te niezwykłe kobiety

Impulsowo, Uśmiecha Się, Kobiet, Kolegium
źródło:pixabay.com

Po powrocie do domku (swoją drogą w podróżowaniu jednym z najpiękniejszych momentów jest powrót do domku 🙂 ) czekał na mnie stos gazet do przejrzenia. Na tematy polityczne nie byłam jeszcze gotowa, więc dla relaksu zerknęłam w artykuły „życie”, „portrety”. Jedna aktorka opowiada jak ciężko jej było żyć, zanim odniosła sukces zawodowy . Inna spełniona bohaterka kolejnego artykułu opowiada jak wyglądała jej droga do firmy, której jest właścicielką i która zatrudnia 100 osób. W kolejnej gazecie znów ktoś zmienia swoje życie i jest szczęśliwy.
Swoją drogą, ciekawe, ile tysięcy złotych ci wszyscy ludzie sukcesu musieli włożyć w to swoje szczęście zawodowe :/ Bo wierzyć mi się nie chce, że sukces przyszedł tylko razem z ciężką pracą. Bez funduszy ciężką pracą to można sobie tylko zaorać pole. Z pomocą silnej kobity rzecz jasna 😉

Znów budzi się we mnie bunt. Bo co z kobietami, które nie mają szans na ten głoszony medialnie sukces? Co z kobietami, których egzystencję determinują chore dzieci? Te z autystycznymi córeczkami. Te, które wychowują nastoletnich synów  z porażeniem mózgowym. Te, które już 20 lat pracują jako sekretarki a po godzinach pomagają bezdomnym zwierzętom. Co z paniami woźnymi, które samotnie wychowują 3 dzieciaków i pomagają ciężko chorej matce? Gdzie ich sukces opisany na 3 wielkich stronach kolorowych gazet? One wszystkie walczą o swoje jestestwo, o pracę i o najmniejszy uśmiech swoich bliskich. Żadna z nich nigdy nie odniesie sukcesu. Chyba że sukcesem nazwiemy chęć otworzenia oczu o poranku. Żadna nie czuje się niezależna, bo jest zależna od każdego zakichanego grosza, który daje chleb dzieciom. Nie podejmą ryzyka o porzuceniu pracy, bo ryzyko jest zbyt duże a cena jaką mogą zapłacić często wiąże się z głodem i brakiem dachu nad głową.
Te zwykłe kobiety z niezwykle trudną codziennością. To właśnie one zasługują na te kolorowe gazety w tym szarym życiu. Zasługują na okładki.

-Mamo, chciałabym napisać o kobietach, które nie mają szans na sukces i nie bardzo wiem, jak się za to zabrać-mówię do Rodzicielki, która pyta się mnie o czym tak rozmyślam.
-Ooo, to na pewno nie o mnie! Ja codziennie odnoszę nowy sukces w pracy!-cieszy się znów jak dziecko.
-Oświecisz mnie?
-Jak do tej pory, codziennie udaje mi się nikomu nie przypierdzielić.

31 odpowiedzi do “te niezwykłe kobiety”

  1. Brawo dla tej pani! Czasem to jest wielkie zwycięstwo komuś nie walnąć.

    A zwykłe kobiety na okładkach? A kto to będzie czytał? Kogo obchodzi czyjeś szare życie, tak szare jak nasze własne? Celebryci i gwiazdy udzielają wywiadów, pozwalają sobie robić fotki w niby codziennych sytuacjach, bo ludzie chcą to czytać. To, że pani-nikt Kowalska stoi po kaszkę mannę w sklepie w niczym nie poprawi życia i samopoczucia czytelniczki-nikt Nowakowej. Przeczytanie, że gwiazda serialu stoi w tej nieszczęsnej kolejce sprawia, że czytelniczka-nikt choć przez chwilę nie czuje się gorsza od gwiazdy. I już bardziej tę gwiazdę lubi i siądzie przed tv, żeby zobaczyć serial z tą gwiazdą i choć na jakiś czas zapomni o swoim szarym życiu.
    Zostaw gwiazdy na okładach.

    1. Wiem, że zwycięstwo,dlatego podziwiam 😉
      A ja tam bym czytała o tych sukcesikach zwykłych kobiet. Ważne, żeby tylko zdjęcia były ładnie zrobione jak ona po te kaszki stoi i sama po kaszkę bym poszła 😉

  2. 1) Pierwszy milion trzeba ukraść/bogato się urodzić/wejść w ten czy inny sposób w łaski znanych ludzi… a potem jest się znanym z tego, że się jest znanym…

    Przykłady, że to działa?
    Choćby pewna Natalia, która (dziwnym zbiegiem okoliczności) miała 3 bilety na mecze reprezentacji na Euro 2012 (pamiętacie zapewne – dzikie tłumy chętnych, losowanie, i tak dalej…), i jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności siedziała w miejscu łatwo dostrzegalnym przez fotoreporterów…

    jest pewien program, że „gwiazdy” tańczą… z ręką na sercu – kto byłby w stanie powiedzieć coś na temat którejś gwiazdy z obecnej edycji? (obecnej – w zeszłej byli ponoć Andrzej Krzywy czy Kasia Stankiewicz)… Sorki, ale jeśli bycie jednym z dwojga prowadzących chór Sound`n`Grace (nic do nich nie mam – wręcz przeciwnie… ) wystarczy do zostania gwiazdą…

    Podsumowując: niektóre osoby do stania się sławnym potrzebowały talentu, inne ciężkiej pracy (pierwszy z brzegu – Karpiel-Bułecka… Tak – bardzo się wyrobił), inni bogatych rodziców… a jeszcze inni (no dobra – głównie inne)…

    2) Co do Rodzicielki:
    „Cieszmy się z małych rzeczy, bo
    wzór na szczęście w nich zapisany jest”
    (przy okazji – przykład gwiazdy w starym dobrym stylu – nie musi pokazywać tego, czy owego, by była znaną piosenkarką… tak – wolę styl Whitney czy Tiny, niż lady zgagi)

    1. Pod punktem pierwszym niestety muszę się podpisać rękyma i nogyma…
      A reszta… Taniec z Gwiazdami musi kasę zarobić więc bierze tam kogokolwiek. Ale ten ktokolwiek musiał być już kiedyś w TV.
      A talent… wiesz ilu utalentowanych ludzi znam, którzy nie mogą odnieść sukcesu??? Potrzebują grubych tysięcy,żeby ruszyć: (

  3. Słuszne spostrzeżenia. Ja też mam już dość tych wszystkich zawodowych historii z happy endem! Jak zobaczyłam reklamę nowego serialu w TVN, w którym kilku kucharzy zwalnia się z pracy i otwierają własny lokal, w którym samo wyposażenie kuchni kosztuje kilkaset tysięcy robi mi się słabo. Sama pracuję na własny rachunek i wprawia mnie to bardziej we frustrację niż motywuje. Ale cóż… widocznie nieodpowiednio zarządzam swoją firmą, skoro nie jestem jeszcze notowana na giełdzie i nie zatrudniam 1000 osób. Sukces nie jest mi pisany 😉

    1. Własna firma to naprawdę ciężka harówka… na start zawsze są potrzebne tysiące. Skąd ma je wziąć zwykła szara kobieta? Tak jak sama napisałaś z tymi kucharzami :/

  4. Dlatego nie czytam takich gazet. Bo strasznie deprecjonują to, co robię, co osiągnęłam w życiu, to kim jestem.

    W gruncie rzeczy – żeby mieć o sobie dobre mniemanie, trzeba się odspawać od prasowej definicji sukcesu. I wtedy fakt, ze stałaś się cenionym pracownikiem BUT-a okaże się sukcesem. Nawet jeśli nie zarobiłaś na tym miliona 😉

    Robię niezłe zdjęcia. Ludzie je oglądają. Mam po kilkaset lajków na Instagramie,po kilka tysięcy odsłon na stronie mojej grupy rekonstrukcyjnej. Nie zarabiam na tym, znana jestem dość wąskiemu gronu pasjonatów rekonstrukcji historycznej (choć w sumie to też dopiero się tam przebijam). Czy to jest sukces, czy nie? Jak oceniłyby to kolorowe pisma dla pań? I dlaczego jeszcze nie strzeliłam sobie w łeb z żalu nad nieudaną karierą? :))))))))

      1. Wlazłam w to środowisko tak kompletnie przypadkiem i całkiem mi się tam podoba, choć jest to światek głównie męski. Na szczęście akurat z mężczyznami dogaduję się całkiem dobrze :))) No i jest adrenalinka – kiedy biegniesz wraz z rekonstruktorami po „polu bitwy”, wśród huku wystrzałów, wybuchów pirotechnicznych i jeszcze starasz się „ustrzelić” aparatem ten cały klimat…. Jest przeżycie 🙂 (nie mówiłam, że jestem pitbullem? :))))

        Co do „babskich gazet” – kiedyś regularnie kupowałam „Poradnik Domowy”, bo tam był sam konkret, rzeczy które mnie interesowały – przepisy, porady, inspiracje. Teraz przestałam, bo nie interesuje mnie prywatne życie aktorek 😛 Moje jest ciekawsze :)))))

        Żeby nie było – z rozkoszą niebiańską czytuję Pudelka, który poziomem absurdu przewyższa wszystko, co czytałam 🙂

  5. Mama skasowała gwiazdy!! Ale powiedz swojej mamie, że co dziennie wydłuża się jej lista tych, którzy mogą ją pocałować w zadek 🙂 A gazety w tym stylu wyrzucam do kosza . Nie nadają się do wytarcia tyłka bo się ślizgają a na podpałkę go kominka też nie bo za dużo dymu

    1. Skoro wyrzucasz do kosza to jakąś zakupiłaś 😉 Strasznie surową kobietą jesteś w tyxh osądach 😉 Ja tam czaem lubię pooglądać zdjęcia i pomarzyć o tych ciuchach za tysiące złotych 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.