musimy od siebie odpocząć, czyli Chomikowa robi remont

źródło: własne
źródło: własne

Uwielbiam robić remonty. Kocham wynosić stare rzeczy z pomieszczenia, które będzie odnawiane i snuć wizje jak pokój, który nic nie przypomina zamieni się w pełne klasycznego uroku wnętrze. Ekscytuję się zakupami w marketach budowlanych i nawet nie przeraża mnie wizja pustego portfela po szaleńczych zakupach paneli, farb, pędzli, kontaktów, kołków, listew i innych takich 😉 a zmęczenie po całym dniu pracy tylko utwierdza mnie w słuszności podjętych działań 😉 Nie mam nic przeciwko paplaniu się w farbach i noszeniu cholernie ciężkich płyt karton-gipsowych. Serio 🙂

Uwielbiam remonty!
Ale kompletnie się na nich nie znam…
Jeszcze, kiedy byłam na Rodos, postanowiłam, że po powrocie do Polski wyremontuję, to znaczy nie- wyremontuję to za duże słowo, odnowię, odświeżę czy tchnę nowego ducha w mój trzeci pokój, który od wielu lat służył jako składowisko WSZYSTKIEGO (to znaczy pustych pudełek Przyszywanego Ojca, który ma manię kolekcjonowania pustych torebeczek i pudełeczek właśnie…) a miał stać się pokojem gościnnym. Dość mam kombinowania, gdzie przenocować więcej, niż jedną osobę a wolę uniknąć propozycji, która w końcu padnie od kolegi a będzie brzmieć mniej więcej tak: „Spoko, Chomik- o mnie się nie martw, ja nie muszę mieć gdzie spać, przecież mogę spać z tobą”.
Moim planem było pozbycie się starych komunistycznych mebli, pomalowanie ścian i zrobienie czegoś z podłogą. „Czegoś” było słowem bardzo abstrakcyjnym, bo nie miałam na nią ŻADNEGO pomysłu. Nie, przepraszam- miałam na nią chyba z tysiąc pomysłów, ale każdy przekraczał mój zaplanowany budżet a nie chciałam ładować grubych tysięcy w pokój, który będzie używany od czasu do czasu i na pewno nie za długo, bo moim celem (bardzo przyszłościowym) i tak jest zburzenie połowy tej chałupy.
Do zdemolowania pokoju wezwałam profesjonalną ekipę. Mieli mebelki, na które już nie mogłam patrzeć zrównać z ziemią i zabrać ze sobą. Z ziemią zrównali również drzwi wejściowe… Kiedy oczarowana patrzyła na mięśnie chłopaka, który jednym ruchem ręki niszczy meblościankę, drugi akurat demolował drzwi…
Zaczęło się…
-Panowie, o drzwiach nie było mowy… Chciałam, żebyście tylko meble… NIE DRZWI-oznajmiam tonem wręcz rozpaczliwym, bo obiecałam Rodzicielce, że będę ich pilnować, żeby żadnych szkód nie wyrządzili i… znów mi się nie udało.
-O żesz kur… mać- jęknął pan robotnik a wraz z jęknięciem ostatecznie odpadły drzwi.
Dialogu, który prowadziłam ja i Przyszywany Ojciec wraz z panami robotnikami przytaczać nie będę 😛 Kolejnego dnia nowiusie drzwi stały w wejściu 😛
Kilka dni później beztrosko pognałam do marketu po farbę. Jedna, druga, trzecia, pędzle, wałki, kontakty i już jestem spłukana. Nic to- do domu wracam jak beztroski Czerwony Kapturek z koszykiem pełnym pyszności nieświadoma tego, co mnie jeszcze czeka.
-Co ty za wałki kupiłaś, Chomik?!- krzywi się Przyszywany-Jak ty zamierzasz TYM pomalować taką chropowatą ścianę? Zamachasz się na śmierć!
Ale to będzie moja śmierć. JA NIE DAM RADY?!
I machałam. Machałam i machałam. I końca nie było widać. Koniec oddalił się jeszcze bardziej, kiedy odsunęłam łóżko od ściany. Moje remonty wyglądają zawsze, jak remont domu w filmie „Skarbonka” z Thomem Hanksem w roli głównej. Polecam! Ale na pewno nie temu, kto akurat coś remontuje… Listwa przypodłogowa cała dziurawa. Ma prawo- skończyła niedawno jakieś 35 lat… Trzeba będzie jednak zdjąć te cholerne listwy… A jak zdejmę listwy, to założę się, że mi ściana odpadnie. A jak mi odpadnie ściana, to na pewno i dach…
Zima pod gołym niebem. Piękna perspektywa. Do listew decyduję się zatrudnić pomoc. Znaczy się kolejnego FACHOWCA.
-Pani Chomikowa, te listwy to mają już swoje lata…-zamyśla się.
-Co pan nie powie?-odpowiadam w myślach niestety.
