wyjście zablokowane część 2

źródło:pixabay.com

Nie wierzę. To się znów wydarzyło (swoją drogą zbyt dużo ostatnio w moim życiu powtórek).  Tak, jak 2,5 roku temu, na tym samym parkingu moje Pędzidło zostało zablokowane http://niecodzienne-notatki.pl/2015/04/07/wyjscie-zablokowane/
Oczywiście, że mi przeszło przez myśl, że jest godzina 16.30, więc właśnie to ten moment, kiedy wszyscy zaczynają bitwę o miejsca parkingowe pod swoją klatką 😛 i że mogę zostać przez kogoś zastawiona, bo przecież jak już ktoś zaparkował pod klatką, to NA PEWNO nie zamierza już nigdzie wyjeżdżać, ale liczyłam jednak na jakiś rozsądek współczesnego społeczeństwa.
Myliłam się.

Siedząc u babci i pałaszując pysznego kurczaczka z rożna, kątem oka zauważyłam, że tyłek mojego Pędzidełka zastawia jakiś FORD.  I to w wersji KOMBI.
Bydle.
Czekam w mieszkanku aż może kierowca jednak zdecyduje się wrócić do swojego samochodu i ODJECHAĆ, ale NIE. Odliczałam minuty i nie działo się nic. Zaczęłam się denerwować.
-Wnusiu, ale nie chodź cały czas do tego okna. Usiądź i poczekaj.
-Babciu, ale jak mam tak spokojnie CZEKAĆ? Jestem zła!
Zła, wściekła, bo nie chcę spędzić nocy z dala od domu. NIE CHCĘ. W nerwach zjadam Grześka i będę przez tego Grześka leżeć krzyżem w kościele albo przynajmniej spędzę kolejne 60 minut na orbitreku 🙁
-Chomiś, usiądź i się tak nie denerwuj – powtarza babcia, czym irytuje mnie coraz bardziej.
Wystarczy. Wymiata mnie z mieszkania i idę do auta.
Wkładam kluczyki do stacyjki i trąbię na pół osiedla. Trąbię i się denerwuję.
-Jak ci mija dzień?- pisze do mnie znajomy.
Źle trafił.
-Świetnie. Właśnie ktoś mi auto zastawił.
-Ale kto? gdzie?
-NA PARKINGU przed blokiem! Nie wiem kto! DEBIL jakiś!
-Przyjechać i pomóc?
-JAK? Będziesz trąbić ze mną?
30 minut przeznaczam na trąbienie. Potem mam w planie obdzwonić wszystkie klatki. Nie dzwonię na Policję, bo oni są w stanie jedynie wystawić mandat a mnie NIC po mandacie. Chcę odjechać do DOMKUUUU! Chcę do mojego łóżeczka, do mojej szafy, w której mam nowiutkie ciuszki i do kuchni, w której mam pyszności.
CHCĘ DO DOMKU!
Po 30 minutach trąbienia w cały świat, zauważam niespiesznie kierującego się w stronę Forda mężczyznę. Omija mnie szerokim łukiem i jak gdyby nigdy nic, wsiada do Forda.
Patrzę na gościa i ściągam go wzrokiem. Udało się. Nasze spojrzenia się spotkały (nie-to nie romantyczna komedia 😛 ) a ja przekrzywiam głowę i się pytam:
-Halo! Dzień dobry! Ja tu jestem! No super pana widzieć, W KOŃCU.
-Dzień dobry. A pani czym jest zaskoczona?
Zaskoczona to jestem dopiero teraz………..
-Proszę pana, 30 minut trąbię w cały świat a pan jak gdyby nigdy nic, sobie przychodzi do samochodu? Powinnam policję wezwać.
-Słucham?- Gość jest autentycznie zdziwiony- Pani tu pierwszy raz jest? Powinna się pani spodziewać, że na tak małym parkingu zostanie pani przez kogoś zastawiona.
No dobra. Teraz to nawet nie jestem zaskoczona. W szoku jestem i chyba stoję z rozdziawioną buzią.
Oczywiście, że się spodziewałam. Spodziewałam się również choćby „przepraszam”.
NAIWNA.
A pan się zawinął i pojechał.
Ja nadal w szoku.

8 odpowiedzi do “wyjście zablokowane część 2”

  1. hhahhahaa, i nie potrzebnie denerowałas się, to tylko mały parking 😛 😀

    ale kiedyś buc tak stanał za moim autem, że cóż, przerysowałam mu bok, inaczej wyjechać nie mogłam, i niech się cieszy ze lusterek nie powyrywałam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *