Poprowadzisz?” to już wiem, że będzie FATALNIE. Każda jego noga żyje swoim życiem- jedna tańczy rock&rolla, druga goni za melodią z „Titanica” . Tułów ma tak sztywny, jak mój dziadek, kiedy chodził w gipsie z powodu złamanego kręgosłupa. Po drodze usłyszę tysiąc komplementów na temat moich umiejętności tańca. Wypyta się mnie o wszystko. Będzie przy tym tak sztywny i zestresowany, jak 12- latek przed pierwszym pocałunkiem.
Tragedia.
7. Nawalony-ledwo przytomny
Znacie to… Chwiejny krok… nieskoordynowane ruchy, mętny wzrok. Aż przykre 😉 A do tego jeszcze próbuje tańczyć 😀 Ba! On jeszcze próbuje poderwać jakieś dziewczę! Nie dość, że poderwanie tyłka od krzesełka kiepsko mu idzie, to cała reszta jest z góry skazana na porażkę.
Jeden raz w życiu próbowałam nawet z takim zatańczyć (nie pytajcie mnie dlaczego…). Usnął mi na ramieniu….
8. Mix
Niektóre typy mogą występować w jednej postaci. Zdarza się, choć nieczęsto. Jak na moje oko, to zmiksować  się nie da tylko Nieszczęścia. A może jeszcze zbyt mało w życiu widziałam? 😉

Jak myślicie?- na który typ trafiałam najczęściej? BINGO! Napaleni i Nieszczęścia do mnie lgną jak muchy do… MIODU 😛
A marzy mi się choć raz w życiu zatańczyć tak z pełną namiętnością, nie uciekając stopami przed stopami napastnika, nie ściągając niczyich łapsk w mojego tyłka. Poczuć się, jak prawdziwa kobieta na parkiecie. Ech…..

33 odpowiedzi do “tańczący z Chomikową ;)”

  1. Uwodzicielem nigdy nie byłem, nie ta twarz.
    Nawalony vel nieprzytomny to też nie moje klimaty, na imprezę z założenia idę po to by się dobrze bawić, a nie później „pawić”.
    Nieszczęście? Tak, źle ze mną to aż nie jest.
    Treser? Nie te umiejętności.
    Mam zbyt wielki szacunek do kobiet by być typem maczo.
    Obściskiwanie się na parkiecie to jest szczyt moich fantazji, także napalony odpada.
    Chyba najbardziej nadaję się na wesołka. Tańczyć może nie potrafię, ale poruszam się w rytmie. Braki wyglądu i umiejętności nadrabiam charakterem i poczuciem humoru. Poza tym w tańcu powinno iskrzyć, nawet jeśli nie przewiduje się końca w toalecie czy hotelu.

    1. 🙂 Uśmiałam się 🙂 Może Cię zaskoczę, ale żeby być Uwodzicielem wcale nie trzeba mieć twarzy 😉 Im z reguły wystarczy duża pewnośc siebie 😉

  2. Ja ze wszystkich których opisałaś najbardziej lubię wesołków. Uwielbiam z nimi tanczyć i się bawić bo to sama przyjemność. Bo kobieta musi się czuć swobodnie w tańcu, jeśli idzie na parkiet po to by potańczyć, a nie faceta wyrwać. Wesołki mają cudowne poczucie humoru i nie dość że potańczę to się uśmieję. 🙂 Cóż więcej chcieć od życia, gdy człowiek odstresować się idzie na imprezę.

  3. Hmm – chyba łapałbym się na Wesołka… Jednakże – ze względu na rozwalone kolano – nie próbuję;D

    Przy okazji – idealny opis podrywacza przedstawił Jaś Fasola (jak znajdę linka to podeślę;)

    Chcesz mix kogoś z Nieszczęściem??

    Do usług;D

    5,5
    Napalone nieszczęście

    On chce JUŻ, TERAZ i NATYCHMIAST…

    Ale nie wie, jak się za to zabrać…

    Nie zwraca uwagi na kroki, nie zwraca uwagi na muzykę. Najważniejszym jest „zaliczenie” partnerki lub chociażby dogłębna penetracja migdałków…

    Ale swoją partnerkę bierze na litość, wzrok zbitego psa a`la Nicholas Cage… Każda jego noga żyje swoim życiem- jedna tańczy rock&rolla, druga goni za melodią z „Titanica” . Tułów ma tak sztywny, jak mój dziadek, kiedy chodził w gipsie z powodu złamanego kręgosłupa. Po drodze usłyszę tysiąc komplementów na temat moich umiejętności tańca. Wypyta się mnie o wszystko. Będzie przy tym tak sztywny i zestresowany, jak 12- latek przed pierwszym pocałunkiem.

    Aż w końcu może nawet dobrnie do finału…

    Oraz

    6,5
    Pijane nieszczęście

    Jedna dla kurażu, druga nie zaszkodzi, 3 mała szklaneczka też nie, bo jak wiadomo mała szklaneczka jeszcze nikomu nie zaszkodziła (wcale nie sugeruję się monologiem Grabowskiego o Jego wyprawie na ryby;D), potem jeszcze 4 dla równowagi, 5, 6… dalej na parkiet – przecież po 6 szklaneczce uruchamia się tryb „Jestem macho i każda jest moja”… Niestety – jak to w przypadku nieszczęścia – tryb ten jest tylko w wersji demo, więc nie zostaje dołączony pakiet inteligentnej dyskusji…

    Chciałem jeszcze dodać, że miks Treser i Napalony daje nam akcję rodem z jakiegoś sadomaso, Macho + Treser to chyba będzie coś z Greya… Najlepszy byłby miks Wesołek (dystans do siebie)+uwodziciel(umiejętności)+napalony (no bo jakże to – tańczyć kilka godzin i nic potem??;>)

  4. Ja chętnie Jasia Fasolę w wersji podrywanej bym zobaczyła 😉
    Oj, Phoenix… ja muszę kiedyś z Tobą zatańczyć 😀 Uwierz mi- że wszyscy by się na nas patrzyli- nie dośc, że prawie pół metra różnicy wzrostu między nami 😉 To jeszcze te „kocie ruchy” i próba zgrania się 😀 Nic, tylko youtube’a wrzucić 😀

    1. ktoś kiedyś podobną kombinację nazwał tańcem małpy z żurawiem…;D Poza tym – jakie kurka pół metra??;> Musiałabyś mieć +- tyle, co ś.p. Dydek;>

  5. Świetnie opisałaś te typy. Ja jednak chyba gorzej od nieszczęścia nie zniosłabym napalonego i nawalonego. Chyba, że te typy połączyć z nieszczęściem to byłby dopiero dramat. Nawalone napalone nieszczęście…

        1. Hahaha. Myślisz, że wtedy wyszedłby z takiego Nieszczęscia Tygrys? 😀 Kurczę, bo mam wrażenie, że jakby takiego upić, to grzecznie uśnie pod stołem 😉 Nieszczęscie pozostanie nieszczęśliwe 😉

  6. Chomikowa doskonale opisałaś te wszystkie typy tancerzy 🙂 no dokładnie w punkt. SokoleOko skecz pierwsza klasa 🙂 naprawdę fajnie się to ogląda gorzej jak się jest na żywo tą partnerką 😉 no i gdzie tu zwiać 😉

    1. CUDOWNE! 😀 😀 😀
      „Postaraj się wyglądać seksownie”… 😀 Fasola i seksowny wygląd… przecież to samo siebie wyklucza 😉

  7. Zmiksowany nieszczęście uwodziciel: najpierw Cię perfekcyjnie uwiedzie a potem każe prowadzić;)

    A swoją drogą, zastanawiam się, którym osobnikiem jestem ja. Chomikowa zgadniesz?:)

    1. Dam sobie coś uciąć, że Uwodziciel, nie mylę się prawda? 😉 Grę masz opanowaną do perfekcji i nie lubisz przegrywać 😉

  8. a jak się nazywa typ, do którego same dziewczyny podchodzą nim jeszcze skończy dopijać drinka przy parkiecie ? 😉 byleby miały wiecej niz 170, z niskimi jest mi niewygodnie – je bierze mały kolega, układ idealny. uwielbiam swoje życie

    1. żebyś Chomiczku nie pomyślała że z Wami kobietami to tak zawsze wszystko w porządku, dodaje moją liste typów jakie spotykam 🙂

      1) Lords of the torebki – Boi sie wszytskiego,ludzi, tańca, oddychania. Więc wynajduje pretekst żeby cały wieczór siedzieć przy stoliku. – pilnuje torebek koleżanek 😀 Od kliku lat występuje mutacja tego gatunku – dodatkowo bawi sie smartfonem. Ot, królowa balu.
      2) Zimna ryba – spotkasz ją już na parkiecie, nawet zaprosisz do tańca. Oprzytomnienie przychodzi po chwili – dziewczyna ma permanentną mina focha, wzrok utkwiony gdzieś w ścanie, suficie, gdziekolwiek, byleby wasze spojrzenia na siebie nie trafiły. Miała zły dzien? Nie obchodzi mnie to, czmycham czym predzej:)
      3) Chcialaby ale nie może – stoisz przy parkiecie i widzisz jak od dluzszego czasu któs na Ciebie zerka, uśmiecha zalotnie. Liczy sie zabawa a wieczor nie trwa wiecznie, wiec podchodzisz i sie przedstawiasz -„Szynszyl jestem, zatanczymy?” -„JA MAM CHŁOPAKAAAA/MEŻAAA !!11”. Odchodzisz, bo Cie zaraz pobiją taki to wrzask. No nic, podreperowała sobie ego Twoim kosztem, zycie. 🙂 Bardziej rozczarowujący wariant jest gdy slyszysz to po 3h wspolnej zabawy przy prosbie o telefon,
      4) Tylko dla orłów – te najpiekniejsze, dodatkowo po kursach tańca. Nie ma lepszego widoku(przebija GO-GO;) Zwykle spedzają wieczór na odganianiu pijanych w sztok zalotników, bo reszcie brakuje odwagi by w ogole podejść.
      specjalna kategoria:
      5 ) wieczór panieński – co tam sie dzieje! dziewczyny zwykle tańcza w kółeczku, broń boze nie daj sie zaciagnać do srodka, to pułapka!
      reszta typów to standard : te normalne ktore przyszly sie pobawic, te pijane, te niesmiałe i te odważne co biora sprawy w swoje rece. Mój niezapomniany taniec? ze striptizerką na urlopie, ktorą poznałem chwile wczesniej przy barze. Patrzac jak sie rusza, robiłem sie na zmiane czerwony i blady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *