o klubie GoGo i o tym, jak straciłam miłość swojego życia

Jessica Day, New Girl, crying Inconsolably gif
źródło: emotiongifs.com/

Pod którymś z niedawnych postów ktoś mi zarzucił, że mam abstrakcyjne wymagania odnośnie mojego Przyszłego Potencjalnego oraz że nie ma we mnie empatii podczas oceny zachowania mężczyzn.
Matko kochana i wszyscy święci! Zmartwiłam się niezmiernie, ponieważ zaczęłam sobie uzmysławiać, że skoro moje poprzednie związki się rozpadały przez moje wymysły i brak empatii, to jestem najdelikatniej mówiąc suką straszną… 🙁 Mogę mieć pretensję o to, że dobiegając w tempie już błyskawicznym do 30-stki, nie mam jedynego, ukochanego i najwspanialszego mężczyzny pod słońcem (taaa 😛 ) tylko sama do siebie…
Próbując ratować swoją reputację i pisząc gdzieś tutaj jakieś zdanie o zerwaniu znajomości z człowiekiem, który oznajmił mi, że idzie do klubu GoGo z kolegą, pogrążyłam się jeszcze bardziej. Okazało się bowiem, że nie rozumiem męskiej potrzeby dosięgania estetycznych wartości tkwiących w pięknym kobiecym ciele…

Boże… Cóż za ignorantka ze mnie!
Zaczynam mieć coraz więcej kompleksów z tego powodu 🙁

Zasięgnęłam opinii kilku znajomych płci męskiej- tak z czystej ciekawości jak oni widzą chodzenie do klubów GoGo w celach doświadczania wartości ESTETYCZNYCH. Pomyślałam, że może jeśli pozbieram opinie mężczyzn z różnych środowisk, miast, z różnych grup społecznych, to jednak większość powie mi, że chodzenie do tego rodzaju klubów nie jest niczym ekscytującym, i że wolą tego typu występy SWOICH partnerek/ żon czy innych tam postaci 😉 Po kilku rozmowach i dyskusjach okazało się jednak, że jest to ich zdaniem całkiem przyjemna forma spędzenia wolnego wieczoru z kolegami….

Taaaaaaak…………

Czytałam i słuchałam tych wszystkich opinii z lekko rozdziawioną buzią. Gdzieś mi się neurony plątały po tym moim Chomikowym móżdżku i szukały celu… I jak mi raptem coś pierdyknęło pod sufitem! Jak mi w głowie zaszumiało! Jak mi w uszach zadudniło! W oczach pojaśniało! Bo coś sobie uzmysłowiłam! Coś BARDZO WAŻNEGO!
Przecież ja te kilka lat temu… STRACIŁAM MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA!

Wpadłam w popłoch. Myśli zebrać nie mogłam, bo serce mi waliło, jak oszalałe (z MIŁOŚCI oczywiście), stanąć na nogach porządnie nie mogłam, bo z tych emocji całe mi się trzęsły! Nie mogąc opanować tych wszystkich uczuć, usiadłam w sypialni i wybuchnęłam płaczem…

Co ty, Chomikowa najlepszego zrobiłaś…? Kilka miesięcy (bardzo „kilka”) związku a ty rzuciłaś fochem na wiadomość, że twój ukochany pójdzie na panienki do klubu GoGo… Nic go nie chciałaś zrozumieć, kiedy ci mówił, że to nic nowego, że on tak chodzi od zawsze i to dla niego to samo, co oglądanie filmów erotycznych. Po co, Chomikowa wchodziłaś z nim w dyskusję, że filmy erotyczne to coś zupełnie innego a oglądanie na żywo roznegliżowanych babek to coś też zupełnie innego? I skąd ci się w ogóle wziął wymysł, że skoro twój ukochany już po kilku miesiącach znajomości czuje potrzebę łażenia po tego typu klubach, to po 10 latach wspólnego pożycia po prostu będzie chodził na dziwki? NO SKĄD?! Głupi ty Chomiczek, głupi 🙁 Trzasnęłaś tyłkiem rozgniewana i w pełnym fochu jego mieszkanie opuściłaś, ani myśląc oczywiście o jakimkolwiek powrocie.
Boże… a on przecież później tygodniami próbował pokazać jak bardzo mnie KOCHA, bo do mnie wydzwaniał i pisał na gg, że skoro tak nam się świetnie układało w łóżku, to moglibyśmy się spotykać tylko na jakieś szybkie numerki, bo związku to raczej z MOJĄ osobowością nie stworzymy. A ja co?- nic! Ślepo ograniczona swoimi zasadami…

Co ja mam teraz zrobić? Przecież ją tę miłość odzyskać muszę ino w mig! Tylko czy po tylu latach, to on jeszcze będzie chciał ze mną rozmawiać…? Jak ja mam go skłonić do rozmowy? Wiem, że nadal życia sobie nie ułożył i się nie ożenił (jedyny „były” wyjątkowo 😛 )… To takie przykre, że inne kobiety nie mogły zrozumieć jego potrzeb dosięgania wartości estetycznych… Ale ja już zmądrzałam! Już wiem, co straciłam!
Wszystko dzięki szczerym rozmowom z kolegami…

163 odpowiedzi do “o klubie GoGo i o tym, jak straciłam miłość swojego życia”

  1. oj Chomiczku…jak czytam takie Twoje wpisy to naprawdę nie wiem czy się śmiać,płakać a może napić … wody dla ochłody 😉

  2. Niewątpliwie kobiece ciało jest czymś co dostarcza niesamowitych doznań estetycznych, ale co to za przyjemność cieszyć oko tym pięknem w zadymionym klubie pełnym niespełnionych seksualnie facetów? Piękno kobiecego ciała trzeba delektować, kosztować z rozmysłem i wręcz nabożną czcią, a nie traktować jak kawałek szynki czy innej padliny wystawionej na widok publiczny ku uciesze gawiedzi. Swój sondaż trzeba było przeprowadzać wśród mężczyzn, a nie osobników płci męskiej bo to niestety dość często nie to samo 🙂

      1. Oho, pierwszym hejt. To że są zmuszane tym bardziej dowodzi faktu, że traktuje się je jak zwierzęta. Popyt rodzi podaż, ale masz rację chodźmy poogladać te biedne i zmuszane do pracy dziewczyny, skoro i tak już tam są.

  3. >moje wymysły i brak empatii, to jestem najdelikatniej mówiąc suką straszną…
    W ten sposób zręcznie się odcinasz od krytyki 😉 Bo wiadomo, że nie jesteś straszną suką, i za taką się raczej nie uważasz, ale nie wiadomo, a przynajmniej ja nie wiem, jak naprawdę zachowujesz się w praktyce 😉
    Ale nie piszę za dużo, bo znowu mi się dostanie po głowie 😉
    Nie byłem nigdy w klubie GoGo, ale tak mi się skojarzyło, że faceci raczej nie mówią, że kobiety to idiotki, bo spędzają godziny na szukaniu butów, czy podniecają się tym, po prostu takie są. Faceci są inni niż kobiety, każdy to wie. Wiadomo, nie każdy facet i nie każda kobieta.
    Czasami wygodnie operować stereotypami.
    Bo „prawdziwy facet” musi być taki wspaniały, że myśli i czuje, tak jak kobieta chce, czyli nie pójdzie do klubu GoGo, czy gdzieś 😛

    1. Yellowish, dawno Cię nie było… Skoro spadła na mnie taka krytyka, to chyba jednak muszę być suką.
      Porównujesz buty do człowieka a zakupy do powiedzmy jakiś tam doznać seksualnych… Naprawdę można to tak uprościć?

      1. Nie wiem, w którym miejscu doczytałaś się, że porównuję buty do człowieka 😛
        Ale masz rację, porównuję podniecenie kupowaniem butów z doznaniami seksualnymi, chodzi mi tu o pozytywne emocje, a nie o takie, kiedy ona patrząc w sufit myśli o tym, „kiedy go znowu trzeba będzie malować”, a on myśli o koleżance z pracy 😉
        Koniec końców, to oprócz „duszy”, to u niektórych w głowie działają też hormony 😉

        1. A po cóż mężczyźnie takie podniety? związał się z wygody z brzydulą, czy ma problemy z erekcją na co dzień, że potrzebuje stałej stymulacji?

          Zdrowy mężczyzna potrafi najintymniejszą sferę życia (seks) ograniczyć do partnerki, z którą aktualnie jest. Jeśli ma potrzebę mnożyć doznania to:

          a) jest seksoholikiem i zapewne na oglądaniu się nie kończy
          b) ma problemy z podnieceniem i przydałby się bardziej urolog lub seksuolog niźli tancerka/striptizerka/prostytutka
          c) wychowywał się w patologii i nauczył się nie szanować własnego ani cudzego ciała (może go bito lub gwałcono)
          d) usiłuje nadążać za trendami z kolorowych portali, w których co tydzień wszak mamy pochwałę zdrady, poliamorii (coś takiego nie istnieje i jest wyrazem problemu psychicznego), wielości partnerów itp. rzeczy.

          Dodam, że osobiście nie mam nic przeciwko ludziom, którzy pragną sobie zaśmiecać umysły takimi doświadczeniami, pod warunkiem jednak, że otwarcie się do tego przyznają i nie próbują nawiązywać relacji/związków z ludźmi normalnymi i zwyczajnie moralnymi, szanującymi siebie i innych.

          Pozdrawiam Chomikową,
          kaja

  4. Chomikowa to ja chyba też suką jestem bo nie potrafię zrozumieć, że facet będąc ze mną potrzebuje się po takich klubach szlajać. I nie potrafiłabym zrozumieć tych propozycji, które on Ci później dawał. Cholera, taka mało empatyczna jestem, a zawsze mi wszyscy wmawiali, że wręcz odwrotnie moja empatia jest na wysokim poziomie. Patrz ja głupia potrafię zrozumieć kobiety, które tam pracują i nawet samotnych facetów, którzy tam chodzą. I nawet potrafię zrozumieć, że jak się w związku nie układa to facet szuka takich wrażeń, ale skoro w łóżku jest super z partnerką… Nie no nie rozumiem. Może dlatego, że ja po tych galeriach za butami nie biegam to tego nie pojmuję 😉

    1. Powiedzmy, że też jestem w stanie rozumieć, że łażą tam, kiedy są samotni. Albo jako „niesamowita” rozrywka na wieczorze kawalerskim… Ale tak systematycznie…? Nie czuję tego. Nie czuję i nie rozumiem właśnie.

    1. Nuda powiadasz? 😀 Dobrze wiedzieć. No to skoro taka nudna jest „ciekawsza” od związku, w którym jakoś niczego nie brakuje, to jeszcze lepiej 😛

  5. Chodzenie do klubu gogo to jak lizanie lizaka przez papierek… Sorki – jestem w stanie zrozumieć napalonych małolatów lub kogoś z kryzysem wieku średniego… ale jak ktoś jest w związku?? Moim skromnym zdaniem w takiej sytuacji nawet oglądanie się na ulicy za innymi nie przystoi… (tak, wiem – czasem ciężko się nie obejrzeć za jakąś ledwo pełnoletnią, która wreszcie odetchnęła pełną piersią… i chce to pokazać całemu światu…) … no ale do cholery jak potem facet idzie ze swoją kobietą idzie do łóżka, to myśli i marzy o niej, czy o tej małolacie??

    1. racja,nie przystoi…ale to,że jest się na diecie nie znaczy, że nie można popatrzeć w jadłospis 😉 a faceci są wzrokowcami więc to chyba naturalne,że się oglądają? ja też się obejrzę za ładną kobietą a jestem w 100% hetero 🙂

      1. Pewnie, ja tez się za ładną kobietę obejrzę 😉 I raczej nie myślę potem o niej w łóżku 😉
        Sprawa ma się pewnie zgoła inaczej, gdy w związku kompletnie się nie układa… wtedy może i się nawet myśli o tej osobie mijanej na ulicy.

        1. byłoby dziwne, jakbyś była w łóżku z facetem a myślała o kobiecie…;) jestem ciekawe, czy Wy byście się za sobą obejrzały (w sensie Chomik za Tati i odwrotnie);p

            1. się nie dowiesz, póki nie spróbujesz;) Zwłaszcza, że wygląda na to, iż druga strona też jest zainteresowana takim rzuceniem okiem;) Może się umówcie na kawę??:D

    2. Jak facet idzie do łóżka ze swoją kobietą, to nie musi o niej marzyć, bo ją już ma – pod sobą, na sobie, obok, w dzień i w nocy, na śniadanie, obiad i kolację a czasami i w wucecie, jak papieru zabraknie.
      A o małolacie i jej falującym biuście marzy i nikt mu nie zabroni.
      A Ty nie marzysz czasem o kimś innym?

      1. jestem sam – zatem pojęcie „ktoś inny” oznacza dowolną praktycznie rzecz biorąc przedstawicielkę płci pięknej;) (no ok… obecnie wybór mi się zmniejszył…;)

  6. No to Chomikowa, migiem wysyłać wiadomość do utraconej miłości, zanim życia sobie nie zdąży ułożyć z inną 🙂

    Zacznij może od przystania na jego propozycję luźnych spotkań – facet się na pewno nie oprze.
    A jak już będziecie tak blisko, to pamiętaj – przez żołądek do serca, więc po udanym seksie idź zrobić mu jakieś smakowitości – on niech odpocznie, skoro tak się „narobił” 🙂
    I pamiętaj – nie sałatki, facet potrzebuje mięsa. No ewentualnie możesz dołożyć parę kaparów czy innych „podobno afrodyzjaków”… tylko niech on wie w jakim to celu, bo inaczej jak zobaczy zieleninę to jeszcze się obrazi 🙂

    No i żeby poczuł, że zrozumiałaś swój błąd i że zmądrzałaś – może sama mu zaproponuj, żeby poszedł do klubu z kolegami.
    Jakby wypytywał skąd taka zmiana – zatrzepocz rzęsami, zrób minę słodkiej idiotki i powiedz „a bo głupiutka byłam” 🙂

    No i staraj się odgadywać jego pragnienia i je spełniać… bo drugi taki ideał Ci się może nie trafić 🙂

    W ten sposób odbudujecie Wasz związek, a życie Twoje zacznie przypominać taniec po płatkach róż 🙂

    Powodzenia! 😀

    1. Jejciu… jak to dobrze, że ja Was tu mam…. Muszę zacząć robić notatki z tych wszystkich „dobrych rad”, żebym już jako go odzyskam, niczego nie daj Boże nie przeoczyła. Bo co, jeśli znów miałabym go stracić?
      tylko jak go najpierw odzyskać? Może wyślę mu bilety na otwarcie takiego nowego klubu? Może pójdę razem z nim? Tylko chyba będę musiała „przed” strzelić jakąs małpkę na odwagę 😛 No, ale czego to się nie robi dla MIŁOŚCI.

      1. już wiem co powinnaś była zrobić 🙂 powinnaś mu zaproponować,że sama się zatrudnisz w takim klubie,bedziesz go miała na oku a Ty sama popatrzysz na ładne kobiety 😉 ciekawe jaka by była jego reakcja…

        1. Pamiętam, że nawet próbowałam przedyskutować sprawę mojego występu i usłyszałam „że to nie to samo”…. CÓŻ.

          1. chory czy nienormalny?! kurcze ,wielu facetów by chciało żeby ich kobiety zrobiły im taki pokaz ale one nie ,bo się wstydzą…Ty chciałaś a on nie…no nie ogarniam…

          2. kiedyś o tym czytałem, że faceci (NIEKTÓRZY!! BEZ UOGÓLNIEŃ PROSZĘ:) lubią mieć w domu księżniczkę, którą będą kochać, szanować, i tak dalej… Za to na boku chcą mieć… no kogoś, kto pomoże im zrealizować te fantazje, o jakich żonie nigdy nie powiedzą…

            Może tu było to samo… Może gościa kręciły takie pokazy, ale wstydził się mieć to samo w domu…

      2. No dobra… to teraz poważnie.
        Po pierwsze – dzięki Chomikowa… wychodzi na to, że Wam naprawdę to przeszkadza. Nigdy bym nie pomyślał, że to aż tak kobiety uwiera…

        I „nigdy bym nie pomyślał” nie bierze się z niczego… po prostu dla mnie (nie wypowiem się za wszystkich mężczyzn, bo każdy ma swoje indywidualne powody) pójście do knajpy ze stripteasem byłoby… ot, po prostu atrakcją.
        Popatrzyłbym, usmiechnął się i wrócił do rozmowy z kumplami. Ot – miły akcent – tak jak kiedyś miałem okazję popatrzeć jak pewna niewiasta skoczyła na bungee i bujając się na linie zdjęła bluzkę, stanik i rzuciła w tłum 🙂
        No fajne, pamiętam do dziś (wydarzenie, nie kształty 🙂 )… i tyle. Nie ma w tym głębszych podtekstów czy drugiego dna.
        Właśnie dlatego zaskoczony jestem, że dla kobiet ma to aż takie znaczenie.

        No nic… kolejny powód, żeby tam nie chodzić i już.
        Choć istotniejszym argumentem jest to, żeby zwyczajnie nie dokładać swojej cegiełki do tego procederu.
        Jak się rozmawia z takimi dziewczynami, to zazwyczaj wyłania się z tego dość smutny obraz – ot, przyjechałam na studia, brakowało kasy… to tak dorabiam.
        Na prawdziwe fanki rozbierania się, które robią to dla przyjemności trafia się niezwykle rzadko.
        Dlatego nie chcę dokładać swoich pięciu groszy do tego „łatwego zarobku”… nie chcę żeby kiedyś moja córka uznała, że można w ten sposób dorobić, bo jest mnóstwo klientów spragnionych takich widoków.

        Choć i tak uważam, że to nie jest nic strasznego i nie musi oznaczać katastrofy w związku.
        A na występ chippendalesów… pewnie, że bym pozwolił swojej niewieście iść – nie mam nic przeciwko 🙂
        Ale faktycznie – gdyby to miało być regularnie… no to już gorzej.

        1. poruszyłeś ważny temat – jest popyt, to jest i podaż… Skoro są chętni na takie występy, to znajdą się dziewczyny, które chcą tak zarobić… myślicie, że „galerianki” to skąd się wzięły?? Jasne – dziewczyny mogły się nie puszczać… ale co powiedzieć o facetach, którzy za takie usługi płacili??

        2. A no właśnie- i tu się pojawia kolejna kwestia tego typu występów. Bo skoro są one takie „spoko”, to czemu 90 % kobiet, które tam występują, to robią to, bo MUSZĄ? I każda wstydzi się swojej pracy? Gdyby to było takie luźne i fajne zajęcie, to sądzę, że kobiety zajmowałyby się tym z czystej przyjemności a do drzwi „bossów” pukałaby masa kobiet chcących zarabiac pieniądze w ten sposób…

          1. Nie MUSZĄ… Pieniędzy by im na przeżycie wystarczyło. Ale jak się chce poszaleć to trzeba „dorobić”.
            Nawet za cenę świecenia tyłkiem i nie tylko.

            1. 90% z nich MUSI. Oczywiście jest garść z nich, które to robią, żeby zarobić na przyjemności, ale większość z nich to robi po to, żeby opłacić rachunki i życie swoje oraz często też dziecka. Ciekawa jestem co ja bym w mojej obecnej sytuacji życiowej zrobiła, gdybym miała dziecko. Nie dam sobie ręki uciąć, że w krytycznej chwili nie pomyślałabym nawet o takiej „pracy”, ale co bym się wypłakała przy tym i nałykała leków uspokajających, to moje. Kurdę, nie uwierzę, ze robią to z chęci świecenia tyłkiem. Jakby to był taki fajny zawód, to każda by się tam pchała.

              1. 90%… No to chomiczku pochwal się skąd masz takie dane, bo ja bym te proporcje jednak odwrócił 🙂

              2. Zapytaj się 10 koleżanek, czy chciałabym pracowac w takim klubie nawet za 10 tys zarobku miesięcznie. Ciekawe ile będziesz mial pozytywnych odpowiedzi…

              3. I że to ma być dowód, że 90% z tych pracujących tam po prostu MUSI? 🙂
                Niestety – wystarczy że co setna powie „za takie pieniądze mogę pokazać to i owo” i już w zupełności wystarczy na wszystkie kluby gogo 🙂

              4. Z tego, co wiem to badań na ten temat nie przeprowadzono (jakoś mnie nie dziwi czemu), więc Ci cyferek nie pokażę. Ale czytałam wiele wywiadów z kobietami, które pracują w tych klubach. Jeszcze jak na początku podchodziły do tego luźno, tak po kilku miesiącach były zupełnie innymi osobami, którym trudno było się stamtąd wyrwać.
                Jeśli uważasz, że to ta spoko praca, to zaproponuj taką dodatkową pracę swojej partnerce czy kiedyś dziecku. Fajne pieniądze, praca nie jest ciężka… Panowie poślinią się, później w domu myśląc o nich „rozładują emocje”. Nic, ino brać taką pracę! 🙂 Acha… ciekawe czy przyklasną na Twój pomysł 🙂

              5. Oj chomiczku… przecież ja nie mówię, że to super-praca.
                Ale nie dam sobie wmówić, że te dziewczyny w 90% MUSZĄ to robić.
                W większości chcą łatwego życia, dodatkowych paru tysięcy co miesiąc.
                A że do lepszego życia łatwo się przyzwyczajamy i trudno nam zrezygnować… to już inna para kaloszy.

                Zresztą wsiadłaś na mnie jakbym pochwalał takie życie czy chodzenie do klubów, a to przecież nie jest prawda 🙂

        3. Nigdy bym nie pomyślał, że to aż tak kobiety uwiera… bo każda kobieta chce być dla swojego faceta tą NAJ…poza tym kobiety mają dość pokręconą psychikę więc zapewnienia że „rzucę” tylko okiem i wracam do rozmowy z kumplami są do niczego,bo my swoje wiemy a skoro w związku wszystko jest ok i seks też, no to po tam faceci chodzą?żeby nie wyszło,że pantoflarz bo mu baba nie pozwoliła i będzie wstyd przed kumplami?

          1. owszem – możesz mieć rację… facet pokazuje kumplom, jaki z niego macho, i w ogóle władca domu… a w domu jego kobieta cierpi…

          2. Ja wiem… „Wy już swoje wiecie”… a jak fakty nie zgadzają się z tym co wiecie… to tym gorzej dla faktów 😀
            I zgadza się – czasem ciężko odmówić jak się jest z ekipą, w głowie szumi, jest wesoła atmosfera i któryś rzuci „chodźmy do klubu gogo” a reszta radośnie podchwyci.
            Jest to poziom asertywności, który niewielu osiąga.

              1. A spróbuj po pijaku być asertywny do żony pytającej – „Czy Ci się podobam??”

                Pamiętajcie drodzy Panowie – asertywność asertywnością, ale są pytania, na które po prostu nie wolno odpowiedzieć „Nie”…

                A skoro już mowa o takich pytaniach…
                SokoleOko – organizujesz jakieś piwko??:P

              2. wiesz – to, że ja nie piję nie znaczy, że wszyscy wokół również mają działać na niekorzyść polskiego budżetu;)

              3. No cóż… przez jakiś czas jednak będę wywrotowcem. Świadomie uszczuplającym dochody państwa bezideowcem 🙂

  7. o dżizas….ilość jadu zawarta w tak niewielkiej ilości znaków sprawia, że od razu mam ochotę na ciężki prysznic przy pomocy szczotki drucianej 😛

  8. Jezusie, padłam powstałam i jeszcze raz padłam gdy przeczytałam ten wpis 😉 Chomikowa, po pierwsze faceci którzy ci to mówili chyba nie zostali zapytani przez ciebie (jeśli są w związku) czy do takich klubów chodzą. Jestem pewna że powiedzieli by że nie i nawet przez myśl by im nie przeszło tam iść bo kochają swoje kobiety. Bo każdy facet w luźnej rozmowie w teoretycznie idealnym świecie singla powie ci że to nic takiego, ale gdy już kobieta jest to nagle to nie jest już takie normalne 🙂

    1. Haha. Faktycznie żaden z nich do takich klubów nie chodzi, bo „moja żona by tego nie zaakceptowała”. I tak się zastanawiam czy naprawdę by tam łazili, jakby tych żon- przyzwoitek nie było…

  9. Kompletnie nie rozumiesz podejścia płci przeciwnej. Na poziomie mentalnym burdel z dziwkami a klub ze striptizem to dwie różne rzeczy. Dobry striptiz to sztuka i bardzo ciekawe doświadczenie dla widza nie związane z uciechą „fizyczną” i w większości wypadków wcale nie tancerka jest obiektem pożądania a raczej stała partnerka (o ile ktoś taką posiada). Pod warunkiem że więź z nią wystarczająco mocna. Tak samo jak ładna dziewczyna mijana na ulicy wcale nie wzburza pożądania wobec siebie tylko po prostu podnosi poziom testosteronu a później umysł nakierunkowuje pożądanie na właściwą osobe (o ile taka jest i o ile ta relacja jest wystarczająco utrwalona). Bo jeśli nie jest to równie dobrze na pozornie obojętne patrzenie na swoje, ubrane koleżanki możesz traktować jak chodzenie do go-go. Schemat ten sam.

    I pamiętaj, że dla każdego (na poziomie mentalnym) każdy zewnętrzny czynnik (striptizerki, ładne koleżanki, filmy erotyczne) to co innego. Striptizerki są przez wielu ludzi traktowane tak jak aktorki porno na monitorze – i uwierz, że to może być zupełnie to samo. I pamiętaj, że striptizerki tak samo jak aktorki skonsumować nie można (striptizerki to nie dziwki) i skoro nie jesteś zazdrosna o aktoreczki to o tancerki też nie powinnaś. O ile wraca z tego klubu do Ciebie a nie do burdelu. To, że później gość myśli o tancereczkach będąc z Tobą to już wymysł paranoiczny.

    1. Skoro w TV jest tym samym, co striptiz na żywo, to czemu nie ograniczają się tylko do TV…? Gdzies kiedyś czytałam, ze jeśli jednej osobie ze związku (czy to kobieta, czy mężczyzna) nie wystarcza już od samego początku istnienia związku partnerka/partner, to za chwilę będzie szukać innych i większych doznań (czy to będzie burdel, czy romanse, czy masa innych wymysłów). Oczywiście nie jest to prawidło, ale jest spore prawdopodobieństwo.
      i cóż… jednak utwierdzam się w przekonaniu, ze gdzieś straciłam miłośc mego życia 😛

      1. A czemu chodzi się na mecze czy koncerty skoro można obejrzeć w TV? Bo na żywo większe emocje.

        Odwołujesz się do czegoś zupełnie innego. Jeśli relacja jest płytka to można szukać w innych panienkach „czegoś” innego ale jeśli jest satysfakcjonująca to jest to pod tym względem neutralne. Kibicie chodzą na mecze innych klubów niż te którym kibicują bo chcą obejrzeć widowisko ale emocjonują się tylko jak kibicują swojej drużynie.

        Striptiz tak jak i porno i inne „uciechy umysłu” (bo jak mówiłem nie chodzi tu o fizyczne konsumowanie tancerek tak jak się konsumuje prostytutki) to NIE jest ani alternatywa ani suplement swojej partnerki. A tak to odbierasz (chyba). I tutaj najważniejsze – „ale jeśli…” oczywiście, że są tacy którzy to traktują jak alternatywę czy odskocznię ale ja NIE o takich wypadkach mówię.

        1. Nie wiem czy mecz jest tym samym co striptiz… w końcu kluby GoGo są oparte na erotyce: cielesnością, intymnością. Bo mnie się z tym kojarzy erotyzm, więc mecz, czy koncert ma mi się tu NIJAK… Może i jest garść ludzi, którzy traktują te kluby jako „doświadczanie sztuki” czy coś w tym stylu, ale jest to naprawdę mała część. Większość idzie tam po doznania erotyczne a jeśli mówią inaczej, to po prostu próbują okłamać może i siebie, może i innych.

          1. Niby jakie doznania erotyczne skoro striptizerki nawet dotknąć nie można? Wszystko co się dzieje, dzieje się w głowie. A konkretnie wzrasta podniecenie, poziom adrenaliny itp. A gdzie się to rozładuje to inna sprawa.

            1. ~hmm a jeśli masz jakąś stałą partnerkę to powiedz mi, czy nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby ona poszła do takiego klubu z męskim striptizem (są takie). Albo wynajęła sobie takiego tańczącego pana do domu? Nie poczułbyś się przez to „mniej męsko”? Nie miał byś wrażenia, że chyba jej nie wystarczasz? Tylko tak szczerze.

              1. Jako wspomniana płeć przeciwna do Chomikowej mogę zdementować twierdzenia ~hmm. Myślenie to nie jest kwestią płci a raczej empatii (tudzież jej braku).

                Nie trudno sobie wyobrazić, że decydując się na takie „doznania kulturalne” krzywdzi się żonę / dziewczynę, obniżając jej poczucie własnej wartości (pominę tu nieliczne przypadki które faktycznie odbierają to w kategoriach artystycznych – coś jak taniec brzucha w wersji rozszerzonej).
                Nikt komu na prawdę zależy na drugiej osobie nie będzie się w to pakował jeśli ma świadomość że ją rani (tudzież zrobi to po kryjomu w razie wpadki zrzucając winę na kolegów).

        2. na stadion na mecz chodzi się po to, by się wykrzyczeć (no dajcie spokój – przecież nie będę płacił cholera wie ile, za oglądanie wyczynów takich, jak ten : https://www.youtube.com/watch?v=U6Aj-RbZL8Q, albo ten: https://www.youtube.com/watch?v=cBJg_fk6hkY)… Polska liga to nie liga angielska, czy hiszpańska, by było co oglądać… co innego widoki z trybun… Ale to inna sprawa 😉 (tak – wbrew obiegowej opinii na polskich stadionach jest naprawdę dużo przedstawicielek płci pięknej)

          Porównanie zatem meczu z klubem gogo jest… Hmm… – można wyciągnąć wniosek, że idzie się tam po to, by się wyszaleć… a w takim miejscu oznacza to raczej jedno…

    2. Jak przeczytałem Twój wpis, to stanął mi przed oczyma taki angielski gentlemen. Wyciąga kieszonkowy zegarek, zerka i zaczyna rozbierać się do rosołu oznajmiając:
      – Żono, czas nam spełnić obowiązek małżeński. Jak Ci wiadomo, powaby Twe nie działają już na mnie jak kiedyś. Racz więc przynieść mi mój katalog – strona 20, upadła madonna z wielkim cycem.
      Żona posłusznie wertuje pisemko i prezentuję wskazaną stronę. Dyskretnie zerka co chwilę na stan męskiego zwisu.
      – Rośnie jak kukurydza na piaskach Etiopii – informuje małżonka.
      – Zatem strona 22, zbliżenie na wielkiego cyca.
      – Nie pomogło. Wzbija się jak kura pod niebo
      – Zaiste, kobieto, potrzebuję większej podniety. Udam się więc do klubu GoGo. Oczekuj mnie za 20 minut.
      Małżonek wychodzi w samych skarpetkach i oczywiście w cylindrze.

      Tak bardziej serio, jakbym bywalców klubów GoGo zaczął rozpytywać jak odbierają występy tancerek w kategoriach sztuki to podejrzewam, że spotkałbym się jedynie z uśmieszkami.
      Statystyczny wizytator klubu kieruje się tymi samymi popędami i ma te same myśli co koleś chodzący na dziwki. Różnica jest taka, że w jego mniemaniu jedno to zdrada a drugie nie.

      1. 😀 😀 😀 Scenka idealna do komentarzy i wpisu 😀
        To Takitam… jak to jest?- ktoś mnie tutaj chyba próbuje oszukać mówiąc, że dla mężczyzn takie wizyty w w/w klubach to jak wyjście z pieskiem na spacer do parku w celach obserwacji przyrody, prawda? 😛

        1. Tego się nie da jednoznacznie określić. Wszystko zależy od człowieka. Tego typu zachowanie kłóci się z moim osobistym światopoglądem. Z drugiej strony mam wrażenie, że jednak jestem w mniejszości.
          Jak wspominałem wcześniej, zapewne jest to kwestia empatii i przewidywania konsekwencji swoich czynów.

          1. Jesteś w mniejszości i to mnie przeraża….. Świat mnie przeraża coraz bardziej. Ja się do tego nie nadaję. Idę się zakopać w ogródku 😛

      2. – Proszę Pana… czy odbiera Pan taniec tej oto niewiasty w kategorii sztuki czy jednak po prostu gapi się Pan na cycki?
        – Człowieku… ta to może nie tak bardzo, ale poprzednio to tu na scenie była naprawdę niezła sztuka 🙂

        Mówię Ci takitam – naprawdę spotkasz tam nie jednego konesera takich sztuk 😀

        A scenka zacna, milordzie 😀

        1. W to akurat nie wątpię. Wychodzi na to że takie GoGo jak teatr prawie. Nie każda sztuka każdemu się spodoba, ale każdy znajdzie coś dla siebie…rozrywki duchowe oczywiście 🙂 .

  10. I ja suką jestem bo bym mojego chłopa ubiła…..

    Nawet na kawalerski go nie puściłam bo czułam ze tam striptease będzie(miałam nosa) 😀
    Fakt, ze on sam zbytnio nie chciał iść i w sumie z ulgą zwalił na mnie przed kolegami 😀

    btw. chomikowa muszę Ciebie przeprosić. Czytam Ciebie od dawna. Nieregularnie ale zerkałam tu czasami
    I kufa. Myślałam, ze ty pod 5o jesteś…

    1. I widzisz? To Ty też jesteś nietolerancyjną suką (wybacz 😉 )

      Jak to pod 50-tkę???? Ktoś mi tu dawał już prawie 40 lat, ale 50…?

      A dziecko już lepiej się czuje?

      1. Jedno lepiej ale mam dwoje więc tak się wymieniają.
        Chyba fajne mam te ramiona do wtulania-takie mięciusie 🙂

        Nie wiem dlaczego mi się skojarzyło że masz niby tyle lat… Może dlatego, ze przypominasz mi taką znajomą 🙂

        Bardzo Ciebie przepraszam 🙂

  11. Facetom trzeba zostawić trochę swobody działania, nawet jeżeli to działanie lekko dziwne się wydaje, zabranianie czy awanturowanie się o cokolwiek prowadzi tylko do jednego – i tak to zrobią, tylko podejmą działania w ukryciu. Oczywiście każdy na szczęście ma wolną wolę i zawsze może amatora klubów pożegnać ze swojego życia i znaleźć takiego co nie chodzi lub chodzi tylko się do tego nie przyznaje 😉 Poza tym nie wszyscy chodzący do klubów są do odstrzału 😉

    1. Oczywiście, że nie ma co zabraniać,bo i tak to zrobi 🙂 dlatego albo się to akceptuje albo trzaska tyłkiem i odchodzi.

      1. ale jeśli na dzień kobiet czy tym podobne świeta w każdym prawie barze / lokalu organizowany jest męski striptiz to oczywiście, że wszystkie lecą oglądać…a zwróć takiej uwagę to zwyzywa cie jeszcze za brak tolerancji ;]

        1. W jakim każdym…? Przesadzasz… U mnie w mieście nie ma chyba ani jednego klubu z męskim striptizem. Czasem coś się gdzieś usłyszy. Poza tym mam do tego takie samo podejście jak do damskiego striptizu. Jestem jeszcze w stanie to przełknąć powiedzmy jako „punkt wieczoru kawalerskiego czy panieńskiego”, ale systematyczne łażenie…? W ogóle tego nie rozumiem. Jak dla mnie to albo ktoś ma zaburzony swój intymny świat albo już sama nie wiem 😛

          1. ah ok jeśli jako okazjonalne w wyjątkowych wypadkach jesteś w stanie przełknąć a problemem są tylko ci którzy chronicznie chodzą to wycofuje swoje oskarżenia w takim wypadku 😉

              1. propozycja podziału ról:
                Lukas – organizator posiłku
                takitam – kwestie biletowe
                SokoleOko – napoje – zarówno wyskokowe, jak i te na bazie kwasu fosforowego
                Osoba płci żeńskiej (ogłaszam casting) – kontrola futra Chomikowej… Pamiętajmy, by żyć w zgodzie z naturą – tymczasem płonący syntetyk nie jest pro-eko
                Ja – jako harcerz z wieloletnim doświadczeniem w paleniu ognisk – zajmę się rozgrzaniem Chomikowej do czerwoności… co będzie oznaczało poparzenia drugiego stopnia (a czym myśleliście??:P)… Potem – stosując dietę na skróty – zajmę się przypalaniem boczków (w tle muzyczka z „Potopu” i zarys Olbrychskiego skradającego się, by nakarmić „pieska” „kiełbaską”…

                Wszelkie głosy sprzeciwu proszę wysyłać Pocztą Polską na Berdyczów;d

              2. Widzę, że Panowie to świetnie daliby sobie radę w czasach, kiedy to za jawny sprzeciw wobec „swojego pana i władcy Mężczyzny”, kobiety palono na stosie… 😉 Tylko tam z popcornem byłby problem, ale za to napitku nie brak…

              3. właśnie, Panowie… Chciałam tylko zza tych płomieni się spytać JAK DOBRZE SIĘ BAWICIE??? I czy już uzgodniliście kto poprowadzi po mnie niecodzienne-notatki?
                😛 😛 😛
                Na własnej piersi wykarmiłam żmije 😛

              4. i wszyscy widzowie chórem:

                SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS

                😀

              5. Chomikowa, Ty się nie śmiej, tylko krzycz z bólu, bo mi tu jeszcze gapie za bilety każą kasę zwracać. I z czego ja wtedy dziatwę wyżywię 😉 ?

                Jak będziesz głośno krzyczeć to zgłaszam się do prowadzenia bloga. Gwarantuję, że pod moim piórem będziesz miała niezwykłe przygody 🙂 .

              6. Będę miała przygody??? Kurczę, kusisz mnie niemiłosiernie! 😛 Ale będę zarabiać fajne pieniądze w świetnej pracy i odnajdę miłość swojego życia? 😛 Tylko oszczędź mi łez i rozczarowań, ok? 😛 Acha- i muszę schudnąć 3 kg, ok???

              7. Co tylko zechcesz, oczywiście z małym (albo i większym 😀 ) „twistem” żeby nie było nudno 😉 .

              8. Co masz na myśli pisząc TWIST???? 😛 😛 😛 Bo zaczyna się jednak robić pod górkę i zastanawiam się nad tym, żeby przestać krzyczec 😛

  12. No więc grono nietolerancyjnych suk powiększyło się o kolejną. Ja również nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój (potencjalny) mężczyzna regularnie chadza do takiego klubu. Oczywiście mówię o sytuacji, kiedy w naszym związku jest wszystko w porządku, kochamy się a seks jest fantastyczny dla nas oboje. Jeśli zaś czegoś brakuje w związku, to pierwszym krokiem jest rozmowa o tym, a nie szukanie doznań w takich miejscach…

    1. to grono powiększa się jeszcze o jedną 🙂 też takie zachowanie byłoby dla mnie nie do przyjęcia, oczywiście tak jak mówisz, jak wszystko jest w związku ok to nie bardzo rozumiem sens chadzania akurat do klubu GoGO. Z drugiej strony ciekawe jakby facet zareagował, jakby jego wybranka chadzała regularnie na występy chippendalesów:) 🙂

    1. I widzicie dziewczyny… Coś jest z nami nie tak… Ciekawa jestem, czy mężczyźnie też nie mieli by nic przeciwko, gdybyśmy systematycznie chodziły na męski striptiz… Choć chyba nawet śmiem myśleć, że nie mieli by…

        1. Taaa.. na mecz, pewnie poszliby do klubu GoGo:P.
          Ja tez sie dolaczam do suk. Nie wyobrazam sobie, ze facet, ktory prawi mi komplementy, ze jestem sexy, ze super nam w lozku itp. regularnie lazi do takich klubow. Po co? Ja tez mam figure, tez mam ladna bielizne, a jak chce, to niech poprosi o taniec- jakos dam rade sie nauczyc.
          Rozumiem, jak w zwiazku cos szwankuje- jestem na takim etapie zycia, ze teraz nie zdziwilabym sie, ze poszedl:P ale kiedys…

          1. Coraz więcej nas tutaj 😉
            Ale nie wiem czy mężczyźni to rozumieją… Przed chwilą gadałam z jednym chłopakiem (student jeszcze, więc może nie wie co to życie 😛 ) i powiedział, że też nie czuje potrzeby łażenia po takich klubach i nie sądzi, żeby poczuł kiedykolwiek 😉 Rodzi to we mnie nadzieję 😉

  13. A tu mnie jeszcze nie było więc witam serdecznie. Ciekawie piszesz, fajnie że poruszasz różne tematy ale to co napisałaś osobiście przyprawia mnie o pewien niesmak. Chyba jednak nie zniosłabym tego zbyt spokojnie gdyby mój facet poszedł do klubu go go. Pozdrawiam Cię, wrócę tu na pewno 🙂

  14. Phoenix…no ja myślałam,że Wy raczej byście woleli patrzeć jak Chomikowa wije się na rurze a nie płonie na stosie…ale Wy grzeczne chłopaki jesteście…i nie licz,że jakaś niewiasta zgłosi się na casting…no ok,ja się zgłaszam ale wolę płonąć na stosie niż zaopiekować się futerkiem… 😉

    1. wiesz – płonięcie na stosie nie wyklucza wicia się na palu w próbach uwolnienia się z więzów;D

      Skoro tak ładnie prosisz, to zbudujemy stos dwójkę – załatwimy dwie pieczenie przy jednym ogniu ;D

      A skoro już o tym mowa… Co sądzicie o mistrzostwach świata w tańcu na rurze??

        1. proponuję Noc Kupały – w jej trakcie „rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce.” (ciocia Wiki)

          Będziemy mieli radosną zabawę (:D), Chomikowa (może razem z Tobą;) zatańczy na palu, wywróżymy Wam również Waszą przyszłość;D

          1. komu jak komu ale chyba Tobie nie są potrzebne żadne zioła 😉 no i się pogubiłam…to będziemy płonąć czy tańczyć ? już wiem! najpierw taniec w oparach ziół a potem śmierć na stosie…a z tego co Wam zostanie możecie sobie wywróżyć przyszłość 🙂

            1. możecie zatańczyć jakiś ognisty taniec (tango, rumba, samba, cha-cha, czy co tam sobie wymyślicie;D)

              Moim zdaniem wróżba z tego, co zostanie, będzie zawierała takie słowa, jak dożywocie, kajdanki, świat w kratkę…;D

              1. czegóż mam się bać … Jak mówi stare chińskie przysłowie – Nie taka wiedźma straszna, jak się umaluje;p

              2. skoro osiągnęliśmy już odpowiedni poziom abstrakcji, to polecę Zjaranym Zbyszkiem…

                Gdzie wiedźm sześć
                tam płonie ognisko w lesie

                ;D

  15. Chomikowa, a może miłość Twojego życia wprowadziła Cię w błąd? W starym dowcipie nie chodziło o klub go-go, ale przedstawię jego zmodyfikowaną wersję:
    Profesor komunikuje swojej małżonce, że znowu wybiera się do klubu go-go. Żona jest wściekła podejrzewając, że w rzeczywistości idzie do kochanki. Także kochanka jest rozżalona, gdy słyszy w słuchawce, że niestety także dzisiejsze popołudnie i wieczór musi spędzić w domu. A on tymczasem myk, myk do biblioteki, aby spokojnie przygotować artykuł.
    Zauważ Chomikowa, że dla prawdziwego mężczyzny przyznanie się, iż lubi przesiadywać w czytelni jest bardzo obciachowe …

  16. Fajna dyskusja się wywiązała. Chętnie wziąłbym w niej udział, ale najpierw muszę iść do klubu go – go, żeby zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi…

        1. a prosiłem, byś nie szedł do Cocomo;p

          Tak z ciekawości… Ile Cię to kosztowało?? (bez szczegółów na co – starczy kwota końcowa). Pytam, gdyż – z tego co czytałem – wycieczka do tej sieci klubów potrafi kosztować naprawdę sporą kasę…

  17. Ja nigdy nie byłem w takim klubie. Nie wiem, co o tym myśleć.
    Próbuję wczuć się w Wasze (kobiece myślenie). Ja raczej nie widzę w tym nic złego, by pójść do takiego klubu, ale pisałaś w jednym z komentarzy, że faceci nie byliby zadowoleni, gdyby ich partnerki chodziły na męski striptiz. I myślę sobie, że gdyby Żona poszła raz czy dwa, to nie byłbym zły, ale gdyby chodziła często, to pewnie bym był.
    Ja na szczęście mam tak, że nie potrzebuję skakać na bungee czy chodzić do klubów go-go, ale może niektórzy potrzebują takich wrażeń.
    Pozdrawiam:)

    1. ktoś z moich bliskich (wspominany u mnie na blogu nie jeden raz a nie chcę podawać imienia, bo na pewno pojawi się ktoś, kto obrzuci mi tę osobę błotem) był w takim klubie. Był zniesmaczony tym, jak mężczyźni się ślinią i co robią z rękoma pod stolikami patrząc na taki występ. Mówienie więc, że te „występy” nie mają podtekstu erotycznego jest mrzonką. Właśnie- też raz nie miałabym nic przeciwko, ale wydaje mi się, że jak ktoś łazi po tego typu klubach systematycznie, to coś jest nie tak…
      Pozdrawiam!

  18. Po przeczytaniu kilku komentarzy ,nie wiedząc czemu ,tacy mili panowie do Ciebie zaglądają :)przypomniała mi sie sytuacja ,z dawnych małżeńskich czasów .Ówczesny mój ślubny ,złapany na lewiznie i postawiony przed wyborem,w tę albo w tamtą stronę ,wybuchnął oburzeniem ,ba huknął na mnie mocą całych swych 100 kg ,ty głupia jesteś ! Nie rozumiesz ,ze faceci tak mają ,zdradzają i to jest zupełnie normalne ! To już żadnej przyjemności z tego życia mam nie mieć !

    1. 😀
      BŁAGAM Cię! Naprawdę?! I oczywiście swojego pana na kolanach przeprosiłaś i jeszcze kanapki mu na wynos robiłaś, prawda?

  19. Niedawno w trakcie zwiedzania „zlej” dzielnicy bylam z chlopakiem w klubie gogo. Tanczyli w nim takze panowie. Po wszystkim fuknal na mnie, ze nie powinnam w ten sposob patrzec na te panie – bo obrazam je spojrzeniem (wg mnie moj wzrok mowil – zjedz kanapke kochana, ok moze nie kochana a x epitetow mial w sobie moj zakompleksiony zwrok;)).
    W kazdym razie – warto czasem odpuscic i sobie i facetowi.
    Pozdrawiam

    1. Właśnie planuję się przejśc do takiego klubu, bo naprawdę jestem ciekawa jak tam jest. Wiesz- ja rozumiem, że raz na kilka lat człowiek sobie tam pójdzie (bo impreza, bo coś tam), ale jak człowiek łazi tam systematycznie i jeszcze ma ochotę na takie występy będą kilka miesięcy w związku, w którym w sumie wszystko układa się okej, to już nie jest dla mnie normalne.

  20. no rzesz kurde… chodzi o więź emocjonalną… jak się z kimś wiążę, na poważnie, a nie dla numerku, to zmieniam podejście do różnych rzeczy… jak kogoś lubię i szanuję to zwracam uwagę na to, aby nie zrobić mu przykrości… to nie znaczy, że przestali mi się nagle podobać inni faceci… że chuć nagle ukierunkowała się wyłącznie na jeden obraz i podobieństwo… ale narzucam sobie pewien rygor zachowania… nie chadzam z koleżankami na pokazy roznegliżowanych facetów, nie chadzam z nimi do klubów dla szukania doznań estetycznych… nawet nie kupuję tych sławetnych stert butów, jeżeli ma to go unieszczęśliwiać… bo wiem, że to byłoby nie w porządku w stosunku do mojego partnera… chyba że preferujemy wolny związek, co tak naprawdę oznacza brak związku…

  21. Boże, my głupie baby nie potrafimy facetów zrozumieć. Przecież zdradzać może, no bo facet. Do klubów Gogo śmigać też może, no bo to facet. A my jeszcze mamy na nich czekać i spełnić zachcianki. Już widzę, jak po takiej deklaracji z ust mojego męża wyrzucam go za drzwi. Pozdrawiam.:)

    1. Kobiety też chodzą na jakieś występy panów… Dobra- przełykam, kiedy idą raz na jakiś długi czas, ale ciągle…? Nie wiem, czy to jest zdrowe 😛

  22. Rezygnacja z takich atrakcji nie wydaje mi się dużym poświęceniem, jeśli w zamian można mieć w domu fajną kobietę na wyłączność 🙂 A jeśli dla kogoś jest, to ja nie mam nic przeciwko, ale niech szuka partnerki gdzie indziej – nie zamierzam być nieszczęśliwa po to, by mój partner mógł się zabawić.

  23. Nie, no Chomikowa, przeciez dobrze wiesz, ze masz racje. Maz kuzynki tez chodzi na takie „pokazy”. Spytalam sie swego Malzonka, czy u facetow to normalne, to mi powiedzial, ze tamten to jakis dewiant musi byc, ze to jest brak szacunku, nie tylko dla zony, ale i dla kobiet, bo to kobiete uprzedmiotawia.
    No i mial racje. Maz kuzynki, to cholerny maczo. Ona jest sama w tym zwiazku, a pan sobie siedzi. Szczegolnie teraz kiedy pojawila im sie coreczka. Kuzynka odwozi mala do zlobka, jedzie do parcy, przywozi mala (10h dziennie w zlobku), pierze, gotuje, sprzata i juz ma wszystkiego dosc. A pan maczo ma przeciez tez swoje obowiazki, no i swoja swieta prace, po ktorej jest taaaki zmeczony.
    My z Malzonkiem np dzieci na zmiane przywozimy i odwozimy, zeby krocej u niani siedzialy, zakupy razem robimy, na zmiane gotujemy, sprzatamy kto co moze.
    Ale maczo, to maczo, wymaga od kobiety, zeby bylo posprzatane, ugotowane, dzici cicho, a sam na go-go.
    Nie ma co sie z dewiantami wiazac. juz lepiej cierpiec samotnosc samemu, niz w zwiazku.

  24. Nie dziwię się, że posłała Pani swego ex do diabła. Prawdziwych klubów GO-GO jest w Polsce ok. 20 no może mniej. Reszta to agencje towarzyskie, a GO – GO w nazwie jest tylko po to żeby się gliny nie czepiały zbyt często. Panienki już nie są zmuszane, bo właścicielom się to po prostu nie opłaca. Zawsze znajdzie się naiwna małolata, która skończyła ledwie gimnazjum i nie ma kasy na ciuchy. W takim klubie zarobić można baaardzo szybko. Godzinka słono kosztuje (od 150 do 450 zł). Jeśli panna jest sprytna to po roku znika z pokaźną sumką. Jednak takich panienek jest zdecydowana mniejszość. Zwykle kończy się to alkoholizmem, narkomanią i wyrokiem w wieku 20 lat.

    1. Drogie Panie, nie sposób się z Wami nie zgodzić.. Jestem pewna, że coś jest nie tak z ludźmi, którzy systematycznie chodzą do takich klubów. Jak tam jest, to nie wiem, ale ten wpis zmotywował mnie do tego, żebym poszła w takie miejsce i zobaczyła na czym te „pokazy” dokładnie polegają, bo wierzyć mi się nie chce, że jest to tylko „czyste i nieerotyczne” przedstawienie, o czym niektórzy piszą. A że jest tam łatwy zarobek. Pewnie, że jest. I może jest to jakiś sposób na szybką kasę, ale na pewno nie na dłużej…

  25. Szczęście w nieszczęściu – dowiedziała się Pani wcześnie i dało się z układu wyplątać. Gorzej gdyby sprawa się rypła już na etapie wyjaśniania która jego czym zaraziła i dlaczego wbrew okropnie oburzonym wrzaskom pana nie Pani jego tylko on Pani przekazał.

    1. Zaraził, czy nie zaraził… łaził, czy nie łaził… Nie do konca taki układ ja+reszta panienek w mieście mi odpowiada.

  26. Dosięganie czy sięganie wartości estetycznych?
    Buahahahahaha…. się uśmiałem jak rzadko kiedy;)
    Takie GoGo to jak lizanie szyby wystawowej cukierni, bo już nawet nie cukierka przez papierek.
    Singla jeszcze można zrozumieć, ale faceta w związku już nie bardzo.

  27. Napisz, że brakuje Ci szybkich numerków- na bank będzie chciał gadać 😀 Rzeczywiście dziwne masz podejście. Przecież poligamia to coś wspaniałego. Przychodzi taki pan i władca „chodźmy do łóżka, bo ta panna nr 6 mnie nie zaspokoiła, no. Taka bezczelna”. Ego byś sobie może podbudowała 😀 A poważnie, to nie wiem kto normalny zgodziłby się na związek z „psem na baby” i to mówiącym o tym w tak otwarty sposób. Jak sam przykład wskazuje, żadna z jego partnerek nie mogła zaakceptować jego fascynacji innymi kobietami.
    Pozdrawiam

  28. Bardzo mi się podoba Twoje ironiczno-sarkastyczne poczucie humoru 😉
    Zapewne nie martwisz się, że nie masz tego jedynego ( a przynajmniej nie zamartwisz ). Nie Ty jedna …. ten „jedyny” nie raz poszedł w siną dal, do „przyjaciółki”, kolegów etc.
    Ale może to oklepane, jednak ja wiem, że każdy znajdzie swoją połówkę … nie dziś, nie jutro … ale na pewno. 🙂
    pozdrawiam i życzę powodzenia

    1. Właśnie- ten jedyny nie poszedł do żadnej w siną dal, nie łazi do klubów GoGo… 😉 Pełno zalet 😉
      Zapraszam częściej 🙂

      1. o to extra … może mnie się taki też w końcu trafi, co nie będzie tylko pięknie mówił o miłości, a po prostu pięknie kochał …

  29. Mniej krzepiąca, jednakowoż, jest świadomość, że mało jest w pokoleniu 30 latków „mężczyzn”, którzy dbają nie tylko o swoje doznania, ale i szanują swoją stałą partnerkę, a dużo więcej mamy „facetów”, wychowanych przez zwichrowane mamusie i pornosy z darmowych stron, którzy nie potrafią kochać, ba! nie wiedzą nawet co to znaczy, bo nigdy nie kochali. Liczy się ‚posiadanie’, kobieta na wlasność, żeby kumple zazdrościli i żeby ktoś ugotował i uprał.

    Mam dużo starszego męża, mam szacunek, ogromny, opiekę, czułość, myśli najpierw o mnie, potem o sobie. Patrząc na moje rówieśnice (30stki) i ich mężów-rówieśników, często im współczuję. Chamstwo się się szerzy i najgorsze jest to, że ci faceci są przez zdesperowane dziewczyny utwierdzani w tym, że mogą się zachowywać ‚naturalnie’, bo i tak się znajdzie jakaś chętna na ich wątpliwe walory.

    1. Na pewno masz trochę racji… na pewno jest w dzisiejszych czasach jakieś straszne rozluźnienie obyczajów… Ale też nie zrzucajmy wszystkiego na wiek. Dużo zależy przecież też od wychowania, od poglądów. Tak sobie myślę 😉 Chociaz czasem od tego myślenia i rozmyślała aż mi się ulewa 😛 Bo może wcale nie ma reguły? Może tak teraz po prostu jest…

  30. hahahahaha rozwalasz mnie swoją ironią :DDDD

    a wiesz zapytałam się swojego, czemu on nie poczłapie do takie klubu, to nudziarz rzekł, że szkoda kasy, ale chętnie zobaczy jak ja mu tańczę! To dopiero jest zwichrowany umysł :P:)

  31. Widze wkoło same snucia i domysły „dla mnie wyjscie do GO-GO byłoby”, „Gdzies kiedyś czytałam”, „Z tego, co wiem to badań” i jeszcze pytanie o opinie mistycznej grupy męskich znajomych (czy to ta sama grupa respondentów co w familiadzie? 😉 Zapytałabyś sie lepiej od razu swojego hedonisty 🙂 90% dziewczyn musi to robić? prosze Cie, to nie są biedne przestraszone myszki a zepsute wyrachowane naciągaczki. Wchodzisz do srodka i pada hasło „golimy FRAJERA”. A potem sie kleją, ciągną za ręke i namawiaja na prywatny taniec(jedna piosenka – 100zł). To jest prawdziwy test asertywności 🙂 Po to tam jesteś, wyszedłeś na parkiet to teraz tańcz. Polecam każdemu facetowi wybranie się, doświadczenie, a potem docenienie ciepłej kobiety jaką ma w domu. Chomik, przykro mi to mówić, ale długa droga samotności przed Tobą, wygląda że podążasz nią za mną. W każdej coś znalazłem, coś, bym mógł stwierdzić że nie jest dla mnie idealna. Podczas drogi odkryjesz, że sama też jestes szczesliwa … i zostaniesz hedonistką 😀 napijmy się, amen

    1. Ależ ja wiem, że tam się ‚goli frajerów’. W każdej pracy człowiek się musi dostosować. Ja teraz też muszę i też mówię oraz robię rzeczy, których normalnie bym nie robiła. Ale nie mów mi, że te wszystkie laski są szczęśliwe, że tam pracują 😛
      Długa droga samotności? Rozumiem, że hedonista dorabia jako wróżka? 😛

  32. karty mówią, że kierowanie się zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją przy ocenie drugiego człowieka do niczego dobrego nie doprowadzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *