taki dziwny… podejrzany

żródło; pixabay.com
żródło; pixabay.com

Idziesz wieczorem ulicą. Albo stoisz na przystanku autobusowym. Albo w lesie. Mieszkaniu. Gdziekolwiek. Miejsce jest bez znaczenia ;P Jesteś tylko ty i ta jedna osoba. Zerkasz spod oka na tę osobę i… przeczucie mówi ci, że coś jest nie tak… Wyraz twarzy, spojrzenie, ułożenie ust. Coś ci mówi, że lepiej trzymać się od tego człowieka z daleka.
Właśnie.
Tacy ludzie mnie uwielbiają…
🙂

-Chomikowa, ale opowiedz nam lepiej o Mousa- zagaduje koleżanka na spotkaniu przy… przy herbacie ;P
-Mousa, jak Mousa. On był nieszkodliwy, ale w tym samym hotelu pracował inny facet, który doprowadzał mnie do szału.
-Oooo nieeee… Chomikowa. Następny?pyta kompletnie załamana znajoma.
-Znasz coś takiego, że widzisz jakiegoś człowieka na ulicy, zerkasz na niego i szybko podejmujesz decyzję, żeby przejść na drugą stronę?
-No co ty mówisz? Ale co miał takiego w sobie ten facet?
-Trudno określić.. Takie spojrzenie, taki niepokojący wyraz twarzy… Czasem tak masz, że patrzysz na kogoś i zapobiegawczo wsadziłabyś kogoś do więzienia na jakieś 5 lat za sam wygląd. Ten facet tak wyglądał. Możesz wierzyć lub nie, ale wyglądał, jak przestępca seksualny. Od samego patrzenia na niego robiło mi się nieprzyjemnie. I ten facet oczywiście wypatrzył sobie nikogo innego tylko mnie. Gość pokojarzył, kiedy mam dyżury w hotelu i przychodził do mnie właśnie wtedy. I wiesz- ja całkiem sama w tej cholernej recepcji a on tu dotknie, tu „tęsknię za tobą”, tu „powiedz mi, gdzie mieszkasz”. On siedział naprzeciwko mnie a ja wbijałam paznokcie w blat recepcji. Masakra.
-Chomikowa! Co ty opowiadasz?! A ile miał lat? Skąd był?
-Był koło 50-tki. Grek, ale dużą część życia spędził w USA.
-Słuchaj-przerywa druga znajoma- ja ci, Chomikowa nie opowiadałam o tym facecie, co chodził za mną kilka lat temu. Też nienormalny. Wracam z pracy i idzie przede mną jakiś facet. Nagle się odwraca. I wiesz- coś się w tobie budzi, taki jakiś niepokój. Ja nic, przecież nie będę z obcym dziwnym facetem rozpoczynać dialogu 😉 I on tak odwrócił się do mnie kilka razy. Wiesz, że już mi przez myśl przeszło, żeby przejść na drugą stronę ulicy, ale to pod moim domem było! Ja do domu chciałam! To zasuwałam szybko, jak się tylko da. I on nagle do mnie wypala „ale pani stuka tymi bucikami!”. Chomikowa! No stukam! Przecież do domu biegnę z tego lęku! I ty wiesz, że ja tego faceta spotykałam na swojej drodze jeszcze kilka razy?
-No co ty mówisz????-pytam z szeroko rozwartą buzią, bo zaczyna mnie to szokować.
-Powaga. On przeprowadzał castingi na żonę, na przykład jak mnie dorwał na ulicy przed Bożym Narodzeniem, to się mnie pytał, czy już się szykuję na ten wyjątkowy czas. Wiesz, że ja z wiarą jestem na bakier, więc mówię, że nie za bardzo, na co on, że mnie w takim razie nawróci. Wiesz- takim duchowym tonem, że wiara jest ważna itd. Powiedziałam, że nie będę dalej tej rozmowy prowadzić. I uważaj co on zrobił. Położył dłoń na mojej głowie i powiedział, ze się będzie o mnie modlił……. Powaga Chomik, ty się nie śmiej.
A ja nie mogę. Próbuję sobie wyobrazić faceta, który na głowie tej Twardzielki kładzie dłoń i poważnym tonem mówi, że się będzie o nią modlił. Gorzej nie mógł trafić. 😀
-Poza tym był w szoku, jak mu powiedziałam, że pracuję na pełen etat z prawnikami. Według niego kobieta powinna siedzieć w domu i zajmować się kuchnią. Dodam, że zawsze jak mnie dopadał na ulicy, to podawał mi dłoń i drugą ręką głaskał grzbiet mojej dłoni.
Ja już wyję ze śmiechu. Prawie jak na filmie romantycznym. Tylko to „prawie”… 😉
-I wiesz, Chomikowa, za każdym razem jak mnie spotykał, to mówił, że to przeznaczenie.
-A nie?!-pytam zalewając się łzami. Radości oczywiście.
-Ja już się naprawdę zaczęłam go bać. Przez niego zaczęłam chodzić do pracy i z pracy naokoło, żeby tylko go nie spotkać.
-I jak to się skończyło?
-W końcu najzwyczajniej w świecie przestałam go widywać.
-Czyżby znalazł wymarzoną żonę?- pytam i nadal pokładam się ze śmiechu.
-Ale wiesz… dzisiaj to mnie też bawi, ale wtedy to mi wcale nie było do śmiechu. Widujesz jakiegoś faceta, który cały czas do ciebie przyłazi i zadaje ci jakieś dziwne pytania. Później mówi, że się będzie za ciebie modlić…
Jakie to szczęście, że nie tylko ja trafiam na dziwnych ludzi na tym świecie… 😀
Chociaż… Mnie jeszcze nikt nie głaskał na ulicy po… po NICZYM 😛 😀

18 odpowiedzi do “taki dziwny… podejrzany”

  1. jak czytam opis tej znajomej… nie ma bata – to musiał być Świadek Jehowy;)

    A co do Twojego Greka… i w ogóle każdego obcokrajowca – jeśli jest troszkę innego koloru skóry… na pytanie – gdzie mieszkasz – odpowiadaj, że w Polsce… A tam faceci wiedzą, co zrobić z niewłaściwie się zachowującymi obcokrajowcami… Potem powiedz, że nie będziesz się spotykała z kimś, kto się do Polski nie sprowadzi…

    Cóż – mamy na świecie opinię taką, jaką mamy… ale dzięki niej niewielu chce się do nas sprowadzić…

    1. też w pierwszej chwili pomyślałam, że to Świadek Jehowy 😉 Zawsze mówię, że jestem z Polski 🙂 jakoś ich to nie odstrasza…
      Ty wiesz ilu my mamby obcokrajowców w Polsce? Kolezanka poszła na studia uzupełniające. Mówi, że 5 lat temu jeszcze nie było tego, co jest teraz, ale na przykład są osobne zajęcia tylko dla Azjatów, bo jest ich tak dużo. Jak ja studiowałam, to na roku trafiło się co najwyżej 3 obcokrajowców.

      1. Akurat – co do Azjatów – to jakoś nie kojarzę, by były z nimi jakieś problemy… jasne – zajmują się seryjną produkcją ciuchów firmy Najk, albo Abibas (tą markę widziałem na własne oczy…), ale przynajmniej starają się jakoś zarobić na swoje utrzymanie…

        Co do czarnoskórych – też pod tym względem większych problemów brak…

        Niestety sporo u nas też romów… a jakbyśmy mieli jeszcze przyjąć „matki z dziećmi” z „Syrii”, które „uciekają przed wojną” (w każdym z tych 3 przypadków cudzysłów – bo jakoś badania i oficjalne statystyki nie chcą wierzyć w relacje mediów…)

  2. Tak jakoś smutno zabrzmiało ostatnie zdanie, jakbyś miała żal, że nikt Cię na ulicy nie głaskał…
    Panowie! Co z wami! Niech no który pojedzie do Chomikowej i Ją pogłaszcze (koniecznie na ulicy)

    1. Wielki żal! Nikt mnie nie głaskał po dłoni… NIGDY 🙁 Chyba że mamusia jak byłam w szpitalu…
      Domagam się głaskania! Po dłoni, rzecz jasna! 😉

    2. podejść do kogoś, kogo się pierwszy raz zobaczy na żywo i zacząć głaskać po dłoni?

      Takie coś może już podpadać pod molestowanie… ;>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *