zdrada-kilka pytań

jennifer aniston punch GIF by SHE'S FUNNY THAT WAY
źródło: giphy.com

Ludzie się zdradzają. Mamy XXI wiek, przyzwolenie na rozwody, otwarte związki i inne pierdoły a nadal się zdradzamy. Nie wynaleziono jeszcze na to tabletki.
A szkoda.Mam tendencję do szukania racjonalnych objaśnień w każdej kwestii życia. W zdradach też staram się znaleźć wyjaśnienia. I znajduję. Powiedzmy, że w jakiś sposób potrafię wytłumaczyć chwilowe zauroczenie, jedną noc z kimś innym. W wieloletnim związku ciężko jest pamiętać o potrzebach drugiej osoby, ciężko wzniecać ogień, którego wszyscy pragną. Nie ma pasji, nie ma namiętności. Są tylko problemy dnia codziennego i poczucie, że już… nic pięknego nas nie spotka. Potrzeba bardzo dużej mądrości, żeby sobie wytłumaczyć, że codzienność, że wspólny dach nad głową, że wspólne dzieci to jest właśnie to piękno, o które chodzi w życiu. Sama nie wiem, czy jestem w stanie ogarnąć tylko właśnie takie piękno, więc rozumiem. W jakimś stopniu, ale rozumiem…
Trafia się ON, trafia się ONA. Chwilowa chemia, moment zapomnienia. Może nawet alkohol. Żeby poczuć. Żeby na chwilę coś jeszcze poczuć….

To chyba nawet da się wybaczyć. Taki jeden jedyny raz, którego się żałuje, który „nie powinien się wydarzyć” i który „przecież nie był PLANOWANY!”. Wszystko wylane razem ze łzami, wykrzyczane i pełne „tak bardzo żałuję, bo kocham tylko ciebie”.
Zdarzyło się.
Czy można wybaczyć? Czy nie powtórzy się „ten jeden jedyny raz” jeszcze raz…? Nie wiem… Nigdy takich rzeczy nie wybaczałam. Za młoda byłam na wybaczania i wiem, że to były dobre decyzje. Nie było rodziny, nie było dzieci. Nie było więc po co wybaczać.
Mam jednak troszkę inne pytanie. Co, kiedy ON i ONA trwają w romansie tygodnie a nawet miesiące…? Co, jeśli ich spotkania są pełne uczucia, seks pełen namiętności i padają słowa „kocham cię”? Są telefony, smsy, wspólne rozmowy i uczucie, którego nie da się nie zauważyć?
Co wtedy?
Jak ich małżeństwa mają dalej trwać? Jest co wybaczać? Jest szansa na odbudowanie swoich rodzin…? Jak? Czy ON i ONA nie będą do końca życia wspominać tych tygodni i miesięcy? Gdzieś przed snem nie będą myślami z NIM/ NIĄ? Czy spędzając chłodny wieczór przed telewizorem, nie będą wspominać TEJ/ TEGO, którego się kochało przez te kilka miesięcy?
Czy ich małżeństwa mają jeszcze szanse być małżeństwami?

Pytam, bo nie umiem znaleźć tutaj odpowiedzi.
Gdzieś mój rozum się tutaj pogubił.

50 odpowiedzi do “zdrada-kilka pytań”

  1. jeśli się zdradza to z jakiegoś powodu i to zależy od powodu….(nuda, zabawa, czy jednak osamotnienie brak czułości, seksu….nie wiem) ale podobno niektóre zdrady wbrew logice są zbawienne dla małżeństwa….i jak to bywa w życiu nie wrzucisz wszystkiego do jednego worka,,,polecam film Boska Florence z H. Grantem 🙂
    pozdro 😀

    1. Slyszałam, że zdarza się, że zdrada jest zbawienna dla małżeństwa. Naprawdę rozumiem, źe taki jednorazowy wyskok… Alw długi romans? Może być zbawienny?
      Postaram się obejrzeć 😊

  2. Zdradę ciężko wybaczyć… ja nie potrafiłam, ale z czasem gdy wszystko opadło i znów GO zobazczyłam serce zabiło… Sama też nie jestem święta. Zdradziłam i nie potrafiłam się przyznać, a dlaczego bo bałam się, że wszystko stracę… Chore. Chory świat, ale czasami jak zaczynasz czuć się samotna. Rozmowa nie działa ani twoje starania to niestety tak jakoś się dzieje… Sama tego nie umiem zrozumieć….

    1. Ale skoro rozmowa nie działa…? To czy na pewno obie strony dążą do tego, aby związek byl dobry?
      Mogę zapytać czy to były dłuższe romanse, czy chwilowe zapomnienia?

  3. W moim najbliższym otoczeniu była taka sytuacja. Dokładnie tak, jak opisujesz – wielomiesięczny romans, potajemne schadzki, czułe smsy… a wreszcie nawet plany na nowe życie. Gdy wszystko się wydało, były przeprosiny, obietnice… a w rezultacie po prostu lepiej się ukrywali i wszystko trwało nadal. Łącznie to chyba były dwa lata czy coś koło tego. Ale finalnie romans został zakończony, a małżeństwo „posklejane”. I oboje współmałżonkowie się cieszą, że się nie rozwiedli i dali sobie drugą szansę, teraz im się układa super…
    Ja wtedy byłam „na froncie”, bo i mąż i żona przesiadywali u mnie, opowiadali, radzili się… to był jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu, bo mimo że to nie ja zdradzałam czy byłam zdradzana, to obciążenie psychiczne było ogromne. I ani wtedy ani teraz nie wiedziałam, co doradzić. Bo tak naprawdę nikt z nas nie wie, co sam by zrobił w takiej sytuacji, dopóki się w niej nie znajdzie…
    Tak jak napisała Arte – jest wiele czynników, od których zależy, czy warto po zdradzie jeszcze sklejać związek czy już nie…

    1. Wplątania w taką sytuację nie zazdroszczę…
      MASAKRA.
      Ale widzisz… Czyli da się małżeństwo posklejać. Popatrz. Pytanie czy na zawsze…

  4. Nie ma odpowiedzi. Każda taka sytuacja powinna być traktowana w jakiś sposób indywidualnie. Ale wiem jedno, mimo wszystko: że prawie zawsze wina jest gdzieś po środku. Nie w stu procentach, ale też nie w połowie… Dlaczego? Z braku rozmów, chęci wzajemnego zrozumienia, znudzenia… Być może.

    1. Oczywiście, że wina zawsze leży gdzieś po środku. Ale ja już pomijam te winy. Pomijam przyczyny. Zastanawiam się, że czy małżeństwo lub wieloletni związek ma szanse się odbudować po takim romansie, który trwal długo i w którym było uczucie.

      1. Boję się, że nie. Co innego jedna zdrada, jeszcze przy alkoholu, zwykle podanym w dużych ilościach, jako jednorazowy wyskok… Są wtedy pewne okoliczności łagodzące. Ale przy takim „związku na boku” trwającym dłuższy okres, z czymś więcej niż fizycznymi kontaktami chyba się to nie uda.

  5. Nie ma na to odpowiedzi.
    A co gdy okazuje się że romans przechodzi w tygodnie miesiące to raczej nie ma związku w małżeństwie, zabrakło czegoś ważnego co spaja związek i dwoje ludzi. Więc uważam że nie zawsze zdrada będzie typową zdradą.
    Pamiętaj że czasem takie związki na boku trwają latami bo wiesz życie jest skomplikowane.
    Często związek małżeński/partnerski już od dawna nie istnieje ale ludzie tkwią z nim z przyzwyczajenia bo tak jest wygodnie. I często jedna ze stron szybciej zaczyna rozumieć że nie ma sensu już czegoś ciągnąć.
    Zazwyczaj przy rozwodach to nie jest kwestia uczuć do drugiej osoby a tego żalu że nie ma się już tej strefy komfortu, albo żalu że druga strona jest szczęśliwa a ja nie.

    Gdy ktoś decyduje się na związek na boku czy to długi czy krótki to musi odpowiedzieć sobie czy chce to tylko na chwile i wrócić czy jednak decyduje się na życie z nowo poznaną osobą. I musi być świadomy tego że z tą nową osobą też nie będzie kolorowo i też będzie w tym związku rutyna.
    Zdradza się wtedy gdy obie strony związku nie dają sobie tyle ile potrzebują. Oczywiście nigdy nie dostaniesz 100% tego co potrzebujesz, ale wtedy należy sobie znów odpowiedzieć na pytanie czy te 80% mnie zadowala, czy jednak brakuje mi tych 20% i będę szukać ich na zewnątrz.

    1. Oczywiście, że ja się z Tobą ze wszystkim, co napisałaś zgadzam 🙂 Zgadzam i wyraźnie podpisuję 🙂 Pod WSZYSTKIM 🙂

      Ja tylko rozmyślam nad tym, czy te małżeństwa po takich długich romansach da się posklejać. Czy ci, co zdradzali dają radę zapomnieć o swoich romansach (przecież było tam uczucie) i mogą naprawdę na 100% rozpocząc jeszcze raz swoje małżeństwo.

  6. Temat stricte świąteczny 😛 Jak siedzieć przy jednym stole z tą,a nie z tamtą. Albo tym, a nie tamtym. Zdrada wynika z braku czegoś… Dla każdego to będzie coś innego, bo jak rozumiem nie rozmawiamy o typowym kurwieniu się na każdym kroku. Często bywa również tak, że ta druga (patrząc na kolejność poznawania;) ) nie ma świadomości bycia tą drugą właśnie. A jeśli wie i wikła się w taki układ – no cóż… Generalnie zdrada to dramat i poczucie klęski…

    Czy warto sklejać małżeństwo/ związek po zdradzie? To bardzo trudne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ale jedno wiem na pewno – żeby zdradzać, trzeba swoje sumienie zakopać głęboko pod ziemią. Ale prędzej czy później przeszłość wyłazi jak zombi…

    1. TAK 😀 To taki typowo świąteczny temat 😀

      O tym, czy rozumiem czy nie ludzi, którzy wikłają się w romanse (wiedzą, że druga osoba ma męża lub żonę i sami są w związku) chcę stworzyć za jakiś czas osobny wpis. Osobiście znam wiele kobiet, które są lub były kochankami. Niektóre chwilę, niektóre latami… Znam kobietę, która jest kochanką już… uważaj! 11 lat…
      Ale to chcę na razie zostawić. Chcę się dowiedzieć, czy małżeństwo ma szanse być małżeństwem po dłuższym romansie, w którym padały słowa „kocham cię” i w którym naprawdę było uczucie.

      1. Powiem tak – da się Chomikowa. Oczywiście że się da. Wszystko się da. Pytanie na ile ta reanimacja małżeństwa jest szczera. Dlaczego ktoś kto zdradził jednak wraca do małżonka? Mało tego – jak można mówić komuś kocham cię, sypiać z nim i snuć wspólne plany na przyszłość, skoro jedną nogą jest się w małżeństwie? I nic się nie robi żeby było inaczej.
        11 lat…? Widocznie tak jej pasuje, bo innego logicznego wytłumaczenia nie znajduję…

        1. Czytałam ostatnio artykuł o zdradach. Oczywiście przeprowadzono badania ankietowe bla bla bla. I większość zdrad to nie czysty seks. Wiekszość zdrad to zakochanie właśnie. Ludzie się zakochują. Seks okazuje się nie być najważniejszy. W szoku byłam jak to przeczytałam, bo myslałam że generalnie chodzi o seks. A chodzi o zakochanie. Dla mnie to gorsze.
          A no mówią sobie że się kochają. Nie wiem czy snują plany na przyszłość. Pewnie nie. A nie kończą małżeństw, bo nie wiem… bo dzieci, bo boją się zmian itp. Glupie wyjaśnienie. Ja go nie kumam, ale moze dlatego bo nie mam dzieci…
          A ta co jest kochankś 11 lat. Wiesz Tati. To samotność. To lęk przed nią. Bo ona nie jest fajna. Wiem coś na ten temat.

          1. I masz kochana odpowiedź na nurtujące Cię pytanie. Samotność to słowo – klucz. Pcha do zdrady i pozwala posklejać to rozpieprzone małżeństwo.

  7. Tak myślę, myślę…
    No wychodzi mi, że jak najbardziej „do zrobienia”.
    Co prawda jest to porównywalnie częste jak udane powroty do „ex”, ale jednak historia zna takie przypadki.

    Takie „zakochanie” się zdarza – i czasem mija.
    Zresztą też bym do końca nie dowierzał takim badaniom – ludzie wolą powiedzieć, że zdradzili bo zakochani… Dobre wytłumaczenie 🙂

    Tak czy inaczej – jak już motyle zdechną, to przychodzi moment próby jak dla każdego związku.
    I w niektórych przypadkach przychodzi myśl, że jednak u żony/męża było lepiej.

    Taki moment refleksji, że jednak o małżeństwo trzeba dbać, starać się, rozmawiać itp. dla wielu osób jest nowością.
    No i jest okazja do renegocjacji układu sił w związku.

    No ale to musi być jednak całkiem nieźle dobrane małżeństwo, żeby się dało zrobić.

    A co Cię tak naszło?

    1. Czyli w sumie wiele zależy od tego jak to małżeństwo wyglądało, czy chcą dojść do porozumienia itp.
      No ja (jak to ja 😉 ) oczywiście nie za bardzo wierzę, że takie małżeństwa po długich romansach i po decyzji że jednak chcą być razem, będą udane i będą funkcjonować na zasadzie „tabula rasa”. Ale może… Dlatego pytam Was o zdanie i opinie, bo często się przecież ze mną nie zgadzacie 😉
      I naszło mnie. No życie Sokole. Życie 😊

      1. Eeee, tabula rasa to raczej nie.
        To gdzieś tam zostaje – jak brzydka blizna. Niby zagojona, ale widać i czuć.
        Tyle, że niektórzy potrafią się na własnych bliznach wiele nauczyć – i oni mają szansę nawet na tych gruzach coś sensownego postawić.
        Chociaż wydaje mi się, że pewnych rzeczy nie da się odbudować. To już jest inny związek, choć między tymi samymi ludźmi.
        I może właśnie dlatego niektórzy sobie chwalą?

        1. Jest sens w tym co piszesz-że związek jest inny i to może być fundamentem tego nowego rozdziału.

          A co z tą/tym drugim? Nie myśli się od czasu do czasu o nim/niej? Tak siedzisz wieczorem przed tv z partnerem ale myślami nie wracasz czasem do tej/tego drugiego? Przecież tam coś było, skończyło się, bo nie mogło być inaczej. Nie wraca się myślami?

          1. Pewnie, że się wraca.
            Ale myśl to jeszcze nie zbrodnia… Ot – wspominki.
            Kto nie wspomina niech pierwszy rzuci kamieniem 🙂

            Dopóki nie pojawia się wyraźna myśl „po cholerę ja z nią oglądam tą głupią komedię romantyczną? Mógłbym teraz grać z XXX w planszówki i by było pięknie” – jest to na moje oko akceptowalne 🙂

            Zresztą – taki odbudowany związek to już kwestia dość świadomego wyboru z kim się chce być, jeszcze zazwyczaj okupiony dość poważnymi staraniami o szansę renowacji.
            A jak o coś długo walczymy – to i bardziej doceniamy.

            1. Wspominki…? Jak kochasz się ze swoją partnerką a Jej po głowie chodzi ktoś inny, to to sa wspominki? No ja nie chciałabym, żeby człowiek z którym żyję już dłuższy czas „wspominał” przy mnie coś, co się działo czy za moją „kadencją” 😉 czy przed. I nie wiem czy Ty byś taki „klimat” też ogarnął…
              Zresztą to jest tez to o czym pisze Hegemon.

              1. O rany – nie mówię o wspominkach w trakcie seksu 🙂
                Ale spotkałem w życiu wiele fantastycznych pod jakimś względem kobiet.
                Jedna była świetnym dyskutantem, druga krynicą rozsądku, trzecia potrafiła pokonać swoją nieśmiałość i potrafiła czerpać z życia garściami – sporo mnie nauczyła, czwarta… khem 🙂
                Żadnej z nich nie kocham… miłościwie mi panującej na żadną z nich bym nie wymienił…

                A wspomnienia mam, przecież nie wytnę sobie pamięci.

                Ja wiem, że to takie piękne, idealne… „mój mężczyzna świata poza mną nie widzi i nie myśli o żadnej innej”.
                Nie wiem… może takie bajki zdarzają się na jawie – ale nie u mnie.

                Gdybym się dowiedział, że moja luba myśli czasem o innych…
                Jasne, taka myśl nie jest miła.
                Dlatego zwyczajnie o tym nie myślę… Jest ze mną – tyle wystarczy za dowód, że jestem lepszy 🙂

              1. Ja akurat mówię ogólnie o wspominkach – nie koniecznie o kochanku/ce 🙂
                Czy to zdrada… a to już moim zdaniem zależy jakie się ma myśli.
                Można myśleć „ale fajnie było z Zenkiem/Genowefą… a jakby tak powtórzyć…” – i wtedy zgoda… to już jest jakaś forma zdrady.
                Można też myśleć „z Zenkiem/Genowefą fajnie było wieczorami spędzać czas przy planszówkach… muszę spróbować zachęcić męża/żonę” – no i ni cholery nie widzę tu zdrady.