-Tu trzeba będzie zatynkować i zostawić do wyschnięcia. Hmmm… a potem zrobimy podłogę. Panele, tak? Bo jak panele, to ta podłoga jest krzywa, więc trzeba dokupić jeszcze… Tu nastąpiła długa lista. Tak długa, że aż pobiegłam po kartkę i ołówek.
Do marketu budowlanego zabrałam Rodzicielkę.
-Pomożesz mi.
-Ale, dziecko! W CZYM?!- z paniką zapytała Rodzicielka.
-We wszystkim, albo chociaż dobrać kolor tych cholernych paneli.
Wybrałam panele i wszystko, co podobno do nich niezbędne. Proszę pana z obsługi o pomoc.
-To pani to wszystko zapakuje na wózek i uda się do kasy po lewej stronie. Tam przyjmujemy zamówienia na transport.
Dobra, miejmy to za sobą. Chcę stąd iść. Biegnę po wózek.
-Że słucham?!-raptem w Rodzicielkę wstępuje jakaś zła moc-Gdzie ty się, Chomik wybierasz?! To nie jest twoja rola, żebyś to pakowała! Niczego nie będziesz pakować cholera jasna!
Odwracam się do Rodzicielki w szoku. Pan z obsługi dostrzegam, że też jest w szoku.
-Ten pan ci to spakuje! Ty tak nie możesz! Ty walcz o swoje a nie pan ci mówi, żebyś spakowała a ty spakujesz! A jakbyś wannę kupowała, to też byś sobie SPAKOWAŁA?! Pan-zwraca się do pana- pan to córce spakuje a na pewno nie ona!
-Ale proszę pani, tutaj takie mamy zasady. Oczywiście, że możemy córce pomóc spakować, ale musi to zawieźć do kasy i tam załatwić transport.
Rodzicielka widzę, że ma wściekłość w oczach. Zaparła się. Jak się zaparła, to ciężko z nią dyskutować. To jak walka z diabłem tasmańskim… Biegnie gdzieś tam, wraca i drze się jeszcze głośniej.
-Pan to ma spakować! Byłam się dowiedzieć i to jest pana pchli obowiązek a nie klienta!
-Mamo! Uspokój się! Nie musisz wrzeszczeć, żeby to załatwić! Ja chcę stąd wyjść!
-Bo to jest jego praca!-krzyczy dalej.
-Ale NIE MUSISZ KRZYCZEĆ DO CHOLERY!-krzyczę dla odmiany JA.
Ludzie na nas patrzą… Facet dla świętego spokoju zaczyna pakować panele a wokół nas zrobiło się pusto… Taaak.
Kupiłyśmy jeszcze oświetlenie. Nawet wykazałam się jasnością umysłu i sprawdziłam jakie żarówki mam do lampy zakupić. Byłam z siebie cholernie dumna 🙂
-A ta lampka jest ilu kablowa?-pyta Przyszywany, kiedy proszę go o pomoc w podłączeniu oświetlenia.
-Słucham…?
Rodzicielka udaje, że nie słyszy.
-No na ile jest kabli?
-A skąd ja mam wiedzieć? Kupiłam żarówki! Jeszcze o czymś powinnam wiedzieć, kiedy kupuję ZWYKŁĄ LAMPĘ, którą po prostu chcę oświetlić JEDEN POKÓJ?! Czy ja naprawdę OCZEKUJĘ AŻ TAK WIELE? Chcę mieć tylko światło! A ty, matka co udajesz, ze nie słyszysz? Ilu kablową mam lampkę, no ILU?
Rodzicielka się ulotniła.
-Chomik, a włącznik kupiłaś pojedynczy czy podwójny?
-Podwójny.
-No to kabel musi być podwójny w lampie.
OSZALEJĘ.
Oczywiście kabel jest pojedynczy. Przyszywany spędza ponad godzinę nad kabelkami, żebym miała światło takie, jak chcę mieć. Włącznik też kupiłam zły, bo jakiś jednorazowy, który nie chce się podłączyć.
-Powiedz mi, Chomik… tak szczerze- czym się kierowałaś podczas kupna tego włącznika…?- pyta zmęczony i zrezygnowany
Przyszywany.
-No wyglądem… i ceną też, ale te droższe nawet mi się nie podobały… Ten mi się podobał-odpowiadam skruszona…
-No wyglądem. Oczywiście.
Jedyne 3 godzinki pyknęły i mam światło.
NIENAWIDZĘ remontów.
Wczoraj zdejmowałam karnisz- odpadł kawałek ściany i sufitu. Podobno mam zatynkować. Już to widzę. Pieprzę. Zostanie z dziurą. Po południu chciałam pomalować kaloryfer. Farba jeszcze została z czasu remontu łazienki. Tak zaschła, że nie byłam w stanie jej otworzyć. Zdjęcia przedstawiają próby rozbrojenia cholernej puszki. Przy okazji zrobiła się w niej dziura. SAMA SIĘ ZROBIŁA. Przysięgam, że SAMA. Rodzicielka jest świadkiem. Wiem, że to wbrew prawom fizyki, ale całe moje życie jest „WBREW”. Nie, nie pojadę znów do marketu po coś tam. NIE.
Dzisiaj koło południa Rodzicielka zastała mnie w kuchni robiącą manicure.
-A ty, dziecko masz wolny dzień i nie siedzisz jak zwykle w remontowanym pokoju?
-Nie-odpowiadam ze złością.
-A czemu? Miałaś kaloryfer pomalować.
-Z pokojem odpoczywamy od siebie. Zbyt wiele się pomiędzy nami ostatnio wydarzyło.

39 odpowiedzi do “musimy od siebie odpocząć, czyli Chomikowa robi remont”

  1. Ostrzegałas na fb żeby nie czytać, jak kto jest w trakcie remontu, ale ja i tak weszłam… Powiem Ci tylko jedno – może być gorzej. Może być znacznie gorzej, uwierz Chomik na słowo…

  2. A mówiłam ci daj mi znać pomogę ci w remoncie. Nawet 2 dni urlopu zachowałam Chomikowa na ta okazje. Poszpachlowałabym. Kanisz nowy zamontowała, wybrała odpowiednie pędzle i wałki. Wstydź się, oj wstydź bo ja uwielbiam remontować i nie jeden pokój odświeżałam w życiu.
    Ostatnio mój salon z białego dostał w prezencie jasno szarą ścianę w niecałą godzinę. Pan mąż poszedł na siłownie na godzinę, a jak wrócił to było po remoncie 🙂

  3. Ha! Znam taką rodzinę (męską część rodziny), którzy uwielbiają remonty. Mieszkają w 42 m kw – 3 pokoje, kuchnia, łazienka i 2 przedpokoje. Remontował senior rodu, remontował zięć, a teraz najmłodszy urządza remonty. Całymi dniami słychać: burzenie, stukanie, pukanie, nawalanie, wiercenie, montowanie i znów burzenie. I tak od 40 lat!

  4. Chomiś jestem starsza od Twojej podłogi a naliczyłam tylko 8 dziurek 😀
    A jak piszę żeś wyjątkowa to pytasz co biorę.Co Ty bierzesz miszczuniu,że dziurę w puszce zrobiłaś? 😀 To absolutnie niemożliwe… 😉

    1. O bardzo dobrze że naliczyłaś tylko 8, bardzo 😉
      No ja nie wiem jak to się stało! Myślę że ona przybunkrowana już tam była i tylko czekała żeby się ujawnić 😉

              1. Kurde!jak chcesz od razu się pozbyć tej niechcianej części domu,to pisz adres tutaj 😀 a jak nie to pisz @ 😀

              2. Pozbyć się to ja też potrafię 😛 ale jak można wywnioskować po powyższym wpisie kłopot będzie z postawieniem nowej części zburzonej 😀

              3. Jeśli nie trafiłem tym razem ze swoim poczuciem humoru, to przepraszam. Jednakże lojalnie uprzedzam – nadaję się tylko do prac rozbiórkowych, a co do budowy – rzeczywiście namiot to mój najwyższy poziom;)

              4. To tym razem ja nie trafiłam z poczuciem humoru-zapomnialam o buźce 😉 bo szałas-no wiesz? Nawet dachu bym nie miała? ;P

              5. Uff;)

                No bez przesady – dach byś miała;) I to sprawdzony kilkukrotnie na różnych obozach – z przezroczystej folii – wieczorem byś się mogła położyć i podziwiać gwiazdy;)

              6. wiesz… skoro nawet Lady Pank śpiewało o siódmej kropce nienawiści (lub czymś podobnym)…;D

  5. Ja i remont…. :))))
    ….. o coś odpadło…. (dwa tygodnie)….hmmm… o, coś leży…. (kolejny tydzień) … no to niech poleży do wakacji, teraz nie mam czasu :)))))

    A na serio, to umiem tylko malować. Cała reszta to dla mnie czarna magia. Natomiast sprzątania po remoncie nienawidzę!!!!!!

    Amen :)))

  6. Remonty lubię i ten rozgardiasz, i te emocje przy planowaniu, natomiast fachowcy mówią, co mam kupić i często uczestniczą w wyborze listw, farb, wyłączników.
    Serdeczności zasyłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.