nie daj się krzywdzić!

meryl streep frustrated annoyed facepalm august osage county
źródło: giphy.com

Wiecie co? Ja już się nie dziwię, że mężczyźni ranią kobiety; że robią z nimi co chcą i obracają nimi w każdą możliwą stronę. Oczywiście trochę uogólniam, bo sama znam kobiety, które to samo robią mężczyznom, ale przyczyna w obu przypadkach jest taka sama- BO POZWALAJĄ SOBĄ PONIEWIERAĆ.
Na pewno pamiętacie Blondynę i Zaślepionego (dla tych, którzy zaglądają tu po raz pierwszy- przypomnienie historia miłosna cz.1 oraz historia miłosna cz.2 ). Moja znajoma odkąd tylko pamiętam CIERPI, bo mężczyźni ją krzywdzą. Najpierw straciła 5 lat swojego życia dla faceta, dla którego była ewidentnie tylko „z doskoku”, i który znajomość z Blondyną skończył, kiedy poinformował ją o ślubie. Z inną kobietą rzecz jasna. A zawsze była na jego kiwnięcie palcem. On po tygodniu ciszy telefonował, że chce się spotkać, ona w podskokach leciała na spotkanie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że NIC z tego nie będzie, a ona twardo i ślepo tkwiła w swoim przekonaniu, że może jednak.
Teraz dla odmiany Blondyna cierpi z powodu Zaślepionego. Facet kilka dni temu jasno i rzeczowo ją poinformował, że nic z tej ich relacji nie będzie (dobra- na mój gust, to oni jednak pasują do siebie- jedno pokręcone, drugie z problemami psychicznymi 😛 ). Nie przeszkodziło mu to jednak w tym, aby nadal łazić naokoło niej, pomagać w wyborze mieszkania i oferować swoją pomoc w remoncie. Co na to Blondyna?- Słodko przyklasnęła. I tak chodzą wspólnie do inżyniera budowy i wspólnie omawiają rozkład kabli elektrycznych oraz przyłączy sanitarnych w JEJ przyszłym mieszkaniu. Ja bym była to jeszcze w stanie zrozumieć, gdyby oboje ustalili, że łączy ich przyjaźń (bzdura) i tkwiąc w tej przyjaźni oboje spoczną w grobach koło siebie 😛 ale NIE! Blondyna CIERPI! Cierpi, bo jest skołowana i nie wie po co on ciągle jest w jej życiu. Może jednak się nie zdecydował i jednak ją pokocha?
Z pewnością.
Wiecie co? Może ja ją nawet trochę rozumiem, bo sama byłam taka naiwna i głupiutka. Byłam na każde skinienie faceta. Robiłam, co chciał i jak chciał. Jego jeden telefon a ja gotowa w podskokach. On wyjeżdża na wakacje sam? Nie ma problemu- przecież to facet, więc na pewno potrzebuje czasu dla siebie. Nie odzywa się tydzień? Na pewno nie ma czasu, przecież jest taki zapracowany. W ciągu roku nie usłyszałam, że mnie kocha? Muszę mu dać czas, na pewno w końcu mnie pokocha. A potem tygodnie wylanych łez, bo on jednak NIE KOCHA.
Aż nie mogę czytać, jak bardzo głupiutka byłam 😛
I nie ma się, co dziwić, że kobiety tak często cierpią przez facetów. Cierpią, bo najzwyczajniej w świecie sobie na to pozwalają. Te wszystkie w/w znajomości powinny zostać ukrócone tak szybko, jak tylko się da. Ja z przeszłości i Blondyna teraz powinna powiedzieć „Starczy. Już nie będziesz mną kołował. Nie dzwoń, nie pisz. Dla ciebie NIE ISTNIEJĘ”. Jednak takie słowa nie padły. Przez to dajemy sobą kołować, poniewierać.
Tylko i wyłącznie na własne życzenie.
Widziałam się z Moją N.
-Wiesz co, Chomikowa? Ja też taka głupia kiedyś byłam. Zresztą sama wiesz. I ja w sumie myślałam, że z takich rzeczy się wyrasta, że życiowe doświadczenie pokazuje, że nie ma co czekać miesiącami, latami aż facet nas pokocha. Jednak widzę, że takich naiwnych kobietek  jest cała masa. Marnują lata na coś, co nie nadejdzie. Dają się krzywdzić i cierpią, ale jak sama powiedziałaś- tylko na własne życzenie.

——————————————————
Zapraszam na fb! Tam jest weselej 😉

39 odpowiedzi do “nie daj się krzywdzić!”

  1. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie rozumiem. Podejrzewam, że dlatego, że nigdy bezgranicznie i na ślepo nie kochałam. Całe życie mam jakąś blokadę i wielkiego krytyka na ramieniu, który ma na imię nieufność. Że mam fajnie, że nigdy mi serce nie pękło, że nigdy nikt mnie nie porzuciła, bo to ja porzucałam? Teraz z perpektywy lat, gdy jestem bliżej niż dalej wiem, że ta cecha pozbawiła mnie wielkich emocji i niezwykłego uczucia oddania.
    Bilans? Nie wiem co lepsze.

    1. Uczucia oddania? Ono jest super, kiedy jest warto. Gdy się oddajesz niewłaściwej osobie, towarzyszy Ci uczucie jakiegoś tam upodlenia. Uwierz mi, że naprawdę nic fajnego 😉
      Oszczędziłaś obie sporo stresu 😉 Pewnie jesteś zdrowsza, więc bilans jest taki, że możesz sobie pozwolić na palenie papierosów 😉
      Troszkę sobie żartuję 😉

      1. To uczucie oddania pewnie po fakcie, tzn gdy następuje rozczarowanie facetem i miłościa pewnie nic fajnego. Ale emocje, gdy dzieje się tu i teraz pewnie nieporównywalne. Szaleńcza miłość, choć raz w życiu, jawi mi sie jako cos wyjątkowego, a czego byłam pozbawiona. Ale też nie wykluczam, że najbardziej żal tego, czego się nie miało.
        Nie znaczy to, że nigdy nie kochałam, oczwiście. Ale to nigdy nie była fascynacja do wypęku.

  2. Fajnie że wyostrzył Ci się sposób patrzenia na takie relacje – czyli mówiąc po mojemu – prosto z mostu zmądrzałaś 🙂 a reszta Twoich znajomych jak chce w życiu trochę szczęścia to też musi

      1. Nie mów że powolny!!! Znam starsze od siebie które są w tej materii kretynkami więc szacun że Ty tyle młodsza a masz łeb na swoim miejscu – dobrze Ci to rokuje

  3. To ludzie się krzywdzą nawzajem…A gdyby człowiek wiedział co z danej relacji wyjdzie to byłaby piękna sprawa,bo wszyscy bylibyśmy szczęśliwi 🙂 Ale tak nie jest.Także dopóki nie otworzysz tego pudełka z czakoladkami,nie wiesz jak smakują…A to,że później jest ciężko uwolnić się z toksycznej relacji to już inna sprawa…

    1. Ale to się da wyczuć, że nic z tego nie będzie. Jak człowiek dla drugiej osoby wiecznie nie ma czasu; jak nie zaprasza drugiej osoby na urodziny; jak wyjeżdża sam/a na urlop; jak nie mówi przez wiele miesięcy „kocham” i setki innych. Są sytuacje, które gwarantują, że NIC Z TEGO NIE BĘDZIE a niektórzy się łudzą i cierpią a potem cierpią jeszcze bardziej, że tyle siebie dałem/am a nic z tego nie wyszło.

  4. Cóż… ta zasada obowiązuje nie tylko w związkach.
    Generalnie – jeżeli sami siebie nie szanujemy, nie cenimy – ciężko, żeby szanowali i cenili nas inni.
    Część ludzi będzie nas cynicznie, a część nieświadomie wykorzystywać.

    Zresztą – bardziej dbamy o coś, co możemy stracić. Jak coś jest trudne do zdobycia, to daje więcej satysfakcji i bronimy tego…

    No ale żeby być trudniejszym do zdobycia i łatwiejszym do stracenia, to trzeba mieć jakieś tam poczucie własnej wartości.
    Dlaczego aż tyle kobiet nie ma? Nie wiem…
    Może stąd, że ludzkość tak żyła przez tysiące lat? Dopiero od niedawna kobiety mają coś więcej do powiedzenia. Zanim się tego nauczą – trochę czasu minie.

    1. Pewnie, że tak. Zgadzam się z Tobą (cóż za odmiana 😉 ). Duzo wynika z braku poczucia własnej wartości, trochę pewnie ze sposobu, w jaki zostaliśmy wychowani…

      1. Swiat sie kończy… Chomikowa się ze mną zgadza 🙂
        Aż muszę się napić z tej okazji 😉

        Wiesz co mnie najbardziej dziwi? Że niektórzy ludzie dostaną tak raz kopa od życia i niczego ich to nie uczy…

  5. Oj Chomiczku, Chomiczku.
    Jak zawsze trafiasz w sedno. To o czym piszesz odkryłem na studiach, gdzie byłem rodzynkiem. Ile ja to się nasłuchałem jakich złych facetów miały koleżanki, a na prostą radę „to go zostaw” reagowały obrazą majestatu. Przy okazji wychodzi tu ciekawy fakt o facetach: są jak dzieci i robią to na co im się pozwoli 😀

  6. {Piszę, chociaż nie „przerobiłem” zaległych wpisów.}
    A ja dalej będę się upierał przy tym, że to wszystko przez bajki. Poważnie klikam. Dzieciak się nasłucha bajek, widzi się w tych bajkach (sam przez jakiś czas podstawówki byłem Kmicicem) wyobraża sobie, że jest bohaterem tych bajek.
    I tak samo w życiu. Kiedy ktoś (z punktu widzenia Chomikowej Kobieta, ale ja wiem, że nie jeden facet też żyje w „rajskiej krainie ułudy”) zakochuje się , niestety nie w żywym człowieku, ale w obrazie jaki sobie w głowie wybuduje. No mamy jakieś tam ideały, spotykamy człowieka i … nie widzimy kim tak naprawdę jest, ale z automatu przypisujemy go do tego ideału. I czego ten człowiek nie robi to … idealne. I tak się sami oszukujemy.
    Więc (nie zaczynaj NIEdźwiedź zdania od więc) jeżeli sami siebie oszukujemy, to dlaczego się dziwimy, że oszukują nas inni?

    1. Kmicicem 😀 że też ja nigdy nie byłam Calineczką 😀
      Ale czemu sami siebie oszukujemy? To pewnie przez to niskie poczucie własnej wartości…

      1. Też.Ale to również presja otoczenia,zwłaszcza rodziny.I chyba lęk przed samotnością,więc ludzie wybierają bycie z kimkolwiek.No i u kobiet jeszcze ważnym czynnikiem jest zegar biologiczny.

      2. Trudno powiedzieć dlaczego, sam nie wiem, ale zobacz jakie to godzenie się na bycie oszukiwanym/ną jest powszechne. Dla przykładu 2 sytuacje z życia.

        1. Kobieta-mężczyzna(dziewczyna-chłopak). Ludzie chodzą ze sobą, spotykają się, czy jakby facet powiedział „po ślubie zamieszkamy o u moich/twoich rodziców, potem dziecko, jedno, drugie, wynajem mieszkania, kredyt, brak czasu na wszystko, koniec z dotychczasowym beztroskim (TAK BEZTROSKIM) życiem, nerwy, zmęczenie, chroniczne niewyspanie … itd. itp. czy ten facet miałby jakiekolwiek szanse u jakiejkolwiek kobiety? Nieeee. Jedna strona opowiada bajki, ta druga wie, że to bajki i łyka jak leci i sama (ta druga strona) opowiada swoje bajki i… tak dalej i tak dalej ….

        2. Polityka. Gdyby jakikolwiek polityk w kampanii wyborczej (czy to prezydenckiej, czy parlamentarnej) powiedział prawdę, powiedział: wprowadzimy wam nowe podatki, podniesiemy stare, obetniemy emerytury, w d…pie będziemy mieli cos się z wami wyborcami dzieje, będziemy dbać tylko o siebie i swoich popleczników … Czy ktoś by na nich zagłosował? Wybrał ich? Nie…. wiemy, że nas oszukują, a i tak się na to godzimy i dalej wybieramy.

        Jak widzisz w różnych sferach życiowych lubimy sami siebie oszukiwać (i jeszcze rodzic nie przyznający, że skiepścił wychowanie dziecka – to inni są źli moje dziecko IDEAŁ; pójdziemy do lekarza, który powie, że cię wyleczy, tylko zapłać, a ten, który powie – szkoda kasy na leczenie, medycyna jest bezsilna – ŻŁY – idziemy do babci leczącej ziołami, oszusta leczącego bioprądami, albo kupujemy superspecyfik mnichów hinduskich, czy tybetańskich).

        TAK LUBIMY BYĆ OSZUKIWANI, nie lubimy tylko kiedy koś na to uświadamia 🙁

        PS. Pkt nr 2 – nie dotyczy żadnej konkretnej opcji politycznej, a w zasadzie dotyczy każdej. Przynajmniej moim skromnym zdaniem każdej którą znam (i to jest jeszcze bardziej ponure)

  7. Dobrze zrozumiałem, że Zaślepiony nie chodzi z Blondyną do łóżka, tylko jej pomaga w trudnych sprawach, typu remonty, i inne takie? I pomaga za jej przyzwoleniem, a nawet radosną zgodą, tak? Rozumiem, że nie jest tak, że najpierw on ją związuje, a potem dopiero spokojnie kładzie gładzie, skuwa stare tynki i maluje ściany? To, w którym miejscu on ją krzywdzi? Ona cierpi, bo lubi i nie zabraniajmy jej cierpieć, jest dorosła jej wybór.

    1. Cierpi, bo lubi 🙂 Wrodzona masochistka. Do tego łudzi się, że coś z tego będzie. Pewnie,pewnie… Może nawet się z Tobą zgodzę,ale na pewno nie poprę tego,co tam się dzieje.
      Hegemonie, Ty się nigdy nie wtrącasz w decyzje swoich bliskich? Nawet,jakby Twój ojciec chciał wziąć kredyt na 1.000.000 złotych,to byś się nie wtrącił, bo to dorosły człowiek i jego decyzje?;)

      1. Przykład mojego ojca, nie jest dobrym przykładem. To jest już stary człowiek, więc dotyczą go pewne ograniczenia, takie jak dzieci. Starsi ludzie nie ogarniają współczesnej rzeczywistości. Poza tym sytuacja jest jednoznaczna – jeżeli ktoś ma 2 tys dochodu, to kredyt na milion jest oszustwem (nie mówiąc, że w praktyce jest nieosiągalny). I wszystko jedno czy to będzie mój ojciec, przyjaciel, czy kolega z pracy. Zawsze przed takim oszustwem ich ostrzegę.
        Natomiast jeżeli sytuacja jest niejednoznaczna, wchodzą w rachubę emocje, relacje, to tego nie zrobię. Mogę wysłuchać, na pewno postarać się zrozumieć, dlaczego ktoś tak postępuje, jakie potrzeby w ten sposób realizuje, pomóc mu poszukać alternatywnych rozwiązań, ale nie doradzać. Widzisz, ja za sobą mam wiele lat doradzania innym. Ludzie od zawsze lubili mi się zwierzać i prosić o radę. I ja im te rady dawałem. Najlepsze z możliwych, wszystkie w dobrej wierze. Byłem na każde zawołanie, gdy działa się tragedia. Ile ja nocy z nieszczęśliwymi ludźmi przegadałem! Jednak oni zawsze potem postępowali po swojemu, często wyjątkowo głupio, ku mojej czarnej rozpaczy. Dopiero niedawno, gdy zawodowo zająłem się pomocą innym, zrozumiałem, że doradzanie niczego nie zmienia. My doradzamy z naszej perspektywy, z naszego rozumienia pojęć co jest dobre, a co nie, nie staramy się zrozumieć potrzeb osoby, której doradzamy. A ona być może musi się sparzyć. Może musi popełnić teraz niewielki błąd, by w przyszłości uniknąć większej pomyłki? Są tacy, którzy lubią cierpieć. Gdy są nieszczęśliwi, są w swoim żywiole. Gdy coś idzie dobrze, natychmiast to spieprzą. Tak, jak moja mama musi się czuć najchorsza w całej rodzinie.
        Taki ludziom potrzeba uważnego wysłuchania i zrozumienia. Nie doradzania i krytykowania, bo wtedy swojego status quo będą bronić do upadłego i nigdy się nie zmienią…

        1. W sumie to śmieszne jest to, że oczekujemy od kogoś rady a potem tę radę i tak mamy w nosie 😀 Jak się kogoś pytam, co robić, to naprawdę mocno biorę pod uwagę radę tejże osoby. Chyba że po prostu sobie biadolę i wcale nie oczekuję żadnych rad, to wtedy powyższe również mam w nosie 😉
          A co do Tatusia, to wiesz… Nawet, jakby był młodszy, w pełni rozumny. Mało jest takich ludzi, którzy biorą kredyty na grube tysiące a potem wkracza komornik? Ludzie robią kompletne bzdury, a rodzina i najbliżsi jest od tego, żeby im to uzmysłowić.

  8. My tak po prostu mamy. Fiksujemy się na niewłaściwym facecie i za cholerę nie potrafimy sobie odpuścić bo może… bo jednak może… i tak w koło. Nie wiem dlaczego tak jest. Mnie też to wkurza ale z drugiej strony przecież człowiek nie odpowiada za to co czuje i nie może po prostu przestać czuć bo tak jest rozsądniej. Może tylko spróbować odciąć się od tego co rani. Wtedy w końcu samo mija…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.