bo zło i dobro do ciebie wraca (?)

źródło:giphy.com

Prawie codziennie spotykam kobietę. Bardzo lubi swój zawód, stara się być pomocna w swojej pracy.
-Jak dobrze, że znów pani tutaj jest!-Mówię, kiedy wraca do pracy po zwolnieniu.
-Oj, już nie mogłam dłużej siedzieć w domu. Ja lubię spotykać się z ludźmi-odpowiada uśmiechnięta.
Dłonie ma bardzo zniszczone. Pewnie pracą, pewnie nie jedną. Zawsze w biegu. Matka 1…2…3…4, nie już 3 dzieci.
Mimo wszystko kobieta. Czytaj dalej bo zło i dobro do ciebie wraca (?)

a teraz szczekaj!

music video money GIF by Lady Gaga
źródło:giphy.com

Po powrocie do pracy po weekendzie pełnym „twarzy Greya”, nasi firmowi mężczyźni bardzo byli ciekawi wrażeń, jakie na nas zrobił powyższy film.
Ja wolałam milczeć. Wyżyłam się na blogu 😉 więc może wystarczy już tego uzewnętrzniania się.
Jedna koleżanka była zachwycona, druga wolała tak samo milczeć jak ja a trzecia głęboko westchnęła.
-Chomik! A ty co się nie odzywasz? Zawsze masz coś do powiedzenia a teraz tylko mimika twarzy podpowiada nam co myślisz o tym cudownym filmie- Pyta się mnie kolega, najspokojniej w świecie popijając przy tym kawę, którą zresztą sama osobiście mu przed chwilą zrobiłam.
-Wyrzuciłam 30 zł w błoto. Nie wiem jak można nakręcić coś TAK NIEREALNEGO. Czytaj dalej a teraz szczekaj!

praca nad spokojną głową, czyli niech ten świat będzie lepszy

źródło:giphy.com

Nie jestem normalna 😛 To znaczy już mam wrażenie, że jestem normalniejsza, niż kiedyś 😉 ale do doskonałości niestety nadal mi daleko 😉
Jeszcze na studiach byłam bardzo zakompleksioną dziewczyną. W ogóle nie wierzyłam we własne siły i trzymałam się ludzi, którzy tylko mnie akceptowali. Nie było ważne, czy byli dla mnie dobrzy, czy nie i co tak naprawdę ze mną robili. Ważne było to, że mnie akceptują. Dlatego moje pierwsze „związki” to istna pomyłka. Dawałam sobą poniewierać i nie miałam nic przeciwko wykorzystywaniu mojej osoby. Do tego wszystkiego ogromne kompleksy, zmartwienia… I taka toksyczna mieszanka wyniszczała mnie wewnętrznie. I psychicznie i fizycznie. Czytaj dalej praca nad spokojną głową, czyli niech ten świat będzie lepszy

po imprezie… czyli orientacja w terenie poziom HARD

drunk happy hour GIF
źródło:giphy.com

Strasznie dawno nie byłam na żadnej tanecznej imprezie (nie licząc wesela kolegi z pracy). Trudno było zgrać nam wszystkim terminy, aż w końcu się udało.
Poszłam, potańczyłam, wypiłam to co się pije w mieście i jakimś cudem doczołgałam się do domu.
W taksówce uraczyłam pana kierowcę opowieścią, jak wymieniałam filtr kabinowy w samochodzie….
Serio Chomik…?
Co oni serwują z tych nalewaków???
Czytaj dalej po imprezie… czyli orientacja w terenie poziom HARD

czy lekarzom się należy…?

źródło:pixabay.com

Dzieje się w tej naszej służbie zdrowia, oj dzieje… Jak nie strajkują pielęgniarki, to ratownicy medyczni a jak nie ratownicy, to teraz młodzi lekarze. Ależ to roszczeniowe grupy zawodowe w tej służbie zdrowia. BYDLAKI niewdzięczne! Niech się cieszą, że w tym nomen omen chorym kraju w ogóle mają pracę a nie im się jeszcze podwyżek zachciewa. Że niby ciężkie studia pokończyli i nie zarabiają kokosów? A kto w tym kraju nie skończył ciężkich studiów?
Ja na przykład. I każdy, kto studiował humanistyczne kierunki.
Czytaj dalej czy lekarzom się należy…?

nieodpowiedzialne oswojenie…

źródło: Internet

Jestem załamana nieodpowiedzialnością ludzi. DOROSŁYCH ludzi. Bo nawet niektóre dzieci potrafią się troszczyć o swoje zabawki, nie wspominając o swoich zwierzątkach, a dorośli… Nie chcę się denerwować, pozostaje mi tylko głośno westchnąć.
Kilka lat temu spotykałam się z pewnym facetem. Spotykałam się, to właśnie zbyt duże określenie w tej sytuacji… Spotkaliśmy się 2 razy, potem wyjechał na 3 tygodnie. Przez te 3 tygodnie z moimi telefonem komórkowym nawiązałam tak bliską relację, że nie rozstawaliśmy się nawet w toalecie 😛 Wszystko przez niego. Nie mogliśmy się doczekać kolejnej wiadomości od siebie, kolejnej rozmowy telefonicznej. Zapewnieniom i tęsknotom nie było końca. A potem wrócił do domu i słuch po nim zaginął… Czytaj dalej nieodpowiedzialne oswojenie…

dni, których nie znamy

The Daily Show with Trevor Noah reaction wow confused awkward GIF
źródło:giphy.com

Stoję nad blatem w ogromnej kuchni. W ręku trzymam profesjonalny nóż kuchenny.  Profesjonalnym kuchennym nożem (takim, którym najlepiej dźgnąć niewiernego męża 😛 ) siekam już którąś z kolei kapustę. Nie przepadam za kuchnią i za gotowaniem a za godzinę rozpocznę szkolenie dla osób, które będą niedługo otwierać lokal gastronomiczny.
Jestem cholernie zaskoczona.
Całym moim dotychczasowym życiorysem.
Jakby mi ktoś podczas moich studiów powiedział, że nauczycielką na pewno nie zostanę do końca życia, to bym mu powiedziała „Bujaj się. Właśnie, że zostanę.” Szybciej bym się spodziewała, że w jakiejkolwiek pracy zostanę doprowadzona do szału przez szefa, który mi zaproponuje szybki numerek, niż przez Oślicę, której wiedza ogranicza się do adresowania kopert. Nie przewidziałam wypadku samochodowego, który wniósł wiele zmian w moje życie. No i na pewno NIGDY nie myślałam, o tym, żeby wyjechać sama za granicę do pracy.
NIGDY.
Czytaj dalej dni, których nie znamy

smutne to… czyli życie na diecie

źródło:pixabay.com

Wspominałam już nie raz, że jestem na wiecznej diecie. Usilnie próbuję zmienić styl życia i sprawić, aby świat stał się piękniejszy. Jeśli nie te w głowie, to może ten na zewnątrz 😛 Jeśli będę szczupła, to świat stanie się piękniejszy 😛
Z pewnością.
Chyba tylko po przyjęciu kilku opakowań leków przepisanych przez psychiatrę 😛
W październiku odrzuciłam cukier. Przyznaję- NIE BYŁO łatwo. Chodziłam rozdrażniona i zdołowana. Jak narkoman na detoksie 😛 Po dwóch tygodniach detoksu zaczęło być ze mną coraz lepiej. Już nie miałam łez w oczach na widok czekolady, czy batoników, ale moje życie stało się jakieś takie… BEZBARWNE i smutne. Czytaj dalej smutne to… czyli życie na diecie

chomikowa wzbudza nieśmiałość i lęk…

Good Girls Revolt season 1 wtf amazon video seriously
źródło:giphy.com

Przyznaję się bez bicia, że nie mam o sobie najlepszego zdania. Zawsze dążę do tego, żeby być lepszą. Chcę dawać z siebie więcej. Chcę dawać ludziom uśmiech i chcę, żeby czuli się przy mnie dobrze. Taki mam niestety znak zodiaku. Mogę wszystko zgonić na datę urodzenia a nie na chorobę psychiczną, uffff 😉
I miałam wrażenie, że ludziom nie jest jakoś przy mnie źle… Skoro wszyscy bezdomni i potrzebujący swoim radarem potrafią mnie wytropić na ulicy w odległości 100 metrów, żeby poprosić o wsparcie (pieniądze rzecz jasna), to miałam się za osobę, która wzbudza… nie wiem… zaufanie?  Żeby nie rzec litość 😛
I jednak w mojej nowej pracy okoliczności pokazały mi jak bardzo się MYLIŁAM. Bo wzbudzam LĘK.
PIĘKNIE, Chomik. PIĘKNIE do cholery…
Pracuję w bardzo fajnej firmie. Zarówno współpracownicy jak i bezpośredni przełożony są ludźmi, do których nie mogę mieć żadnych pretensji. Wszyscy sobie pomagamy, uśmiechamy się do siebie i jesteśmy dla siebie MILI. więcej nie będę nic pisać, bo niektórzy mogą mi pozazdrościć 😉 Poczułam, że to miejsce dla mnie. W końcu gdzieś pasuję jak druga połowa jabłka 🙂 Z moim przełożonym mając złączone biurka tworzymy osobny dział i tak naprawdę jesteśmy na siebie skazani. Ale już po kilku dniach poczułam, że nadajemy na tych samych falach i nasza współpraca będzie przebiegać pozytywnie. Po jakiś dwóch tygodniach od rozpoczęcia pracy nieśmiało się mnie pyta:
-Chomik… słuchaj… jest sprawa… Czy jest szansa, żeby naszych dwóch chłopaków z magazynu jeździło z tobą autem do pracy i z pracy…?
Jestem w lekkim szoku, bo chłopaków widuję co najmniej raz dziennie i ani się żaden zająknął, że chciałby ze mną jeździć…
-Pewnie, że tak. Nie ma problemu… Ale czemu oni sami się mnie o to nie zapytają…?-pytam równie nieśmiało, bo jest to dla mnie kwestia ciut niezrozumiała…
-No co mam ci, Chomik powiedzieć? KRĘPUJĄ się ciebie-odpala a ja mało co nie spadam z krzesełka.
Za godzinę pojawiają się dwa nieszczęścia ze złożonymi z tyłu rączkami i nieśmiało pytają, czy mogą ze mną pakować się do auta.
-Matko kochana, co wy tak nieśmiało? Jasne, że możecie, nie ma żadnego problemu. Po co mam wozić powietrze ze sobą?- odpowiadam i się zaśmiewam.
Zajmuję się pracą. Mijają kolejne godziny i podchodzi do mnie właściciel firmy.
-Chomiczku kochany… jest sprawa- kolejny zagaja nieśmiało a ja już wpadam w lekką panikę.-Czy jest szansa, żeby dwóch naszych facetów z magazynu zabierało się z tobą do pracy? Kasę byś od nich dostawała oczywiście.

SERIO?

-Słuchaj, oni już u mnie byli, Baton (mój przełożony) już też się mnie w tej sprawie pytał. Wszystko załatwione. Będziemy jeździć razem- odpowiadam wesoło.
Załatwione.
Kolejnego poranka jadę z chłopakami do pracy. Nagle ten odważniejszy zagaja:
-Chomik… a jest szansa, żeby Baton też się z nami zabierał?
-A Baton potrzebuje się z nami zabierać? Spędzamy razem 8h dziennie, wczoraj omawialiśmy waszą podwózkę i ani słowa nie pisnął, że chciałby się też zabierać.
-Chomik, bo on się przecież krępuje!
Mało co nie wjeżdżam pod ciężarówkę.
Czy ja wyglądam na jakąś heterę? Przecież ja się do wszystkich uśmiecham, jestem miła. Jestem tak miła, że aż mnie czasem mdli i ktoś się KRĘPUJE?
Jeździmy wszyscy razem. Każdy każdemu załatwił u Chomikowej podwózkę.
Szaleństwo. A to podobno kobiety wszystko komplikują 😛

Czytaj dalej chomikowa wzbudza nieśmiałość i lęk…