chodźmy na saunę

źródło:pixabay.com
źródło:pixabay.com

Kilka dni temu dostałam wiadomość od niejakiego Adriana*. Gdzieś tam znalazł mnie w Internecie i tak ujęło go kilka moich zdań, że postanowił do mnie napisać. Lubię kontakty z ludźmi. Uwielbiam tworzyć nowe relacje, a poza tym wciąż na horyzoncie nie widać ani jednego Potencjalnego Przyszłego, więc… CZEMU NIE?
Wymienialiśmy się mailami 2 dni i naprawdę dobrze się bawiłam. Nie za często ktoś potrafi mnie rozśmieszyć i nie zawsze czuję się komfortowo od samego początku. A tutaj jakoś tak… no było miło, więc padł pomysł spotkania się.

-Wiesz co, Chomikowa? Bo ja mam takie niespełnione marzenie, żeby się spotkać na pierwszej randce w saunie.
I chyba zbyt długo nie byłam na żadnej randce, bo nie zapaliła mi się ostrzegawcza żaróweczka. Nawet nie zatliła! Nawet troszkę mnie to rozbawiło i gdyby nie narcystyczna potrzeba wykonania perfekcyjnego makijażu na pierwsze spotkanie, to może i nawet poszłabym na to. Z racji, że chłopak sprawiał wrażenie wesołego i tryskającego humorem, opowiedziałam mu pokrótce o przygodzie w saunie, która mnie spotkała jakiś rok temu http://niecodzienne-notatki.blog.pl/2015/11/29/niespodzianka-w-saunie/.
-Chomikowa! No właśnie o tym mówię! Super sprawa! Tak nago byśmy sobie pogadali. Fajnie by było, aż się rozmarzyłem.

Taaaa.
-No raczej byśmy nie pogadali…- odpowiedziałam nie mając nic erotycznego na myśli! Ale wiem, że tak ironicznej odpowiedzi nie zrozumie ktoś, kto mnie nie zna…
I ruszyła lawina.
-A to co byśmy robili? Na pewno bym się nie skupił siedząc koło ciebie, od razu chciałbym skonsumować naszą znajomość. Masz taką fantazję?
-Nie mam- odpisuję zgodnie z prawdą zresztą. Szybki seks z obcym facetem w saunie. No doprawdy.
-A jakie masz fantazje? I kiedy się widzimy?- naciska.
-A nie możemy iść na kawę? Tym bardziej, że jestem na antybiotykach i lepiej, żebym nie szła na saunę.-pytam już zrezygnowana.
-No chyba możemy… Umówmy się jutro. Dam znać.
-Czekaj! Czego ty w ogóle się spodziewasz po tej znajomości? -pytam, bo chcę mieć jasność i naprawdę nie chce mi się marnować kolejnych dni na znajomość, która tylko mnie zdenerwuje.
-Tak naprawdę szukam kogoś na stałe… Może nawet trafiłaby mi się żona. A ty co uważasz?
Szczerze. Szczerze, Chomikowa. DAJESZ!
-Przygód nie szukam, ja w ogóle generalnie nie szukam, ale fajnie byłoby spotkać na swojej drodze coś prawdziwego.
-No i super! Jutro dam znać.
No ciekawa jestem bardzo.
Następnego dnia rano wiadomość.
-To idziemy dzisiaj na saunę!
-Spoko, możesz iść. Ja ci ewentualnie pokibicuję z auta 😛 Poza tym nie wiem czy pamiętasz, ale na antybiotykach jestem.
-To niedobrze. Kurcze.
I myśli. No SERIO??? Po co ja tu jeszcze jestem i kontynuuję….
-Adrian, a nie można spotkać się gdzieś w mieście?
-Hmmm… ale w jakim innym miejscu możemy sobie posiedzieć nago i swobodnie porozmawiać? Powiedz gdzie i ogarniamy! 🙂
Dobra, czekaj ty.
-No dzisiaj nago, żeby posiedzieć… to chyba tylko w domu. Ale taki śnieg spadł…
-Wiesz co? Jestem dzisiaj u babci, mogę za 35 minut być u ciebie, skoro zapraszasz mnie do siebie. SUPER!
Proszę jaka ekscytacja!
-Wiesz, gdzie jest taki lasek koło tramwaju? Tam jest salon samochodowy i tam skręcasz do mnie. Daj znać jak będziesz niedaleko.
Za 45 minut wiadomość (nawet nie ma odwagi, żeby zadzwonić).
-Chomikowa, chyba jestem. To gdzie teraz?
Jestem tak wściekła, że aż zbiera mi się na płacz.
-No teraz, to wysiądź i poszukaj sobie partnerki do nagich rozmów. Bo mnie na dzisiaj wystarczy. Na dzisiaj i na w ogóle.

*imię zmyślone

 

—————————-
Zapraszam na FB! 🙂

48 odpowiedzi do “chodźmy na saunę”

    1. Pojeb się mówi 😀 Ja wiem że Ty z tych grzeczniejszych ale nazywajmy rzeczy po imieniu 😉
      Przynajmniej wiem gdzie jeszcze można złapać syfa…Fuj!

      1. Czy Ty widziałaś kiedykolwiek, abyśmy się źle bawili? Cóż to w ogóle za dziwne pojęcie – źle się bawić… Jeśli ktoś się źle bawi, to zmienia zabawę…;D

        No, chyba że dotyczy to złych zabaw…;p

  1. Chomiczku… ja nie wiem, co Ty zrobiłaś w poprzednim wcieleniu, ale to musiało być coś bardzo złego, że teraz Cię los tak okrutnie doświadcza :-D.

              1. dopóki tego aspektu siebie nie zaakceptujesz-zawsze będziesz odczuwać ich brak…mimo ich posiadania.

              2. Kurde Chomiś !zepsułaś mi zabawę 😀 Ale teraz każdy kto cierpi na brak kasy wie już dlaczego 😀 😉 Jak to dobrze,że jesteś taka zła! 😀 😀 😀

              3. Oj Chomiś Chomiś – wyciągnęłaś złe wnioski;)
                Gdybyś nie miała kasy, to nie miałabyś czego wydawać – skoro masz co wydawać, to znaczy, że nie cierpisz na brak kasy… 😉

              4. Źle myślicie oboje – masz konto,masz tam 50 zł i masz myśleć że to 5 baniek 😀 I tak każdego dnia – mówisz sobie jestem bogaty/a ! No i dalej masz 5 dych ale co tam… Lepiej myśleć że masz 5 baniek 😀 😉 Ja pierdole… 😀

              5. ale byśmy zgłębili dokładnie każdą filozofię… Aż by nie było Nietzschego więcej…

              6. sądzę, że przez te sto lat któreś z nas dokonałoby podsumowania sytuacji i zadało jedno, cholernie ważne pytanie…

                – Co My tu w ogóle robimy??????

              7. a nawet nie „przez te sto”, tylko „w ciągu tych stu lat” 😉

                W końcu ponoć homo sapiens to całkiem rozsądny gatunek

              8. Ojjjj Chomikowa!!! Psuja psuja 😀 Myślałam,że pójdziesz w tym kierunku że jesteś po pedagogice wczesnoszkolnej albo specjalnej 😀 😉

  2. Oj Chomikowo kochano mojo, się porajdowało..

    Istotnie, przegapiłaś pierwszy sygnał. Ale nic to, mnie się też nieraz zdarzało, nie my jedne takie bystre. Po drugie – usiłowałaś faceta „ugasić” żartami i grzecznie sformułowanymi wymówkami. Niestety, w przypadku Adrianków tego świata to nie działa… To też sprawdzałam osobiście :))) Jak facet zaczyna gadać o nagości – spieprzamy kochanieńka, spieprzamy w podskokach! nie da się z tego wyjść grzecznie, trzeba dać po ryju. I chwała ci, że ostatecznie to zrobiłaś 🙂 Jestem z Ciebie dumna 🙂

    Ja miałam kiedyś taką sytuację – poznałam fotografika, zdolny jak cholera, cudne foty robił. Za to brzydki, cuchnący papierochami i niezbyt grzeczny. Ale ja szukałam kumpla do plenerów, a nie amanta, więc akurat niespecjalnie mi to przeszkadzało. Pojechaliśmy razem na jeden plener – było świetnie. Wyszły cudne foty, gościu zachowywał się jak sam święty Franciszek. Nawet za rękę mnie nie usiłował potrzymać. Za drugim razem, kiedy umawialiśmy się, strzelił, że jedziemy na randkę. Nawet na to nie zwróciłam uwagi, sądząc, że to takie żarty. Niestety okazało się, że faktycznie była to randka, choć dość specyficzna: najpierw wywiózł mnie gdzieś w krzaczory, potem trochę porobiliśmy fotki, a na koniec zaczął się przystawiać. Summa summarum byłam już gotowa wracać 30 km na piechotę do domu… 😛 :)))))))

    A z tym światem jest to, co zawsze było – najmniej kompleksów i zahamowań w relacjach z innymi mają ludzie o wysokiej samoocenie nie popartej obiektywnymi faktami 🙂

    1. Madamme, jak Ty coś opiszesz, to od razu człowiekowi się lepiej robi, że nie sam taka pierdoła na tym świecie 😉
      Wiesz co? To jest jakiś fenomen- im facet brzydszy, bardziej pierdołowaty, tym jego ego wyższe. Nie wiem czym to jest uwarunkowane… Z kobietami tak nie jest- nawet te śliczne mają tysiąc kompleksów i spędzają godziny przed lustrami, żeby być jeszcze piękniejsze.
      A gdzie jakieś pytanie „czy może byśmy poszli na randkę?” A nie stawia Cię facet pod ścianą, bo właśnie Ci ZAKOMUNIKOWAŁ, że idziecie na randkę. A może był przekonany, że odmówiłabyś? To porwał Cię najzwyczajniej, żebyś nie miała szans ucieczki.
      Podirytowałam się.

      1. Jeżeli chodzi o pierdołowatość w kontaktach damsko – męskich moje doświadczenia są baaardzo obszerne :))) I pewnie mi tak zostanie do końca życia 😉

        Natomiast jest jedna rzecz, która w opisanej sytuacji mnie pocieszała – facet nastawił się na randkę, ja na plener. Tak więc zamiast perfum – był spray na komary, zamiast eleganckiej sukienki – koszulka za dychę z pepco i pumpy, szalenie wygodne, ale podwyższające rozmiar mojego tyłka do wielkości kanapy dla trzech osób :)))) Do tego zero makijażu i trampki 😛 I tyle na temat :))))

        1. Bo jemu pewnie nawet nie o randkę w dosłownym tego słowa znaczeniu chodziło…. Może chciał po prostu zaliczyć 😉 Albo się MOCNO ZAKOCHAŁ 😉

          1. BARDZO MOCNO. No nie do opanowania uczucie :)))) Jak to miło jest poczuć się przemożnie pyjenkną i atrakcyjną niemożebnie :))))))

            Tylko , kurdęż, ja durna nie dorosłam noooo… :)))))))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *