miłością upodlona

źródło:pixabay.com

Kobiety dla miłości są w stanie zrobić wszystko. Dać im tylko odrobinę nadziei na to, że będą kochane a one zrobią wszystko.
Iza Roberta poznała na portalu internetowym. Zaimponował jej swoją męskością i szybkością podejmowania decyzji. W jej życiu byli sami nieudacznicy niepotrafiący wyartykułować nic poza „Co dzisiaj na obiad”? Robert za to artykułował swoje potrzeby doskonale.
Na pierwszą randkę poszli na imprezę. Tak się z nim odstresowywała po pracy, że noc spędziła z nim w jego nowym mieszkaniu. Nie, że Robert jakoś bardzo tego chciał. Był przecież w stanie poczekać do drugiej randki. Ale samo wyszło. Przecież „zaopiekuj się mną”, które powiedziała pijana w taksówce oznacza tylko seks. W „takim” stanie seks nie może być dobry. On po prostu ma być.
-„Dzisiaj zrobisz mi loda”- pisał w SMSie a ona jak ta grzeczna łania jechała do niego po pracy. Lód był zaraz po wejściu. Potem seks w przedpokoju, kuchni i salonie. Prawie nigdy nie było gry wstępnej. Po prostu kazał jej się rozebrać a potem zrywał z niej majtki. Był cholernie silny. I cholernie pewny siebie. A czasem nawet kochany. Potrafił przecież powiedzieć, że jeśli zależy jej na rodzinie, to on może dać jej dziecko.

Tylko ten telefon zawsze trzymał blisko siebie. Potrafił otrzymywać o północy wiadomości tekstowe na wszystko, na co można otrzymać wiadomość tekstową- whatsapp, messenger, wiadomości sms, portal randkowy. Tak, nadal portal randkowy. Kiedy któregoś dnia zrobiła mu o to awanturę, ten po prostu odwrócił się na drugi bok i zasnął. Iza płakała całą noc. Nad ranem kazał jej wypier***, bo nie ma do niego zaufania.
Płakała 2 tygodnie. Brała środki na sen i zasypiała z oczami mokrymi od łez.
Iza wcale nie była brzydka. Szczupła, ruda. Trochę za szeroki nos, ale wystarczyło nałożyć dobry makijaż, biust podkreślić sukienką z dekoltem i mało kto zwracał uwagę na nos. Głupia też nie była. Skończyła studia dzienne na uniwersytecie i kurs angielskiego na poziomie biznesowym. Na studiach poznała Damiana. To był całkiem dobry chłopak, ale ciągle chodził smutny. Smutny, bo nie mógł znaleźć pracy. Nie ma szans na znalezienie pracy, jeśli ciągle za wszystko płaci mama lub tata. Kiedy rozstała się z Damianem poznawała facetów tylko takich, którzy chcieli ją szybko zaciągnąć do łóżka. jeśli nie dała się zaciągnąć na drugiej randce, to odpuszczali. Zaraz znajdzie się taka, która da i na pierwszej randce. Jak w hipermarkecie. Dobrze zapłacisz, to w koszyku masz wszystko, czego zapragniesz.
Robert po 3 tygodniach napisał do Izy smsa. Niby przez przypadek, ale skoro już przez przypadek się do niej odezwał, to mogą iść na drinka. Szybko do niego pobiegła. Bo skoro się do niej odezwał a na pewno nie przez przypadek, to jednak za nią tęsknił a jeśli za nią tęsknił, to musi coś do niej czuć. Może to nie jest miłość, ale ona na jego miłość poczeka.
Zatraciła się kompletnie. Była na każde jego zawołanie. Bolała go głowa. Przyjeżdżała z tabletką i rękoma, które zrobią masaż. Seks? Ależ oczywiście. 2 minuty szybkich ruchów i odwracał się na drugi. W przypływie uczuć czasem nawet objął ja ramieniem.
Jak nie miał ochoty się z nią wiedzieć, to po prostu nie odzywał się przez tydzień. A ona to akceptowała. Przecież na pewno nie ma czasu. Później nie chciała patrzeć na plamy jego pościeli jasno świadczące o tym, co się działo w łóżku podczas tego tygodnia. Wymazywała te obrazki z pamięci.

Kobieta dla miłości zrobi wszystko. Nawet się upodli. Zrobi się na rudo, na blond, schudnie, przytyje, pójdzie do psychiatry, aby zrozumieć siebie…

Przedwczoraj przejrzała jego telefon. Do Malwiny pisał, że ma jędrne cycuszki. Z Anią umówił się na imprezę.
Statystyczny skurwiel. Spotykam takich prawie codziennie. Przez takie Izy są skurwielami.

*imiona zmyślone

26 odpowiedzi do “miłością upodlona”

    1. Ciekawa jestem jak duży wpływ na takie zachowanie w dorosłości ma wychowanie… Ale szacunku do kobiet to na pewno nikt takich facetów nie nauczył.
      Zresztą Tati… no błagam Cię. Gdyby baby nie były takie głupie, to faceci tak by sobie nie pozwalali.

    2. No ale wychowanie nie obejmuje zachowań seksualnych.
      Tą sferę życia odkrywamy już bez udziału rodziców.
      Nawet jeżeli ktoś ma w domu przykład kochającej się i wiernej rodziny – no to przecież jest sytuacja mąż-żona, a taki jegomość przecież dopiero „próbuje” i żadnej jeszcze nie obiecywał miłości i wierności…
      Jasne, taki jegomość traci możliwość zbudowania jakichś głębszych relacji/uczuć i tu można się ewentualnie czepiać rodziców, że nie pokazali dziecku, że to lepsze niż te chwile przyjemności.
      Tak czy inaczej nie czepiałbym się tu przesadnie matek… już prędzej ojców.

      1. Jak rozumiem to do mnie 🙂 Sokole,jest takie słowo – klucz : szacunek.I chcesz mi powiedzieć,że wychowanie nie obejmuje zachowań seksualnych?No i sam sobie odpowiedziałeś,że wychowanie czytaj rozmowa o tym i tamtym,ma tu kluczowe znaczenie.I dopiero teraz przyszły czasy,że tatusiowie biorą czynny udział w wychowywaniu dzieci,a nie tylko zarabiają pieniądze.
        A co do tej Izy…No w jej dzieciństwie też coś poszło nie tak…

        1. Widzisz – mój Tata wyprzedził swoje czasy i brał udział w wychowywaniu 🙂
          Do tego jest kochającym i wiernym mężem.
          I tak, pieniądze też zarabiał 🙂
          Jasne – jakieś wzorce zachowań wyniosłem z domu. Ale pierwszy kamieniem na pewno w Roberta nie rzucę, bo i ja miałem mniej chlubne epizody w swoim życiu.
          A gdybym był mniejsza pierdoła w kontaktach damsko-męskich… kto wie – może i o mnie powstałby podobny wpis.

          1. Sokole,ale ja w niego też nie rzucam kamieniem!Nawet bym tego kamienia nie podniosła…
            Miałam bliskie spotkania z takim typem.Fajnie było,super seks,adrenalina jakich mało.I owe upodlenie,z tą różnicą że ja nie byłam w nim zakochana ale na każde zawołanie.Ale udało mi się „uwolnić” z tej toksycznej relacji.Teraz jestem i silniejsza i mądrzejsza.A on?On dalej pisze,dzwoni,błaga o spotkania,czaruje słowami.Wiesz jaki mam ubaw.Wygrałam.
            Dlaczego o tym wspominam?Bo dopiero teraz zrozumiałam motywy jego postępowania.Był wychowywany przez matkę i babcię.Czy muszę coś jeszcze dodawać?Wszystko miał.Na każde skinienie palca i z takim przekonaniem wszedł w dorosłe życie.Żona i wianuszek głupich kobietek gotowych zrobić wszystko żeby on był zadowolony.W sumie to mi go żal…

            Byłbyś Izą? 😛 😉

            1. Wiecie co? Gadałam dzisiaj w pracy o tym czy uważają, że wychowanie ma wpływ na to jak ludzie traktują siebie nawzajem w relacjach damsko-męskich. Koleżanka, która ma dorosłego syna mówi, że często z mężem powtarzali synowi, że do wszystkich ludzi trzeba podchodzić z szacunkiem i nie wolno nikogo ranić a już na pewno nie kogoś, z kim jest się blisko. Syn podobno (podobno, bo to opinia tylko jego mamy) ma bardzo dobre relacje z narzeczoną. Traktuje ludzi tak jak uczyli go rodzice.
              Poza tym myślę Tati, że możesz mieć trochę racji-jeśli syn traktuje matkę jak pomiotło bo ta się daje, to są duże szanse, że jak pomiotło będzie traktować swoje kobiety.
              Kolega z pracy przytaknął 😉
              Sokole… Mógłby mieć predyspozycje na takiego Roberta. Mógłby 😝

              1. No dobrze Chomik… tylko narzeczona to już poważna sprawa.
                Jest z nią tak blisko, że została narzeczoną 🙂
                A co z tymi, które narzeczonymi nie zostały? Tego nie wiemy… Jego mama zapewne też nie 🙂

                A na Roberta… nie, myślę że aż Robertem to bym nie został 🙂
                A przynajmniej tak się pocieszam 🙂

            2. Cóż… możliwe, że dziecko rozpieszczane przez rodziców wejdzie w życie z przekonaniem, że jest pępkiem świata.
              I – co gorsza – jakieś kobiety się na to dadzą nabrać.

              Ale załóżmy, że rodzice zrobili wszystko jak należy i dzieciak wyrósł na inteligentnego, przystojnego i pewnego siebie faceta.
              Myślę, że facet taki mógłby sobie stworzyć mały harem nie naginając przesadnie zasad wpojonych przez rodziców.
              Oczywiście nie mógłby sobie pozwolić na mówienie o miłości czy choćby związku z którąkolwiek z nich, ale już spotykanie się co kilka dni, spędzanie miłych wieczorów i robienie wszystkiego, co porządny facet powinien robić?
              No przecież nikogo nie oszukuje, każdą z nich lubi, a że sypia z nimi wszystkimi? O rany, no przecież ich nie zmusza.

              Jasne, Robert się do powyższego przykładu nie kwalifikuje, ale gdyby nie oszukiwał – mógłby.

              Będę się upierał – rodzice mogą się mniej lub bardziej starać, ale efekt końcowy bywa różny.

              A Izą… 9 lat temu już na pewno nie byłem.
              Ale 15… trochę tak.

              1. Sokole…zaraz Ci lutnę! Ja moją córkę też rozpieszczam ale to nie ma nic wspólnego z tym,że jej się wszystko należy.Moja córka ma 6 lat i nigdy nie zrobiła mi afery,nie wpadła w żadną furię,bo jej czegoś nie kupiłam.Jak myślisz dlaczego?Pewność siebie nie ma nic wspólnego z poziomem skurwysyństwa jakie drzemie w człowieku.Raczej bywa odwrotnie…

                Seks na zasadzie to tyko seks i nie oczekuj niczego więcej ale dajemy sobie obopólną przyjemność,zasadniczo się różni od tego co Chomik opisał.No chyba że mi już padło na mózg…?

                Oczywiście że wychowanie wychowaniem,a ludzie których spotkamy w naszym życiu i tak zrobią swoje albo co do nich należy.Ale w dzisiejszych czasach,w dobie konsumpcjonizmu tak właśnie wyglądają relacje międzyludzkie…Bierzesz,konsumujesz,resztki wyrzucasz,kupujesz nową…

    3. Matki? Niekoniecznie… Moim zdaniem jest to wpływ środowiska plus braku właściwego męskiego wzorca… czyli odpowiedniego zachowania ojca…

      Druga sprawa – zadziałało za pierwszym lub drugim razem? Znaczy metoda skuteczna… a skoro skuteczna, to po co zmieniać?

  1. Masz rację, to te „Izy” są winne. Oni niczego nie obiecują, to one obiecują sobie po nich. Oni niczego nie deklarują, często mówią otwarcie, o co im chodzi. To one liczą na to, że ich zmienią. A każdy najmniejszy gest czułości wykonany przypadkowo lub z premedytacją daje im nadzieję, że to coś poważnego. Coś w tym jest, że kobiety ciągnie do drani.

    1. Oczywiście, że miłość. Uwierz mi, że ona go kochała. Teraz kocha go inna. Podobna zaślepiona niewiasta. Bo takie są kobiety. Wiem coś o tym, sama nią jestem 😉

      1. A gdzie tam… zauroczona była, a zauroczenie przeszło w toksyczną relację. Nijak się to ma do miłości. Ona go nie kochała, ale zrozumie to po czasie 🙂

        1. Ale wiesz… jak taka kobieta jest w stanie w tym czasie zauroczenia zrobić dla faceta wszystko, to chyba go kocha.
          Boże… już pewności nie mam 😝

          1. Trochę to trąci sprzeczaniem się o definicje… w dodatku uczuć, które każdy z nas przeżywa na swój indywidualny sposób 🙂
            Ale przychylałbym się do opcji „zauroczenie”… Oj, wtedy to cuda jest się gotowym zrobić – choćby wbrew sobie.

              1. Znaczy starczy, że się zakochasz, a zmieniasz wodę w wino?:D

                Sądzę, że znam Jej odpowiedź na pytanie „czemu go nie zostawisz i nie znajdziesz sobie innego?”…

  2. Byłam, widziałam, przeżyłam. Niestety. Są takie momenty, że potrzeba miłości, akceptacji i zainteresowania jest tak wielka, że człowiek pozwoli się upodlić za choćby ochłap powyższych. Czasem otrzeźwienie przychodzi szybciej, czasem w ogóle…
    Sama nie wiem, czy bardziej winić facetów bez kręgosłupa moralnego czy zaślepione kobiety… Na pewno na miejsce Izy znajdzie się przynajmniej kilka innych naiwnych i zdesperowanych… Smutne to.

    1. Otóż to! Dla odrobiny uczucia niektórzy sa w stanie zrobić bardzo wiele a nawet się upodlić.
      Pojedyncza, dobrze żeś już ogarnięta 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.