                Po prostu wyciągamy co lepsze rzeczy ze starych związków/znajomości i próbujemy je przeszczepić na własny grunt… ciężko to zrobić bez wspomnień 🙂

  8. To mój pierwszy komentarz w tym miejscu, więc na początek odrobina prywaty – świetny blog Chomikowa, każdy Twój wpis czytam z satysfakcją 🙂

    Co do samego tematu – zdrada jest zdradą i koniec. Tak uważam (chociaż jestem samotny przez długi już czas i nie mam dzieci), i trzeba nie miec honoru żeby tak postąpić. Sam byłem w związku, gdzie dziewczyna odmawiała seksu. Przez 5 lat. W końcu się to rozpadło w niezbyt miłych okolicznościach. Mniejsza już o to czemu, ale ważne jest to, że nachodziły mnie myśli, żeby pójść do dziwki (przecież to bardzo łatwe) czy znaleźć jakąś koleżankę, ale zawsze te myśli odganiałem. Dlaczego? dlatego, że po 1)nie chciałem jej skrzywdzić 2)jak później miałbym popatrzeć na siebie w lustrze??? straciłbym twarz. I honor.
    Cóż, może mimo młodego wieku jestem staromodny, ale zasady są dla mnie ważne. I dla zdrady nie ma żadnego usprawiedliwienia.
    Wilq

    1. Hej Wilq 😊 miło Cię tu widzieć i dziękuję za komentarz oraz miłe słowa 😊
      5 lat bez seksu i bez szukania „koleżanki”… Podziwiam Cię. Naprawdę podziwiam i z szacunkiem podaję rękę. Dobrze, źe są jeszcze ludzie z takim podejściem.

  9. Ehhh …
    Kiedy w związku pojawia się ta trzecia osoba, to znaczy, że małżonkowie zrobili jej miejsce. Mówię to jako osoba, która obejrzała problem osobiście i od kilku stron. Nie mogę i nie chce pisać o tym tu i teraz, ale sprawa nie jest prosta…

    1. Wiem, że sprawa nie jest prosta…
      A co jeśli do tej samej kochanki/kochanka wraca się po latach..? Małźeństwo po poprzednim romansie miało szansę zostać odbudowane a potem romans z tą samą osobą się powtórzył?
      Mądra jesteś, może racjonalnie to wyjaśnisz..?

      1. Nie wiem, czy ktoś może być mądry w takich sytuacjach, ale wydaje mi się, ze można te rzeczy wytłumaczyć następująco – w tzw. dobrych małżeństwach, gdzie małżonkowie lubią się, szanują, miłość po wielu latach przekształca się w przywiązanie. Kochasz tą swoją zonę bez romantyzmu i ognia, ale kochasz. Przecież to członek rodziny! ktoś tak bliski, że choć cię czasem wnerwia i męczy, to gdyby potrzebowała twojej nerki, to ją dałbyś bez mrugnięcia okiem…

        Kochanka w tym układzie to inne oblicze miłości. Kochanki nie łączą z kochankiem więzy przymusu (bo dzieci, rodzina, wspólne kredyty). Jest w tym związku, bo chce, czasem nawet wbrew sobie, ale z powodu romantycznych, intensywnych uczuć lub świetnego seksu. Analogicznie jest w przypadku kobiet.. Tak myślę :)))

        Tak więc, choć nam trudno to przyjąć do wiadomości – można kochać i zonę, i kochankę. Ale co do powrotów.. Nie widziałam nigdy, żeby to się udało. Zwłaszcza, że romans w końcowej fazie, przed rozpadem związku, zwykle jest bardzo niszczącym doświadczeniem. Co nie oznacza, że ludzie nie próbują. Kiedy miałaś w ramionach kogoś, kto cie zabrał do gwiazd, będziesz próbować do niego wracać… Nawet, jeśli wiesz, ze po niebie czeka na ciebie piekło..

  10. tam gdzie uczucia grają swoje pieśni rozum i logika są bezradne – nie da się zrozumieć, ani wytłumaczyć.
    jakbyś w etiopskiej wiosce opowiadała dzieciakom bajki o królowej śniegu…

  11. Zdrada, to bardzo złożony problem. I każdy przypadek jest indywidualny. Mnie najbardziej denerwuje, że zdrada fizyczna, czyli seks jest stawiany na piedestale największego sku..syństwa. Bo co z tego, że on nie zdradza fizycznie, ale nie szanuje jej i opowiada przy ludziach „ta głupia blondyna”. Co z tego, że ona nie zdradza, ale uważa go za skończonego idiotę i pogardza nim otwarcie? A co zrobić, gdy on lub ona nie przepracowali poprzednich związków i chociaż nie są z byłymi partnerami fizycznie, to nadal tkwią mentalnie? Takie przykłady można mnożyć. I wszystkie są wybaczalne, za wyjątkiem jednej – seksu.
    A małżeństwa można posklejać, można to wszystko przepracować, wszystko zależy od ludzi. Jeżeli uważają, że zdrada fizyczna jest zbrodnią, to nie ma co sklejać. Jeżeli w tym temacie mają inne poglądy, to warto próbować.

    1. Chciałabym Ci tu brawo bić, ale wordpress nie ma takiej opcji 😉
      Są bardzo różne formy zdrady. Właśnie! Wiesz… ja jestem dość liberalna. Jakieś delikatne flirty są potrzebne, ale… Jest cały wachlarz innych zachowań, które spokojnie mogą być traktowane jako zdrada i nie mówię o bliskości fizycznej.

  12. Zdumiewa mnie łatwość z jaką część piszących „rozgrzesza” zdradzających. Coś komuś w związku nie pasuje ,czegoś brakuje i już? hop siup, biorę co mi się należy. Analogia może niewspólmierna ,ale kiedy potrzebujemy np. pieniędzy niewielu z nas sięga po czyjeś dobra. Po części dlatego ,że grożą tu twarde paragrafy ,a tak zostaje tylko serce złamane ,ew. czyjeś życie w rozsypce. Lojalność ,uczciwość ,szacunek do naszego partnera gdzie ?

    1. Jesteśmy tutaj anonimowi. Moźemy pisać szczerze, co myślimy. No i właśnie tak myślimy…
      Zawsze mi się wydawało, że jeśli mimo prób dialogu nie wychodzi nam z partnerem i czujemy potrzebę wprowadzenia czegoś nowego lub myślimy o kimś innym, to ten związek jest do dupy i powinno się go skończyć a nie oszukiwać siebie samego i partnera.
      Ale jak widać… nie jest to albo proste albo… albo nie wiem.

    2. A ja powiem Ci tak – zdradzający nie ma szacunku przede wszystkim dla siebie. A jak ktoś nie szanuje siebie, nie szanuje nikogo…
      I nie jest to kwestia „rozgrzeszania”, tylko próba zrozumienia.

  13. Co mnie zdumiewa, to łatwość ferowania wyroków przez niektórych komentujących.. 🙂 że zacytuję klasyka.
    Prawda jest taka, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.

  14. Długo nie mogłem znaleźć czasu, aby skomentować ten wpis.
    Postaram się krótko.

    Miłość to piękny, ale i delikatny kwiat.
    I trzeba o niego/nią dbać CODZIENNIE.
    Nie ma, że mnie dzisiaj głowa boli, bo jestem nie wyspany, bo mnie szef w pracy wk…, bo …
    Nie ma podziału na to, moje, a to twoje (obowiązki, praca, problem…) nie ma zmywaj dzisiaj gary, bo ja wczoraj ściszałam/łem telewizor …
    Nie do cholery. Razem jedziemy na tym wózku.
    Nie położę się spać przed tobą, tylko idziemy do wyra razem (nie znaczy od razu, ze na bara bara)
    To wzajemny szacunek do Twoich wartości, pracy, zmęczenia, problemów ale wtedy i Ty masz szacunek do mnie
    Wtedy nie nazwę cię głupią blondyną, a ty mnie skończonym kretynem … itp. itd.
    Wtedy nie zrobimy miejsca dla tej trzeciej osoby…
    No chyba, że jest się starym siwym NIEdźwiedziem i nie zna się życia, ale naście lat razem daje mi prawo tak pisać że jest możliwe

    A gdybym zdradził… chyba musiałbym zaczynać golenie od plucia w lustro

    Q… miało być króko, ech NIEdźwiedź , NIEdźwiedź , ty już starszy pan jesteś…

    1. Oj, NIEdźwiedziu… Oczywiście, że masz ze wszystkim rację. Masz 🙂 Ale czasem układa się jak układa… Nigdy nie przewidzimy co nas w życiu jeszcze spotka. Życzę Ci, aby to nie były tego typu przemyślenia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *