polski turysta na wakacjach. Z babcią w tle :P

IMG_7307Ostatnimi tygodniami bardzo wkręciłam się w turystykę. Czytałam, chodziłam na kursy i castingi ( do tej pory wierzyć mi się nie chce, że w Warszawie tak się też nazywa rozmowę kwalifikacyjną 😛 ), poznałam kilka świetnych osób i miałam możliwość wymienienia się spostrzeżeniami oraz doświadczeniami związanymi z podróżowaniem i obserwacją turystów.
Na podstawie tych doświadczeń zebranych z różnych źródeł, z przykrością muszę stwierdzić, że Polak-turysta to generalnie frustrat i idiota. Oczywiście bardzo w tej chwili generalizuję, ale nie da się ukryć, że kiedy rozpoczynamy „urlopowanie”, to jakby automatycznie rozum zostawiamy gdzieś w okolicy klatki schodowej naszego mieszkania. Bo o zakręceniu wody, gazu, domknięciu okien z reguły pamiętamy. I to by było na tyle 😛
Taka prozaiczna kwestia: komu zdarzyło się nie wiedzieć, jak nazywa się hotel, do którego jedzie albo  nie mieć pojęcia jak się nazywa miejscowość, w której ów hotel STOI? 😀 Ba! Czasem ktoś nawet nie wie z jakiego biura podróży wykupił wycieczkę… Chwilami się zastanawiam jakim cudem taki turysta wsiadł na pokład właściwego samolotu. A, przepraszam… przecież ktoś stoi na lotnisku „w bramce” i sprawdza bilety. CHWAŁA! W przeciwnym wypadku jeszcze ktoś by wylądował w jakimś dzikim Wietnamie zamiast w tej magicznej Hiszpanii. Dopiero by mieli pretensje do biura podróży (automatycznie by się takiemu turyście przypomniało jak się nazywa biuro podróży, które miało go w tej Hiszpanii zakwaterować 😛 ) ! Już by reklamacje zaczęli pisać i domagać się zwrotu kosztów wycieczki, bo wsiedli nie w ten samolot!
Pamiętam, jak kilka lat temu poleciałam do Grecji. Leciałam na wakacje sama, więc wolałam wykupić wycieczkę w biurze podróży i nie martwić się o zakwaterowanie oraz transfer z lotniska do hotelu. W pełni uśmiechnięta i rozluźniona po spokojnym locie samolotem (leki na uspokojenie naprawdę potrafią działać CUDA 😛 ) wsiadłam do autokaru, który zawiózł mnie do hotelu. Rezydentka kilka razy powtarzała który hotel jest w jakiej miejscowości. Pod każdym hotelem przypominała jego nazwę. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy jakieś 3 godziny po zameldowaniu się w moim hotelu, byłam świadkiem dzikiej awantury turystów z rezydentką. Zapamiętałam ich bardzo dobrze, bo w autokarze byli dość nieprzyjemni. Cały czas komentowali niewygodne siedzenia i długość trasy z lotniska do hotelu. Co się okazało? Parka pomyliła hotel, w którym miała być zakwaterowana. Wysiedli o jeden hotel za wcześnie. Do kogo mieli pretensje? OCZYWIŚCIE, że do rezydentki (sic!) Bo jak toIMG_2999 mieli czekać 2 godziny na autokar, który specjalnie po nich przyjedzie?! I dlaczego ona NIE SPRAWDZIŁA, gdzie powinni wysiąść?! Szkoda mi było tej dziewczyny bardzo, bo darli się na nią niemiłosiernie. Aż dziw bierze, że jej nie pobili lub chociażby nie nabili na pal…

To, że polski turysta narzeka na jedzenie, to temat oklepany jak koński zadek 😛 Osobiście tylko raz rozmawiałam z turystami, którzy mieli dość monotonnych śniadań i kolacji. Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek nocowali w polskim hotelu dłużej, niż 3 noce. Hotele mają po prostu taki standard! Przecież nie będą nam fundować jedzenia, takiego jak w domu, bo to HOTEL a nie DOM z obiadkiem od mamusi… Oczywiście, jeśli wykupimy sobie tygodniowe wakacje w 5-gwiazdkowym hotelu za 6.000 zł od osoby w jednym z Europejskich państw, to możemy kręcić nosem na jedzenie, z którym coś jest nie tak, ale BŁAGAM- wakacje za 2.300 od osoby na pewno nie SONY DSCzagwarantują nam bogatego menu, widoku z tarasu na morze lub ocean, nowiuśkiego wyposażenia w pokojach, codziennej wymiany ręczników, limuzyny, która będzie nas podwozić w dowolne miejsce (pod warunkiem, że będzie to limuzyna o standardzie egipskim, patrz zdjęcie j.w. 😛 )  darmowych drinków (chyba że pędzonych na paliwie 😛 ) oraz erotycznego masażu w all inclusive 😛 Przykro mi- NIE MA TAKIEJ OPCJI 😛
Teraz troszkę na poważnie. Turysta niestety w ogóle nie pamięta o czymś tak istotnym jak ubezpieczenie. Albo nie chce pamiętać. Albo po prostu się nie orientuje. Ubezpieczenie, które otrzymujemy „w pakiecie” z wycieczką obejmuje TYLKO leczenie ambulatoryjne, czyli takie do 24 h ( i to też do określonej w ubezpieczeniu kwoty). Ewentualny pobyt w szpitalu może okazać się wydatkiem, który uniemożliwi nam podróżowanie przez następne… 100 lat. A co z (tfu! tfu!) śmiercią…? Ubezpieczenie nie obejmuje transportu zwłok do kraju. A jest to impreza niestety BARDZO kosztowna. Znajoma opowiadała mi, jak jej kuzyn  wyjechał z rodziną na narty. Jego babcia nie czuła się najlepiej, więc nie chciał jej zostawiać w domu samej. Wykupili sobie wycieczkę w Alpy z dojazdem własnym. Babcia niestety w drodze powrotnej zmarła. Niewiele myśląc (BARDZO NIEWIELE), ale pamiętając o kosztach transportu zwłok do kraju,  wrzucili babcię w samochodowy bagażnik na dachu… Los chciał, że w czasie rodzinnej wizyty w parkingowej toalecie, samochód został przez jakiegoś bezczelnego i cóż… pechowego złodzieja skradziony…
Mogło się zdarzyć, prawda? 😛
Ile w tej opowieści jest prawdy, to NIE WIEM. Biorąc jednak pod uwagę pomysłowość rodaków, spore są szanse na to, że opowieść ma w sobie sporo prawdy 😛 Poza tym na pewno jest to powiastka pouczająca i motywująca do wykupienia dodatkowego ubezpieczenia przed wyjazdem na zagraniczny urlop 😛
Pamiętajmy o ROZSĄDKU wybierając się na wakacje. Nie wydzierajmy się na innych i nie róbmy z siebie idiotów… Zresztą nigdy nie wiadomo, czy gdzieś po drodze nie traficie na Chomikową, która nie akceptując braku kultury i ROZUMU, opisze zaobserwowaną scenkę w niecodziennych-notatkach 😉

A tak swoją drogą… BARDZO wiele bym dała za to, żeby zobaczyć minę złodziei po otworzeniu bagażnika 😛

—————————————————
Zapraszam na fb 🙂

22 odpowiedzi do “polski turysta na wakacjach. Z babcią w tle :P”

  1. No Chomikowa, pojechałaś po bandzie. Nieuprzejmi, wręcz aroganccy turyści są wszędzie, w każdej nacji. Pamiętam tych Niemców, którzy skarżyli się wszystkim, że Polaczki rozmawiają w saunie. Nawet z tego powodu oficjalną skargę do biura złożyli. Jedno zauważyłem, że im bardziej all inclusive, tym większe chamstwo wśród turystów, bo im się należy. Dlatego nie jeżdżę na wyprawy w tzw. modne miejsca, tylko szukam grup pasjonatów, np. fotografowania ptaków. Są dla nich biura i takich sytuacji nie ma. A jedzenie w hotelach niskiej klasy może być zarówno świetne, jak i podłe. Sprawdziłem 🙂

    1. Hegemonie, oczywiście w notce użyłam bardzo dużej generalizacji 😉 Wiem, że każdej nacji się narzeka. Ale z racji, że ja Polką jestem od urodzenia, więc się wzięłam za Polaków 😉
      Ty wiesz, że mnie się jeszcze nigdy nie trafiło podłe jedzenie…? A śniadania hotelowe UWIELBIAM 🙂

  2. …Cóż dodać?Masz duuużo racji! Na szczęście naród nam się powolutku cywilizuje, potrafimy wyciągac wnioski z obserwacji i ukrywamy nieco „buraczność własną” bo potem ostracyzm innych gości na turnusie dotkliwy może się okazać. Acha! Powinnam zacząć od gratulacji na okoliczność „wygrania przez Ciebie CASTINGU”:)) No i zazdroszczę ciepłego kraju rezydenckiego:)))

    Ps A co do Babci, o ile historyjka jest prawdziwa, to trudno o niej powiedzieć, że nie miała, Kobiecinka, wyjątkowego pecha…. i w związku z tym szzcerze wątpię, , czy Biedaczka „odpoczywa w pokoju wiecznym” :((

    1. Czy Polacy się troszkę zmienili w swoich ‚buraczanych’ nawykach,to będę miała okazję się przekonać na kolejnych wyprawach. Zobaczymy.
      Też szczerze wątpię w wieczny spokoj babci…

  3. 2 artykuły…

    http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/427333,na-co-polacy-narzekaja-na-wakacjach,1,id,t,sa.html

    http://www.tvn24.pl/krakow,50/tatry-sa-za-wysokie-jest-slisko-i-ciemno-czyli-na-co-skarza-sie-turysci,451148.html

    A jeszcze gdzieś było o lasce, która na Giewont chciała się wbić w szpileczkach…

    Chomikowa… serio chcesz zostać rezydentką?? Nie wiem, jak Ty, ale ja bym wyleciał z roboty bo roześmianiu się w twarz klientowi narzekającemu, że na ulicy jest za dużo miejscowych…

    I nie – rozmowa kwalifikacyjna to nie casting… Tylko jakiś kretyński wymysł firmy, która chce być kojarzona z zachodem, a nie wie, jak to zrobić…

    1. Tak, tak Phoenix… to jest to 😀
      Wiesz- praca z ludźmi to generalnie jazda bez trzymanki. Najgorsze jest to (w jakiejkolwiek pracy z ludźmi), że klienci drą się na pierwszą osobę z firmy, którą zobaczą. Przypuśćmy taki bank- jakaś pinda sprzedaje nam kredyt. Oczywiście nas oszukała, czegoś nie powiedziała. To gdzie idziemy i co robimy? Wchodzimy w pierwszy-lepszy oddział tegoż banku i opieprzamy tego, kogo nam się nawinie pod rękę. Denerwuje mnie to strasznie… ale cóż 😛

  4. A ja zadzieram nosa i nie jeżdżę na wczasy 😛

    Nie no żartuję- jeszcze nie miałam tej przyjemności, jakoś inne potrzeby są 🙂

    Ale masz rację-im większe standardy tym większe chamstwo.. tak jakoś rzuca mi się to ostatnio w oczy….

    1. Ci z wyższych tak mi się wydaje, że mają troszkę inną taktykę wyżywania się. Oni od razu straszą telewizją, prokuraturą, NASA, BBC, FBI itp. 😉
      jesli będziesz miała kiedyś okazję, to naprawdę polecam wczasy w jakimś innym kraju. Choćby tydzień. To zupełnie inny świat 🙂

  5. „Polak-turysta to generalnie frustrat i idiota”
    Ja Ci, kutwa, dam „generalnie”.
    Generalnie Niemiec to faszysta, Rumun to żebrak, Francuz generalnie je ślimaki i żabie udka, a generalnie Amerykanie są głupi i grubi.
    Prawda?
    No właśnie.

    Nie lubię marudzenia na Polskę i Polaków, choć czasem nam się należy – bo i mamy swoje narodowe przywary.
    Ale jak widzę słowo „generalnie” i naciągnięcie zachowania może 10% społeczeństwa na większość to już mnie coś trafia.
    Grr, wrrr…

    Dobrze, że na osłodę była historia o babci 😀

    1. Ooooo! Już odłóż tę pochodnię i widły! 😛 Trochę czasem trzeba sobie pogeneralizować 😉 Poza tym wiesz- wystarczy, że spotkasz na swojej drodze 1% takich kretynów i Ci się odechciewa. Tak, jak mnie się odechciało pracy w szkole po użeraniu się przez 3 lata z jedną patologiczną rodziną. wystarczy? WYSTARCZY 😉

      1. Ale Polak generalnie jest frustratem i idiotą. 🙂 hahaha
        Wyobraźcie sobie, ja z koleżanką również Polką wybrałyśmy się na święta wielkanocne do Los Angeles i Las Vegas. Akurat to były te święta 2012 gdzie was śnieg w polandi przysypał. A że lubimy pochodzić to postanowiłyśmy przejść w Las Vegas caly Strip w jedną i drugą stronę od początku do końca (znal welcome to Las Vegas). Strip ma 6.8km co oznacza że miałyśmy do przejścia 13.6 km. Ale byłyśmy na to przygotowane więc żaden problem.
        No i wyobraźcie sobie tysiące ludzi na ulicy, bo wiadomo turystów tam od zaj**ania i jeszcze więcej. Jesteśmy gdzieś na 5 kilometrze. Zmęczone już bo wiadomo 35st. w słońcu, na szczęście wiosna. Wszyscy uśmiechnięci zadowoleni i my także i tak się przebijasz między ludzikami i nagle słyszysz: „Kurwa, ja pierdole ile jeszcze będziemy iść” Drogi Polaku jadąc do Las Vegas niech ci się nie myśli że to Międzyzdroje i w 15 min obejdziesz całą promenadę. A po za tym ciesz się jest wiosna i jest tylko 35st w słońcu. Pojedź w lipcu gdzie temperatura o 2:30 nad ranem nie spada poniżej 38st. to wtedy możesz ponarzekać 🙂

        1. To w takim razie dobrze, że mamy w kraju jakieś 80% nadPolaków… oni są w miarę normalni 🙂
          Tak nawiasem – gdyby Francuz, Niemiec, Włoch czy Hiszpan powiedział dokładnie to samo we własnym języku – wyłowiłabyś to swoim uchem? :>

          1. Myślę, że niemiecki czy hiszpański bym wyłowiła z racji że znam też te języki. Aczkolwiek w tym przypadku nie było co wyławiać bo pan Polak był niezwykle głośny w swych narzekaniach. Bo dużo innych osób też zwracało uwagę na niego, i nie sądzę by akurat rozumieli co mówi, aczkolwiek ton był bardzo wymowny.

  6. Polski turysta kojarzy się ze skarpetami w sandałach, piciem przez cały dzień (chociaż Rosjan nikt nie przebije) i chowaniem jedzenia z restauracji do torebek.
    Raczej rzadko wyjeżdżam na wakacje za granicę (raz, że nie mam kasy, a dwa, że lubię polskie góry), ale kilka razy byłem i najbardziej pamiętam picie od rana do wieczora darmowego piwa. Ja piłem średnio 2 dziennie, a większość naszych rodaków 10 albo i więcej..
    Pozdrawiam:)

    1. Coś w tym jest, co piszesz… 🙂 Najczęściej na tych własnie tanszych destynacjach Polacy lubią się „zabawić”. I może nic nie byłoby w tym strasznego, gdyby tylko znali umiar i pozwolili odpoczywać innym turystom 😉

  7. „Kto nie zna nazwy hotelu w którym ma się zatrzymać?”
    JAAAA… Osoba która rezerwowała mi w ostatniej chwili hotel w Londynie,
    przesłała mi mailem nazwę i adres. Zapisałam na karteczce i… zostawiłam ją w domu.
    Zorientowałam się już na lotnisku przed wylotem, wiec zrobiłam pobudkę rodzinie o piątej rano. Przesłali SMSem. Tyle, że nie mogłam go odczytać, bo zapomniałam okularów. Co tam! Poradzę sobie. Na miejscu poproszę o odczytanie adresu taksówkarza… Tyle, że zapomniałam naładować baterie w telefonie i rozładował się zanim przeszłam kontrolę. Ładowarki też zapomniałam…

      1. Nie zdarzają się powiadasz? To chyba innym się nie zdarzają, bo mnie nagminnie! Słyszałaś o tym, żeby ktoś próbował zejść po ruchomych schodach jadących w górę? Jak usłyszysz o takim przypadku wiedz, że to na pewno ja! Ale okulary i tak zakładam tylko do czytania! Pewnie do czasu, aż kiedyś nie zauważę schodów wcale…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *